Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

5.04.2016
wtorek

„Znikające” kobiety

5 kwietnia 2016, wtorek,

Pomysłodawcom projektu ustawy „o powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie” (tak brzmi zmieniony tytuł ustawy „o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”) udało się coś z pozoru niemożliwego – przygotowując dokument dotyczący rozrodczości, nie uwzględnili w nim kobiet*. Kobiety (ciężarne) zniknęły. Są matki (dzieci poczętych).

Nieobecność kobiet nie wynika oczywiście z przypadku. Nie jest też niedopatrzeniem. Kobiety zostały zastąpione przez matki i trudno o wyraźniejszą ilustrację dla obecnego w dyskursie strony prawicowej utożsamiania kobiecości z macierzyństwem. W tym podejściu przyjmuje się, że priorytetem, powołaniem, misją oraz podstawowym zadaniem, a także i „świętym obowiązkiem” kobiety jest macierzyństwo. Kobiety niemające dzieci są „niepełnowartościowe” i „niespełnione” (jeśli zdecydowały, że nie chcą rodzić) lub w najlepszym przypadku „nieszczęśliwe” i trzeba im współczuć (jeśli nie mają dzieci z powodu problemów z zajściem w ciąże).

Matka – co oczywiste – definiowana jest przez posiadanie dziecka. W przypadku projektu ustawy przygotowanego przez Instytut Ordo Iuris – „dziecka poczętego”. Słowo „płód” nie pojawia się ani razu w proponowanym dokumencie, co oczywiście nie powinno dziwić, skoro przyjmuje się, że „dzieckiem poczętym jest człowiek w prenatalnym okresie rozwoju, od chwili połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej” (propozycja wpisania § 24 do art 115 kodeksu karnego).

Przy tym założeniu nie ma mowy o zygocie, zarodku, płodzie. Jest dziecko poczęte, którego życie poddawane jest ochronie. Na przykład ochronie przed działaniami lekarza, który nie będzie odpowiadał karnie jedynie wtedy, gdy interwencja medyczna przyczyniająca się do śmierci dziecka poczętego była zastosowana w przypadku „bezpośredniego zagrożenia dla życia matki” (co wyklucza np. usunięcie ciąży pozamacicznej, dopóki nie nastąpi krwotok). A także ochronie przed działaniami matki – pomysłodawcy ustawy zakładają litościwie, że wobec matki, która spowoduje śmierć dziecka poczętego, „działając nieumyślnie” (kto ma pomysł, jak to interpretować i gdzie kończy się „działaniu nieumyślne”?), „sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia” (propozycja art 152 § 5 kodeksu karnego). Jeśli jednak matka nie działała „nieumyślnie”, grozi jej od 3 do 5 lat pozbawienia wolności. Najwyraźniej twórcy projektu zakładają, że matki bywają (śmiertelnie) niebezpieczne dla dzieci poczętych i warto z góry zapewnić prokuraturze narzędzia kontrolowania i karania**.

Na marginesie: o ile w dyskursie prawicowych polityków, wspartych przez stanowisko episkopatu, status i sytuacja „dzieci poczętych” jest oczywista, o tyle dzieci, które już się urodziły, to grupa dość problematyczna. Do nich zwolennicy „dobrej zmiany” mają stosunek ambiwalentny. Z jednej strony podwyższają wiek rozpoczęcia edukacji szkolnej, kierując się postulatem „przedłużania dzieciństwa” (cokolwiek miałoby to znaczyć), co służy obronie, a nawet „ratowaniu maluchów” przed szkołą, która najwyraźniej z dzieciństwem nie ma nic wspólnego, z drugiej jednak strony – nie starali się bronić maluchów przed przemocą fizyczną w domu – gdy w 2010 roku dyskutowano w parlamencie projekt ustawy wprowadzającej zakaz stosowania kar fizycznych wobec dzieci, poseł Marek Matuszewski (PiS) apelował, aby bronić „polskich rodzin przez zakazem wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem” i nie wspominał o obronie polskich dzieci przed przemocą domową, a Henryk Kowalczyk (PiS), powołując się na swoje obserwacje poczynione w Kanadzie, ostrzegał: „Czy projektodawcy nie obawiają się, że nieletni będą szantażować swoich rodziców? Podam przykład: »Stary, jak nie dasz mi forsy, to się poskarżę na ciebie i sąd dopiero ci pokaże«. Naprawdę tam rodzice żyją w takim strachu, proszę państwa. Takie przypadki są częste”. Zamiast rozkosznych maluchów i ich beztroskiego dzieciństwa, które należy wydłużać, odkładając obowiązek szkolny, mamy więc groźnych nieletnich szantażystów. Same problemy z tymi dziećmi, które już się urodziły.

