Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

27.06.2016
poniedziałek

„Maluszki” pani minister

27 czerwca 2016, poniedziałek,

Śledząc działania minister edukacji narodowej, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kontakt z dziećmi i młodzieżą Anna Zalewska miała dawno temu. Chyba że pani minister ma wyjątkowego pecha i spotyka jedynie niesamodzielne maluszki, zagubione dzieciaczki, które trzeba chronić przed wszystkim (włączając szkołę) oraz niezainteresowanych niczym młodych ludzi, w dodatku niezdolnych do samodzielnego działania.

Już w grudniu ubiegłego roku okazało się, że polskie dzieci są wyjątkowo niegotowe, żeby pójść do szkoły w wieku lat sześciu. Pani minister zastanawiała się wprawdzie, co jest bardziej nieprzygotowane: dzieci czy szkoły. Wybierając obniżenie wieku szkolnego, a nie pracę nad dostosowywaniem placówek edukacyjnych, najwyraźniej doszła do wniosku, że to „maluszki” sobie nie poradzą.

Ogłoszone w poniedziałek zmiany w systemie edukacji tylko potwierdzają ten sposób postrzegania dzieci. Tzw. edukacja wczesnoszkolna (prowadzona przez jednego nauczyciela, jednocześnie wychowawcę klasy) zamiast trzech będzie trwała cztery lata. Oznacza to, że dopiero jedenastoletnie dziecko (bo przecież zakładamy, że „maluszek” pójdzie do szkoły w wieku siedmiu lat) będzie miało lekcje z nauczycielami-specjalistami od polskiego, matematyki, historii i innych przedmiotów*.

Może pani minister nie miała ostatnio okazji spotkać dzieci, które mają lat dziewięć lub dziesięć i nie wie, jak bardzo są one ciekawe świata, jak różne mogą mieć zainteresowania i jak ciężko skupić ich uwagę, jeśli nie jest się ekspertem w danej dziedzinie. Takiemu wyzwaniu sprostają tylko najlepsi nauczyciele nauczania wczesnoszkolnego. A co z uczniami, którzy nie będą mieli szczęścia i na tych najlepszych nie trafią? W porównaniu z dziećmi, które są obecnie w szkołach i które rozpoczęły szkołę podstawową w wieku lat sześciu, „maluszki” pani minister rozpoczną edukację prowadzoną przez nauczycieli konkretnych przedmiotów dwa lata później. Jak to połączyć z ideą wyrównywania szans edukacyjnych?

Ciekawe, czy pani minister miała ostatnio okazję spotkać trzynastoletnie dzieci, „młodszą młodzież” właściwe. W obecnym systemie zaczynają one edukację w gimnazjum, po wprowadzeniu „dobrej zmiany” będą jeszcze przez dwa lata w szkole podstawowej razem (między innymi) z dziećmi siedmioletnimi**. Może pani minister nie wie, ale młodzież w wieku lat trzynastu – choć oczywiście dorosłą nie jest – to jednocześnie często za taką się uważa i nierzadko potrzebuje zmiany: bardziej partnerskiego traktowania niż dzieci w podstawówce, poznania nowych koleżanek i kolegów, a także nowych nauczycieli. Dla wielu młodych ludzi to szansa na „nowe otwarcie” – np. ktoś, kto w podstawówce miał opinie lenia i nieuka, może nagle okazać się bystrzakiem, jeśli znajdzie „swój” przedmiot i/lub swojego mistrza.

W powszechnym przekonaniu wiek gimnazjalny to wyjątkowo trudny okres i najlepiej wtedy nic nie zmieniać. Na tym opiera się podzielana przez wiele osób, a także przez autorów „dobrej zmiany”, opinia, zgodnie z którą gimnazja to wylęgarnia patologii, wszelkie zło i miejsce, w którym dzieje się dzieciom krzywda. Mało kogo interesuje, że to w podstawówkach jest więcej przemocy niż w gimnazjach. Mało kto bierze poważnie opinie ekspertów zajmujących się edukacją, którzy podkreślają, że to właśnie wprowadzenie gimnazjów jest jednym z powodów edukacyjnych sukcesów polskiej młodzież w międzynarodowych testach PISA, badających przede wszystkim umiejętności uczniów. Czy naprawdę można być aż tak naiwnym, żeby zakładać, że wraz z przywróceniem ośmioletniej podstawówki problemy wychowawcze nastolatków znikną?

„Maluszki” pani minister są aż tak niesamodzielne, że – jak planują autorzy „dobrej zmiany” w edukacji – wolontariat (z łaciny voluntarius – dobrowolny) ma być obowiązkowy! To najlepszy przykład na to, jak postrzegane są dzieci przez minister Zalewską: nawet w podejmowaniu własnych inicjatyw trzeba je wyręczyć, bo jeszcze w ramach wolontariatu zaanagżują się nie w to, w co powinni.

Po co wprowadzane są zmiany w systemie edukacji? Pani minister wymienia wiele powodów. Mam jednak wrażenie, że najprawdziwszym jest chęć zrobienia inaczej, niż było, a jednocześnie spełnienie populistycznej obietnicy wyborczej (likwidacja tych patologicznych gimnazjów). A to, że jednocześnie traktuje się uczniów jako mało rozgarniętych i mało samodzielnych, zawsze można przecież wytłumaczyć troską oraz „kierowaniem się dobrem dziecka”.

