Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

31.12.2015
czwartek

Zdziwienie, złość, bezsilność, rozbawienie, zażenowanie. Byle nie obojętność

31 grudnia 2015, czwartek,

Jedno jest pewne – nowa władza nie jest nudna, dostarcza potężnej dawki emocji, i to różnorodnych. Obserwując życie polityczne, można się poczuć jak na emocjonalnym rollercoasterze. To nie jest przyjemne i aż kusi, żeby się z tego zamieszania wypisać, ignorować je, nie słuchać, nie interesować się. Ale to nie jest rozwiązanie.

Zdziwienie. Po raz pierwszy pomyślałam „to nie dzieje się naprawdę” przy okazji uniewinnienia niewinnego. Naiwność i zaskoczenie: jak to w ogóle możliwe? Ani to logiczne, ani – wydawałoby się – zgodne z prawem. A tłumaczenie przedstawiciela władzy wykonawczej, że w ten sposób chciał „uwolnić wymiar sprawiedliwości od polityczności sprawy” brzmi kuriozalnie. Potem bieg wydarzeń już tylko przyspieszał. Niby wszyscy spodziewali się zmian (niektórzy nawet „dobrych”), ale żeby aż tak szybko, tak gwałtownie i tak po nocach?

Złość i bezsilność. Zaczęło się wtedy, gdy stało się jasne, że spór o Trybunał Konstytucyjny nie jest żadnym sporem, ale wojną, batalią, w której nie ma miejsca na kompromisy*. W dodatku, nowym szefem sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz posłem sprawozdawcą referującym założenia nowelizacji ustawy miażdżącej trójpodział władzy i autonomię Trybunału został prokurator z czasów stanu wojennego, odznaczony w 1983 r. Brązowym Krzyżem Zasługi. Złość i bezsilność, gdy Prezes PiS kreował kolejny podział Polaków, opisując swoich przeciwników jako „komunistów i złodziei”, „gorszy sort” oraz „współpracowników gestapo”. Prezesowi wyjątkowo łatwo przychodzą takie słowa. Złość i bezsilność, gdy przewodniczący sejmowej komisji ustawodawczej zarządzał powtórne głosowanie, bo uzyskany wynik nie pasował ekipie rządzącej. Złość i bezsilność, gdy marszałek Sejmu ograniczał możliwość zadawania pytań na temat nowelizacji ustawy o Trybunale, prowadząc „debatę”, jakby demokracja parlamentarna od dawna już była fikcją.

Rozbawienie i zażenowanie – gdy minister specjalista od teorii spiskowych z dorobionym kluczem zdobywa w nocy Centrum Kontrwywiadu NATO; gdy minister specjalista od spraw zagranicznych wysyła do zaopiniowania Komisji Weneckiej nieaktualne dokumenty, być może wychodząc z założenia, że nikt się nie dowie; gdy szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wstrzymuje publikację wyroku Trybunału Konstytucyjnego, bo ma „poważne wątpliwości”; gdy minister – ekspert od sprawiedliwości, ale najwyraźniej nie od matematyki – uświadamia opinię publiczną, że niemiecki Trybunał wydaje rocznie 6811, co – jak opisuje Wojciech Szacki – oznacza prawie 19 wyroków dziennie, wliczając w to soboty, niedziele i święta; gdy barwna postać z PiS – żartując przecież – oznajmia na swoim facebookowym profilu, że „Ani J. Dobrosz-Oracz, p. Kraśko, p. Lewicka, p. Tadla, oboje Lisowie i reszta kłamczuchów dostaną skierowanie na kursy medialne resocjalizacyjne do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej do Torunia. Wykłady poprowadzi Ojciec Dyrektor. Taryfy ulgowej nie będzie. Pompki i przebieżki medialne z plecakami. Pod górkę. Osobne cele rozmyślań. Szkolenie do skutku”. Itd. itp.

