Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

21.01.2016
czwartek

Luźne majtki zamiast in vitro

21 stycznia 2016, czwartek,

Przyznaję: tytuł jest nieco demagogiczny. Warto bowiem pochwalić inicjatywę Ministerstwa Zdrowia, które chce promować – i to szczególnie wśród mężczyzn – zachowania prozdrowotne (a noszenie nieobciskającej bielizny jest jednym z nich) oraz stawia, w Narodowym Programie Prokreacji, na edukację i diagnostykę. Czy jednak pary, które zmagają się z problemem niepłodności, mogą traktować te propozycje poważnie?

Wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas, informując o założeniach Narodowego Programu Prokreacji (doskonale rozumiem, że przymiotnik „narodowy” jest obecnie wyjątkowo popularny, czy jednak nawet prokreacja musi być teraz narodowa?), podkreślał, jak ważne są profilaktyka i informowanie młodzieży – a przede wszystkim chłopców – o skutkach „fatalnego stylu życia, ubierania się, choćby w obcisłą bieliznę, nieprzestrzeganie pewnych racjonalnych zasad dbania o siebie”.

To bodajże pierwsza w naszym kraju inicjatywa autorstwa przedstawicieli władzy, w której podkreśla się, że polscy mężczyźni mogą mieć problemy w tak delikatnej kwestii jak spłodzenie potomka. W kulturze, której jednym z kluczowych elementów jest wizerunek silnego faceta, najlepiej bohatera (a jakże – „narodowego”), to dość wstydliwy temat. Tym bardziej warto więc pochwalić pomysł ministerstwa.

W założeniach Narodowego Programu Prokreacji obok szerzenia wiedzy na temat odżywiania i ubierania się wpisano także powstanie klinik, które – jak zapewniał wiceminister Jarosław Pinkas – „będą stosowały uznane na świecie metody diagnostyczne i terapeutyczne. Będziemy wdrażać te technologie, które są uzasadnione klinicznie, stworzymy poradnie andrologiczne, lekarze będą mieli odpowiednie narzędzia, dostęp do odpowiednich leków, ale także do dobrej, mądrej porady, jeżeli będzie potrzeba, to pacjenci będą hospitalizowani w ośrodkach referencyjnych, gdzie zastosowana zostanie pełna diagnostyka i oczywiście odpowiednia terapia”. Tylko wyjątkowi malkontenci mogą protestować przeciwko postulatowi łatwiejszego dostępu do pełnej diagnostyki i odpowiednich leków, tylko szczególne marudy będą narzekać na stwarzanie szansy na otrzymanie „mądrej porady”.

Wiceminister nie wyjaśnił niestety, jakie „uzasadnione klinicznie technologie” przede wszystkim będą promowane. Rąbka tajemnicy uchylił minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który jeszcze w grudniu ubiegłego roku zapowiedział promowanie „podejścia naprotechnologicznego”, czyli uznawanej przez Kościół katolicki metody obserwacji temperatury i śluzu podczas cyklu miesięcznego kobiety, tak aby możliwie najprecyzyjniej określić dni płodne. I znów można tylko przyklasnąć tej inicjatywie, bo przecież im wyższy poziom wiedzy, tym lepiej.

Wszystko świetnie, tylko minister, postulując upowszechnianie tej wyrafinowanej metody, chyba zapomniał, że zabiegowi in vitro poddają się kobiety, które nie mogą zajść w ciążę nie dlatego, że brak im wiedzy na temat własnego cyklu miesięcznego lub są mało systematyczne w dokonywaniu codziennych pomiarów temperatury, ale np. z powodu trwałego uszkodzenia jajowodów, niewydolności jajników czy endometriozy. A w takich przypadkach termometr i obserwacja śluzu nie pomogą. Wskazaniem do skorzystania z in vitro w przypadku mężczyzn jest słaba jakość nasienia. Niewątpliwie dbanie o siebie może być tu istotne. Jednak założenie, że nie są tego świadomi mężczyźni mający problem z płodnością i decydujący się wraz z partnerkami na zastosowanie procedury in vitro, jest co najmniej niedorzeczne.

Z tego względu zamykanie programu „Leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego” jest ewidentnym lekceważeniem, jeśli nie drwiną z par, które zmagają się z chorobą niepłodności i często latami starają się o dziecko. A zalecenie noszenia luźnych majtek brzmi tu jak ponury żart.