*Pani minister zapowiedziała, że w klasie IV „zostawimy (…) nauczyciela nauczania początkowego jako wychowawcę, a dodatkowo pojawi się propedeutyka, czyli wstęp do przedmiotów. Dzieci będą jeszcze czuły się bezpiecznie ze swoją panią, ale jednocześnie przygotowując się do zajęć przedmiotowych” (cytat za wPolityce.pl). Trudno jednak przewidzieć, na czym ma polegać „wprowadzanie przedmiotów” – czy nauczyciel przedmiotów przyjdzie się tylko przywitać, czy może poprowadzi kilka lekcji? (Jak to wpisać w siatkę godzin?). A może będzie towarzyszył w lekcjach nauczycielowi nauczania wczesnoszkolnego? Na te pytania trudno odpowiedzieć, niewątpliwie jednak powyższy cytat doskonale pokazuje, że zdaniem pani minister poznanie nowego wychowawcy to zbyt „niebezpieczna” sytuacja dla dziesięcioletnich „maluszków”.

**Chyba że tego typu edukacja będzie się odbywała w innym budynku, co zakłada MEN, próbując zagospodarować budynki gimnazjalne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 54

Dodaj komentarz »
  1. Jednym slowem, powrot do czasow PRL-u (ulubionych czasow PiS-owskiego nad-prezesa)!

  2. Pani minister nie tylko dzieci i młodzież traktuje jak nierozgarniętych. Tak samo traktuje się dorosłych. Reforma przygotowywana była w tajemnicy. Rodzice, nauczyciele nie byli dopuszczeni do dyskusji, bo oni się nie znają. Nie przedstawiono przeprowadzonych badań na podstawie których ustalono, że szkolnictwo wymaga tak głębokich reform. Gimnazja są złe bo są złe, koniec i kropka. Nie podano ile to będzie kosztować, ilu nauczycieli straci pracę.

  3. Takie będą rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ruszy masowa hodowla przygłupów, pardon, przyszłego elektoratu PiS.

  6. O, przypomniałem sobie, jak w 1999 pupile „Polityki” wprowadzali reformę, likwidując śliczne 4-letnie licea. Jakoś „Polityka” nie ubolewała nad losem uczniów, nauczycieli, nad masową likwidacją szkół.

  7. handzia55
    27 czerwca o godz. 23:29 1418

    A kto ci broni założyć prywatną szkołę i hodować mędrców? Czyżby pisiaki? Masz okazję wyhodować elektorat każdy, jaki zamarzysz. Na co czekasz?

  8. KrzySztof58
    27 czerwca o godz. 23:13 1417

    Taka jest rzeczpospolita, jaką wychowała reforma oświaty z 1999 Buzka z PO: młodzież głosująca na PiS…

  9. Zasadniczy błąd w nagłówku. Szkoła Nie Wychowuje – Szkoła Uczy. Wychowują rodzice.

  10. Za wszystkim stoją pieniądze. Gigantyczne, do wzięcia. Edukacja zostanie przeprofilowana. To oznacza nowe programy, podręczniki, druk itd. To kasa dla ekspertów, autorów, wydawców. Swoich. To są gigantyczne pieniądze na szkolenia nauczycieli, dla firm szkoleniowych. Swoich. Od ćwierć wieku na edukacji żeruje mnóstwo ludzi oraz biznesów. To jedna strona medalu. Ale edukacja potrzebuje kasy. Budżet nie ma, samorządy są coraz bardziej biedne, realnie. Likwidacja gimnazjów może dać oszczędności, pomóc utrzymać małe szkółki gdzie jest coraz mniej dzieci, a likwidacja jest apolity- tfu, anty wyborcza. Zamieszanie reformy pozwoli ukryć konieczność dofinansowania szkól w sprzęt. Ministerstwo Cyfryzacji głosi wprowadzenie szerokopasmowego internetu dla szkól. Ale nie ma kasy na jego utrzymanie, pominąwszy fakt, ze na ok.65 proc Polski takowego brak. Potrzebny jest nowy sprzęt komputerowy do szkół, bo w 95 proc jest informatyczny złom. Porównując wydatki poprzednie potrzeba ok. 2,5 mld zł. Tych pieniędzy nie ma. Deklaruje się 1/6 kwoty. Oszczędnościowo poleci koncepcja szkolnictwa zawodowego. Biznes nie będzie inwestował w edukację zawodową, bo woli ściągać wysoko kwalifikowanych pracowników ze Wschodu. To nie PRL., gdy państwowe zakłady za państwowe pieniądze prowadziły szkoły zawodowe. Widziałem bardzo ciekawe projekty przywrócenia szkolnictwa zawodowego, na wysokim poziomie. Bez kasy poszły do szuflady. Poza tym w Polsce jest niewielkie zapotrzebowanie na wysokiej klasy specjalistów. Tańsze jest ich sprowadzenie. Pozostałych wykształci się na kursach w Centrach Kształcenia Praktycznego itp., Po co kształcić 3 lata piekarza, jeśli wystarczy kurs 60 h? Edukacja zawodowa na poziomie europejskim to kilka miliardów zł wdanych w kształcenie nauczycieli, w nowoczesne pracownie. Tej kasy nie ma, więc powstanie skansen. Biznesy potrzebujące wysoko kształcone kadry to w Polsce jakieś 5 proc. Z perspektywą podwojenia przez dekadę. Wykształceni młodzi ludzie w wyjadą, budując obce dobrobyty, jak to czynią np. lekarze. Więc miesza się narodowi w główkach reformami, patriotyzmem oferując lekcje tanie: historię, język ojczysty w tradycyjnej oprawie. Reformując edukację powinno się mieć wizje Polski w perspektywie 20-30 lat. Realną nie propagandową. tego nie ma od ćwierć wieku.