Może z tego powodu oprócz programu 500+, dzielącego dzieci na „pierwsze” (które nie otrzymają wsparcia w postaci 500 zł miesięcznie, nawet jeśli dochody w rodzinnie chociaż o złotówkę przekraczają zakładany limit) oraz „drugie i kolejne” (które pieniądze dostaną, nawet jeśli wychowują się w rodzinach o bardzo dobrej sytuacji ekonomicznej) oraz oprócz podwyższenia wieku rozpoczęcia szkoły, ekipa „dobrej zmiany” dzieci nie dostrzega – nie proponuje na przykład rozwiązań dotyczących żłobków i przedszkoli, poprawy sytuacji rodziców dzieci niepełnosprawnych, poprawy dostępności usług medycznych dla dzieci, zmian mających na celu wyrównywania szans dzieci w dostępie do wysokiej jakości edukacji itd.

Wracając do kobiet – w poprzednim wpisie pt. „To nie jest kraj dla emerytek” pisałam o odsyłaniu kobiet do sfery domowej. Chodziło zarówno o sytuację emerytek po wprowadzeniu postulowanego przez prezydenta obniżenia wieku emerytalnego, jak i o dezaktywizację kobiet, która może być skutkiem działania programu 500+. To jednak nic w porównaniu ze „znikaniem” kobiet jako konsekwencją ewentualnego wprowadzenia ustawy „o powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie”. Jeśli ten projekt stanie się obowiązującym prawem, to po prostu „nie będzie kraj dla kobiet”.

* Słowo: kobieta w projekcie pojawia się tylko raz i chyba jako konsekwencja przepisania części zapisu z obecnie obowiązującej ustawy – „opiekę prenatalną nad płodem oraz opiekę medyczną nad kobietą w ciąży” (tak jest obecnie) zastąpiono „opieką medyczną nad kobietą w ciąży oraz dzieckiem poczętym”.

** Najwytrawniej kobiety ogólnie bywają nieodpowiedzialne i niedouczone, co na przykład garściami łykają „pigułki po”, przed czym na szczęście uratuje je minister zdrowia „przywracając normalność” i recepty.

[rys. Andrzej Rysuje]

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. Aborcja nie sprawia, że przestajesz być matką, Stajesz się jedynie matką martwego dziecka.

  2. Razem, Nowoczesnej, Kodowi i ich sympatykom proponuję zapoznać się z wyrokiem TK K. 26/96 z 28 maja 1997r., który stwierdza, że cytat: „brak ochrony płodu w fazie prenatalnej narusza konstytucyjne gwarancje ochrony życia ludzkiego w każdej fazie jego rozwoju”. Zwracam szczególnie uwagę na tą cześć „gwarancje ochrony życia ludzkiego” Może wyjdziecie na swoje marsze i protestujecie, żeby rząd w końcu zastosował się do tego wyroku. Och nie, co za gafa przepraszam! Zapędziłem się przecież wtedy popieralibyście postulaty obywatelskie i rząd ws zakazu aborcji.