Trochę śmieszno, trochę straszno, a z pewnością intensywnie. Nie dziwi więc, że wiele osób deklaruje, że nie ma ani siły, ani ochoty, żeby śledzić życie polityczne, że już nie oglądają i nie czytają, że udają się na „wewnętrzną emigrację”. Obawiam się, że to jednak nie jest rozwiązanie. Od zamykania oczu problem nie zniknie. Na nowy rok życzę więc Państwu i sobie, żebyśmy jednak nie zobojętnieli!

* O społecznych i politycznych konsekwencjach postrzegania polityki jak wojny pisałam tutaj.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 35

Dodaj komentarz »
  1. Jedynie obojętność może ratować przed tym, co robią PO i PiS niczym od siebie się nieróżniące. Niczym.

  2. „Więc, jako się rzekło, PiS uznał – dość tego, gramy tak samo. Oni faulują, musimy faulować i my. Mamy do czynienia z gangsterami, więc trzeba ich załatwić po gangstersku. Oni zrobią wszystko, żeby ocalić wpływy, władzę, kasę, układy – my, jeśli chcemy Polskę zmienić, nie możemy się obcyndalać”.

  3. „Koniec szczujni. Rozpacz bijąca z komentarzy publicystów sympatyzujących z byłą władzą jest nad wyraz widoczna. Załamują ręce, że nadszedł czas rozliczeń, że media staną się narodowe… miesięcy stanie się niszą. Krzyki, że Jarosław Kaczyński chce zawłaszczyć media publiczne, są bezsilnym wrzaskiem. Polacy chcą, aby media zostały odzyskane, ale nie dla konkretnej partii, lecz dla narodu. Media na nowo staną się publiczne, służąc całemu społeczeństwu, a nie wybranej garstce pluszaków kolejnych polityków. A ci, którzy się z tym nie zgadzają, zawsze mogą założyć sobie własną, prywatną telewizję.”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Rząd PiS będzie autorski, a autorem jest geniusz polityczny Kaczyńskiego! Szczerze się ubawiłem wypowiedziami smarkatych analityków z identyfikatorami redakcji, a szczególnie radosne są te wyrazy oburzenia, które pokazują potencjał intelektualny oburzonych. Oto czytam, że uznawani za poważnych komentatorów politycznych, poczuli się zdegustowani tym, że w kampanii wyborczej zostali oszukani. Proszę Państwa, to by się do kabaretu nadawało, gdyby nie było sucharem. Od tego jest kampania polityczna, aby używać środków politycznych, które służą konkretnemu celowi. Przez wiele miesięcy nie trzeźwiejący Misiek straszył całą Polskę Macierewiczem, Kaczyńskim i rzutami na glebę o 6.00 rano.”

  6. Przypominam, że w swoim czasie tzw. demokratyczna opozycja protestowała przeciwko zapisom o kierowniczej roli PZPR oraz sojuszu z ZSRR w Konstytucji PRLu. A przecież te zapisy były tylko potwierdzeniem status quo i doprowadzeniem stanu de jure do zgodności ze stanem de facto. Natomiast Konstytucja PRLu gwarantowała mi prawo do pracy, i to było i jest dla mnie ważniejsze niż jakieś formalne deklaracje o czyjejś kierowniczej roli i międzynarodowych sojuszach. Dla mnie więc ważniejsze jest przywrócenie mi prawa do pracy w obecnej Konstytucji RP niż ten cały hałas medialny wokół tego niedemokratycznego a więc zbędnego Trybunału Konstytucyjnego.

  7. Mam od jutra 67 lat,
    żyłam w PRL-u,żyłam w nowej Polsce,ale to co pani Małgosia opisuje w swoim blogu,czyli zdziwienie, złość, bezsilność, rozbawienie, zażenowanie dotyczy również i mnie.
    Chcę się z tego wyłączyć,ale nie daję rady.
    W internecie szukam wiadomości,że to mi się przyśniło,że to nieprawda,że to nie może tak być.