  11. Przepraszam za cpoy/paste frafmentu Archerowegowpisu (czyba mi wybaczy).

    Likwidacja gimnazjow i powrot do osmioletniej podstawowki to skandal w bialy dzien! Gorszym rozwiazaniem byloby tylko szkolnictwo typu ‚od przedszkola do Opola’ czyli tak preferowane przez czerwonych umieszczanie dzieci w przedszkolach z ktorych od razu przechodzilo sie do podstawowki a potem do liceum , ktore konczylo sie matura. Gdy matka i ojciec pracowali od rana do wieczora, to takie srodowisko bylo wtedy dla dzieciaka drugim domem, z ktorym identyfikowal sie emocjonalnie niekiedy silniej niz z rodzina.
    W przypadku gimnazjow sprawa ma sie inaczej. Nie idzie tutaj o jakas tam poprawe jakosci nauczania, tylko o rozdzielenie srodowisk. Mamy klase w podstawowce. Jedni sa lepsi, inni gorsi, jeszcze jedni chca sie uczyc ale im nie wychodzi i w koncu sa i tacy (wystarczy paru), ktorzy organizuja sie w mlodociane gangi i potrafia sterroryzowac nawet grono pedagogiczne. Im szybciej sie ten lancuszek przerwie – tym lepiej. Z mlodocianych przestepcow i tak juz zadnego pozytku nie bedzie, zadbac wiec nalezy aby nie mieli oni negatywnego wplywu na cala reszte. W Niemczech rozdziela sie na poziomie 4 klasy, przy czym gro dzieciakow idacych tam do szkoly to 6-laki. W kazdej, nawet najbardziej zapyzialej szkole, jest tam psycholog ktory obserwuje dzici, ma pojecie o ich rodzicach i srodowisku. Na podstawie tych obserwacji opiniuje on dalsza edukacje dziecka: zawodowka, technikum, liceum (zwane tam gimnazjum ale konczace sie matura).
    Jest takie powiedzenie ze jezeli ktos jest zdolny i chetny do nauki to zadna szkola nie jest mu potrzebna bo i tak sam sie wyuczy. A leniowi, cymbalowi i rozrabiace nie pomoze zadna, chocby najlepsza szkola. Tego sie nie zmieni. Caly problem w tym, aby ten rozrabiaka nie zdemoralizowal tego pierwszego. Gimnazja jakie sa takie sa, jednak jakas tam ta role spelniaja. Jezeli to zniknie to wracaja parszywe, robotniczo – chlopskie podstawowki gdzie z 30 ucznio w do liceum pojdzie 4 a na studia 2.

  12. Tegoroczne egzaminy końcowe szóstoklasistów dobitnie wykazały , że zostało to wzorcowo spartaczone. Ci , którzy zaczynali naukę w SP jako 6-latki wyraźnie wypadli gorzej niż ich o rok starsi koledzy.
    Problem sygnalizowałem już 2 lata temu, gdy okazało się, że rozpoczynający rok wcześniej maja problemy ze zrozumieniem pewnych zagadnień z matematyki czego nie mieli ich o rok starsi koledzy.
    Okazało się, ze wprowadzając 6-latki do SP zmodyfikowano program w klasach 1 – 2 , w trzeciej – praktycznie nie zmieniono a w 4 – 6 pozostał ten sam. Na etapie SP różnica roku to znaczące różnice w rozwoju młodego człowieka.
    Niektórzy chwalili się, że ” moje dziecko ( wnuk) już w przedszkolu znało wszystkie litery i potrafiło czytać !” Pytanie tylko – czy rozumiało czytane teksty?
    I nie mówmy, jak Kluzik – Rostkowska, ze to „powrót do głębokiego PRL-u”
    Pierwszy rocznikiem, który kończył 8-klasową SP byli urodzeni w 1952 bo wprowadzenie gimnazjów było powrotem do czasów przedwojennych.
    A tak naprawdę ważna jest nie tyle struktura szkół lecz czego i z jakim efektem nauczy dzieci i młodzież.
    Czy wykształci młodych, kreatywnych, pchających nasz kraj do przodu czy biegłych tylko w rozpamiętywaniu minionych klęsk bez wyciągania konstruktywnych wniosków typu – czym MY SAMI zawiniliśmy , że spotykało nas to , co spotykało a nie szukali owych ONYCH co to „nas napadli i pobil”i.
    A dlaczego daliśmy się pobić i co zrobić, by to się nie powtórzyło ?

  13. Obecny poziom edukacji jest tragiczny. do tego doprowadziła prounijna polityka PO. Wiadomo im człowiek gorzej wykształconu tym łatwiej nim manipulować. Rządy PO doprowadziły do tego, że szkoła srednia to jakas kpina….to jest kurs przygotowawczy do zdania testu maturalnego na 30%. O gimnazjach nawet nie wspomnę. Na szczęście wszystko pomału wraca do normy.

