Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

10.06.2016
piątek

„Nasze Zasady – Twoje Bezpieczeństwo”

10 czerwca 2016, piątek,

Prowadzenie w szkołach działań mających na celu profilaktykę i przeciwdziałanie używaniu przez młodzież substancji psychoaktywnych to bez wątpienia bardzo ważna sprawa. Czy jednak rzeczywiście powinno się to odbywać przy użyciu psów oraz dronów? Takie rozwiązania proponuje Fundacja „Pro Familia Mea”, realizująca program nieprzypadkowo zatytułowany „Nasze Zasady – Twoje Bezpieczeństwo”.

Fundacja – jak poinformował jej przedstawiciel podczas posiedzenia Podkomisji stałej do spraw młodzieży, które odbyło się w maju tego roku – zrealizowała pilotaż programu w 25 szkołach podstawowych, gimnazjach, zawodówkach oraz liceach. Jak wynika z wpisów na facebookowym fanpage’u programu, w ostatnich dniach podpisano porozumienia oraz zaprezentowano umiejętności psów i wykorzystanie dronów w kilku kolejnych placówkach. Jak zapowiadają działacze fundacji, od września 2016 program będzie działać na większą skalę.

Na czym polega projekt „Nasze Zasady – Twoje Bezpieczeństwo”? Najkrócej mówiąc, na wejściu do szkoły przewodników z psami szkolonymi do wykrywania śladów zapachowych substancji psychoaktywnych oraz na monitorowaniu otoczenia szkoły za pomocą dronów. Wprawdzie przedstawiciel fundacji podczas wspomnianego posiedzenia podkomisji zapewniał, że „to nie jest przeszukanie”, a psy „tylko pracują węchowo i wskazują problem, że dany uczeń miał kontakt z daną substancją lub był na imprezie i ten zapach na nim pozostał”, to jednak trudno uniknąć skojarzeń z rewidowaniem. Szczególnie gdy przejrzy się zdjęciom z realizacji programu zamieszczonym na facebookowych stronach projektu oraz fundacji.

Widać na nich na przykład stojących w rzędach uczniów, pomiędzy którymi przechadza się przewodnik z węszącym psem. Młodzież miny na niewyraźne. W reportażu przygotowanym przez Dzień Dobry TVN pokazane zostały psy obwąchujące dzieci siedzące w klasach oraz sprawdzające plecaki i ubrania uczniów pozostawione na korytarzach oraz w szatniach*. Metody stosowane przez fundację przypominają akcje policyjne i chyba nie jest to przypadek, ponieważ organizacja powstała – jak można przeczytać na jej stronie internetowej – „z inicjatywy” firmy detektywistycznej z Poznania (Centralnego Biura Detektywistyki i Obserwacji), a działają w niej – podobnie jak w CBDiO – byli funkcjonariusze służb mundurowych.

Jaki komunikat dla uczniów wysyła szkoła, której dyrekcja (czasami przy wsparciu Rady Rodziców) decyduje się na wykorzystanie psów i dronów? Mam wrażenie, że młodym ludziom mówi się wtedy przede wszystkim: nie mamy do was zaufania, wszyscy jesteście podejrzani, wszystkich was skontrolujemy, bójcie się. I jak zapewniła prezes fundacji: „do uczniów dociera, że naszych psów nie da się oszukać”.

Wicedyrektorka jednej ze szkół, w której realizowany był program, stwierdziła: „Nawet jeśli będzie to dotyczyło bardzo niewielu uczniów, to dla całej reszty jest to informacja, że dbamy o ich bezpieczeństwo”. Przewrotna to nieco argumentacja, ale ostatnio dość popularna: wprawdzie przeszukujemy i kontrolujemy, ale to wszystko z troski i mając na celu wasze bezpieczeństwo. Walczymy o wasze bezpieczeństwo.

Pod reportażem DDTVN pojawiło się wiele pozytywnych komentarzy. Dominowały w nich dwa wątki: po pierwsze – psiaki są takie sympatyczne (trudno temu zaprzeczyć), po drugie – tego typu działania są profesjonalne i skuteczne, w przeciwieństwie do innych realizowanych programów profilaktycznych. Ten drugi argument jest często przywoływany przez przedstawicieli fundacji, którzy zapewniają, że program „Nasze Zasady – Twoje Bezpieczeństwo” jest przede wszystkim efektywny, innowacyjny i „nikt wcześniej nie sięgnął po takie narzędzia, nie zaangażował specjalistów. Inne projekty mające na celu wyeliminowanie prochów ze szkół opierają się na biurokracji i pogadankach. Nam szkoda na to czasu”.