  3. Zwracam uwagę ustawodawcom na karygodne przeoczenie i zaniedbanie ratowania życia poczętego które spontanicznie się abortuje co jak wiemy dotyczy do 80% tychże żyć poczętych.
    Przy obecnym stanie techniki prenatalnej z pewnością jakąś tam ich część można uratować i wszczepić z powrotem albo zamrozić na później.
    W wypadku skutecznego uratowania takiego osobnika należy go przykładnie ukarać, najlepiej dożywociem, takim prawdziwym dożywociem a nie na 25 lat.
    Z pewnością te inne życia poczęte poważnie się zastanowią i rozważą swoją niezgodną z prawem decyzję i zaniechają autoaborcji.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zwolennikom zaostrzenia przepisów proponuję kolejną ustawę, zakazującą męskiej anoskopii, rektoskopii i kolonoskopii, boż to przecież zawoalowana sodomia!

  6. Jacek, NH
    5 kwietnia o godz. 16:31
    Znowu błysnąłeś. Tekst komentarza jest autorstwa blogowiczki o nicku martyna 9013, zamieszczony 24. czerwca 2011 r. (!!!) na portalu demotywatory.pl. Najciekawsze, że dyskusja, którą wywołał wymieniony wpis był odwrotna od Twoich intencji: całkowicie proaborcyjna.
    Po raz n-ty piszę: nie masz człowieku za grosz wstydu.

  7. Tomasz Wysocki (5 kwietnia o godz. 22:02 1240)
    100% ZGODA!

  8. PA3,
    No i teraz niech do władzy dojdzie „lewactwo” i zalegalizuje aborcję. To wy w krzyk i w te pędy do TK ze skargą. A tymczasem sami uznaliście, że TK musi zebrać się w pełnym składzie, wcześniej rozpatrując wszystkie skargi złożone przed skargą dotyczącą legalizacji aborcji. To zajmie z 20 lat. I po co wam było kopać TK? Nie widzisz, że otworzyliście drogę do legalizacji aborcji?

    Poza tym cytujesz wyrok sprzed uchwalenia konstytucji…

  9. Pani Redaktor – „high five” za zwrócenie uwagi na „znikające” kobiety.

    Re: PA3 5 kwietnia 19:30 – „brak ochrony płodu w fazie prenatalnej narusza konstytucyjne gwarancje ochrony życia ludzkiego w każdej fazie jego rozwoju”

    Zakładając że cytat jest zgodny z intencją Trybunału (nie weryfikuję) w pełni podzielam powyższe stwierdzenie. We współczesnym, cywilizowanym społeczeństwie kobiety ciężarne muszą być objęte szczególną ochroną prawną stwarzającą najlepsze możliwe warunki dla zdrowia i życia kobiety i płodu. To oczywiste.
    W powszechnym zrozumieniu powyższego cytatu milcząco przyjmuje się jednak, że płód rozwija się prawidłowo, ciężarna jest fizycznie i mentalnie zdolna do macierzyństwa i akceptuje siebie w roli matki. Ale przecież takie idealne okoliczności nie zawsze mają miejsce. Wtedy – w moim przekonaniu – ostatecznym decydentem może być tylko, i musi być kobieta.
    W demokratycznym społeczeństwie żadna władza świecka nie może wkraczać w sferę osobistej wolności kobiety ciężarnej wbrew jej woli i to w sposób determinujący całe jej dalsze życie. Jeśli prawo dopuszcza możliwość takiej interwencji tzn. ogranicza indywidualną wolność wyboru, nie można uznać takiej organizacji społecznej za demokratyczną.
    Z religią jest trochę trudniej. W każdym jednak przypadku kobieta ciężarna pozostaje podmiotem i do niej należy decyzja.

  10. Re Tomasz Wysocki „nie masz człowieku za grosz wstydu.”
    Sprostowanie: „nie masz człowieku za grosz rozumu” – nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz.

  11. Nie wiem dlaczego wśród zwolenników aborcji funkcjonuje przekonanie, że kobieta, która decyduje się na aborcję ma z tego frajdę. Czy wy naprawdę nie zdajecie sobie sprawy, że w zdecydowanej większości te kobiety przechodzą katorgi decydując się na aborcję? Czemu bierze się pod uwagę tylko „dziecko”? Kobieta to nie człowiek? Jej prawa nie powinny być szanowane? Aborcja powinna być legalna.

