Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

4.02.2016
czwartek

„Program po 250 zł na dwoje dzieci”

4 lutego 2016, czwartek,

Hasło „500 zł na dziecko” brzmi kusząco. Nawet jeśli doda się: „na drugie i kolejne dziecko” to wciąż zachęcająca obietnica. A już z pewnością bardziej atrakcyjna niż: „po 250 zł na dwoje dzieci”, „po 333 na troje”, „po 375 na czworo” itd.

Autorzy programu „Rodzina 500 plus” zakładają, że po pierwsze – jego realizacja przełoży się na podniesienie wskaźnika dzietności, a po drugie – dzięki programowi uda się wesprzeć rodziny wychowujące dzieci. Niezaprzeczalnie oba cele są bardzo istotne i z pewnością państwo powinno podejmować działania przyczyniające się do ich realizacji. Pytanie tylko, czy program „Rodzina 500 plus” rzeczywiście będzie efektywnym narzędziem polityki społecznej?

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska stwierdziła, że program ma „charakter demograficzny”. Czy jednak założenie, że osoby bezdzietne zdecydują się na dziecko pod wpływem obietnicy otrzymania 500 złotych, i to tylko wtedy, gdy powołają do życia dwójkę potomków* nie jest – delikatnie mówiąc – nieco naiwne? Czy rzeczywiście sensowne jest oczekiwanie, że rodzice wychowujący jedynaka podejmą decyzję o drugim dziecku pod wpływem promesy zainkasowania 250 zł miesięcznie na jednego malucha? Wątpię.

Jak pokazuje wiele badań, czynnikami, które przede wszystkim powstrzymują rodziców przez podjęciem decyzji o powiększeniu rodziny, jest brak poczucia bezpieczeństwa. Istotna jest zarówno niepewność związana z zatrudnieniem czy sytuacją mieszkaniową, jak i brak poczucia wsparcia ze strony państwa (chodzi np. o brak miejsc w publicznych żłobkach, problem z miejscami w publicznych przedszkolach czy utrudnienia w dostępie do opieki medycznej dla dzieci oferowanej w ramach publicznej służby zdrowia). Obietnica otrzymania po 250 zł na dwójkę dzieci w żaden sposób tych kwestii nie rozwiązuje.

I choć słowa premier Beata Szydło z listu do dziewięcioletniej Julki brzmią wzruszająco, gdy zapewnia, że: „właśnie po to (…), by w polskich rodzinach rodziło się więcej braci i sióstr, chcemy wprowadzić ten rządowy program”, a precyzja wyliczeń autorów programu imponuje (podają np., że w 2016 roku konsekwencją realizacji „Rodziny 500 plus” będzie o 11216 urodzeń więcej** – ciekawe jak to szacowano?), to jednak trudno odpowiedzialnie prognozować wzrost dzietności jako efekt działania programu.

Czy „Rodzina 500 plus” realizuje drugi z zakładanych celów, czyli pomoc rodzinom, które mają już dzieci w pokrywaniu kosztów opieki i wychowywania? Tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Zobaczmy, kto będzie beneficjentem tego programu, a kto z pewnością z niego nie skorzysta.

W ostatecznej wersji projektu przyjęto, że kwota wypłacana z programu nie będzie wliczana do dochodu i w związku z tym nie będzie miała wpływu na wypłatę świadczeń z opieki społecznej. Dodatkowe pieniądze z „Rodziny 500 plus” będą więc znaczącą sumą w budżecie rodzin najbiedniejszych. Powstaje jednak pytanie, czy transfer pieniędzy jest rzeczywiście najlepszą formą pomagania dzieciom, żyjącym w rodzinach zagrożonych ubóstwem? I nie chodzi wcale o skrajne przypadki i nieodpowiedzialnych rodziców, wydających pieniądze na używki zamiast na dzieci. Wielu ekspertów od polityki społecznej podkreśla, że jeśli celem działań jest poprawa warunków życia rodzin, a przede wszystkim dzieci, to w wielu przypadkach efektywniejsza niż transfer pieniędzy jest pomoc celowa, przeznaczona np. na dofinansowanie zakupu leków, opłacenie dodatkowych zajęć, dofinansowanie wyprawki szkolnej, obiadów czy szkolnych wycieczek itd.

Poza tym kumulowanie świadczeń może zniechęcać osoby otrzymujące 500 zł na dziecko do podejmowania prób szukania pracy. Zwracają na to uwagę nie tylko „zewnętrzni” krytycy programu, ale także ministerstwo finansów, w opinii którego „należy spodziewać się, że wzrost transferów pieniężnych do rodzin spowoduje dezaktywizację (rezygnację z pracy lub zaprzestanie jej wykonywania) wśród rodziców, których (potencjalne) zarobki są drugie pod względem wysokości w rodzinie”. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej nie wzięła pod uwagę zarówno tej, jak i innych uwag ministra finansów, od początku traktując kolegę z rządu z pewną nonszalancją i dając jedynie jeden dzień na przedstawienie opinii***, co tym bardziej dziwi, skoro „konsultacje społeczne” trwały ponad miesiąc.