  14. Michalina
    28 czerwca o godz. 8:08
    Spotkałem się z opinią doświadczonych pedagogów wręcz odwrotną do Twojej,
    Grupa ukształtowana od klasy I-szej potrafi „zneutralizować” pojawiających się „młodocianych przestępców” w wieku 12-13 lat natomiast w nowym środowisku, co najczęściej występuje w dużych miastach te „młodociane gangi” zawiązują się szybciej, niż reszta klasy się zintegruje.. W środowiskach gminnych najczęściej występują zespoły szkół obejmujące z znanych mi przypadkach przedszkole, SP oraz gimnazjum. – jednym obiekcie, pod jedna dyrekcja i jednym zespołem obsługi. Tam dzieciak może w jednym środowisko spędzić nawet do 12 lat – czy to źle ?

  15. Jeśli reforma jest taka jak inne rządzących, to prawdopodobnie służy tym samym celom: wymianie kadr (dyrektorzy szkół) i programów oraz indoktrynacji.

  16. Słusznie autorka zauważa, że chodzi tu, tylko i wyłącznie, że będzie po pisiemu.
    Merytorycznych uzasadnień brak.
    To zresztą dotyczy wszystkich dziedzin naszego życia; choćby coś działało perfekcyjnie, to i tak musi ulec spisieniu.
    One, te pisiory, wiedzą wszystko lepiej.

  17. observer
    …Zasadniczy błąd w nagłówku. Szkoła Nie Wychowuje – Szkoła Uczy. Wychowują rodzice….
    a jak nie wychowuja to KTO?

  18. Zalewska nie ma tu nic do gadania, czyta z kartki to, co jej podano. A podano to, co się przyśniło w nocy prezesowi.

  19. Za tragiczne wyniki egzaminów odpowiada nie tyle „prounijna polityka PO”, co bezsensowne działania CKE – poziom trudności z roku na rok od sasa do lasa, więc żadnej porównywalności – pytania egzaminacyjne raz bezsensownie trudne, raz beznadziejnie łatwe, ZAWSZE z błędami. Testy często bardziej przypominają testy na inteligencję niż sprawdziany wiedzy.

  20. Oczywiście, że wiadomo, o co chodzi.
    Likwidując i tworząc nowe szkoły trzeba zwolnić i przyjąć do pracy ich pracowników. No i tu pole do popisu dla wykazania oddania ojczyźnie. Przecież dzisiaj nie tylko episkopat ale i młodzież wszechpolska będą kandydatów na nauczycieli opiniować. Bo nie wiedza i nauka lecz brawura i chęć szczera zrobi z ciebie usłużnego nauczyciela. A jeśli przy okazji da się zlikwidować ZNP, to wredne źródło komuszej inicjatywy, wtedy szczęśliwość będzie powszechna. I w ten sposób ze świadomych obywateli zrobimy usłużnych karierowiczów na garnuszku dobrego ojcowskiego państwa. Dzieci trochę przy tym przeszkadzają ale i z nimi zrobimy porządek. Chociażby tak, że to katecheta, najbardziej przecież uprawniony, będzie tym jedynym wychowawcą pierwszych klas. A może lepszy byłby ksiądz. Tego to dzieci nie tylko w szkole obsłużą.

  21. Nawiązując nieco do niskiego poziomu edukacji… Co to za dziwna kalka z angielskiego „i/lub”? W znaczeniu słowa „lub” mieści się także „i”. Używanie „i/lub” jest więc kompletnie bez sensu.

  22. Quo Vadis Domine ?

  23. Vera
    28 czerwca o godz. 12:04 1434

    PO ma okazję, aby wygrać za trzy lata, kiedy wygasną gimnazja i obsadzić wszystko swoimi. W czym problem?

    Ja zaś nie widzę różnicy, czy kler PO, czy kler PiS-u. Wsio rawno.

  24. Cz/y nie rozumiecie/?Nawrót do komuszej szkoły to wspaniały cel organizacyjny do kształtowania u dzieciaków światopoglądu i przekonań.Wtedy członek partii ,uczył miłości do Stalina ,ikomunizmu i tp.Dzis prawdziwy patriota ,Polak będzie wpajał w głowy dzieci miłości do prezesa ,PIS ,KK i wiary jako jedynie najważniejszej w świecie .To takie wspomaganie dla katechetów a kiedyś dla aktywistów partyjnych.A bioologia czy inne ateistyczne nauki pójdą w kąt ,bo nauczyciele ich nie będą znali.

  25. Mamy problem – zmienić nazwę instytucji, której dotyczy – problemu nie będzie aż do kolejnych badań (i kolejnej zmiany nazwy).

  26. Spokojnie, klasa średnia i jej biedna odmiana, inteligencja swoje dzieci wykształcą.

  27. A kto ci broni założyć prywatną szkołę i hodować mędrców? Czyżby pisiaki? Masz okazję wyhodować elektorat każdy, jaki zamarzysz. Na co czekasz?
    „„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„
    Panie „takei-butei”, doskonale pan zdaje sobie sprawe z tego, ze szkoly prywatne sa dla nielicznych. Podstawe (i zdecydowana wiekszosc)
    stanowia i ksztalca szkoly panstwowe…

    P.S. Czy broni pan tez tej PiS-owskiej buty i pychy, ktora pozwala
    im na brak konsultacji spolecznych w jakiejkolwiek sprawie.
    Fakt, ze maja oni wlasnych „ekspertow” w rodzaju
    klanu Elbanowskich. Z innymi nie musza sie liczyc!