Innowacyjny może rzeczywiście jest (w końcu obecność w szkołach psów tropiących narkotyki i w dodatku pracujących nie pod nadzorem policji to nowość), ale czy skuteczny? Załóżmy, że fundacja odwiedzi kilka razy szkołę i pies nic nie znajdzie. Czy to rozwiąże problem dostępności narkotyków w tej placówce? Czy to przekona uczniów do niesięgania po substancje psychoaktywne? Naiwnością jest zakładanie, że tak.

A co się stanie, jeśli podczas przeszukania pies zatrzyma się przy uczniu, sygnalizując, że miał on kontakt z narkotykami? Jak stwierdził przedstawiciel fundacji podczas obrad podkomisji, organizacja „nie chce zamykać uczniów” (dodał jeszcze: „i działać na szkodę statystki szkolnej”, co jest wyjątkowo kuriozalnym argumentem). Co więc zrobią trenerzy psów i obsługujący drony? Z dużym prawdopodobieństwem wezwą policję. Czy to rzeczywiście efektywny sposób przeciwdziałania używaniu narkotyków? Tak, ale tylko wtedy, gdy wychodzi się z założenia, że najlepszą metodą zapobiegania jest zastraszanie.

Pocieszające, że podczas obrad podkomisji do spraw młodzieży, w których wzięli udział m.in. przedstawiciele MEN, MSW, Komendy Policji, Głównego Inspektora Sanitarnego, Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Państwowej Agencji Rozwiązywanie Problemów Alkoholowych, a także naukowcy zajmujący się tematem, program – delikatnie mówiąc – nie wzbudził entuzjazmu. Najbardziej przychylny wydawał się przewodniczący komisji poseł Kukiz’15 Tomasz Jaskóła, który Fundację „Pro Familia Mea” na posiedzenie zaprosił.

* Realizację programu można także obejrzeć na filmach przygotowanych przez fundację i udostępnianych na YouTube. Jeden z nich ma tytuł niczym film kryminalny klasy B: „Psy i drony w akcji!”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. „do uczniów dociera, że naszych psów nie da się oszukać”
    Bzdura kompletna. Dzisiaj najważniejszym zagrożeniem są dopalacze, których skład chemiczny jest zazwyczaj nieznany. Żaden pies ich nie wykryje.

  2. Ci ludzie zatrzymali sie mentalnie w XIX wieku.

  3. Kolejny powód żeby przestać lubić szkole.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mentalność trepów. Dobrze, że w podkomisji są normalni ludzie.

  6. Właściwie jak to wygląda z punktu widzenia prawa? Szkoła może przeszukiwać plecaki uczniów?

  7. No,niech ta młodzież dorośnie!

  8. Szkoła nie, policja tak.

  9. @autor

    Ja mysle ze bramki w sklepach reaguje na ukryte w towarze chips to jest jasne traktowanie klienta jako przestepcy. Sklep nie sa od tego aby mnie takowymi szkalujacymi posadzeniami obrazac, a dodatkowo wszyscy wiemy ze bramki zlodziejstwa w sklepach nie wyeliminowaly.

    Bardziej powaznie: kazda szkola jak rozumiem ma jasny, opublikowac zakaz wnoszenia drugs. Czy to przez dzieci, czy przez woznego I nauczycieli. Gdzie mozna sobie umiescic zakaz bez kontroli I sankcji to niech powiedza kierowcy smigajacy na bezradarowych odcinkach. Ci ostatni to nie tylko wysluchali pogadalem na temat stosowania sie do przepisow na drodze ale nawet jakis egzaminie zdali. Dorosli ludzie.

    Dlatego pogadanki, szkolenie, etc. sa fajne, ale jak rodzic zapisujacy niepelnoletniego ucznia podpisze ze zgadza sie z no drugs at school policy, to trudno aby przepis w realu oznaczal: „nie bedziesz cmil marychy w klasie o ile jest w niej obecny nauczyciel”.

    Zawsze jest alternatywa ze Szacowny Rodzic znajdzie dla swojej pociechy szkole gdzie dyrekcji zwisa I powiewa kto ile skretow ma w tornistrze.

    A kazdy maly Jas wiedzac ze dowolnego dnia idac do szkoly moze w korytarzu spotkalc Szarika co to go obwacha I polize troskliwie zastanowi sie czy w ramach zero drug tolerance chce skonczy swoja przygode ze szkola za skreta.

css.php