Warto podkreślić, że ponieważ w gospodarstwach domowych częściej osobami zarabiającymi mniej są kobiety, to właśnie ich bardziej może dotknąć dezaktywizacja. Sytuację dodatkowo komplikuje – o czym głośno mówią samorządowcy z wielu miast – brak miejsc w przedszkolach będący konsekwencją podniesienia wieku szkolnego. Mama dwójki maluchów może więc być „bogatsza” o 500 zł, ale za to „uboższa” o możliwość szybszego powrotu na rynek pracy.

Beneficjentami programu nie będą rodziny z jednym dzieckiem, których dochód chociaż o złotówkę przekracza 2400 zł (w przypadku pary z dzieckiem) oraz 1800 zł (w przypadku samotnego rodzica). To nie są duże sumy, a takich rodzin – jak podają autorzy projektu – jest niemal 70 proc. wśród gospodarstw domowych z jedynakami. Trudno to uznać za społecznie sprawiedliwe. Rzeczniczka klubu PiS Beata Mazurek ma jednak prostą radę dla samotnych matek wychowujących jedno dziecko – rekomenduje im, aby „ustabilizowały swoją sytuację rodzinną i miały więcej dzieci. Tak aby móc na to świadczenie się załapać”****. Sugestia pani rzecznik jest doskonałą ilustracją dla założeń inżynierii społecznej wpisanej w program „Rodzina 500 plus”: niech się rodacy rozmnażają w „ustabilizowanych” rodzinach.

Paradoksalnie największymi beneficjentami programu mogą okazać się rodziny w średniej i dobrej sytuacji materialnej, które będą mogły odłożyć pieniądze na ekstra wydatki: wyjazdy wakacyjne, dodatkowe zajęcia dla dzieci itd. Żeby jednak nie było im za dobrze, usłyszą do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, że pobierając świadczenie, „skompromitują się”. (O tym, jak kuriozalną jest sytuacją, w której rządzący, proponując zmiany w prawie, jednocześnie apelują do części obywateli, żeby z tych zmian nie korzystała, pisałam tutaj).

Podsumowując, trudno uznać program „Rodzina 500 plus” za efektywne narzędzie służące podniesieniu wskaźnika dzietności. Jest to raczej program pomocy socjalnej, a nie polityki społecznej. Do tego program słabo przemyślany, bardzo kosztowny i dyskryminujący dla rodzin z jednym dzieckiem, których dochody przekraczają (nawet o 1 zł) zakładany próg. Bez wątpienia zaś „Rodzina 500 plus” jest projektem skutecznym propagandowo – hasło „500 złoty na dziecko” brzmi znacznie atrakcyjniej niż „po 250 zł na dwoje dzieci”.

* Z wyjątkiem rodzin, które spełnią kryterium dochodowe poniżej 800 zł na członka rodziny (lub 1200 zł w przypadku, gdy w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne).

** Pod linkiem można prześledzić szczegółowe wyliczenia autorów programu „Rodzina 500 plus” pokazujące, o ile więcej dzieci urodzi się w kolejnych latach aż do 2026 roku.

*** W opinii ministerstwa finansów na temat projektu można przeczytać: „Udzielony Ministrowi Finansów jednodniowy termin do zaopiniowania tego projektu uniemożliwia prawidłową analizę i rzetelne zaopiniowanie i może prowadzić do skutków, które teraz nie są do zauważenia”.

**** Po kilku godzinach od wygłoszenia niefortunnej wypowiedzi Beata Mazurek przeprosiła samotne matki, które poczuły się dotknięte, i zadeklarowała, że „życzy im jak najlepiej”.

[Rysunek: Andrzej Rysuje]

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Prawdopodobnie projekt 500 + ma wady i nie zadowoli wszystkich w 100 %. Ale projekt powstał i został zrealizowany.

    A proszę Sz. Redakcję o odpowiedź, na czym polegała polityka prorodzinna polskiego państwa w latach 1989-2015, z uwzględnieniem ostatnich 8 lat rządzenia Platformy?

  2. 500 zł to nie są wielkie pieniądze, ale w rodzinach średnio sytuowanych będą sensownie wydane. W rodzinach, w których przyczyną biedy jest często alkohol, pieniądze te trafią do sklepów monopolowych, a dzieci tak jak dotychczas nie pojadą na wakacje.