Minister i wiceminister zgodnie podkreślają, że nie zamierzają in vitro zakazać. Marna to jednak pociecha, bo stosowanie tej metody prywatnie kosztuje (uwzględniając badania, leki, wizyty lekarskie i procedury medyczne) od 8 do ponad 20 tysięcy złotych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 40

Dodaj komentarz »
  1. Coz… PiS wyplaca sie teraz kosciolowi (katolickiemu) za polityczne poparcie i jeszcze bardziej/szybciej sprowadza Polske do roli metalnego skansenu na glebokich krancach Europy!

  2. Luźne majtki – a gdzie modlitwa? To przecież ona jest najważniejsza.

  3. CIĄGLE COŚ ZMIENIAJĄ I NARZEKAJĄ ,ŻE MAŁO DZIECI SIĘ RODZI…NAJPIERW DAJĄ NADZIEJĘ I POMOC ,A POTEM TO NAM ZABIERAJĄ!TAK,ALE NIECH POMYŚLĄ NAD PARAMI,KTÓRE LATAMI SIĘ STARAJĄ I MIMO TO ,ŻE TEŻ WOLELI BY POCZĘCIE DZIECKA DROGĄ NATURALNĄ TO OSTATECZNOŚCIĄ JEST ,,INVITRO”.I „podejście naprotechnologiczne”-NIE WSZYSTKIM POMOŻE…I WTEDY JESTEŚMY ZDANI NA SIEBIE,A GDZIE TU ZROZUMIENIE I POMOC w takich wypadkach
    ??

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ilość dzieci zależy od priorytetów młodych ludzi oraz od ich przekonania co do własnych perspektyw życiowych, czyli od nadziei. Te pierwsze z podwyższaniem się poziomu życia przesuwają się w kierunku mniejszej dzietności, ale nie do tak tragicznie niskiego poziomu urodzin jak teraz w Polsce. Za ten spadek odpowiada brak nadziei młodych osób na normalne życie. Na dostanie normalnej pracy i normalne kupno mieszkania.
    Zmiany po 89-tym wyrzuciły za okno pojęcie „normalności” i wraz nim spadła dzietność Polaków.
    Normalnie jest teraz w Wielkiej Brytanii i psa z kulawą nogą nie obchodzi jakie też Brytyjczycy mają przepisy co do refundacji in vitro.
    To jest – na szczęście – mały ułamek populacji i poprawa lub pogorszenie ich sytuacji, jakkolwiek brutalniev to brzmi, niewiele zmieni w masowej skali. Za robienie dzieciaków powinni się brać późni dwudziestolatkowie albo wcześni trzydziestolatkowie a nie pary po czterdziestce. Musi być praca dla młodych i muszą być takie pensje aby kredyty na ich podstawie umożliwiały zakup mieszkań.

  6. Pani Gospodyni tego Blogu.
    A po co nam więcej dzieci? Przecież już dziś rozwinięte gospodarczo państwa takie jak n.p. Niemcy maja olbrzymie, wielomilionowe bezrobocie strukturalno-technologiczne, a w przyszłości ono się może tylko powiększyć, jako że postęp techniczny, szczególnie szybki właśnie w wysoko rozwiniętych krajach, jest z definicji pracooszczędny, a więc generuje on bezrobocie (tzw. bezrobocie technologiczne). Już nie tylko w Niemczech, ale i w Polsce pojawiają się przecież w pełni bezludne fabryki czy też magazyny, takie jak n.p. niedawno otwarty pod Piotrkowem Trybunalskim w pełni zautomatyzowany magazyn firmy IKEA. Przypominam też, ze komputery zabierają już dziś pracę urzędnikom, n.p. bankowym, a więc nie jest dziś tak jak w przeszłości, kiedy to mechanizacja zastępowała tylko jedne zawody drugimi. Dziś mamy automatyzację, a to oznacza, że miejsca pracy tracone przez ludzi zastępowane będą miejscami pracy zajętymi przez automaty: roboty i komputery. Grozi nam więc nie niedobór, a nadmiar rąk do pracy, szczególnie zaś w wysokorozwiniętych państwach takich właśnie jak Niemcy a nawet i mniej rozwiniętych, czyli też i w Polsce. Dziwne, że akademicy ekonomiści i socjolodzy tego nie są w stanie zauważyć, a może zauważają, ale nie wolno jest im o tym głośno mówić?

