Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej
rodzina PiS

10.03.2019
niedziela

Parasol PiS i rodzina bez oczu

10 marca 2019, niedziela,

Przed wyborami 2015 PiS straszył uchodźcami. Ta retoryka powróciła tuż przed głosowaniem w 2018 r. Najwyraźniej jednak jej moc jest na wyczerpaniu. W trwającej kampanii wskazano nowego wroga. Prezes Kaczyński mówił, że są nim ci, którzy „przeprowadzają atak na polską rodzinę i polskie dzieci”. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski doprecyzował, kim jest wróg, publikując na Twitterze obrazek z rodziną, której zagraża tęcza i którą chroni parasol PiS.

Strategia jest taka sama co w przypadku uchodźców. Politycy PiS, po pierwsze, straszą, a po drugie — przekonują, że są jedyną siłą, która jest w stanie obronić dorosłe Polki i Polaków, a przede wszystkim ich dzieci przed zagrożeniem.

„Podważana naturalna tożsamość chłopców i dziewczynek”

Na regionalnej konwencji PiS w Rzeszowie prezes Jarosław Kaczyński opowiadał o „pewnej specyficznej socjotechnice”, która „ma być stosowana” w „niektórych miejscach w Polsce”. Przekonywał, że „w centrum [tej socjotechniki] jest bardzo wczesna seksualizacja dzieci” i podważanie „naturalnej tożsamości chłopców i dziewczynek”. Prezes podzielił się tu swoim szczerym zdziwieniem: „To jest nie do uwierzenia. Ja sam, póki nie przeczytałem, nie mogłem w to uwierzyć, ale to ma się zacząć w okresie 0-4, czyli od urodzenia do czwartego roku życia. (…) A później są kolejne okresy i czym bardziej się to czyta, tym bardziej włosy dęba na głowie stają”.

Słowa te odnoszą się do deklaracji na rzecz społeczności LGBT+, którą w lutym podpisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Co jest w deklaracji i w jaki sposób może ona komukolwiek zagrozić? Trzaskowski podpisał się pod: reaktywacją hostelu interwencyjnego dla osób LGBT+, „wprowadzeniem miejskiego mechanizmu zgłaszania, monitorowania i prowadzenia statystyk zachowań mogących mieć znamiona przestępstwa z nienawiści motywowanych homofobią i transfobią oraz zwiększeniem dostępności wsparcia psychologicznego i prawnego dla osób LGBT+ będących ofiarami przestępstw z nienawiści”, wprowadzeniem do stołecznych szkół tzw. latarników (czyli nauczycieli i nauczycielek lub pedagogów i pedagożek szkolnych, którzy mogliby wspomóc młodych ludzi doświadczających mowy nienawiści czy przemocy fizycznej) oraz wzmocnieniem działań antyprzemocowych, „wprowadzeniem edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole”, patronatem prezydenta nad Paradą Równości, „zapewnieniem wolności artystycznej w miejskich instytucjach kultury”, „rozpoznaniem potrzeb i wsparciem klubów sportowych skupiających osoby LGBT+”, podpisaniem i wdrożeniem Karty Różnorodności w Urzędzie i jednostkach m. st. Warszawy (chodzi o politykę równego traktowania, zapobiegania mobbingowi i dyskryminacji w miejscu pracy), współpracą z „pracodawcami przyjaznymi dla osób LGBT+, w tym w szczególności z tzw. tęczowymi sieciami pracowniczymi i promocją dobrych praktyk”, stosowaniem klauzul antydyskryminacyjnych w umowach z kontrahentami miasta oraz powołaniem pełnomocnika prezydenta ds. społeczności LGBT+.

Aż tyle i tylko tyle. Gdzie w deklaracji jest zagrożenie seksualizacją dzieci? Punktem zaczepienia dla argumentacji PiS jest przywołanie w dokumencie standardów edukacji seksualnej sformułowanych przez WHO. Rządzący propagandziści przedstawiają je jako zalecenia do prowadzenia edukacji seksualnej w żłobkach i przedszkolach. Tymczasem w Podstawowych zaleceniach dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem WHO wyraźnie podkreśla się, że „edukacja seksualna powinna być dostosowana do wieku, stopnia rozwoju młodych osób i zdolności rozumienia, a także do kultury, z jakiej się wywodzą, uwzględniając społeczno-kulturową tożsamość płci”.