  3. Jako przedsiębiorca mogę się bardzo cieszyć, że choć bezpośrednio koszty 500+ nie są na mnie przerzucone. Wielokrotnie już pisałem, że dzieje się tak w przypadku ciąży i rocznego urlopu macierzyńskiego, kiedy to po szczęśliwym narodzeniu nowego obywatela przedsiębiorca dowiaduje się o konieczności udzielenia młodej mamie 3 miesięcznego płatnego urlopu wypoczynkowego, a pierwszy miesiąc opłacił już na początku ciąży (26 dni za zwolnienie lekarskie na ciążę, z czego jak wspomniano, pierwsze 30 dni również płaci pracodawca, 26 dni za rok macierzyńskiego, 26 dni za nabycie prawa do urlopu w kolejnym roku). Tego rodzaju skomasowany wydatek może położyć małą, kilkuosobową firmę, ale ktoś kto rządzi krajem, a nigdy własnej firmy nie miał i za nią nie odpowiadał i nie ma o tym pojęcia. Oczywiście fakt ten, który jak najbardziej jest prawnie usankcjonowany, ma ewidentny wpływ na ewentualne zatrudnienie młodych kobiet w sektorze prywatnym. Ma także niewątpliwy wpływ na karierę i rozwój zawodowy młodych kobiet. Sprowadza się to wielokrotnie do konieczności przyjęcia roli nianiek przez wykształcone, aktywne zawodowo i twórcze Panie. Jest pewnie pewna ich ilość, którym to odpowiada. Znam przypadki, kiedy Panie na tyle sprytnie planują kolejne ciąże, że przedsiębiorcy zapłacili im już rok, albo więcej, nie widząc ich nawet przez 6 lat. Podejrzewam, że istnieje również druga grupa, dla której tego rodzaju rola jest dopustem bożym. Obserwując choćby te znakomicie wykształcone i twórcze w mojej własnej firmie, odnoszę wrażenie, że pomoc strukturalna, zorganizowana tak, że umożliwiałaby im rozwój zawodowy byłaby o wiele lepszym rozwiązaniem. Żal mi tych Pań, które wziąwszy swoich ileś tam 500’ek nadal będą musiały zapominać o swoim progresie i własnej aktywności. Program 500+, jest chyba dość drogim, patriarchalnym ciągle, pójściem na łatwiznę. Stworzenie pola działania i możliwości zarobienia może i większych pieniędzy byłoby pewnie trudniejsze, ale chyba bardziej rozwojowe. Przynajmniej dla niektórych.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ten ‚program’ skończy się za 2,5-3 lata kryzysem finansowym z powodu wzrostu długu i cięciem wszelkich wydatków akurat przed wyborami. PiS na tym polegnie, jak mawia minister Macierewicz.

  6. A „polityka” straszy, straszy, straszy…

    Nic was nie nauczyło, że straszenie PiS-em nie działa? Dziesięć lat straszenia i co? Pełnia władzy PiS-u… Na to się przydaje wasze straszenie.

  7. Takei i Olsztyński
    Otóż to. „Polityka” starszy nas PiSem od lat, a tymczasem PiS wygrywa wszelkie wybory i prowadzi w sondażach. No cóż, Polacy pamiętają antyrodzinną, antypracowniczą politykę PO.

  8. Przecież już raz było takie swiadczenie, i to wyższe – 1000 zł. becikowego. I co? Nico:)))

  9. @azur
    „500 PLN to nie sa wielkie pieniadze…”- to sa pieniadze smialo porownywalne do zasilkow wyplacanych na dzieci w np Irlandii gdzie przysluguje Euro 140/dziecko/miesiac

  10. Krytyka Autorki jest nieco naciągana i sztampowa. Faktem jest, że mimo paru obiekcji 500 zł na dziecko jest znakomitym „przekupstwem” korzystających na tym obywateli i chciałbym zobaczyć siłę polityczną, która odważy się zabrać w przyszłości ten nabyty przez miliony ludzi przywilej.

    Już kiedyś mówiłem, że z tym należy się pogodzić jako z trwała zdobyczą „polityki prorodzinnej” państwa a tworzenie na tym polu frontu walki z PiS-em nie świadczy zbyt dobrze o politycznych talentach i inteligencji przeciwników PiS-u (do których i ja należę).

    Jak już, to warto krytykować pewne następstwa tej decyzji, o ile rzeczywiście będą miały one miejsce. Do nich mogą należeć bałagan organizacyjny np. w samorządach, czy później luki budżetowe lub zwiększane pobory podatkowe. Natomiast krytyka samych świadczeń i szukanie na siłę dziury w całym jest faktycznie wspomaganiem PiS-u w zamiarze utrzymania jak najdłużej władzy.

    Ja bym wręcz przeciwnie, krytykował komplikujące całe to rozwiązanie biurokratyczne warunkowanie. Osobiście uważam, że pierwsze dziecko powinno być jak najbardziej „subwencjonowane” bez warunków wstępnych natomiast sama wysokość świadczeń powinna być być może niższa i progresywna na kolejne dzieci, tak jak jest to w Niemczech i innych krajach.

  11. Z tekstu wynika tylko jedna rzecz – że autorka tak bardzo nie lubi PiS, że żaden pomysł tej formacji nie zyska jej uznania. Na początku stwierdza bowiem, że to w sumie pozytywna rzecz, takie 500 zł na dziecko, ale przez cały artykuł stwierdza, że jednak nie tak, nie tak…
    Przyjmujemy, że świat nie jest idealny, ale dodanie rodzinom 500 zł (lub więcej) na pewno NIE będzie pogorszeniem ich sytuacji, a ton artykułu to właśnie sugeruje. Polecam Sz.Autorce – i innym krytykom – następującą konstrukcję myślową –
    1- Czy dodatkowe pieniądze przekazane rodzinom choćby w minimalnym stopniu poprawią sytuację materialną tych rodzin?
    2- czy poprawa sytuacji materialnej w choćby minimalnym stopniu przyczynia się do poprawy poczucia bezpieczeństwa jednostek?
    3-czy poprawa poczucia bezpieczeństwa jednostek przyczynia się, choćby w minimalnym stopniu do przyrostu demograficznego?