  7. zza kałuży
    21 stycznia o godz. 20:38
    wcale nie jestem za tym, żeby młodzi ludzie kupowali sobie mieszkanie. Sądzę, że lepszym wyjściem byloby wynajęcie mieszkania od miasta, gminy. W rozsądnej kwocie czynszu. Czyli bardziej pójście w budownictwo spoleczne (ale nie TBSy, bo one ze społecznym nie maja nic wspólnego), czyli takiego na wynajem.
    W Poznaniu wybudowano kilka domów dla absolwentów uczelni; dwupokojowe mieszkania do wynajęcia za kilkaset złotych a nie ratę w kwocie ponad 1500 zł. Młodzi ludzie maja dość wydatków i uwolnienie ich od rat kredytu to byłaby pomoc.
    Kredyt mieszkaniowy sprawia, że ludzie nie są mobilni w poszukiwaniu pracy, bo są przywiązani do swojego mieszkania,Gdyby były możliwości wynajmu mieszkania tam, gdzie jest praca, przeprowadzka do innego miasta nie bylaby problemem
    Nie pojmuję, dlaczego wszyscy musimy być właścicielami jakiegoś mieszkania.Szczególnie dla młodego czlowieka, ktory zaczyna dopiero życie zawodowe i nie ma duzych dochodów, obciążanie go ratami za mieszakanie, to jak przywiązanie do ziemi kiedyś.
    To jeden z problemów do rozwiązania w sprawie demografii; do tego złobki, przedszkola i pewnośc zatrudnienia po powrocie kobiety do pracy.Tego brakuje i myślę, że oprócz problemów z poczęciem dla jednych, dla innych brak potomstwa może wynikać także z takiej kalkulacji- nie stać ich na jedno czy drugie dziecko, bo kredyt, bo niepewność zatrudnienia i wiele innych przyczyn.

  8. Pan Prezes zapewne cale swe dorosle zycie nosil obcisle majtki .

  9. @konstancjap 21 stycznia o godz. 21:48 1130
    „lepszym wyjściem byloby wynajęcie mieszkania od miasta, gminy. W rozsądnej kwocie czynszu.”
    Podobny problem jak z kupnem lub dzierżawą samochodu. Dla jednego lepsze to a dla drugiego tamto. Zgadzam się, że wynajęcie mieszkania może być w wielu wypadkach lepsze, pamiętajmy tylko, że czasami czynsz bywa równy albo nawet wyższy od raty pożyczki a więc wydajesz tyle samo ale tzw. equity nie budujesz.

    „Kredyt mieszkaniowy sprawia, że ludzie nie są mobilni”
    Ja mam amerykańską perspektywę, być może w Polsce jest inaczej, ale w USA możesz sprzedać i kupić mieszkanie, które nie zostało jeszcze całkowicie spłacone przez poprzedniego właściciela.

    „do tego złobki, przedszkola i pewnośc zatrudnienia po powrocie kobiety do pracy.”
    Zarobki i podatki powinny być sensowne i tyle. Ludzie sami sobie kupią to co zechcą, jeżeli tylko będą mieli za co. W USA nie ma żadnego prawnie umocowanego urlopu macierzyńskiego, nie ma żadnego „przyjmowania spowrotem do pracy” gwarantowanego przepisami.
    Przedszkola i żłobki są drogie jak cholera.
    A jednak ludziska się mnożą lepiej niż w Polsce.
    Dobre firmy konkurują o dobrego pracownika i dają im urlopy macierzyńskie oraz płacą za in vitro.
    Patrz:
    **http://www.workingmother.com/2015-working-mother-100-best-companies-hub?filter[3]=11203

  10. Z tym powrotem do pracy to strzeliłem byka. W USA jest Family and Medical Leave Act, który zapewnia kobietom powrót do pracy po urodzeniu dziecka.

  11. @konstancjap
    21 stycznia o godz. 21:48

    Kochanenka! to co proponujesz to juz bylo. Wlasnie przed 1989 rokiem … no moze troche wczesniej. Teraz nie masz za duzego wyboru bo albo placisz za wynajecie mieszkania tyle ile wynosi koszt budowy, utrzymania plus podatki plus kredyty ktore ktos musial wziac zeby zbudowac albo kupujesz sama. Taka jest bowiem finansowa strona wynajecia. Chyba, ze „panstwo” wybuduje i wynajmie „po kosztach”. Czyli nic innego jak przeznaczy Twoje podatki na mieszkania dla innych.

    Placac za wynajecie nie otrzymujesz nic w zamian a tylko dach nad glowa. Jasne jest w „normalnym” kraju, ze wynajecie nie posuwa Cie do przodu w Twoich finansach … tylko tracisz bo kupno domu to inwestycja ktora nie tylko zwroci sie po latach ale takze pozwoli Ci zyc kiedy przyjdzie czas na odpoczynek.

    Ale to w normalnym kraju. W Polsce wszyscy majac w pamieci PRL domagaja sie daniny. Domu, zlobka, przedszkola, uniwersytetu a potem gwarancji pracy za dobra stawke i emerytury takiej jaka sie „nalezy”. Niestety te sluszne czasy minely i kazdy z nas musi sobie sam zabezpieczyc przyszlosc. Jedna z mozliwosci jest wlasnie posiadanie wlasnego domu czy mieszkania. Oczywiscie nie kazdy powinien miec wlasne jak nie chce.

