Rodzice listy piszą

Projekt legislacji Prawo oświatowe oraz przepisy wprowadzające zmiany idą przez procedurę ustawodawczą jak burza: bez poprawek zgłaszanych przez opozycję oraz (mimo deklaracji i obietnic pani minister) bez konsultacji z rodzicami, nauczycielami i samorządami – autorzy deformy nie mieli ochoty na zorganizowanie wysłuchania obywatelskiego w Sejmie, a w wysłuchaniu przygotowanym przez stronę samorządową przedstawiciele MEN nie wzięli udziału.

Wcześniej niemal bezskuteczne okazały się także tzw. konsultacje publiczne – nie wzięto pod uwagę opinii stowarzyszeń i fundacji związanych z edukacją, stanowiska dyrektorów szkół oraz samorządów, a także zdania rodziców (na przykład tych, którzy próbowali bronić status quo tzw. edukacji domowej).

MEN nie uznał również za stosowne potraktować poważnie zarówno opinii naukowców zajmujących się badaniami edukacyjnymi, wyrażonej w liście do minister Anny Zalewskiej, jak i kalkulacji samorządowców pokazujących, jakie będą rzeczywiste koszty deformy.

Skoro argumenty merytoryczne nie są brane pod uwagę przez autorów deformy, pozostaje jedynie apelowanie do parlamentarzystów, którzy będą nad zmianami głosować. Rodzice sprzeciwiający się edukacyjnej hucpie piszą listy do posłów i senatorów, prosząc o namysł, rozwagę oraz odpowiedzialność podczas głosowania nad Prawem oświatowym i mając nadzieję, że pustki widoczne na sali sejmowej podczas wczorajszej debaty o „reformie” nie świadczą o braku zainteresowania parlamentarzystów tym tematem.

fot. Rodzice przeciwko reformie edukacji

fot. Rodzice przeciwko reformie edukacji

Niżej publikuję fragmenty listów wysłanych do posłów i senatorów (jestem autorką pierwszego z nich). Zachęcam rodziców nieakceptujących rewolucyjnych zmian w edukacji do poinformowanie o tym parlamenatrzystów RP*.

[Edit 1: nie ma już co pisać, sejm wczoraj wieczorem przegłosował ustawę Prawo oświatowe. Został senat i prezydent. Czy jest sens pisać?…].

[Edit 2: do senatorów także nie ma już sensu pisać. Ustawa została przegłosowana bez poprawek, ale warto zaznaczyć, że dwóch senatorów PiS zagłosowało przeciw. Prace w komisji senackiej nad prawem dotyczącym edukacji dzieci w Polsce trwały … trzy godziny. Niżej zdjęcie z debaty nad ustawą w senacie – nie widać dużego zainteresowania tematem wśród parlamenarzystów reprezentujących „izbę refleksji”. Ale może nie ma się co dziwić – „debata” odbywała się w nocy].

zrzut-ekranu-2016-12-16-o-12-43-03

fot. screen z obrad senatu transmitowanych przez www.senat.gov.pl

Obecnie brakuje jeszcze tylko podpisu prezedenta. (Edit 3: już nie brakuje].

***

Szanowni Państwo,
piszę do Państwa jako mama trójki dzieci (jedno jest w gimnazjum, dwójka w podstawówce) i jako socjolog zajmująca się m.in. sprawami edukacji.

Chciałabym Państwa prosić o rozważenie, czy rzeczywiście są Państwo skłonni traktować edukację polskich dzieci jako „kartę przetargową” w grze politycznej? (Wiceminister edukacji Pan Maciej Kopeć być może bez zastanowienia, ale czytelnie przedstawił tę sprawę, stwierdzając, że „Tryb i tempo [wprowadzania reformy] są uzależnione od kalendarza wyborczego”).

Czy są Państwo gotowi na głosowanie ZA pogłębianiem różnic w dostępie do wysokiej jakości edukacji, do czego doprowadzi deforma edukacji m.in poprzez skrócenie o rok okresu edukacji ogólnej?