    Jestem od pierwszej decyzji PiS-u,bo nie powiem,że Sejmu chora.Następne wprawiają mnie powoli w depresję polityczną.

    Przecież to już było,byłam młoda i przeżywałam to samo,co mi teraz funduje Jarosław Kaczyński,mój rówieśnik.

  8. Ja jako obywatel całkowicie bezpartyjny mógłbym być obojętny, ale nie jestem.

    Życzę podobnie takim jak ja bezpartyjnym, aby w latach następnych odzyskali pełnię praw obywatelskich, przestali być traktowani w Polsce jak podludzie, czyli jak Murzyni w RPA w czasach apartheidu, czy Żydzi w Generalnej Guberni i mogli na równych prawach wziąć udział w wyborach do Sejmu jako kandydaci, potencjalni wybrańcy i wyborcy.

    A partyjne świnie trzeba olać, a jak się podwiną pod nogę to lać ile wlezie. Niech się walą same w tej swojej telewizji, ale od naszej zagrody niech się trzymają z daleka. I niech same sobie chodzą na wybory by głosować na samych siebie. Bezpartyjny bez prawa kandydowania i wybieralności pozostają w domu.

  9. Ale co robić, jak na widok pewnej buźki w okularkach zbiera się człowiekowi na wymioty?

  10. Coż, patrząc na to, jak wygląda świętowanie Nowego Roku w Niemczech (Monachium), Brukseli (odwołano ze względów bezpieczeństwa)- myślę, że wielu rodowitych mieszkańców tamtych rejonów też musi czuć: zdziwinie, złość i bezsilność. Może dlatego śmiesznie wygląda poczucanie polskich władz przez tamte władze. Śmiesznie.

  11. KtośKtoś (1 stycznia o godz. 10:07, 1033)
    No tak – w Europie terroryści już wygrali – nie muszą oni nic robić poza groźbami, a by sparaliżować życie w Europie:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19416445,zagrozenie-atakiem-terrorystycznym-w-monachium-ewakuowano-dworce.html?lokale=warszawa#BoxNewsImg

  12. 1. Tzw. obrońcom demokracji wcale nie chodzi o demokrację, ale o władzę i związane z nią przywileje, także (a nawet przede wszystkim) finansowe. Gdyby walczyli oni o demokrację, to ich postulatem numer jeden byłyby powszechne, wolne wybory na stanowiska sędziów, w tym też sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przecież obecnie władza sądownicza NIE jest władzą pochodzącą z wolnych, demokratycznych wyborów, a więc nie ma ona prawa ingerować w działania Parlamentu, który jest jedyną, obok Prezydenta RP, władzą, która pochodzi z wolnych, demokratycznych wyborów, a więc (obok Prezydenta) to Parlament jest władzą najwyższą. Stąd też Trybunał Konstytucyjny powinien pochodzić albo z wolnych, demokratycznych wyborów, albo też zostać zlikwidowany, jako niedopuszczalna ingerencja ciała nie pochodzącego z wyborów, a tylko z arbitralnych nominacji, w działania demokratycznie wybranego Parlamentu i Prezydenta. Podobnie też Sąd Najwyższy nie ma mandatu orzekania w sprawie wyborów, jako że też pochodzi on, tak samo jak Trybunał Konstytucyjny, z arbitralnych nominacji a nie z demokratycznych wyborów.
    2. Poza tym, to gdyby ci „obrońcy” demokracji znali pisma Monteskiusza, to by oni wiedzieli, że Monteskiusz był zwolennikiem pochodzenia władzy sądowniczej z wyborów, i tylko taką władzę sądowniczą, czyli pochodzącą z wyborów, uważał on za równorzędną pochodzącej z wolnych, demokratycznych wyborów władzy ustawodawczej czy też prezydenckiej (ta ostatnia łączy w sobie w wielu państwach władzę ustawodawczą z wykonawczą).
    3. Co złego też ci „obrońcy” demokracji widzą w dekomercjalizacji takich instytucji jak Telewizja Polska, Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa i w tym, że kierownictwo tych instytucji ma być wybierane przez Radę Mediów Narodowych, składającą się z ekspertów wybranych przez Sejm, Senat i Prezydenta RP, a więc organów władzy pochodzących z wolnego, demokratycznego wyboru? Woleliby by oni może, aby to kierownictwo było arbitralnie nominowane przez zarząd „Platformy” i „Nowoczesnej” oraz PSL-u? Poza tym, to przypominam owym „obrońcom” demokracji, że PiS ma obecnie większość w Sejmie i Senacie. Czyżby więc kwestionowali oni wyniki wyborów?