    Pozdrowka.

  12. Wiadomosc z 12 grudnia 2015 r.: Gambia została ogłoszona republiką islamską
    „- W duchu tożsamości religijnej kraju oraz jego wartości ogłaszam Gambię państwem islamskim. Muzułmanie są większością w naszym państwie i Gambia nie może dłużej kultywować swojego kolonialnego dziedzictwa – powiedział w uroczystym oświadczeniu prezydent Yahya Jammeh. (…)
    Prezydent wypowiedział także wojnę kobiecym dżinsom, twierdząc, że obcisłe spodnie powodują u kobiet bezpłodność.”
    Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/9184801,gambia-zostala-ogloszona-republika-islamska,id,t.html

  13. Głupoty się nie komentuje,ją się leczy.Wstyd mi,że żyję w kraju,w którym naczelnym pomysłem władzy jest wykastrować ludziom umysł,a póżniej wspólnie z czarnymi grzebać ludziom w majtkach/lużnych,wygodniej/,

  14. Cos tu nie gra z tym in-vitro.

    Jezus byl splodzony pozaustrojowo.
    (Co wiecej: pozamalzensko)
    KK przeciw niepokalanemu poczeciu?

    Po drugie widac ze:
    wyrazenie „splodzony w grzechu” – ubliza Panu Naszemu.
    Nikt nie jest splodzony w grzechu.

    Pozdrowienia,

    Krzysztof

  15. .

    —IN VIVO MAN—

    minister Radziwiłł
    sex to zdrowie !

    DO IT YOURSELF

    ..)

  16. Ja nie widzę w tym nic śmiesznego.
    Coraz częściej się czyta, że współcześni młodzieńcy i chłopcy są mniej „męscy” pod względem zdolności do zapłodnienia niż ich ojcowie i dziadkowie. Mówi się , że obecnie kształtuje się ona na poziomie 25 – 50 %.
    Po to natura u samców umieściła jądra we worku mosznowym, na zewnątrz organizmu by zapewnić im nieco niższą temperaturę niż sam organizm. Podobno sprzyja to wytwarzaniu większej ilości i silniejszych plemników.
    Ciasne majty ( slipki) temu nie sprzyjają.
    Niedawno, w TV Fokus spotkałem się z tezą, ze w tym procesie „degradacji męskości” współczesnych chłopców bardzo dużą rolę odgrywają plastyfikatory dodawane do tworzyw sztucznych, powodujące u chłopców zakłócenie równowagi hormonów płciowych. W życiu maluchów tworzywa sztuczne są wszechobecne – buteleczki, łyżeczki, talerzyki , zabawki.
    Zatem propagowanie bokserek zamiast slipek jest jak najbardziej słusznym działaniem profilaktycznym. Warto też przyjrzeć się tej tezie o szkodliwości tworzyw sztucznych i zastąpić je tam gdzie to konieczne szkłem, porcelaną, stalą nierdzewną i tradycyjnym drewnem.
    Oczywistym jest, ze oprócz zdolności do spłodzenia dzieci trzeba mieć jeszcze warunki umożliwiające ich utrzymanie ale to nie leży w gestii ministerstwa zdrowia.

  17. Chwila, chwila!
    „Marna to jednak pociecha, bo stosowanie tej metody prywatnie kosztuje (uwzględniając badania, leki, wizyty lekarskie i procedury medyczne) od 8 do ponad 20 tysięcy złotych.”
    A „na państwo” to kliniki przeprowadzały takie zabiegi za darmo? A może wszyscy za nie płaciliśmy? Od początku byłem przeciwny temu programowi, ale nie z powodów ideologicznych, ale czysto finansowych. Takie zabiegi są drogie i wcale nie gwarantują skutecznego zapłodnienia. Mi nie uśmiecha się płacenie za to aby ktoś mógł spłodzić potomka, bo to nie jest zabieg ratujący życie lub zdrowie. Może liposukcję też zaczniemy refundować (no w pewnych przypadkach – klinicznej otyłości może ratować życie, ale to jest margines)?

    Uważam, że program in vitro nie miał na celu poprawy dzietności w Polsce, tylko był robiony pod publiczkę. Z GW można doczytać, że przez 2 lata program kosztował 260 mln złotych a jego powodu urodziło się ok. 2287 dzieci, co daje koszt 113,5 tyś na dziecko. Wprost podaje 3281 dzieci co obniża koszt do ok 73,1 tyś zł na dziecko. Trochę drogo wychodzi to leczenie bezpłodności.