    Jeśli Autorka odpowie NIE na którekolwiek pytanie – oznacza to, że nie czytała żadnych opracowań na temat cykli demograficznych i teorii racjonalnego wyboru (dodajmy – w nowoczesnych krajach rozwiniętych, bo w krajach trzeciego świata jest akurat inaczej).

    Jeśli zaś odpowiada TAK na wszystkie trzy – to czemu krytykuje program? Bo za mało pieniędzy? Na tyle nas stać. Jesli uważa, że należy WIĘCEJ przeznaczyć, to znaczy, że popiera program w swej istocie.

    Zgadzam się z wieloma przedmówcami – w Polityce prędzej powieszą krzyże w redakcyjnym gabinecie niż przyznają, że jakiś program obecnego rządu ma sens. Krytykowanie wszystkiego w czambuł nie świadczy o odpowiedzialnym dziennikarstwie, zwłaszcza, jak lewicowy magazyn krytykuje gruntownie lewicowy program. Ot, taki paradoks.

  12. A co do ‚ustabilizowania sytuacji w rodzinie’ – akurat tutaj W. Sz. Autorka uprawia krytykę dla krytyki.
    Otóż w interesie rodziny jest, aby sytuacja prawna rodziny odzwierciedlała sytuację faktyczną. Program 500+ do tego właśnie dąży, zniechęcając do utrzymywania sytuacji w której rodzina na papierze jest ‚rozbita’, a w rzeczywistości ‚konkubent’ żyje na co dzień z matką swoich dzieci- i z samymi dziećmi. Taka sytuacja podważa szacunek do prawa i instytucji państwowych, nie mówiąc już o instytucjach społecznych, jaką jest sama rodzina.
    W Polsce sytuacja, w której ‚opłaca się’ rozwód rodzicom, bo ‚samotnie wychowująca matka’ dostaje większy dodatek nie była na porządku dziennym, ale zdarza się chyba częściej niż byśmy chcieli. A wiemy to z Wiadomości, z bodajże, końca stycznia – kiedy to program pokazał zwiększone zainteresowanie szybkimi ślubami cywilnymi w, zdaje się, Nysie. Okazało się, że większość małżonków ze stycznia ma razem nie jedno, ale kilkoro dzieci.
    Do urzędu szli więc ‚ustabilizować’ swoją sytuację prawną… i o takim ustabilizowaniu mogła mówić pani minister.

    Jak czytam artykuły tego typu, to żałuję, że dziennikarze nie potrafią być bardziej wyważeni w ocenie ‚materii’. Niestety, krytyka polityczna jest wciąż kwestią estetyki i etykiety samego piszącego – nie wypada, nieładnie jest popierać cokolwiek wyjdzie z ust polityka A/B/C. W ten sposób dziennikarze uprawiają nieracjonalny trybalizm intelektualny….

  13. Szanowna Panie redaktor

    W nastepnych wyborach PiS zaoferuje 500ZL na pierwsze dziecko. I jak pani sadzi kto te wybory wygra?
    Czy teraz widzi Pani jak szkodliwa dla Polski jest retoryka w stylu najmimordy? Zanim cos napiszecie w Polityce zastanowcie sie bo im wiecej obrzucacie PiS swoim slinotokiem tym wiecej Polakow go popiera.

    Slawomirski

  14. To typow polskie, i nigdzie na swiecie nie spotykane.

    To nieustanne wymyslanie przeszkod by obalic zdyskredytowac, osmieszyc,,, projekt z ktorego ogrmna wiekszosc bedzie zadowolona.
    Ta zlosliwa podlosc szokuje. Po poziomie podlosci mozna rozpoznac polaka.

    Po co nieustannie wymyslac malo prawdopodobne i skrajne sytuacje i wrzeszczec ze co rzad robi w sprawie 500+ nie ma sensu. Jak nie ma sensu to niech autorka zapomni o tym temacie. Poza autorka jest w Polsce 38 349 999 innych ludzi.

    Pani Malgorzato,.. po co budowac dom ? Co bedzie gdy peknie kafelek w podlodze ? Stach pomyslec, Niech wiec pani nie buduje domu, lepiej mieszkac na ulicy.

  15. Decyzja o zalożeniu rodziny i posiadaniu potomstwa powinna być oparta na możliwościach zarobkowych pary ,a nie sztucznej stymulacji państwa .Państwo powinno zadbać ,o wszelką pomoc dzieciom w losowych przypadkach ,zapewnić im równy dostep do opieki zdrowotnej ,edukacji i kultury. Zrobić wszystko by na starcie zminimalizować różnice środowiskowe i bytowe dzieci

  16. absolut
    5 lutego o godz. 11:15 1183

    To panstwo znajduje sie w sztucznej stymulacji. Juz przez 26 lat. 26 lat i 26 lat deficytow budzetu. I to jest sztuczne podtrzymywanie trupa panstwa, czyli partyjnej trzody.