  13. Oj, rację miał Lem.

  14. jakowalski 1 stycznia o godz. 11:36 1035
    ==================================
    Przestań siać niezdrową propagandę.
    Nie żyjemy w Ameryce, mamy taką a nie inną Konstytucję,
    i jej musimy się trzymać, nawet gdyby nam się nie podobała.
    Bardzo proszę!!!

  15. Wacław
    Konstytucję trzeba ciągle zmieniać, tak samo jak całe prawo. Gdyby prawo nie było zmieniane, to wciąż dozwolone by było posiadanie niewolników czy też poddaństwo chłopów. Konstytucja USA długo przecież tolerowała niewolnictwo oraz Holokaust Indian. Nie idealizuj więc prawa w ogólności a konstytucji w szczególności.

  16. Wszystkie winy składam na katolicyzm tych nowych i nie tylko, rządzących. Spowiedź u katolika pozwala mu na bezustanne grzeszenie. Kłamstwo nie tylko w polityce zaliczam do jednej z gorszych podłości. Pomijam kłamstwa,które dotykały mnie, ale mam na myśli te polityczne Dudy, Szydło i wieczne łgarstwa Kaczyńskiego. Przecież część ludzi wierzy w takie socjalne obiecanki. Każdy z nich chciałby poprawić los swój i rodziny. Wiemy od tysiąca lat, że w kapitalźmie pracownik się nie dorobi. Nie dorobił się i w komuniźmie, ale wtedy nie istniały tak straszliwe kontrasty.

  17. Sugadaddy (1 stycznia o godz. 12:23 1036)
    Który cytat z Lema masz tu na myśli? Możesz podać jego dokładne źródło (tytuł książki bądź artykułu, stronę, rok i miejsce wydania)?

  18. jakowalski 1 stycznia o godz. 21:07 1038
    Konstytucję trzeba ciągle zmieniać, tak samo jak całe prawo

    ===================================
    Trzeba zmieniać. W obecnych warunkach rozkołysania politycznego i społecznego jest to niemożliwe.
    Musimy poczekać na prezydenta z klasą, może to być osobnik podobny do A. Kwaśniewskiego.

    Do tego czasu trzymajmy się tego co jest, bo jest w miarę dobre
    – nie mąćmy ludziom w głowach.

  19. Pisolenie jest wtórne (wszystko już było rzekł BenAkiba) i niestety nawet archaiczne.
    GOOGLE wypracowuje AI Stróża ,tłumacza,interpretatora codziennosci
    wyposażonego w świadomośc rozszerzoną (dostarczaną wprost do mózgu przez gniazdo w potylicy zamiast skompromitowanych google glasys) ,prowadzacego, nie nachalnie , lecz wytrwale ,przez perswazję do społeczności zjednoczonej i posłusznej.
    Pisolenie powiela ,mam nadzieję,że nie do końca,archaiczne uwodzenie mało sprawnych intelektualnie.Takiebuty występują w obfitości wystarczajacej do incydentalnego kryzysu .
    Pytanie ,otwarte niestety,jak się może zmieniac ta obfitośc.

  20. Gama 1 stycznia o godz. 21:08 1039
    ========================================
    Wielkie zakłamanie panuje na świecie, szczególnie tym zachodnim.
    To zakłamanie religijne , katolickie, to pikuś przy pozostałych.