    Zgadzam się, że naprotechnologia to JEDYNIE pomoc dla pewnej części.
    Zgadzam się, że metoda in vitro POD ŻADNYM POZOREM NIE MOŻE ZOSTAĆ ZAKAZANA.
    NIE zgadzam się na płacenie za czyjąś operację.

  18. Nie wiem jakie majtki noszą chłopaki i nie mam czelności tego sprawdzać, ale sądząc po spodniach, które na te majtki naciągają (krocze na wysokości kolan) sądzę, że możliwości prokreacyjne mają nieograniczone. 🙂

  19. Ciekawe, jakie majtki nosi miłościwie nam panujący wódz narodu, z pampersami czy bez?

  20. Naprawdę nie chcą zakazać In vitro? Cóż za łaskawcy! Kogo zresztą w tym rządzie obchodzi jakieś in vitro? Przecież dzięki naszym miłościwie panującym władzom (tym obecnym i tym poprzednim) wszyscy żyjemy z garbem miliardowych górniczych długów, które biorąc pod uwagę obecne ceny paliw i trendy w energetyce będą tylko rosnąć. Więc wszyscy szykujmy się na pompowanie kolejnych setek milionów w niewydolne kopalnie. I na to będą właśnie potrzebne pieniądze (również te z in vitro).

  21. @ azur: nie przepuścisz okazji do bycia złośliwym?
    Ja noszę gacie z pampersem co najmniej 2 razy w tygodniu (a latem to nawet częściej), o takie np: http://blog.stylowa.pro/kult-zelowego-pampersa/ (TO JEST PRZYKŁAD, A NIE REKLAMA)
    Jak widzisz rzesza dorosłych korzystających z pampersów jest w Polsce całkiem spora i z roku na rok ich przybywa 🙂

  22. Pani Małgorzato, chcę zwrócić uwagę na definicyjny drobiazg: „Czy jednak pary, które zmagają się z problemem bezpłodności, mogą traktować te propozycje poważnie?” – bezpłodność to stan nieodwracalny (np. brak narządów rozrodczych) – dzieci z tego nie będzie, to o czym jest mowa to niepłodność – stan bez dzieci ale z potencjałem ich urodzenia się przy odpowiednim wspomaganiu. Niby drobiazg, ale warto te dwa pojęcia rozróżniać. Teraz dużo mówi się o temacie – i bardzo dobrze, ale błędy definicyjne wprowadzają chaos informacyjny i błędne przekonania czytelników.

  23. Żołnierze Wykleci w ogóle nie nosili majtek, dlatego dzisiaj każdy twierdzi, że jest ich potomkiem.

  24. Dziękuję za tę uwagę. Już poprawiam. Z pozdrowieniami, M.S.

  25. jakowalski 21 stycznia o godz. 21:34 1129
    ==================================
    JK, znowu żeś mi się nawinął, i znowu muszę się z Tobą nie zgadzać.
    Myślisz, jakby ci 200 lat przybyło z okładem. To było wtedy, jak Brytole,
    nam uprzemysłowienie zakładali, napędzane parą. Maszyny tkackie, krosna, wynaleziono, maszyny przędzalnicze i wiele innych rzeczy.To był XVIII wiek,
    wiek Newtona.

    Też tak mówiono, gdzie będziemy pracować, jak maszyny wszystko za nas zrobią, protesty były, maszyny rozwalano młotami….

    JK, dzieci są nam bardzo potrzebne, jako dziadek to mówię, dzisiaj jest jego dzień, będą dzwonić nasze wnuku, wczoraj zaliczali babcię.

    A teraz do rzeczy, do tematu, który nam Gospodyni zadała.
    Żyjemy, my ludzie, podobno homo sapiens po to, żeby przetrwać,
    rozmnażać się, aby przekazywać swoje geny dalej. Tylko do tego celu zostaliśmy stworzeni; jedni mówią , że przez Boga, drudzy, że przez NATURĘ.
    Całkiem niedawno, okazało się, wyszło szydło z worka, że nasz ród nadaje się nie tylko jedzenia i robienia dzieci, ciekawe rzeczy wyczynia. Brakuje mu mózgu, zawsze, podobno, były takie czasy, że mózg człowieka 2,5 litra miał pojemności. Teraz ma tej pojemności tylko 1,5 litra, i podobno ta pojemność i waga maleje.
    Waga człowieczego mózgu zależy, tylko i wyłącznie od środowiska w którym żyje, to środowisko, szczególnie żarcie, pokarmy, które zjada współczesny człowiek są wyjątkowo parszywe, zgnojone przez przemysł spożywczy, i nie tylko — muszą wpływać na zmniejszanie jego mózgu.