  28. Taka jest rzeczpospolita, jaką wychowała reforma oświaty z 1999 Buzka z PO: młodzież głosująca na PiS…

    —————————————————————————————-
    Dlaczego pan klamie, „takie-butei”? Buzek to nie „PO”,
    tylko AWS (Akcja Wyborcza Solidarnosc)!

  29. Za wszystkim stoją pieniądze. Gigantyczne, do wzięcia. Edukacja zostanie przeprofilowana. To oznacza nowe programy, podręczniki, druk itd. To kasa dla ekspertów, autorów, wydawców. Swoich. To są gigantyczne pieniądze na szkolenia nauczycieli, dla firm szkoleniowych. Swoich.

    ————————————————————————————-
    To prawda, dla wielu „samych swoich” otworzy sie
    dostep do nowego korytka!

  30. „Obecny poziom edukacji jest tragiczny. do tego doprowadziła prounijna polityka PO”

    „„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„`
    Wpis godny, np. forum „Onetu”! Czy autor tego rodzaju (patrz powyzej) wpisu nie jest sam wielka ofiara post-PRLowskiego systemu edukacji?

  31. @Aspiryna
    No jest tragiczny, młodzież dobrze wypada w testach międzynarodowych. A powinna dobrze wypadać jedynie w polskich, dobre wyniki w międzynarodowych są podejrzane.

  32. @ecres
    Ja dorzuciłbym jeszcze punkty za pochodzenie (bonus za wychowanie w rodzinie patologicznej przy wyborze studiów) i masz PiS forever.

  33. Wracamy do systemu i programu sprzed 1990r., gdzie pierwsze trzy klasy stanowiło klasyczne nauczanie początkowe (ale wtedy niczym dziwnym było, że inny nauczyciel uczy polskiego, a inny matematyki), IV klasa była okresem przejściowym, gdzie niby pojawiały się podstawy biologii, historii i geografii, ale poważna nauka tych przedmiotów odbywała się od klasy V, a pozostałe klasy miały dać uczniowi podstawy orientacji w świecie, nauczyć podstaw języka obcego.

    To naprawdę nie był głupi system. Dodatkową zaletą były zgrane klasy przez 8 lat wspólnej nauki, nauczyciele znający uczniów. W praktyce przekładało się to na szkołę dającą podstawy wiedzy, przygotowującą zdolnych do liceum i technikum, a tych mniej zdolnych do szkół zawodowych. Nie było przechowalni dla nastolatków pod postacią gimnazjum, gdzie w jednej klasie tłoczono dzieciaki z ambicjami, młodocianych przestępców i osoby, dla których jedyną ambicją jest kładzenie kostki brukowej i piwo po pracy.

    Obecna szkoła, w odróżnieniu od PRLowskiej, nawet nie usiłuje uczyć myślenia. Uczy pod testy, pod klucz, pod jedynie słuszną interpretację. Nawet w PRL można było zinterpretować wiersz niezgodnie z interpretacją nauczyciela. Dziś taka interpretacja po prostu nie zmieści się w kluczu.

    Piszecie- a historia, Katyń, żołnierze wyklęci, orzeł biały, rycerz śmiały? Cóż, konia z rzędem temu, kto uzna WiN i NSZ za organizacje szkodliwe, Piłsudskiego za fantastę promującego ekspansję na wschód kosztem Śląska, Berlinga za patriotę, a powstanie warszawskie za szaleństwo generała Bora i nie wyleci z lekcji z oceną niedostateczną. A wszystkie te tezy można udowodnić bez większego problemu, używając logicznej argumentacji.

  34. PiS ma problem ze światem internetu, dostępnym dla uczniów. Jak tu budować panteon bohaterów narodowych, Prawdziwych Polaków jak średnio zdolny uczeń szybciutko wyczyta w Google że Kościuszko był babiarzem, podobnie jak Sienkiewicz, Mickiewicz miał problem z alkoholem do tego z paskudnej, lichwiarskiej rodziny zaś Chopin żył na kocią łapę z George Sand. Komu małolaty uwierzą? Pani opowiadającej hagiograficzne pierdoły czy barwnemu i soczystemu internetowi? Młodzież żyje w świecie wirtualnym. W tak rozległym, że nie mają o tym pojęcia rodzice. I, niekoniecznie w negatywnej formie.Szkoła powinna im pomagać się w nim poruszać. Ale szkoła nie ma bladego pojęcia -jak! Chociaż potężne zasoby dostępne na kliknięcie mogły by być wielkim narzędziem edukacyjnym. Bez sensu jest płacz że młodzież nie chodzi do biblioteki, jeśli kilkaset ma dostępnych w sieci, w tablecie. Więc PiS tworzy edukacyjny świat, który się kończy. Bardzo szybko. Proponowana reforma byłaby dobra 35 lat temu. Teraz jest skansenem.
    Tradycyjna szkoła nie ma większych szans z otwartym globalnym światem. Młodzież stanęła przed wielką szansą uczestnictwa w jego kształtowaniu. I ją wykorzysta, jeśli ojczyzna nie wesprze w tym dziele- zmienią ojczyznę, bez większego żalu. Na marginesie: rozmawiałem z kilkudziesięcioma ubogimi rodzinami, na co wydają pierwsze pieniądze z 500+? Kolejność jest taka: podręczniki do szkoły, telefony/tablety z internetem, nowe ciuchy dla dzieci, wakacje.