    W naszym pięknym kraju, to zakłamanie/polityczne,społeczne/ rośnie w tempie wykładniczym od momentu wejścia do UE, szczególnie za panowania Donalda Tuska zapikowało. W tempie, który można porównać, skorelować ze wzrostem naszego zadłużenia, w tym okresie.

    Od 25 października 2015 roku rodzi nam się nowy typ zakłamania, którego nie potrafimy ogarnąć rozumem, nazwać, wymyka nam się spod wszelkich reguł, zasad. To nowe zakłamanie Dudo-Kaczyńskie, nie wiadomo do czego porównać: do węgierskiego, tego z lat 2005-2007….. Wygląda na zupełnie coś nowego, na jakiś nowy szczyt w posługiwania się kłamstwem,
    bez oglądania się na drugiego; nawet debatować w tym nowym systemie politycznym nie wolno, w widać to w Sejmie i Senacie, tak ma być i koniec.
    Jednocześnie , nie widać w tym szaleństwie cech autorytaryzmu, dyktatury,
    bo jeszcze nie boimy się tej , moim zdaniem, głupoty, z wielką kulturą, bez gniewu, zaledwie z popiskiwaniem podchodzimy do tego nowego zjawiska politycznego.

    Zwracam uwagę, że te ostatnie wybory, te parlamentarne i prezydenckie,
    przebiegały w zakłamaniu, w zwykłym kłamstwie, obietnicach bez pokrycia,
    jakiego nie było w przeszłości. Było za Tuska, ale w mniejszym zakresie.
    Po drodze mieliśmy zakłamanie smoleńskie, bezkarnie buszujące w przestrzeni publicznej; nie pojawił się nikt, żaden autorytet, który byłby w stanie przeciwstawić się retoryce, narracji Antoniego Macierewicza.

    Gdzie jeszcze mamy do czynienia z postępującym zakłamaniem?

    W ekonomii, powstaje zupełnie coś nowego, burzone są klasyczne kanony, reguły gry ekonomicznej, z nieograniczonym wprowadzaniem „luzowanegp”
    pieniądza przez potęgi gospodarcze….postępująca nierówność dochodowa.
    UE jest jednym wielkim zakłamaniem.

    W medycynie, jesteśmy leczeni, po ludzku, tylko w stanach nagłych: wypadek, przeszczep, udar, wylew,w przypadku miażdżycy amputacja
    organów/nóg, naczyń krwionośnych…/,
    natomiast w w pozostałych chorobach mamy trwać w stanie nieuleczalnym, aż do śmierci, możliwie jak najdłużej, dotyczy to tzw chorób cywilizacyjnych: cukrzycy, chorób krążeniowych,nowotworowych, mózgowych…..
    Lista kłamstw medycznych jest przeogromna….

    Wszystkie pozostałe dziedziny są zakłamane.

    Gdzie jest przyczyna tej dynamiki w zakłamaniu, czyli braku szacunku do prawdy?
    Znajdujemy się w dolnych stanach zatracenia zdrowej świadomości,
    porównywalnej do do stanu, poziomu Wisły „latosiego” lata, że prawie piechotą można było ją przekroczyć.
    Miał rację redaktor Kuba Wątły: żyjemy w syfie intelektualnym, nie tylko w Polsce.

    Dawno jest wiadome, że na nasza ludzka świadomość zależy od bytu,w prostej proporcji. Wygląda na to, że byt człowieka Zachodu jest nędzny,
    godny niewolnika,człowiek drugiego sortu, pomimo tego, że półki sklepowe żywnością są zapełnione, moim zdaniem, ponad miarę. Widocznie ten byt jest zakłamany: tą żywnością, całym środowiskiem, w którym żyje człowiek Zachodu.

