Pochwała „prawdziwego mężczyzny”


Różnica wieku między Donaldem Trumpem i Melanią Trump jest (prawie*) taka sama jak między Emmanuelem Macron i Brigitte Macron. W przypadku pierwszej pary nie budzi to szczególnych emocji, nie powoduje złośliwych komentarzy. W przypadku drugiej – wręcz przeciwnie.

Dlaczego związek mężczyzny o ćwierć wieku starszego od kobiety to układ uznawany za normalny, podczas gdy małżeństwo mężczyzny, który jest młodszy od swojej partnerki, jest traktowane jako – łagodnie mówiąc – dziwne?

Odpowiedź jest prosta. Pierwsza para doskonale wpisuje się w społeczne postrzeganie mężczyzny i kobiet, ich ról społecznych oraz wzajemnych relacji. Druga podważa ten model, co wywołuje sprzeciw, bo przecież „tak nie wypada”, „to nienormalne”, „to jakieś niezdrowe”.

„Macho” i „mamisynek”

Mężczyzna mający młodszą partnerkę to „macho”, „prawdziwy mężczyzna”, który ma odpowiednie zasoby, żeby uwieść atrakcyjną dziewczynę, czym potwierdza swoją męskość i neguje metrykę. Natomiast mężczyzna mający starszą partnerką jest „podejrzany” – to „mamisynek”, który z pewnością ma problemy emocjonalne (może jakieś traumy z dzieciństwa?), nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje życie, więc szuka relacji z kimś, kto będzie się nim opiekował.

Często atrakcyjność mężczyzny mierzona jest jego pozycją zawodową, zgromadzonym kapitałem, posiadaną władzą – a te zazwyczaj zdobywa się z wiekiem. Im więc mężczyzna starszy, tym – przy uwzględnieniu wymienionych kryteriów – atrakcyjniejszy. Młokos może być co najwyżej atrakcyjny fizycznie.

Pigmalion i Melania

George Bernard Shaw w dramacie „Pigmalion” opisał historię profesora Henrego Higginsa, który założył się z przyjacielem, że w ciągu pół roku wprowadzi na salony biedną kwiaciarkę – „ulepi” z niej nową, lepszą osobę, niczym mityczny Pigmalion, który z marmuru wyrzeźbił kobietę idealną.

Opowieść o kształtującym swoją partnerkę doświadczonym mężczyźnie jest stale reprodukowana w kulturze. Opiera się ona na stereotypowych cechach wciąż często przypisywanych mężczyznom (twórczy, aktywny – także w sferze seksualnej, ma wpływ na swoje życie i wpływ na otoczenie, działa w sferze publicznej) oraz kobiecie (posłuszna, bierna – również w seksie – czeka na to, co przyniesie jej życie, jest „przypisana” do sfery domu). Brzmi śmiesznie? Świat poszedł już znacznie dalej, mamy przecież równouprawnienie. Czyżby?

Czy będą z tego dzieci

W komentarzach dotyczących pary Macron-Trogneux często pojawia się wątek dzieci, a w zasadzie ich braku. Pani Prezydentowa ma dzieci z przedniego związku, ale nie ma potomstwa z Panem Prezydentem. A to powoduje, że przez wielu to małżeństwo jest postrzegane jako „niepełne”, „niezrealizowane”. O atrakcyjności kobiety wciąż świadczy bowiem jej atrakcyjność fizyczna oraz płodność – obie te cechy są kojarzone z młodością. I tu ważna uwaga – nawet młoda, pełna uroku kobieta w najlepszym okresie dla swojej płodności nie powinna być zbyt rozbudzona seksualnie – „to nie wypada”. Apetyt na seks przystoi macho, nie przystoi kobiecie, a już szczególnie nie pasuje do kobiety starszej. Ogólnie: z wiekiem kobieta staje się coraz mniej kobietą, a coraz bardziej „babcią”, mniej lub bardziej sympatyczną staruszką, która nawet nie pamięta, co to seks.

Z czterech wymienionych tu „figur” jedynie „prawdziwy mężczyzna” – starszy z młodszą partnerką – jest postrzegany pozytywnie. Co najwyżej zostanie skrytykowany za naiwność i wiarę, że kobieta wybiera go ze względu na przymioty charakteru, a nie zasobność portfela lub pozycję. Może wtedy narazić się na śmieszność, lecz jeśli wystarczająco czytelnie pokaże, kto rządzi w związku, zyska społeczną aprobatę.

Mężczyzna ze starszą partnerką to „typ” niedojrzały, nieodpowiedzialny, wciąż szukający opieki i niegotowy, żeby wziąć odpowiedzialność za swoje życie, a poprzez swoją bierność – niemęski. W bardziej perfidnym wydaniu – taki mężczyzna z niedojrzałego i zagubionego chłystka zmienia się w cynicznego utrzymanka, który chytrze wykorzystuje starszą kobietę.

Kobieta – niezależnie od tego, czy młodsza czy starsza od swojego partnera – zawsze jest „podejrzana”. Młodsza albo jest zagubiona, naiwna, szuka oparcia, szuka drugiego ojca, albo leci na kasę, uwodzi, kusi, jest interesowna i szuka sponsora. Starsza albo jest samotna i nieszczęśliwa, nie radzi sobie w życiu uczuciowym, a związek może znaleźć tylko wtedy, gdy partnerowi zapłaci za jego zainteresowanie, albo z wyrachowaniem oraz podstępnie uwodzi i wykorzystuje niewinnego młodziaka, a w dodatku ma nieposkromiony apetyt seksualny, który nie pasuje do jej metryki.

I tylko „prawdziwy mężczyzna” z młodszą partnerką jest społecznie usprawiedliwiony – „tak wypada”, „to normalne”, „mężczyźni już tacy są”.

*Donald Trump jest starszy od żony o 25 lat, Emmanuel Macron jest młodszy o 24 lata.

PS Kolejny jubileusz – w maju blog PunktS obchodzi trzy lata. Skromna to rocznica, ale dla mnie ważna. Chciałam serdecznie podziękować tym, którzy czytają systematycznie, i tym, którzy sporadycznie odwiedzają tę stronę. Zdaję sobie sprawę, że w internecie jest bardzo dużo treści (a wiele z nich jest ciekawych) i tym bardziej jest mi miło, że mają Państwo czas i ochotę, żeby czytać, a niekiedy także komentować wpisy publikowane na tym blogu.