Czy są Państwo przekonani, że kumulacja dwóch roczników podczas rekrutacji do szkół średnich w 2019 zostanie przez uczniów „nawet niezauważona” – jak z uśmiechem twierdzi Pani Minister Anna Zalewska?

Czy są Państwo gotowi na obarczenie samorządów, a więc i nas – wszystkich obywateli, kosztami tej niczym nieuzasadnionej zmiany?

Czy rzeczywiście dali sobie Państwo wmówić, że przeciw „reformie” protestują tylko nauczyciele, bojący się o swoje miejsca pracy?

Szanowni Państwo, czy ze względu na posłuszeństwo partii, jesteście gotowi obarczyć Wasze dzieci i wnuki skutkami tego „edukoszmaru”?

Czy naprawdę sądzicie, że pamięć jest krótka i „wszystko się ułoży„ do następnych wyborów? (…)

Z poważaniem,
Małgorzata – mama trójki dzieci

***

Szanowna Pani Poseł,
w ciągu najbliższych dni będzie Pani musiała podjąć decyzję o zagłosowaniu za lub przeciw ustawie Prawo oświatowe. To, co dla Pani jest rutynową czynnością, dla wielu tysięcy polskich rodzin oznacza olbrzymie zmiany na gorsze.

Reforma wprowadzana jest w wielkim pośpiechu, nasze szkoły są nieprzygotowane na tak olbrzymią zmianę. Ofiarami pospiesznie wprowadzanych zmian będą polskie dzieci. To one od 1 września będą uczyły się z zawierających błędy podręczników. To na nich dokona się eksperyment pisanej w zbyt szybkim tempie podstawy programowej. Trzy roczniki skazane są przez tę ustawę na fiasko edukacyjne – nawet MEN przyznaje, że będą miały braki w edukacji spowodowane zmianą programu nauczania w środku cyklu edukacyjnego.

To moja córka i tysiące jej rówieśników będzie uczyła się w przepełnionych szkołach, gdzie nie ma miejsca na dwa dodatkowe roczniki. W szkołach, w których nie ma pracowni fizycznych i chemicznych. Jak tak olbrzymi chaos i pośpiech mają wpłynąć na poprawę jakości nauczania?

Dlaczego tak poważna zmiana w oświacie nie może być wprowadzona od początku cyklu nauczania – czyli dla klas pierwszych i czwartych? Pozwólcie naszym dzieciom dokończyć szkołę w trybie, w jakim ją rozpoczęły. Nie burzcie ich marzeń i planów na przyszłość. (…)

Z poważaniem,
Dorota – mama Oli

***

Drodzy posłowie!

(…) Moje dzieci zadają mi pytania, na które nie potrafię logicznie i racjonalnie odpowiedzieć:

Dlaczego nagle, w połowie edukacji, nasze Państwo funduje dzieciom taką zmianę?
Dlaczego odbiera się im marzenia o nauce w wymarzonym gimnazjum, w którym mogłyby uczyć w klasie sprofilowanej, inwestując już w swoją przyszłość?
Dlaczego dzieci traktowane są jak przedmiot i NIKT z rządzących się chce wysłuchać i uwzględnić ich obaw i protestów?
Dlaczego moja córka będzie musiała jako niespełna 13-latka zacząć dojeżdżać do szkoły średniej do Poznania?
Dlaczego pieniądze, które mogłyby być wydane na doposażenie polskich szkół i prawdziwą reformę zostaną bezsensownie wydane na nielogiczną reformę?
Dlaczego posłowie i senatorowie, którzy mają reprezentować interesy obywateli, dbają jedynie o interesy swoich partii?
Dlaczego mój syn będzie musiał walczyć z dwukrotnie większą liczbą uczniów, aby dostać się do dobrego liceum, które potem ułatwi mu dostanie się na wymarzoną uczelnie?
Z jakich podręczników będą się uczyć i jakich PRAWDZIWYCH BOHATERÓW będą poznawać?