    Na ten rok rezim lekarza pediatry planowal deficyt budzetu 54 mld zl. Rzad pis-owski nie zwiekszyl tego deficytu. Skad wiec wrzask ze Polske nie stac na 500+. Polski nie stac na nie sciaganie podatkow od obcych korporacji. Polski nie stac na oddawanie kapitalu wypracowanego przez polakow pod zarzad obcych bankow.

    Nie, to nie tak, Polski nie stac na tak debilne rzady jakie byly przez 26 lat.

    W tym roku te 54 mld zl deficytu (jak co roku) zwieksza dlug publiczny za ktory obecne dzieci beda odpwiedzialne. Bo dorosly polak nie ma ambicji, ani etyki ani edpowiedzialnosci moralnej ani spolecznej by placic podatki tak aby budzet byl w rownowadze.

    W tym roku dzieci zostaly obarczone o dodatkowe 6875 zl dlugu na glowe (54 mld podzielone przez 8 mnl dzieci).
    Jest twiec szczytem swinstwa zeby walczyc przeciwko 500+ a to zaledie 6000 zl na dziecko i nie na kazde.

  17. PO zapowiada założenie do Laski Marszałkowskiej projektu o dotacji 500 zł dla każdego dziecka (może już złożyła ?).
    Wypłaty miały by rozpocząc się od lipca br bo PO jest partią odpowiedzialną {wlasne słowa jaśnie panie}.
    Alfred Jarry (Ubu Roi) był prorokiem.

  18. Szanowni państwo racjonaliści strasznie w gorącej wodzie kąpani a i niemożebnie krytyczni. Łatwo jest krytykować jak się latami nic nie robiło w dziedzinie poprawy wskaźników demograficznych a jednocześnie w ostatnich 5 latach wypuściło bezpowrotnie 3 mln młodych ludzi z Polski. Rządowy plan jest może niedoskonały, ale próba działania i przeciwdziałania wyludnieniu Polski warta zachodu. Wiem, że Państwo widzą rozwiązanie w zaradzeniu problemowi wyludniania Polski we wpuszczeniu dużej ilości młodych zdrowych mężczyzn z krajów muzułmańskich gotowych do zasiedlenia. Tak, jest to gotowe i łatwe z pozoru rozwiązanie. Ale tatuś mój świętej pamięci zawsze uczył mnie żeby nie iść „na łatwiznę”. I dlatego dla mnie, jako człowieka, który ceni sobie te równiny mazowieckie, te bałtyckie plaże i te góry nasze wysokie nie popieram rozwiązania proislamskiego.
    A może poczekajmy z ocenami programu, „napijmy się szklanki zimnej wody” jak mówi ambasador Stanisław Ciosek. Nasz polski rząd wchodzi na nowe pola, co jest nacechowane ryzykiem , ale nie oznacza, że teraz wprowadzany program nie może być zmieniany, modyfikowany a nawet zawieszony. Pracujmy nad tym razem

  19. Utios
    Niestety, ale ten plan to jest „too little and too late”. Aby powstrzymać wyludnienie Polski i zawrócić trend emigracyjny, trzeba przede wszystkim podwyższyć płace realne i zlikwidować bezrobocie, a to wymaga gruntownej modernizacji i reorganizacji polskiej gospodarki, zrujnowanej w latach 1990tych przez Balcerowicza. Niestety, ale taka modernizacja kosztuje i wymaga sporo czasu – znacznie więcej niż do kolejnych wyborów. Nie oszukujmy się więc: w obecnym systemie burżuazyjnej demokracji parlamentarnej, Polska nie ma szans na unikniecie smutnego końca, i to najprawdopodobniej już w połowie obecnego stulecia. 🙁

  20. Wyludnianie Polski zaczęło się jeszcze za Gierka, kiedy to, w ramach tzw. łączenia rodzin, co najmniej milion Ślązaków wyjechało do ówczesnego RFN. Dalsze masowe wyjazdy z Polski miały miejsce po wprowadzeniu stanu wojennego, kiedy to działaczy Solidarności zmuszano do wyjazdów, dając bilety w jedną stronę, tak jak wcześniej rząd Gomułki w 1968 r. postąpił z osobami pochodzenia żydowskiego. Ostatnia wielka fala emigracji nastąpiła w latach 2005-2007 po wejściu Polski do UE, kiedy do z Polski wyjechało około 2 miliony osób. We wszystkich opisywanych falach emigracji wyjeżdżali głównie ludzie młodzi, których dzieci rodziły się już poza Polską i są dla naszego kraju stracone, a ich rodzice nie kwapią się do powrotu. W wyniku tych fal emigracji Polska liczy obecnie zaledwie 36 milionów mieszkańców zamiast co najmniej 40 lub więcej. Głównym winowajcą jest narzucony Polsce po II wojnie światowej system socjalizmu realnego i wieloletnie okradanie Polski przez ZSRR, przez co Polska relatywnie zbiedniała w porównaniu z Zachodnią Europą.