W dokumencie opisano – w odwołaniu do wiedzy naukowej – etapy rozwoju dzieci z uwzględnieniem zmian w ich seksualności. W przypadku dzieci w wieku 0-4 lata (o których przede wszystkim mówił zbulwersowany prezes Kaczyński) zwraca się uwagę np. na kształtowanie pozytywnego nastawienia w stosunku do własnego ciała, szacunek wobec innych osób, umiejętność wyrażania własnych potrzeb, życzeń i granic itd.

Jednak to, co rzeczywiście zostało zapisane w deklaracji podpisanej przez Trzaskowskiego oraz w standardach WHO, nie ma żadnego znaczenia. Barbara Nowak, małopolska kuratorka oświaty, i tak zatweetowała: „Czy Rafał Trzaskowski poinformował, czym lgbt jest naprawdę? CZY WSPOMNIAŁ, ŻE TO PROPAGOWANIE MIĘDZY INNYMI PEDOFILII? Sprzedaje się ludziom kłamstwa, że to walka o równe prawa dla homoseksualistów. WARSZAWIACY, DLACZEGO GODZICIE SIĘ NA KRZYWDZENIE WASZYCH DZIECI?!” (pisownia oryginalna, wpis został usunięty). A prezes Kaczyński deklarował na partyjnej konwencji: „mówimy nie atakowi na dzieci”.

Nie „tykać polskiej rodziny”

Rządzący, odwołując się do emocji rodziców i formułując opowieść o zagrożeniu dzieci, argumentują: nikt nie będzie mówił polskim rodzicom, jak mają wychowywać swoje dzieci, a na bardziej ogólnym poziomie — nikt nie będzie się wtrącał do naszych rodzinnych spraw.

To nośna retoryka przywoływana w 2010 r. podczas debaty dotyczącej zakazu bicia dzieci. Tadeusz Cymański porównał wtedy skutki działania zmian w legislacji do podstępnego wprowadzenia „instrumentu państwa” niczym „konia trojańskiego między rodziców i dzieci”. Stanisław Pięta straszył, że nowe prawo doprowadzi do „osłabienia więzi rodzinnych”. Marek Matuszewski apelował: „Brońmy polskich rodzin przed zakazem wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem”. Stanisław Kogut podkreślał: „Rodzina to jest świętość i precz od świętej rodziny polskiej!”. A Anna Sobecka przestrzegała przed realnym zagrożeniem „możliwą konfiskatą potomstwa”.

Do tych samych argumentów odwoływano się w 2014 r. przy okazji debaty na temat ratyfikowania Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Wówczas posłanka Marzena Wróbel deklarowała: „Ja sobie nie życzę, żeby ktokolwiek mnie wyzwalał z mojej tradycji i z mojej kultury, i z historii mojego narodu”, a bp Kazimierz Ryczan pytał: „Po co Polsce ta ustawa? (…) Panie i panowie parlamentarzyści wszystkich ugrupowań politycznych, nie pozwólcie tykać polskiej rodziny. Ona i dom rodzinny są bastionem polskości, patriotyzmu, tradycji wiary”. (Więcej na ten temat pisałam tutaj).

Rodzina bez oczu

W obecnych wypowiedziach Kaczyńskiego i innych przedstawicieli partii rządzącej zawarte są te same argumenty. Jednak tym razem zostały one wzmocnione przez budowanie atmosfery zagrożenia i jednoznacznym definiowaniem wroga polskiej rodziny. Jednocześnie PiS na obrazku udostępnionym przez marszałka Karczewskiego obiecuje rozpięcie parasola bezpieczeństwa nad rodziną atakowaną przez tęczowe kolory.