    Nauka wykryła, że mamy trzy modele żywienia, mają swoje nazwy:
    po lewej stronie jest model pastwiskowy, porównywalny do sposobu żywienia zwierząt roślinożernych, człowiek to też zwierzę.

    Dla człowieka Natura, a może Bóg przewidział model składający się głównie z pokarmów od zwierzęcych – jesteśmy przeznaczeni do zjadania zwierząt roślinożernych. Owce i barany dla nas ludzi zjadają trawę, świnie kartofle i zboża … Ten model nazywa się : stół.

    Jest jeszcze jeden model żywieniowy: korytkowy, w którym ludzie spożywają pokarmy , po połowie: z pastwiska i ze stołu. Ten pośredni model zapanował od niedawna, na pełny regulator, w czasach historycznych też był,
    też robił szkody.

    Ale takiego wysypu chorób, jakie występują teraz to nigdy nie było: otyłości, miażdżycy, nowotworów, cukrzycy………..

    Niepłodność, to też choroba, polegająca na niskiej wartości biologicznej plemników i jajeczek, zasuszenia miejsc które powinny być wilgotne, jak trzeba.
    Na słabe plemniki, suchość, tam gdzie powinna być mokrość — tylko żarcie może pomóc. Wysmyki farmakologiczne w sprawie, metoda invitro
    – to wynalazki niedorobionego intelektualnie człowieka. Tylko.
    To z tego parszywego żarcia tak się stało, na amerykańskich wynalazkach opartego.

    Na pastwisku, nawet dzisiejszym, zakłóceń demograficznych nie ma żadnych;
    owce , antylopy mnożą się jak wściekle, na ile trawy starczy.

    Przy stole, działa specjalny, biologiczny mechanizm, ludziom rodzi się dzieci tyle ile potrzeba, bez nadwyżki, tyle ile natura potrzebuje. Mówi się, że w pożywieniu, w ustroju człowieka, same, środki antykoncepcyjne się tworzą.
    Nauka, jeszcze ich nie odkryła.

  26. Sugadaddy – majtki luźne jak modlitwa?……czy na odwrót?
    ….:)

  27. A już czeka ich kumpel z produkcja majtek, niekolizyjnych z ich rozumem.

  28. Aby propozycja ministra Pinkasa brzmiała poważniej to może część kosztów za luźne spodenki powinien refundować NFZ?

  29. Do rozważań „Zza” wiążących dzietnośc ze zdolnością do utrzymania spłodzonych dziatek warto dodac ,że moja polska emerytura w 2005 wynosiła (w przeliczeniu) ok 1200 USD a w rb ok 800 USD.Oczywiście nie ma to nic do mojej byłej ,niestety,dzietności i wnuczkowości (8), ma tylko zilustrowac spadek wartości dochodów powodujący bezpośrednio spadek dzietności .
    Wytyczne odnośnie majtek akceptuję.Zwłaszcza teraz .Onegdaj byłem dumny z prezentowania moich kształtów w majtkach obcisłych.Łza się w oku kręci.
    Pomysł z majtkami na dzietnośc zasługuje na Księgę Guinnessa.

  30. Proszę Pani, prokreacja jest jak najbardziej aktem narodowym. Wszak chodzi właśnie i wyłącznie o podtrzymanie istnienia narodu. Jeśli Pani tak prostego związku nie potrafi zrozumieć… Pozostawię to bez komentarza.