  12. Do kościoła i PiS-owców.
    Straciliście już wiarę, że program 500+ w naturalny sposób zlikwiduje aborcję w tym kraju i spełni wasze przepowiednie demograficzne?
    Nie wierzycie polskim kobietom? Najlepsza drobiazgowa kontrola?

  13. W projekcie nowej ustawy jest przeoczenie: należy badać ginekologicznie wszystkie kobiety, w wieku rozrodczym, wyjeżdżające za granicę. Na przejściach ustawić ginbusy, na lotniskach gabinety z fotelami i zatrudnić katolickich „lekarzy” w rodzaju prof. Chazana. Przecież wiadomo, że większość kobiet udaje się na aborcję za granicę. Politycy PIS, chcecie to tak zostawić?!

  14. Płynna rzeczywistość,
    Co ładnie też historycznie oddaje, że TK obraduje jednak w oparciu o ustawę tak to interpretuję.

  15. Zdzich49
    Nie decyduje tylko kobieta, podam przykład.
    W normalnym małżeństwie. Ciąża mnoga jedno dziecko zdrowe a drugie ze stwierdzoną nieuleczalną chorobą. Jak zachowa się kobieta zaryzykuje częściową aborcję (o ile jest możliwa), dokona całkowitej aborcji czy urodzi dwójkę dzieci? Czy w tej sytuacji mąż ojciec nie ma nic do powiedzenia?

  16. nie rozumiem jednej rzeczy – czy ktos zmusza katoliczki do aborcji? chyba nie?! kazdy decyduje o sobie i bierze odpowiedzialnosc za siebie. jak dobrze wiem to zyjemy w kraju ktory nie w 100% jest katolicki i w takiej sytuacji nikt nie ma prawa narzucac innym swoje poglady oraz postepowanie w takich czy innych sprawach. co sie stanie jesli kobiecie odmowiony bedzie zabieg aborcji i ona umrze? kto za to zaplaci? kto utrzyma ew. jej rodzine? nikt! co bedzie jesli kobieta bedzie zmuszona urodzic dziecko z nieuleczalnymi wadami i np rodzice umra przed tym dzieckiem. kto bedzie sie nim opiekowal? utrzymywal je? z cala pewnoscia nikt! czy ktos wogole o tym mysli? nie bo w polsce zawsze jakos to bedzie.

  17. To bedzie rosyjska ruletka, bez badan prenatalnych nikt nie bedzie wiedziec co sie urodzi co zlikwiduje aborcje „dla wygody”. Ciekawe czy nowe przepisy uwzgledniaja kare dla ojca kopiacego ciezarna zone po brzuchu? Oj, coraz lepiej mi za woda. Dziekuje Polityko. Tutaj tez „right to Life” rosci pretensje do partii politycznej a Donald Trump chce karac kobiety za aborcje co prawdopodobnie bedzie go kosztowac Bialy Dom, ale jednak jak dotad przewaza rozsadek.

  18. Wykryto duplikat komentarza: wygląda na to, że już to powiedziano! czy to sposob na zachecanie do odpowiedzi na blog?

  19. @Małgorzata Sikorska
    Rozumiem pani wewnętrzny sprzeciw, że w tym państwie władza utożsamia kobiety z workami do rodzenia, ale w końcu uważa tak lub pogląd ten nie przeszkadza mniej więcej 70% jego obywateli (z grubsza odjąłem głosujących za inną konstelacją świadomościowo-polityczną).
    Trzeba było być kretynem, by nie spodziewać się tego w razie wygranej rydzykowego kk w wyborach, Polacy kretynami nie są, więc im to pasuje lub nie przeszkadza.

    Jest to kolejny wskaźnik plasujący nasze społeczeństwo gdzieś w 19 wieku, trzeba więc przyjąć, że mleko się już rozlało, próba wykształcenia większości podjęta po 1945 się nie powiodła i zamiast protestować przeciwko „znikaniu” znów podjąć pracę od podstaw.