  35. Aspiryna
    28 czerwca o godz. 17:47 1442

    No, no, no, ja nie kłamię, kłamie wikipedia, pisząc, że Buzek jest politykiem europosłem z list PO.

  36. Aspiryna
    28 czerwca o godz. 17:40 1441

    Pani apiryna: dla mnie PiS=PO.

    Natomiast każdy może założyć szkołę. Czy piszę nieprawdę?

  37. ecres
    28 czerwca o godz. 13:55 1438

    Czy nie rozumiesz, że za trzy lata PO odzyska władzę i wtedy nie będzie w szkole żadnej pisowskiej indokrynacji?

  38. @kaesjot
    Pedagogiem nie jestem a swoj poglad opieram na autopsji.
    Chodzilam jeszcze do 8-klasowej podstawowki, do klasy w ktorej przywodca gangu mlodocianych mial ojca juz po trzech wyrokach a nim samym (tym przywodca) interesowala sie milicja i kuratorium. Takiego lebka nie zneutralizuje nikt i nic. Zdemoralizowal i zgromadzil wokol siebie kilku osilkow i doszlo do tego, ze nauczycielka polskiego bala sie wejsc do kalsy. Przyciagnal do siebie zafascynowanych nim paru niezle zapowiadajacych sie chlopcow. Wszyscy, co do jednego, wpadli potem w utarte koleiny pt. ‚podstawowka, zawodowka, kuroniowka’.
    Inny miedzyklasowy gang mial za szefowa dziewuche. Sprobowalbys ja ‚zintegrowac’, chcialabym to widziec. Wszelkie moralizowanie mialo tu taki efekt jak proba przekonywania Urbana, zeby poszedl do kosciola. Rozumiala tylko jezyk sily. Przed jej gangiem drzala cala szkola. W koncu rozbila ich milicja a dziewucha trafila do poprawczaka.
    Aby byc sprawiedliwa dodac jednak musze, ze wiekszosc gangow tworzyla sie wokol tzw. przerosnietych, czyli drugo(trzecio)rocznych i calkiem mozliwe, ze gdyby jakos ochronic istniejace juz, ksztaltowane od 1 klasy grupy, to do powstania wiekszosci z tych gangow by nie doszlo. Ale jak Ty sobie to wyobrazasz: 8-letnia szkola podstawowa bez przerosnietych? No chyba ze bedziemy ciupasem przepuszczac wszystkich zanizajac w ten sposob poziom nauczania i rownac do najgorszych.

    „Tam dzieciak może w jednym środowisko spędzić nawet do 12 lat – czy to źle ?”
    Bardzo zle, jezeli skutkuje to zanikiem wiezi rodzinnych. Zjawiska nie mozna ograniczyc li tylko do srodowisk gminnych. Komunisci robili takie eksperymanty w stolicach swoich panstw. Nie bez przyczyny uznali rodzine jako jednego z najwiekszych wrogow rewolucji, stojaca na drodze do wychowania czlowieka sowieckiego wiec starano sie mozliwie jak najbardziej odizolowac od niej dziecko. Nie mogli wystapic przeciwko niej otwarcie ale niektore schematy probowali, z pewnym powodzeniem, wprowadzic w zycie. Zauwaz, ze kazdy totalitaryzm (Hitler, Pol Pot, Stalin…) ma swoje pomysly na wychowywania dzieci, ktore w zasadniczy sposob roznic sie moga od tradycyjnego rodzinnego srodowiska i maja jedna wspolna ceche: odizolowac dzieciaka od rodziny i poddac wlasnemu wplywowi.
    Oczywiscie w omawianym wypadku powyzsze uwagi sa spora przesada niemniej… mile moga byc zlego poczatki.
    No bo popatrz co po 8 latach POwskich rzadow pozostalo z prawa rodzinnego. Tylko obowiazek alimentacyjny (a i ten jest tylko dla rownych ale juz nie dla rowniejszych, taki Kijowski alimentow placic nie musi i dobrze jest). Dochodzilo powoli do tego, ze dranie zabierali dzieci z biednych rodzin. Typowy czerwony, totalitarny schemat.

  39. MEN dramatycznie szuka pieniędzy, których brakuje w oświacie od lat. Proponowane zmiany pozwolą zamknąć mnóstwo małych szkółek wykończonych przez demograficzny niż. Reforma da przykrywkę takich niepopularnych propagandowo działań. Zwolnić mnóstwo zbędnych nauczycieli, tzn odejdą sami, dostaną nowe warunki pracy, których nie zaakceptują. Nikt nie powie że PiS zwalnia, po prostu propozycje pracy nie są przyjmowane. Wina odchodzących. Wypadający szczebel organizacyjny szkół też pociągnie oszczędności. Podobnie jak rezygnacja z bezpłatnych podręczników. Ostaje kilkaset milionów zł.
    Dzieci są na ostatnim miejscu, ich dobro hasłem na transparent, po pochodzie lądującym na śmietniku. Pani ministra twierdzi że opiera reformę na wzorcach zachodnich. Tyle, że oni tam mają pieniądze. Interes dzieci byłby uwzględniony, gdyby tworzyło się warunki do tworzenia szkól na miarę XXI w. Opartych na technologiach XXI w, nowoczesnych. Na to nie ma kasy też. Planowane pieniądze to ok. 1/6 minimalnych potrzeb. Pomysły MEN cofają szkoły o co najmniej 35 lat.
    Zamykana jest próba odbudowy szkolnictwa zawodowego. Pani ministra myli edukację zawodową z pozaszkolnym i poza formalnym kształceniem się przez całe życie. Zresztą, myli wiele innych spraw. W sumie minister nie musi się znać na problemach resortu, którym zarządza. Tyle, że w Polskim Radiu pani wycofała się z pomysłu obowiązkowego wolontariatu, idioci dziennikarze znowu pokręcili.