Znamienne, że członkowie rodziny stojący pod parasolem nic nie widzą (nie mają oczu) oraz że wyjątkowo podobną grafikę wykorzystywał nacjonalista i antysemita, były ks. Jacek Międlar.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Jest taka bajka „nowe szaty króla”.Nie rozumiem,jak niby zdrowi na umyśle politycy i dziennikarze,nie są w stanie,wykrzesać z siebie stwierdzenia,że bajdurzenia Kaczyńskiego to po prostu brednie wariata,a dwór mu przyklaskuje,łasy następnych profitów.Powiedzmy wprost-Kaczyński to niedookreślona seksualnie,w każdym razie daleka od normy postać i jej bredzenia /biorąć pod uwagę możliwe konsekwencje/,wprost sugerują by przygotować kaftan z przydługimi rękawami.

  2. Wreszcie jakiś normalny blog – Hartmana już nie da się czytać.

    A tak swoją drogą – zastanawiam się nad bardzo specyficznym językiem Kaczyńskiego – pełnego takich terminów jak „pewne”, „specyficzne”, „niektórych”. Pełno takich i mnóstwo zaimków. Zero konkretów bo nie może ich być – ponieważ oni nie odczuwa potrzeby poparcia swoich opinii jakimkolwiek konkretem, brzydzi się pracą własną, np polegającą na lekturze komentowanych spraw i dokumentów.

    Ciekawe jest też kolejne jego odrealnienie (jak wiele innych) jak on – bezdzietny człowiek, może stać się etycznym i moralnym wzorem dla tysięcy rodzin w tym kraju. Naprawdę tutaj sobie znalazł powołanie? Srebrna pokazała go już z jednej strony – tego biedniusiego kapciucha, który to nawet konta nie ma i pieniądzem się brzydzi – a jednak na fakturach i kruczkach zna się.

  3. Ach, to nie są politycy tylko Polacy. PIS ma przygniatająca większość wyborczą. PIS jest naszym odbiciem. Warto by się zastanowić jak to zmienić.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pan Trzaskowski jest politycznym głupkiem. Po jaką cholerę teraz podpisywał teraz deklarację LGBT. Oglupione poskie społeczeństwo tylko czekało na deklarację, że najważniejszym problemem teraz są inreresy ludzi o orientacji homoseksualnej. Dotyczy to góra 2% społeczeństwa, którym az tak źle się nie dzieje a pisowskia sekta głosić będzie zagrożenie nimi przez obie czekające nas kampanie wyborcze.
    Brawo. Brakuje nam jescze deklaracji o wiecznej miłości do Żydów, których udało się z Polski już całkiem wygnać.
    A wybory, wygrana, co tam, my jesteśmy do celów wyższych. My lubimy udawać bohaterów a najlepiej coś jeszcze podpieprzyć, 500+, trzynastkę, przywalić sąsiadowi.
    Walcząc trzeba mieć oczy otwarte i to dookoła i jeden cel a nie zaglądać w międzyczasie za dekolt panienki obok.
    Zawsze pamiętałem by po bójce to mój przeciwnik miał lima pod oczami. Mam 160, przeciwnik 180, Ile wziąłem to moje ale fioletowe a potem zielone lima pod oczami to był mój medal za zwycięstwo i oznaka – uważaj tobie też się to przytrafi.

  6. Władza ogłaszająca jakiekolwiek standardy (sic!) ex cathedra i ad hoc, do ciemnego w jej mniemaniu (słusznym) ludu, nie mającego pojęcia ani o edukacji, ani o dzieciach, ani o seksie, jest jak najściślejszą emanacją ludu tego, wraz ze swą władzą ciemnoty.
    Socjologia nie ma tu, jak widać, nic do powiedzenia, aby była z tematem „na ty”. 😉

  7. jukka2003
    11 marca o godz. 14:54

    Nie ma w tym języku nic dziwnego; język pomówień, aluzji, insynuacji i jawnych kłamstw charakteryzuje trafnie i podręcznikowo kłamcę, manipulanta, intryganta, prowokatora i siewcę toksycznych konfliktów.
    Wszyscy w domu.

css.php