    Właściwie, to u nas ta praca pewnie nigdy się nie odbyła – prawa kobiet przyszły głównie z obcymi wojskami lub modami, więc po ich odejściu/przeminięciu sukcesywnie znikają, nie mając żadnego oparcia w chłopskim folwarcznym społeczeństwie. Mniejszość zaś, ta której te prawa pasowały, przyjęła chwilowo panujące zasady jako coś oczywistego, o co nie trzeba się starać, pielęgnować czy wręcz walczyć. Heh, ile kobiet z tej mniejszości nie wysłało swoich dzieci na „lekcje” wciskania takiej ciemnoty w szkole?

    Cóż, patrząc, jak kobiety walczyły o rozbudzenie poczucia swojej podmiotowości właśnie w 19 w. i na początku 20 na Zachodzie, to pewnie znów bez więzień i ofiar śmiertelnych się nie obędzie, tym razem u nas. No chyba, że wam wszystkim pasuje rola worka.

  20. „Aborcja nie sprawia, że przestajesz być matką,”

    Oczywiście, że nie sprawia, ponieważ aborcja nie ma nic wspólnego z macierzyństwem. Żeby być matką, trzeba mieć dziecko, czyli urodzić. Płód nie jest dzieckiem, podobnie jak pestka nie jest drzewem.

    Tak, wiem, konserwatyści – jak dowodzą badania – nie są tak sprawni intelektualnie jak liberałowie, ale wierzę, że i konserwatysta pojmie różnicę między pestką a drzewkiem, jeżeli tylko włoży w to nieco wysiłku.

  21. maleńkie_sioło
    Wyobraź sobie teraz, że jesteś lekarzem, który zawodowo wykonał już nie jedną aborcję. Jesteś dość radykalny w poglądach uważasz, że o człowieku można mówić dopiero w trzecim miesiącu ciąży. Pewnego dnia po przebudzeniu w sobotni poranek z wielką radością w głosie twoja ukochana żona oznajmia ci, że będziecie mieć dziecko (wasze pierwsze). Uradowany tym faktem po śniadaniu udajesz się zakupić kwiaty i drobny upominek dla żony. W miedzy czasie wasz dom zaatakował bezwzględny przestępca zabijając twoją żonę. Sprawcę przestępstwa szybko ujęto i postawiono przed sądem.
    Czy będziesz domagał się złagodzenia wyroku dla sprawcy przestępstwa argumentując, że zabił tylko twoją żonę? Czy będziesz odczuwał ból i rozpacz tylko po stracie żony? Czy ta historia będzie dla ciebie jak pestka?

  22. @PA3. Wyobraź sobie, że jesteś lekarzem, który zawodowo wykonał już nie jedną aborcję. Jesteś dość radykalny w poglądach uważasz, że o człowieku można mówić dopiero w trzecim miesiącu ciąży. Pewnego dnia po przebudzeniu w sobotni poranek z wielką radością w głosie twoja ukochana żona oznajmia ci, że będziecie mieć dziecko (wasze pierwsze). Uradowany tym faktem po śniadaniu udajesz się zakupić kwiaty i drobny upominek dla żony. W miedzyczasie bandyci wdzierają się do twojego domu i gwałcą żonę. Po dwóch miesiącach okazuje się, że ciąża jest zagrożona. Jedynym ratunkiem dla kobiety jest usunięcie płodu. Niestety, lekarze powołując sie na klauzulę sumienia tego nie robią, zabijając twoją żonę. Lekarzy nie ujęto i nie postawiono przed sądem.
    Czy będziesz domagał się jak najwyższego wyroku dla lekarzy argumentując, że zabili twoją żonę? Czy będziesz odczuwał ból i rozpacz tylko po stracie żony? Czy ta historia będzie dla ciebie jak pestka?

  23. @Jacek NH
    Istoto, która aspiruje do Pełnego Człowieczeństwa:
    Matka daje życie! „Dać” oznacza czynność podyktowaną własną wolą, a nie wymuszoną przez „ałtorytety” nieponoszące żadnej odpowiedzialności za swe sądy (bo są one podobno zgodne z wolą Boga; a skąd oni wiedzą, że wola Boga jest właśnie taka? Oni tylko wierzą, lub orientują się, że tak właśnie wypada i że tak się opłaca twierdzić).