  40. mzak
    29 czerwca o godz. 10:10 1453

    Dokładnie to samo zrobili w 1999, ale to byli ci, co teraz głównie w PO. Czy w 1999 też pisałeś tak samo, jak i teraz?

    Ja i tych z 1999, i tych z 2016 oceniam jednakowo: jedno g…

  41. Takei- butei. Po 1999r pracowałam jako lokalny dziennikarz. W szkołach na moim terenie były problemy, ale były nadzieje. Chociaż dziwił mnie lasek przy Szkołach w Otwocku, do którego na przerwie młodzież tłumnie ruszała na przerwie na papierosa. Później wiele rzeczy przestało mnie dziwić. Nawet gimnazjaliści palący na progu szkoły. W Polsce budowano wolność, tzn wszystko wolno. Młodzież nie była i nie jest zepsuta. W 2010 r zabrałem 30 ubogich dzieciaków z mazowieckich szkół na obóz do Olsztyna. Przez 10 dni nie miałem z nimi ani jednego problemu! Z paniami nauczycielkami , a 2 były opiekunkami owszem, były problemy. Paniom wydawało się ze jadą na wywczas a nie jako opiekunki. Mam sąsiadkę – matkę z 9 dzieci. Na oko od 3-do 14 lat. Bajtle zaskakują mnie czymś czego patrząc z boku nie spodziewać się.
    Przepuszczam malucha na schodach, słyszę: dziękuję panu! Grzeczne, poukładane łobuziaki. Ich wychowanie zależy od środowiska, później szkoły. Również rodziców. Najgorzej gdy do edukacji wchodzi polityka.
    Dzieci mamy wspaniałe. Chodzę z kulą, swego czasu szedłem w Starachowicach pod górę, z ciężką torbą. Podszedł umorusany, na oko 5 latek, z zatroskaną miną zapytał: Pomóc ci? Grzecznie podziękowałem, ale mnie zaskoczył i wzruszył. Dzieci mamy wspaniałe, ich problemy, agresja, to chyba wina nas, dorosłych. Obracam się często w tzw. trudnych środowiskach dzieci i młodzieży. Nigdy nie spotkała mnie nieprzyjemność z ich strony.

  42. Michalina
    29 czerwca o godz. 8:13
    Moje doświadczenia są całkiem odmienne gdyż należę do trzeciego rocznika , który kończył już SP 8-letnią a wzrastałem w małym miasteczku, gdzie prawie wszyscy się znali. Spotkaliśmy się jako 5-latki w przedszkolu, 8 lat spędziliśmy w SP a całkiem spora grupa z nas jeszcze 4 lat w liceum. Były to czasy gdy „argument siły” w pokazaniu „kto tu rządzi” był akceptowany i to raczej nauczyciele stosowali wobec uczniów – głownie tych, którzy wykazywali skłonności do gnębienia słabszych. Oczywiście jeśli rodzice się dowiedzieli, to nie lecieli ze skargą na nauczyciela lecz jeszcze dołożyli, bo ” jeśli nauczyciel cię skarcił to widać zasłużyłeś!”
    Razem w grupie spędziliśmy 10 lat a z częścią nawet i 14 lat i niczyje więzi rodzinne na tym nie ucierpiały a jeśli juz, to nie z przyczyn tym spowodowanych.
    Co szkodzi, że przez 12 lat dzieciak chodzi do tej samej szkoły, ma tych samych kolegów, zna nauczycieli a oni znają jego ?
    Może lepiej co 4 lata rozwalać ledwo co zintegrowane zespoły i budować na nowo , w innym środowisku, z innymi ludźmi ?
    Kto Tobie naopowiadał bzdur o „komunistycznych próbach deprecjonowania rodziny” ?
    Jeśli już obwiniasz „totalitaryzmy” o narzucaniu swojej ideologii, zwalczaniu innych poglądów to największym totalitarystą w naszej historii był kościół chrześcijański, który „ogniem i mieczem” szerzył swoja wiarę, a na stosach palił tych, którzy głosili inneg poglady, które dzisiaj, nawiasem mówiąc, powszechnie uznaje się za oczywiste.

  43. takei-butei
    29 czerwca o godz. 10:42 1454

    No, tak, ale ja przecież nie pisałem o dzieciach, zapytałem cię, czy w 1999 tak samo pisałeś o szkodliwości działań polityków, jak teraz piszesz…

    Co do dzieci: ja i moi koledzy ze szkoły w ich wieku byliśmy gorsi…

  44. Akurat obowiązkowy wolontariat całkiem mi się podoba.. Może nie będziemy wychowywać pozbawionych empatii egoistów

  45. @Michalina
    ” Takiego lebka nie zneutralizuje nikt i nic.”
    Nieprawda, ma jakieś 5% szans na poprawę 🙂 Co oczywiście nie oznacza, że trzeba go spisać na straty…
    Natomiast żadna szkoła nie poprawi rodziny 🙁

    @anglista
    Tak, będziemy wychowywać ludzi, dla których pomoc innemu będzie przykrym obowiązkiem do odbębnienia.

