„Żona idealna”

Karolina Piasecka opublikowała nagranie, na którym słychać, jak jej mąż Rafał Piasecki wyzywa ją, poniża, obraża, wielokrotnie grozi jej śmiercią, popycha (do tego na nagraniu przyznaje się Piasecki, jednocześnie twierdząc, że nie bije i że „dopiero zacznie bić”). Po upublicznieniu nagrania Piasecki w wypowiedzi dla TVN24 przeprasza żonę i… opinię publiczną, a jednocześnie tłumaczy się, twierdząc, że kobieta go prowokowała, pokazując środkowy palec. Były radny zapewnia, że żonę i dzieci kocha ponad życie*. Adwokat Piaseckiego sugeruje, że zachowanie jego klienta było „wołaniem o miłość”.

Miłość do rodziny, przeprosiny oraz argument o byciu prowokowanym części internautów komentujących sprawę wydają się wystarczającym usprawiedliwieniem dla stosowania przemocy psychicznej (co wyraźnie słychać na nagraniu), a prawdopodobnie także fizycznej. W komentarzach niektórzy zwracają uwagę, że postępowanie Karoliny Piaseckiej (zarejestrowanie awantury domowej, a potem upublicznienie nagrania) jest „jakieś podejrzane” (po co to robi? co chce na tym zyskać?). Inni podkreślają, że kobiety potrafią „świetnie manipulować mężczyznami” i ogólnie bywają perfidne, więc nie można mieć za złe Piaseckiemu, że się zdenerwował. Nierzadkie są także głosy – i wydaje się, że w wielu przypadkach nie są to żarty – wpisujące się w przysłowie: „gdy chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije”.

Dlaczego tak łatwo autorom tego typu komentarzy przychodzi przeniesienie winy ze sprawcy na ofiarę przemocy i jednocześnie usprawiedliwianie zachowania damskiego boksera? Dlaczego tak proste jest uzasadnianie tego, że mąż grozi żonie śmiercią, poniża ją i zastrasza?

Nagranie udostępnione przez Karolinę Piasecką jest drastyczne, słychać na nim przede wszystkim wyjątkowo wulgarne wyzwiska, poniżanie, groźby, szlochanie i płacz kobiety. Można jednak także odczytać to, co Rafał Piasecki myśli o obowiązkach „żony idealnej”, to, jak postrzega rolę kobiety i mężczyzny, oraz jak jego zdaniem powinny wyglądać relacje między małżonkami. Jego poglądy – po „odfiltrowaniu” bluzgów i pogróżek – wcale nie wydają się szczególnie wyjątkowe, przeciwnie, doskonale wpisują się w model tzw. rodziny tradycyjnej, oparty na relacji patriarchalnej. Z pewnością część społeczeństwa – nawet jeśli jednocześnie w deklaracjach dystansuje się od przemocy domowej i nawet jeśli rzeczywiście jej nie stosuje – podziela sposób postrzegania kobiet i mężczyzn, o którym mówi były radny.

Żona zajmuje się domem, nie jest egoistką i leniem

Na nagraniu słychać, że Piasecki kilka razy zarzuca żonie, że jest egoistką, co dla niego oznacza: „żyjesz tylko da siebie… do pracy i z powrotem”. Oskarża małżonkę: „starasz się tylko dla siebie, dla nikogo się nie starasz, bo masz wszystko w pi…e, bo myślisz, że ci się należy”. Pyta: „co ty myślisz, że ty, k…a, jesteś kim? Królewną Śnieżką? Że ty będziesz w domu tylko leżeć?”.

Były radny niejednokrotnie wypomina żonie, że niewystarczająco dobrze zajmuje się domem, a przede wszystkim niewystarczająco dobrze sprząta: „I jeszcze raz, k…a, zobaczę pająki, gdziekolwiek i jutro, k…a, jak wstanę, będą pająki tutaj na przykład, na tych luksferach, gdziekolwiek, k…a, w narożniku i jeszcze raz, k…a mać, powiem ci o tym, że będą pająki i ty, k…a, mi coś powiesz, że ty sprzątałaś, wypie…dalam cię”.

Egoizm (rozumiany tu jako zajmowanie się sobą, w tym własną pracą zawodową) oraz lenistwo to jedne z grzechów głównych „żony idealnej”, a wypełnianie obowiązków domowych przed popełnieniem tych grzechów ma uchronić.

W tej opinii na temat podziału obowiązków między małżonkami Piasecki nie jest odosobniony. Przekonanie, że to kobieta jest odpowiedzialna za prace domowe, podziela 45 proc. badanych przez CBOS: 23 proc. respondentów uznaje za najlepszy „model tradycyjny”, a dodatkowe 22 proc. tzw. model nieproporcjonalny żeński, w którym oboje partnerzy pracują, ale to kobieta zajmuje się domem (wyniki badania z 2013 r. – nowszych badań niestety nie ma). Gdy mowa o tym, kto i co rzeczywiście robi w domu, jeszcze wyraźniej widać, że praca kobiet i ich zaangażowanie w obowiązki domowe jest znacznie większa niż mężczyzn – w ponad 80 proc. gospodarstw domowych to kobiety odpowiadają za prasowanie i pranie, w blisko 70 proc. za przygotowywanie posiłków, w prawie 60 proc. – za zmywanie naczyń i rutynowe sprzątanie.

Nie wiadomo, w jak wielu domach mężowie w podobnych słowach wypominają kobietom, że zajmowanie się domem „to jest twój zaj…y obowiązek, zasrany, k…a. W twojej bani sobie, k…a, tatuaż wypisz, żebyś, k…a, zrozumiała, że jak, k…a, przychodzisz do domu, to ci ma iść esemes z mózgu, że już masz zapie…lać”, ale wiadomo, że w wielu taki podział obowiązków jest normą.