  24. @ PA3

    Mogę sobie jedynie wyobrazić, że jestem lekarką. Sorry, spudłowałeś szpetnie. Historia jest głupia, bo teza, jakoby z faktu, że wiele osób będąc w ciąży jest przywiązanych emocjonalnie do płodu, wynikał obowiązek bycia przywiązanym przez wszystkich, kupy się nie trzyma.

    FYI, nie tylko usunę ciążę, jeżeli w niej będę – zrobię znacznie więcej. Jeżeli kiedyś będę miała możliwość uratowania życia jakiegoś działacza anty-choice, możesz być pewiem, że zaniecham takiej szansy.

    Jeszcze jakieś pytania albo dykteryjki?

  25. b1234
    Nie ma to jak zadać pytanie i samemu odpowiadać. W zasadzie mógłbym zakończyć na pierwszym zdaniu, ale coś jeszcze napiszę. Nie wysiliłeś się za nadto i powstały luki. Napraw błędy, albo wyślij np. do prof. Hartmana niech zrobi to za ciebie, przy okazji zapytaj, czy nie zechce odpowiedzieć na moje pytania.

  26. Rozwiazanie rozbuchanego juz problemu jest proste: bzykamy sie tylko wtedy kiedy celem jest poczecie dziecka (nie plodu!). Dziecko ktore ma przyjsc na swiat traktujemy jako kogos oczekiwanego. Niezaleznie czy urodzi sie krzywe,z Downem czy z papierami na homoseksualiste. Koniec sporu. Rodzice/matka nie chca takiego dziecka- ZAWSZE moga je oddac.

    Gwalt prawodawstwo i opinia publiczna kwalifikuje jako najgorsza zbrodnie, oddajac przy tym nalezny szacunek pokrzywdzonej czy pokrzywdzonemu. Gwalt sciga sie z urzedu, ustawodawca poszerza zakres obrony wlasnej w przypadku usilowania gwaltu, media pracuja nad opinia publiczna uczac ja jak unikac ryzyka gwaltu. Dziecko jakie z takiego gwaltu sie urodzi ZAWSZE mozna oddac innym ludziom. Matka ma prawo to z robic juz w chwili urodzenia. Do uswiadomienia tego prawa spoleczenstwu uzywamy kosciolow, „Polityki” czy chocby „Wiedzmina” w wersji na playstation: nie musisz sie cale zycie borykac z dzieckiem ktorego nie kochasz, ktore ci krzywda.

    Dotychczasowe prawodawstwo wyraznie faworyzowalo kobiete ciezarna w jej konflikcie z wlasnym dzieckiem/plodem. Jest po temu jakis istotny powod?
    Mnie sie wydaje ze jest : interpretacja wolnosci jako egocentryzmu.
    Da sie to odwrocic? Nie sadze by dalo sie to zrobic wogole, ale jesli w jakims malym skrawku rzeczywistosci (tu: zycie plciowe i jego skutki) jest na to szansa, to czemu nie sprobowac?

    marcin lazarowicz (a`teista)
    neospasmin.blox.pl

  27. neospasmin
    8 kwietnia o godz. 8:48
    Ty chyba nie zdajeśz sobie sprawy z tego, jaką karą dla kobiety ma być ciąża z gwałtu?
    to jest taka trauma i psychiczny dolek, jak sam gwałt.
    A ty traktujesz taką kobietę jako chodzący inkubator.
    a gdy zgwałcona jest 11-12 latka? W Twojej opinii musi urodzić!!! A Twoim zdaniem może je oddać innym ludziom. To nie jest torebka, ani ciuch z drugiej ręki!!!

    Nie lubisz kobiet, jak widzę, oj! nie lubisz!