  46. @mpn
    Nie bede sie upierac. Moze jest 5% szans.

    @kaesjot
    Byc moze ze w malym miasteczku- a jeszucze lepiej na wsi, gdzie ‚prawie wszyscy się znaja’ moze byc inaczej ale im to miasteczko wieksze tym trudniej wszystkich (powiedzmy 20000 ludzi) znac. Zwlaszcza jezeli spory ich procent stanowi ludnosc naplywowa.
    Nauczyciele, owszem, moga stosowac argument sily, jezeli takowy jeszcze maja. A co gdy przerosniety osmioklasista z czerwonym pasem z karate jest w stanie pobic nawet nauczyciela wf’u? Wlasnie po to tworzy sie gangi aby odebrac otoczeniu argument sily. W przeciwnym wypadku nie mialyby one racji bytu.
    „którzy wykazywali skłonności do gnębienia słabszych”. Wlasnie. Tylko ze dla gangu tym slabszym moze okazac sie nauczyciel. W takich warunkach, niestety, swego ostatecznego argumentu sily musi uzyc milicja/policja.
    „Oczywiście jeśli rodzice się dowiedzieli, to nie lecieli ze skargą na nauczyciela lecz jeszcze dołożyli, bo ” jeśli nauczyciel cię skarcił to widać zasłużyłeś!”” – nie zawsze tak bylo. Powiedzmy, w 5% przypadkow ojcowie (sami majacy juz pare wyrokow) probowali nauczyc swoje dzieci, zwlaszcza chlopcow, jak sobie radzic i z nauczycielem.
    „Może lepiej co 4 lata rozwalać ledwo co zintegrowane zespoły i budować na nowo , w innym środowisku, z innymi ludźmi ?”
    Moze.
    „Jeśli już obwiniasz „totalitaryzmy” (…) to największym totalitarystą w naszej historii był kościół chrześcijański”
    Kiedy Kosciol walczyl z rodzina?

  47. @Michalina
    Gango tworzą się też po to, by zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa, przynależności. To tzw. zaburzenia zachowania z prawidłowym procesem socjalizacji.

  48. @Michalina – skąd wzięlaś te 5% ojców po wyrokach ?
    W Polsce mamy 200 więźniów na 100 000 mieszkańców co daje wskaźnik 0,2%.
    Dawniej jednak nauczyciel to był jednak ktoś szanowany przez uczniów i rodziców. Nie do pomyślenia była odzywka ucznia do nauczycielki :
    ” I tak mi k…wo g..no zrobisz ! Spróbuj mnie tylko tknąć a mój stary tak cię załatwi , że z mamra nie wyjdziesz” ( autentyczne ).
    Czyja to wina ?
    A czy czasami nie komentowaliście przy dziecku gdy przyniosło do domu uwagę w dzienniczku – ” czego się ta głupia k…wa do dzieciaka przyp…la !” Albo też wyrwało się w domu – „ten głupi c..j kierownik znowu się przyp…ł do mnie”
    A dzieci słyszą o wiele wiecej niż nam się wydaje.
    Na pytanie – „kto winien” wielu rodziców odpowiedź uzyska spogladając w lusterko.

  49. Sorry kaesjot. Te 5% to parafraza mpn i jego 5% szans na resocjalizacje mlodocianego bandyty. Liczba nie ma nic wspolnego z prawdziwa statystyka.

    Pelna zgoda z cala reszta. Ja tu nie tyle dociekam zrodel istnienia mlodziezowych gangow w szkolach tylko dziele sie swoimi doswiadczeniami z 8-klasowej podstawowki a powrot do niej uwazam za skandal i spory krok wstecz. Argumenty wylozylam.

  50. @Michalina
    Moja akurat ma:-)

  51. Najbardziej krytykują ZARYS reformy min.Zalewskiej ci, którzy z bezkrytycznym entuzjazmem propagowali i witali „reformy” Handkego(AWS)/Dzierzgowskiej (UW) oraz Hall/Szumilas/Kluzik(oraz ich przybocznych Krajewskiej i Berdzik) i wszystkie absurdy ich wprowadzania. I dlatego są, niestety, KOMPLETNIE NIEWIARYGODNI … 😉

  52. @wladimirz
    Jak do tego doszedłeś? Jakieś badania czy może szósty zmysł?

  53. @mpn
    Do czego – składu krytykujących czy niewiarygodności …. 😉

  54. @mpn
    Ani składu nie uzasadniasz, ani opinii o wiarygodności

  55. @mpn
    Akurat najwięksi apologeci „reformy” Handkego byli w GW&Co (szczególnie współzałożyciel i wicenaczelny Pacewicz oraz jego ludzie i rodzina!), ZNP (szczególnie Broniarz – jest taki film Pearsonsa, na którym Broniarz(nie za darmo!) pod rękę z p. Hall tę „reformę gloryfikuje!) a także p.Hall, która z Handkem współpracowała.
    No to teraz kto jest największym reformy min. Zalewskiej – GW, Broniarz i p. Hall … 😉

css.php