  21. Delfin
    Ile płacisz swoim pracownikom? Tylko nie pisz, że tyle, ile warta jest ich praca, gdyż dla ciebie to ona nic nie jest warta w tym sensie, że gdybyś mógł, to byś chciał aby pracowano na ciebie za darmo. 🙁
    Absolut
    Jak to już pisałem: aby powstrzymać wyludnienie Polski i zawrócić trend emigracyjny, to trzeba przede wszystkim podwyższyć płace realne i zlikwidować bezrobocie, ale to wymaga przecież gruntownej modernizacji i reorganizacji polskiej gospodarki, zrujnowanej w latach 1990tych przez Balcerowicza.
    Sławomirski
    Racja: zanim coś napiszecie w „Polityce” negatywnego na temat PiS-u, to zastanówcie się, gdyż im więcej obrzucacie PiS swoim ślinotokiem, to tym więcej Polaków go popiera.
    Pantagruel
    Formalizowanie związku pomiędzy kobietą a mężczyzną jest przeżytkiem z poprzednich epok, podobnie jak niewolnictwo czy też eunuchostwo. Dziwne, że obecne władze tego nie chcą zrozumieć. I zgoda: w „Polityce” prędzej powieszą krzyże w redakcyjnym gabinecie niż przyznają, że jakiś program obecnego rządu ma sens. Krytykowanie wszystkiego w czambuł nie świadczy o odpowiedzialnym dziennikarstwie, zwłaszcza, jak lewicowy magazyn krytykuje gruntownie lewicowy program. Ale przecież „Polityka” od dawna jest pismem (neo)liberalnym, a nie lewicowym!
    Snake in the Web
    Też uważam, że uważam, że pierwsze dziecko powinno być jak najbardziej „subwencjonowane” bez warunków wstępnych natomiast sama wysokość świadczeń powinna być może być nieco niższa i progresywna na kolejne dzieci, powiedzmy do trzeciego, po czym powinna ona być zmniejszona do zera, z wyjątkiem ciąży wielokrotnej i zależna od dochodów rodziny.

  22. azur 5 lutego o godz. 20:21 1188
    Ciekawa teza, jednak dosc watpliwa, ze wyludniajaca sie Polska to efekt tzw „socjalizmu realnego”. W okresie po 1945 roku ludnosc Polski ciagle sie powiekszala, az do momentu upadku PRL. Od tego momentu nastepuje wyludnianie, szczegolnie szybkie po otwarciu granic z EU.

  23. PO skoczyło po rozum do głowy i zamiast się głupio pieklić zaproponowało lepsze i prostsze rozwiązanie. Można powiedzieć, że postąpiło częściowo po mojej wczorajszej myśli.

  24. snakeinweb,
    PO doskonale wie,że nie ma żadnych szans na przeforsowanie swoich rozwiązań.
    Wedle zasady „nie bo nie”.
    Celem PO jest popisanie się „odpowiedzialnością” .
    Rychło w czas.

  25. W całym ćwierćwieczu „państwa prawa” jedynym elementem polityki prorodzinnej dotąd, był odpis podatkowy za dzieci (a ile się przy tym naszczekano!).

    A teraz kiepskie notowania PO (która już się nie podniesie), wyrwały ją z 8 letniego letargu i przelicytowuje PiS! Żałosne, tak jak były prezydent raptem – oczywiście całkiem niezależnie od sytuacji politycznej – rozpisał referendum myśląc iż Kukizowi wyrwie elektorat (o czym przez 5 lat nie pomyślał).

    Niektórzy, żeby utrzymać się przy władzy zrobią naprawdę wszystko…

  26. Najbardziej PIS oszukał tych którzy mają dwoje dzieci albo więcej na utrzymaniu, ale starsze skończyły 18 lat, i tacy na młodsze dziecko nic nie dostaną. Większość ludzi ciągle nie wie, że tak jest bo p. Szydło i Rafalska ciągle oszukują ludzi że 500 zł jest na każde drugie i kolejne dziecko. Zdziwią się zwłaszcza ci, którzy mają dużą różnicę wieku między dziećmi, bo jeżeli ktoś ma 16-latka i 2-latka to na dwulatka dostanie tylko przez 2 lata, to znaczy do ukończenia przez starsze 18 lat. A potem tylko pod warunkiem niskiego (poniżej minimum socjalnego) dochodu. I to jeżeli starsze dziecko nie będzie sobie dorabiać, bo jak starsze dorobi sobie gdzieś np 50 zł to zwiększy dochód rodziny i młodsze straci po 500 za cały rok. Więc starsze dzieci nie maja prawa zarabiać, zero inicjatywy, bo inaczej działają na szkodę rodziny.