    Przypominam , że jako kobieta mam swoje prawa obywatelskie, nie mnijesze, niż inni czlonkowie społeczeństwa, w tym mężczyzni. Mam prawo do zachowania swojego zdrowia, życia, edukacji ( a edukacja seksualna przydałaby się także i chłopcom, nie tylko dziewczynkom), także wiedzy o własnym ciele, mam prawo do decydowania o sobie, także o tym, ile i kiedy chcę mieć dzieci.
    Tym bardziej, że gdy urodzi mi się dziecko niepelnosprawne, to państwo nasze umywa ręce, dając rodzicom takich dzieci ochłap w postaci kilkuset złotych, co nawet nie starcza na leki dla takiego chorego dziecka. Tylko pogłębia biedę tych rodzin. Nasze państwo nie ma żądengo zabezpieczenia dla takich dzieci, nie ma rehabilitacji, nie ma żadnej osłony finansowej dla rodzin.

  28. >Konstancja:

    Jesli ma pani do wyboru dwie wartosci : traume po gwalcie (ktora chce pani leczyc aborcja) i smierc dziecka co ma sie narodzic to co pani wybierze?

    I nie jest to kategoria ‚musi/nie musi” jest to wybor wiekszego dobra przy ktrorym to mniejsze (choc tez istotne) musi ustapic.

    Pisanie o ciuchu z drugiej reki tez nezgrabne- w przelozeniu na zasady znaczy ze nalezy raczej zniszczyc by cos nie istnialo nizli oddac by ktos inny dbal o cos co dla pani nadaje sie tylko do zniszczenia.

    Argument ze skoro panstwo placi za malo na dzieci niepelnosprawne to znaczy ze rodzice maja prawo nie dopuscic do jego urodzenia tez wydaje mi sie nie do obrony.
    To nie panstwo odpowiada za nasze dzieci.

    Partnerzy moga nie wspozyc by nie dopuscic do poczecia, ale kiedy juz zostanie poczete (jakiekolwiek by nie bylo) to jest, istneje. Ze wszystkimi przynaleznymi temu istneniu prawami. W szczegolnosci prawem do zycia.

    W mym pojeciu wolnosc wyboru dotyczy samego aktu plciowego- decydujac sie nan decydujemy sie na wszystkie jego skutki, z poczeciem dziecka(nie plodu!) w szczegolnosci. Po tej decyzji (bzykamy sie lub nie) nie ma juz odwrotu, nie ma juz wolania „zbite szklanki”.

    Acha, nie mam nic przeciw edukacji seksualnej. Jak przeciwko kazdej innej edukacji.
    Z tego zaraz pytanie o wartosci jakie rzeczona edukacja seksualna ma promowac.
    Daloby sie znalezc takie ktore wspolne i dla pani i dla mego myslenia?

    Tu moj dawny tekst o zyciu plciowym:

    http://neospasmin.blox.pl/2012/05/ZASADA-ZACHOWANIA-GATUNKU-CZYLI-WSTEP-DO-HOMOFOBII.html

    moze sie pani na cos przyda?

    marcin lazarowicz

  29. A może wśród wyborców partii rządzącej rzeczywiście są mordercze matki? Może wyborcy PiSu rzeczywiście boją się oskarżenia przez dzieci? Inni jakoś takich problemów nie mają. Dałoby się zrobić dla nich odrębne prawo, skoro najwidoczniej tego potrzebują?

  30. @neospasmin

    „Jesli ma pani do wyboru dwie wartosci : traume po gwalcie (ktora chce pani leczyc aborcja) i smierc dziecka co ma sie narodzic to co pani wybierze?”

    Uważam, że genów sk…, który zgwałcił kobietę nie należy rozprzestrzeniać, a jego samego należy z kolei wykastrować. Jakieś pytania?

    P.S. Niestety do „znikających kobiet” dołączyła także Pani Prezydentowa.

  31. „Uważam, że genów sk…, który zgwałcił kobietę nie należy rozprzestrzeniać, a jego samego należy z kolei wykastrować. Jakieś pytania?”

    Czy chcial pan napisac ze jest pan za zabijaniem juz wczesnej urodzonych dzieci gwalciciela(jesli takie istnieja) czy dla akurat tych genow zrobilby pan wyjatek?

    marcin lazarowicz
    neospasmin.blox.pl

css.php