    Co do zapłodnienia invitro, oczywiście ono kosztuje, podobnie jak każde inne metody, poza naturalną, rzecz jasna. Tyle że skoro wszystko kosztuje to, ktoś musi za to zapłacić. Dlaczego przysłowiowy Kowalski ma niby fundować komuś in vitro? Tego akurat nie potrafię zrozumieć i nie słysze rzeczowych argumentów aby tak musiało być. Ale skoro niektórzy chcą fundować komuś in vitro to, może ja wysunję postulat aby mnie zafundowano mieszkanie? Albo wręcz dom? W końcu to też jest element który podtrzymuje dzietnosć. Prawda? Zatem doradzał bym daleko idącą ostrożnosć jeśli chodzi o wszelkiego typu fundowane z kasy publicznej na – co tu dużo mówić, ale jednak – zachcianki. Powie ktoś, no dobrze, ale przecież ludzie się rodzą nie koniecznie z przyczyny in vitro, a nawet najczęściej właśnie pomimo istnienia tej metody. No właśnie. Powstaje pytanie czy i na ile konieczne jest by fundować komuś coś co jest jak najbardziej chwalebne i potrzebne albo wręcz konieczne – dziecko? Większość zabiegów człowieka podczas jego dosć ktrótkiego życia dotyczy utrzymania. Zwykle utrzymania rodziny, czyli także dzieci. Truizm? Oczywisty. Ale, czy wszyscy którzy chcą mieć dzieci muszą je mieć? Tu odpowiedź już nie jest oczywista. Ja zakładam że nie wszyscy. Jakoś do tej pory, zanim wynaleziono in vitro, były rodziny bezdzietne i nikt z tego powodu nie umarł. Chociaż moze miał jakiś dyskomfort. Mieliśmy i mamy za to naprawdę imponujacą ilość zchorzeń zdrowotnych (by do tego się ograniczyć) które wymagały by wielkiej i natychmiastowej mobilizacji wszelkich sił i środków aby z tymi schorzeniami walczyć lub je wyeliminować. I są to naprawdę zagrażajace ludzkeimu życiu dosłownie, schorzenia z którymi od dziesięcioleci specjalisci bezskutecznie walczą. I nie chodzi to o czyjeś szczęście, do którego wszak wszyscy mamy prawo. Mamy prawo być szczęśliwymi posiadając dzieci. Spełniamy się wtedy jako ludzie. Ale czy aby nie przeceniamy tego, gdy zestawimy ten dyskomfort braku posiadania dzieci z dyskomfortem, tragedią wręcz, dzieci które chorują na choroby których wyleczenie jest niemal lub wręcz niemożliwie. Czy jako społeczeństwo, mamy obowiązek działać według priorytetu szczęścia czy życia? Ktoś powie że warto ograniczyć prawa jednostki w imię zaoszczędzenia nawet tylko jednego życia, gdy chodzi o np. ruch drogowy. Bo jeśli ocalimy choć jedno życie to, jest tak jak byśmy ocalili cały świat. A jeśli nie powołamy jakiegoś życia na ten świat? To co się wtedy dzieje, jaki jest tego koszt społeczny? Wielkiego nieszczęścia raczej jednak nie będzie. Co najwyżej smutek lub żal, które przeminą. Nie ma obowiązku posiadania dzieci, ani nikt nie gwarantował ludziom szczęścia w życiu na Ziemi.

  31. zza kałuży
    Skoro w USA jest tak dobrze, to dlaczego choć bezrobocie wynosi w USA oficjalnie tylko około 5% siły roboczej, to pracę ma tam zaledwie 60% osób należących do owej siły robocze?. Oficjalne dane dotyczące rynku pracy w USA ukrywają więc straszną prawdę – według nich bezrobocie wynosi ledwie około 5% podczas gdy okazuje się, że pracę ma zaledwie nieco tylko ponad 59% Amerykanów zdolnych do pracy. Co więc dzieje się z pozostałymi 35% obywateli w wieku produkcyjnym? Oni po prostu nie są objęci statystykami bezrobocia, aby owe statystyki ładnie wyglądały. Skąd my to znamy…
    I co z tym powrotem kobiety do pracy, jeśli jej stanowisko zostało w „międzyczasie” zlikwidowane albo też zlikwidowana została firma, w której ona pracowała? Ta ustawa chroni więc tylko kobiety zatrudnione w nieproduktywnym sektorze administracji państwowej.

  32. @jakowalski
    Ludzkość jest tobie bardzo wdzięczna za takie a nie inne decyzje w kwestii prokreacji jakie podjęły wszystkie te panie, którym było dane zbliżyć się do ciebie na prokreacyjną odległość. 😉

  33. zza kałuży (22 stycznia o godz. 20:50 1157)
    Żałosny atak ad personam. 🙁

  34. Mierzenie temperatury… Fajnie. Sprawdza się, gdy kobieta jest w pełni zdrowia, prowadzi ustabilizowany tryb życia, mierzy temperaturę codziennie o tej samej porze w tych samych warunkach.

    A więc jajakolwiek infekcja, przewlekła choroba zapalna, nieregularności cyklu, praca zmianowa czy o nieunormowanym czasie pracy wyklucza wiarygodność pomiarów. Czyli w dzisiejszych czasach bardzo rzadko jest sens tych pomiarów.

  35. PS Ale te komentarze sugerujące predyspozycje ministra to usuńcie.

  36. Jak ktoś ma jajowody niedrożne, co pomoże watykanotechnologia czy też koronkowe luźne majtki . Ktoś tu wspaniłomyśnie oświadczył, ze każdy kaprys za własną kasę, ok. Leczenie alkoholików i spowodowane przez nich wypadki. Zmiana płci. Porody, bo to nie choroba. I td, jak w prawdziwym ciemnogrodzie.