Żona ma inicjatywę w seksie

Były radny wielokrotnie zarzuca żonie brak inicjatywy. Pretensje często mają podtekst seksualny („spie…lony jest z tobą sex, bo się, k…a, nie podniecasz i, k…a, leżysz, i jest cisza, i c…j, i się nie całujesz i, k…a, wszystko jest do dupy”, „zawsze będziesz miała ochotę, jak ja coś będę chciał”).

Żona idealna (według byłego radnego – ale czy jest w tym poglądzie osamotniony?) ma być za dnia łagodną kapłanką domowego ogniska, wymiatającą kurze i gotującą rosół, za to w nocy – diaboliczną kochanką. Ma mieć w seksie „inicjatywę”, ale jednocześnie jej seksualność, a przede wszystkim płodność, powinna zostać pod kontrolą męża (Piasecki nakazuje: „I masz brać tabletki na libido. Zrozumiałaś? – Tak. – I jak nie będę, k…a, widział dużego wielkiego, k…a, twojego kalendarzyka i sama nie będziesz mówiła o dniach płodnych lub nie, to wypie…laj. Nie masz co tu szukać w tym domu”).

Żona docenia męża, dziękuje i przeprasza

„Inicjatywna”, którą powinna wykazywać żona, ma być także widoczna w docenianiu męża oraz w okazywaniu mu wdzięczności: dziękowaniu i przepraszaniu. Awantura nagrana przez Karolinę Piasecką rozpoczyna się od pretensji Rafała Piaseckiego o niepodziękowanie „za kwiata”. Potem okazuje się, że Pani Piasecka niewystarczająco („zamiast się sama rzucić na szyję, k…a”) podziękowała także za zaproszenie na bal czy za wstawienie nowych drzwi do domu. Końcowa część nagrania to wymuszanie przez Piaseckiego od żony składania podziękowań: „Kto, k…a, popełnił błąd? I jakie popełniłaś błędy? To proszę bardzo, śpiewająco mi recytuj”. (…) „Wtedy od razu powinnam przeprosić. – Bo? – Ponieważ, bo ty zaprosiłeś z inicjatywą, zaprosiłeś na bal, charytatywny, mnie i ja powinnam być od razu być ci wdzięczna i ci dziękować, i się cieszyć. I tego nie zrobiłam, a powinnam i przepraszam. – To po pierwsze. Teraz po drugie. Co dalej było na balu? – Na balu po prostu nie byłam duszą towarzystwa i ty odbierałeś to tak, że ja się ciebie wstydzę. Nie była to prawda. Ja się ciebie nie wstydzę. I cię, przepraszam, no przepraszam, że to tak odczuwałeś. – No k…a”.

Oczekiwania Piaseckiego i jego deficyt w byciu docenionym przez małżonkę („bo ty, k…a, nie doceniasz mnie. Łazisz wszędzie, korzystasz ze wszystkiego, k…a, panoszysz się”) prawdopodobnie są związane z osobistymi problemami, być może niskim poczuciem własnej wartości. Można je jednak również odczytać jako ilustrację dla roli, którą przypisują kobiecie (wbrew stanowisku Soboru Watykańskiego II) niektórzy przedstawiciele polskiego Kościoła katolickiego. Arcybiskup Henryk Hoser głosi na przykład: „Mąż powinien zawsze cieszyć się zaufaniem swojej żony i z tego zaufania winna wypływać jej postawa uległości wobec męża”.

Aby ten model relacji między kobietą i mężczyzną nie pozostawał jedynie teorią, Fundacja Filome organizuje warsztaty, na których żony mogą nauczyć się posłuszeństwa („Posłuszna żona. O szacunku do mężczyzn”), a mężczyźni podszkolić się w panowaniu („Mąż przywódca. O władzy mężczyzny w domu”). Warsztaty się odbyły, najwyraźniej znaleźli się chętni.

Żona nie jest… pedałem

Rafał Piasecki nie kryje negatywnego stosunku do osób homoseksualnych – po zorganizowanym w Bydgoszczy spotkaniu z Robertem Biedroniem Piasecki napisał na FB: „Nie życzę sobie demoralizowania moich dzieci poprzez publiczne lobbowanie Waszego chorego w mojej ocenie stanu umysłu!”. Być może z tego powodu – w jego mniemaniu – najgorszym wyzwiskiem, jakiego można użyć, jest nazwanie kogoś (nieważne, czy będzie to mężczyzna czy kobieta): „pedałem”, „cwelem je…nym (pier…nym)”, „ch…jem je…nym”. Czy w swojej niechęci do homoseksualistów były radny jest tak bardzo wyjątkowy?

***

Podsumowując, Piasecki w swoich poglądach nie jest odosobniony, a to, co go wyróżnia, to patologiczna forma, w jakiej te poglądy manifestuje. Być może jest to jednym z powodów społecznego rozgrzeszania sprawcy przemocy domowej, które widać w przywołanych na początku wpisu komentarzach. On jest po prostu taki „nasz” i tylko nerwy go poniosły.

 

*Dwa dni później Piasecki sugeruje w wypowiedzi dla Polsat News, że powodem jego zachowania były środki odurzające, które żona podała mu w alkoholu, i zapowiada, że aby „odpokutować”, założy fundację „Dobro za zło”, której celem będzie „pomoc ludziom, którzy są w potrzebie, dobrem będzie odpłacać za ewentualne czyny, których ludzie żałują”.

[Zdjęcie z kampanii społecznej „Powstrzymać przemoc domową” z 1997 r. Inicjator kampanii: Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”].