I to najważniejsze pytanie:
Czy tak właśnie, jak obecnie, Rząd traktował obywateli w czasach socjalizmu, przed 1989 rokiem? (…)

Z poważaniem
Beata – mama Jakuba i Marii

***

(…) Po opublikowaniu „podstaw programowych” dowiedzieliśmy się że córka ominie całe partie materiału (z historii, przyrody, być może matematyki). Wprowadzając „reformę” w środku cyklu edukacyjnego nie tylko złamano umowę społeczną, ale zlekceważono nasze dzieci jako ludzi – młodych obywateli.

Nie przewidziano żadnych programów przejściowych, nie zadbano o jakość edukacji w rocznikach przejściowych. Pani Minister Zalewska stwierdziła 8 grudnia 2016: „Nie wprowadzimy egzaminu ósmoklasisty z przedmiotu dodatkowego (przyroda, historia) ponieważ nie możemy brać odpowiedzialności za wykształcenie uczniów, którzy idą według dwóch podstaw programowych (starej i nowej). Pełną odpowiedzialność możemy przyjąć dopiero za wykształcenie roczników idących od początku nową, stworzoną przez nas podstawą programową”.

Konkluzja tej wypowiedzi jest jasna: podnosząc ręce za tą ustawą zwalniacie się Państwo z odpowiedzialności za 6 roczników od kl 1 do kl 6 które rozpoczęły i kontynuują naukę w roku szkolnym 2016/2017 według dotychczasowej podstawy programowej.

Zgadzacie się na wprowadzenie nieprzygotowanej reformy, bez konsultacji, bez podręczników, wbrew wynikom edukacyjnym, wbrew międzynarodowym badaniom, wbrew rodzicom i nauczycielom. Skreślacie kilka milionów dzieci, naszych dzieci. (…)

Z wyrazami szacunku,
Kinga – mama Julii i Franka

***

(…) Jako matka piątoklasistki i świeżo upieczonej gimnazjalistki mam kilka pytań:

1. Szkoła mojej córki pęka w szwach, podobnie sąsiednia podstawówka. Podobno ma być nowa rejonizacja i część dzieci z klas 0-7 od nowego roku szkolnego zostanie przeniesionych do budynku gimnazjum. Ale jak to się ma do zapewnień MEN, że nie można dziecku zmieniać często środowiska, że najlepiej jeśli przez 8 lat jest wśród tych samych kolegów i nauczycieli, skoro z każdej klasy zostanie wyrwanych po kilkoro dzieci i przeniesionych w nowe środowisko?

2. W klasie VI ma być nadal ta sama podstawa programowa, natomiast fizyka, chemia i biologia mają się pojawić w klasie VII. Moje dziecko, jak i ok. 350 tyś dzieci z klas 5-tych będzie miało luki w nauczaniu polskiego, historii, nie mówiąc o możliwości realizacji programu przedmiotów ścisłych. W jaki sposób będzie podniesiony poziom kształcenia tych roczników? Pani minister Zalewska mówi, że w przypadku uczniów z klas 4, 5, 6, nie może brać odpowiedzialności za ich wykształcenie, gdyż idą według dwóch podstaw programowych (starej i nowej). Pani minister nie może wziąć odpowiedzialności za jakiś milion uczniów – a Pan/Pani może? Stać nasz kraj na milion gorzej wykształconych obywateli? (…)

9. Bardzo mi żal ambitnych dzieci w malutkich miejscowościach i na wsiach. Właśnie im będzie najtrudniej. Dzieci miejskie dogonią tylko najwytrwalsi z nich. Czy przyjrzała się Pani/Pan dokładnie sytuacji tych szkół, z iloma dyrektorami Pani/Pan rozmawiał?

To Tylka kilka z wielu pytań, które kłębią się w mojej głowie. Proszę naprawdę poważnie się zastanowić, czy ta reforma, a właściwie deforma skutkuje jedynie likwidacją gimnazjów.

Wszelkie możliwe gremia naukowe, nauczyciele, dyrektorzy szkół itd. negatywnie zaopiniowały reformę edukacji. Nie będzie ona służyła dobru dziecka, a więc to czy warto na nią głosować?

Z poważaniem,
Agnieszka – mama Marysi i Hani

* Pod tym linkiem można znaleźć informacje o inicjatywie rodziców. Została tam także zamieszczona lista adresów mailowych parlamentarzystów.