  37. 2 Varan. I jeszcze. Bezpłodność jest uznana za chorobę przez WHO, więc te luźne Pana rozważania są bezsensowne. Każdy ma prawo na skuteczne leczenie chorób naukowo udowodnionymi metodami. Naprotechnologia nie jest metodą skuteczną leczniczą, ma jedynie względną wartość diagnostyczną. Czy leczenie bezpłodności powinno być refundowane całościowo, na określonych warunkach, podobnie jak to się odbywa w innych państwach rozwiniętych, czy częściowo, jest polem do dyskusji. Oczywiście, jest to niemała kwota. Jest wiele sposobów na sfinansowanie takich programów, jak in vitro. Naprzykład, przesunięcie srodków pienięźnych z innych programów finansowanych z budzetu państwa, jak chociazby nauki religii w szkolach publicznych, przesuniecie podatku od firm tytoniowych, produkujących szkodliwe dla zdrowia produkty, mozna teź od firm produkujących niezdrowe obcisłe majtki. :(. Powtarzam, kazdy obywatel, ma konstytucyjne prawo do nowoczesnego leczenia , finansowanego z budźetu państwa, a państwo ma obowiazek takie leczenie zorganizować.

  38. Kijanka
    Problemem w skali globalnej, a także i polskiej, jest od dawna przeludnienie naszej planety i naszego kraju (patrz ogromne bezrobocie i spowodowana nim masowa emigracja), a nie niedobór jej mieszkańców!

  39. Najlepiej bez majtek, bez stanika już było, teraz pora na majtki.

  40. Generalnie:
    Badania naukowe powinny być finansowane tylko i wyłącznie przez państwo, i to pod ścisłą kontrolą obywateli, którzy w referendach powinni mieć możliwość wypowiedzenia się, jakie badania chcą oni finansować ze swoich podatków. Podobnie więc cała ta sprawa z GMO, a szczególnie z modyfikacją ludzkich zarodków (GMH), powinna być poddana pod referendum, przy czym obywatele powinni być poinformowani o zagrożeniach, jakie niosą ze sobą GMO i szczególnie zaś GMH, w tym polityczno-ekonomicznych (n.p. opatentowanie żywych organizmów przez prywatne firmy, co musi podnieść ceny żywności i ograniczyć jej wybór) oraz biologicznych (ograniczenie różnorodności genetycznej, co może poskutkować wręcz zagładą ludzkości, jeśli wyeliminowane zostaną naturalne odmiany roślin i zwierząt i zastąpione GMO, które to z definicji są łatwym celem dla różnych chorób, w tym przenoszonych przez inne GMO – wojna biologiczna). Naukowcom po prostu nie można zaufać, jako że zachowują się oni jak ten uczeń czarnoksiężnika z ballady Goethego, który opanował swą sztukę na tyle, że potrafi już wywołać demony, ale nie potrafi jeszcze mieć nad nimi pełnej kontroli. A GMO (szczególnie zaś GMH) są właśnie takimi demonami – stworzyć jest je dziś już stosunkowo łatwo, ale kiedy zaczną się one rozmnażać i eliminować z biosfery naturalne gatunki, to wtedy będzie za późno aby uratować ludzkość przed wymarciem z braku dostępu do naturalnej, zdrowej żywności a w przypadku GMH oznacza to, że „niemodyfikowane” osobniki z gatunku homo (podobno) sapiens zostaną wyeliminowane z biosfery na korzyść owych GMH. 🙁
    Niestety, ale w kapitalizmie liczy się tylko bieżący zysk, a nie dobro konsumentów, stąd też koncerny takie jak Monsanto czy też „naukowe” instytuty takie jak n.p. brytyjski Francis Crick Institute mogą w tym ustroju robić to co robią, w tym także przekupywać i uzależniać od siebie naukowców, nawet tych pracujących na państwowych wyższych uczelniach, a więc takich, którzy powinni mieć, dla dobra nauki, wyraźny zakaz współpracy z prywatnymi firmami, gdyż jak to już pisałem, nic w kapitalizmie nie ma za darmo, a „he who pays the piper calls the tune”, a więc naukowiec opłacany przez prywatną firmę musi dostarczać jej takie wyniki badań, jakich oczekuje od niego ta firma. A dopasowywanie wyników badań do życzeń kapitalistów nie ma przecież nic wspólnego z nauką. 🙁
    lech.keller(at)gmail.com

  41. Luźne majtki? Żyjemy w XXI wieku.. Chyba są lepsze metody na leczenie niepłodności..

css.php