  27. A poza tym czemu PIS nie powie uczciwie że wyższe kryterium dochodowe dotyczy tylko rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym w stopniu znacznym i umiarkowanym, tylko sugeruje że dotyczy to wszystkich niepełnosprawnych dzieci. Ja mam dziecko autystyczne, ale ostatnio dostała lekki stopień niepełnosprawności, bo jakoś sobie radzi i nawet chodzi do szkoły. Szkoda, że nikt nie widzi, że wydaję 600 zł miesięcznie (zarabiając minimalne wynagrodzenie) na korepetycje żeby dziecko mogło te szkołę skończyć. Nie wspominając o kosztach ciągłych terapii. Dzieci z lekkim stopniem też często wymagają zwiększonych kosztów choćby po to żeby kiedyś mogły jak najlepiej funkcjonować w społeczeństwie, a nie żyć na garnuszku państwa. Ale PIS to nie obchodzi, bo przecież kogoś trzeba wykluczyć z pomocy. Po raz kolejny te dzieci są wyrzucane poza nawias.

  28. Jak widać powyżej, najwięcej do powiedzenia w poruszonej kwestii, mają ci, których to nie dotyczy.
    Tak jak najwięcej do powiedzenia o aborcji, mają chłopy, którym aborcja nie grozi.

  29. Polecam
    https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/3917/Historyczne_unormowania_polityki_rodzinnej.pdf?sequence=1

    Treściwy (kilka stron) i kompetentny przegląd polityki rodzinnej w RPII,PRL oraz RPIII.
    Z danymi demograficznymi .
    Warto przejżec,zwłaszcza przed komentowaniem tych zagadnień.

  30. Program 500+ niesprawiedliwy spolecznie ???

    To szczyt hipokryzji !!!

    Juz prze 26 lat polskie dzieci, co roku sa obciazane deficytem budzetu i ciagle zwiekszajacym sie dlugiem publicznym. Juz wyskosci 1100 mld zl. To wartosc 1/4 terytorium Polski liczac po cenach gruntow rolnych i pod zabudowe.

    Dlaczego polscy ‚ekonomyi’ i ynteligencja jeszcze nie zauwazyli tej niesprawiedliwosci ???

    Polski dorosly zre, pije, lajdaczy sie, nie placi wystarczajaco wysokich podatkow by zbalansowac budzet panstwa i tenze polski dorosly zgadza sie na przerzucanie czesci kosztow panstwa na dzieci. W tym na swoje wlasne dzieci.

    Dlaczego tej debilnej yntlgencji i ekonomom nie wpadlo do zakutych lbow ze to przerzucanie kosztow panstwa na dzieci jest aktem perfidnej zbrodni wobec dzieci ?

    Aktem pedofili ekonomicznej. Co nie ma nic wspolnego ze spwawiedliwoscia spoleczna.

    Faktem jest ze samo 500+ nie odwroci zapasci demograficznej. Ale pomoze.
    Potrzebne jest rowniez bezpiecznestwo ekonomiczne rodziny. Tego w Polsce nie ma bo zdradzieckie ekipy rzadzace ostanich 26 lat ustawialy Polske pod wyzysk obcych krajow i obcych korporacji.

    Polak w Polsce nie jest pewien jutra.

    W takiej koloni jak Polska nie mozna wiec rozsadnie palnowac rodziny ani dzieci. Nawet w Generalnej Guberni polacy mieli wiecej optymizmu. Dzietnosc w Generalnej Guberni byla dwukrotnie wyzsza.

  31. axiom1
    ===========
    pomysły pisowskie są tak rozległe w debacie,
    Twoje zdanie mi odpowiada.
    Ma swój pomysł, dopiero po nawróceniu, zmianie myślenia o rzeczy,
    tak mnie nawiedziło:
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/01/23/niech-kroluje-chrystus/#comment-450173

  32. azur i inni
    Program PiS jest programem zrobionym pod politykę. Teraz na silę się go dopracowuje i łata by nie rozwalił budżetu i jakoś tam dał się zrealizować. Zgadzam się, ze wszystkimi, którzy mówią, że to marnotrawienie pieniędzy, które można by wydać celowo (na wspomaganie rodzin z dziećmi) znacznie efektywniej. Jak mówią, diabeł tkwi w szczegółach i właśnie jak te szczegóły zaczynamy rozpoznawać, to cały projekt zaczyna wyglądać beznadziejnie. Jak można robić rozwiązanie tak beznadziejne, że jedna złotówka dochodu za dużo, powoduje i rodzina traci całe wspomaganie.
    Że matki samotne (i ojcowie) z małym dochodem i jednym dzieckiem nic na tym nie zyskają, a wręcz stracą (a oni właśnie najbardziej potrzebują wsparcia).
    To tylko dwa przykłady pokazujące słabość projektu.(a takich przykładów jest całe mnóstwo)
    Mówienie ,że to poprawi demografię,to znów polityczna gadka bez żadnego pokrycia w historycznych faktach. Jeżeli ten program spowoduje kłopoty finansowe państwa , to wręcz odwrotnie , zamiast poprawić , pogorszy demografię (pogarszające się warunki życia , brak stabilności i pewnych źródeł zarobku, problemy z opieka nad dziećmi itd zrobią swoje)
    Takich ogromnych wydatków socjalnych nie planuje się w czasach kryzysu (a taki czas mamy). Na dodatek wydawanie tak wielkich pieniędzy na socjał musi być bardzo staranie przemyślane i wszechstronnie przeanalizowane i rozpatrzone (wszystko co za i przeciw). Jak widać PiS niczego nie przeanalizował (to widać po tym jak teraz modyfikuje swój projekt)
    Czyli reasumując ten projekt to jedna czarna dziura.

  33. AOlsztynski,

    Polityka prorodzinna PO doprowadziła do tego, że od kilku lat nie płacę podatku dochodowego (mam trójkę dzieci). Wolę politykę skierowaną dla tych, którzy płacą podatki niż dla tych, którzy uciekają w szarą strefę lub za granicę.

    W dyskusji brakuje refleksji, kto zapłaci za 500+: bo rząd nie produkuje, tylko transferuje. Za program 500+ zapłacą bezdzietni, ci, co mają 1 dziecko (50% społeczeństwa) i ci, którzy dzieci odchowali (np. ja, choć dzieci są na studiach, czyli wciąż na moim utrzymaniu). Czy gdyby ten program przedstawiać jako program transferowy (nich rodzice z 1 dzieckiem złożą się na tych z 2 i trzema), byłby on równie chwytliwy?

    Alternatywne źródło finansowania: pożyczki. Jaki odpowiedzialny rodzic będzie brał kredyt na wychowanie dzieci? I czyż to nie one będą te 500+ spłacać?

    Wada projektu fundamentalna: odciąga kobiety od rynku pracy. Co z sobą w przyszłości zrobi (pocznie) matka dwójki czy trójki dzieci, gdy dzieci skończą 18 lat a ona w wieku 40-50 lat zostanie bez zawodu i BEZ EMERYTURY?

    Druga wada fundamentalna: brak konsensusu społecznego. PiS może
    za kilka lat się rozlecieć, a wraz z nim 500+. Bez szerokiego konsensusu tylko idiota skusi się na dziecko za 500 zł.

    To nie jest program prodemograficzny (taki ma m.in. Francja) tylko sposób na kupienie sobie zwycięstwa w kolejnych wyborach. Najgorszą wadą PiS nie jest pogarda dla państwa prawa, tylko zwyczajne dyletanctwo.

  34. Jak gęś z prosięciem.
    Tak Maciek i Płynna dyskutują z Olsztyńskim i Abchazem.
    Geneza i intencja 500+ nie wzbudza wątpliwości.
    Ale 500+ się realizuje !
    Popiskiwanie ,bo jakże inaczej to nazwac, PO et consortes,że lepiej by potrafili, to tylko bezsilne popiskiwanie.
    Bardzo bym chciał by PO et consortes ujawnili gromko własne inicjatywy opozycyjne pozytywnie zmieniające rzeczywistośc IV RP.
    Wszak nie brak im środków własnych a i niegdysiejsi sponsorzy dysponują niezłym kapitałem.
    Trzymam kciuki za tłuste koty .
    KOD sam nie wystarczy.

  35. Piszę tutaj ,z niejakim zmieszaniem.
    Na forach i blogach Polityki ,obowiązuje bowiem,tzw „poprawnośc”.
    Teraz trudno dociec co jest poprawne.
    Z moich doświadczeń usiłowań zamieszczenia jakiegoś komentarza wynika,że poprawnośc
    jest całkowicie serwilistyczna.Zgodna z tzw „linią”.
    Linią jest dobro PO.
    Załganej,przegranej i żałosnej w próbach wykazania,że „potrafili by lepiej” gdyby potrafili wygrac wybory.

  36. abchaz
    9 lutego o godz. 17:28 1202
    Jak cię interesuje to ja na blogu Passenta napisałem swoje domysły na temat PO’wskiego projektu 500+ .
    A jak się będzie realizował ten projekt 500+ to zobaczysz niedługo , a sprawdzam będzie rok 2017.
    Zobaczysz jak „dzietność” podskoczy z powodu 500+

  37. Bardzo smutno jest na blogu pani Małgorzaty, socjolog.
    Przyczyna jest taka sama, opisana u pani Karoliny Wigury.
    To myślenie jest przyczyną, które wiemy , że jest, tylko nie wiemy
    jak z niego korzystać.
    To nie tylko na blogach POLITYKI widać. To dotyczy całej debaty,
    która przewala się przez media, w nastroju frustracji, niepewności.

    http://wigura.blog.polityka.pl/2016/01/11/choroba-w-polskim-zyciu-politycznym/#comment-101

  38. Prawda jest taka, że strasznie ciężko jest ocenić skutki takiego programu. Za dużo zmiennych, zależnych od zachowania pojedynczych ludzi. A takie krytykowanie to jak solenie kotleta za nim się go spróbowało…

  39. Może i ten projekt pomoże wielu osobom, ale na pewno skrzywdzi też wiele dzieci. Nagle rodzice zaczęli się odzywać do swoich dzieci, zostawionych w domach dziecka..

css.php