  21. Wacławie,
    porzuc rozważania zasadnicze nad upadkiem .
    Upadek nastapił bowiem geopolitycznie ,bez udziału zasadniczego tubylców,wbrew chwalipiętom ,AD 1989.Z konsekwencjami racjonalizacji/rozbioru a może nawet unicestwienia gospodarki krajowej.Cała scheda obejmowana póżniej przez post styropian to tylko kawałek gospodarki Cesarstwa Niemieckiego rozciagającego się od Calais do Bugu.
    Madrzejsi i b.okrutni ,pod pozorem dbania o ciepłą,wysysali z tego kawałka ,ignorując dojeżdzajacych do roboty rozklekotanymi busami.
    Roboty za 5zł/h.
    Odmieńce ,niepełnojajeczne ,z tęsknotą nieodpartą do pełnojajecznosci ,
    zapragnęli ,pozostawiajac 5zł/h i dojazd,zrobic dobrze dojeżdrzajacym i nawet wynagrodzic trud normalny robienia dzieci.Taki kaprys.
    Oczywiscie,że nie można winic dojeżdżająch za wybór odmieńców.
    Dali,obiecali,że dadzą .Nikt inny wczesniej,nawet nie obiecywał.
    Oni,dojeżdżajacy ,nawet nie znają strof „krew naszą długo leją..” i potulnie zaakceptują dających.Wychowanie w trosce o…o co ?
    Określenia:
    rozbawienie,
    złośc ,
    zażenowanie
    i itp
    nie mieszczą się w słowniku dojeżdżajacych

  22. Abchaz!
    Nie tędy droga. Proponujesz obojętność, czego nie lubi pani Małgosia.
    Pojawił się rewolucjonista:

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/schetyna-o-nagraniach-ujawnionych-przez-newsweek-nie-mam-zalu/jsk8pg

    ludzi na ulicę będzie wyprowadzał – tępak jeden – zamiast komórki mózgowe uruchomić.

    Historyczne doświadczenia, realizowane za pomocą sztandaru; już się nie wrócą, mamy XXI wiek, liczba dojeżdżających się zmieniła, upodobniła się
    ta grupa społeczna do chwalipiętów – chętnych do wyrywania kostki brukowej będzie trudno znaleźć.

    Pojawiła się nowa forma rozrabiania; nawet w naszym ociemniałym kraju to widać – może się okazać, że rozróba za pomocą słowa może się udać.
    Pojawia się myślenie; po marszu to widać, tym z 12 grudnia, w mediach pojawiają się myślący chwalipięty…

    Są na świecie okolice, gdzie skutecznie bronią się przed kłamstwem.
    Gdzie? Cała północna Europa, Szwajcaria, w Azji Chiny, Korea Płd.,
    Japonia…

    Polacy od XVII wieku są bezsilni w swojej bezrozumności, w tępocie,
    w syfie intelektualnym, czekają na dary z geopolityki. Czasami dobrze na tym wychodzą: za darmo dostali niepodległość po I wojnie, PRL po
    drugiej.
    Fajnie jest, po co się męczyć , do szkoły chodzić, książki, gazety czytać…
    obiecują, że dadzą…gorzałka jest stosunkowo tania, nie mówiąc o piwie…

    Jak ostrzegam dojeżdżających, że zbliża się moment , że utracimy państwowość, przejmą nas administracyjnie, bez wystrzału Niemcy i Rosja
    to oni cieszą się, mówią: to dobrze będziemy mieli lepiej.

  23. Wacławie,
    nieco wyjaśnień.

    Osobiście,Gospodyni ,socjolog akademicka wybaczy,mam własną stratyfikację ekonomiczną tzw społeczeństwa:
    1.dojeżdżajacy rozklekotanym 2h do roboty za 5zł/h,
    2.prekariat łapiący śmieciowe ,czasem z dojazdem,za 1500 ,
    3.zabrani na umowę czasową za 2000,
    4.urzędujacy ,także techniczny średni dozór ,uczeni,za 3200,
    5.paniska ,nieodzowne,póki biznes się kręci,lub na katedrze,za ..od 5000 zł wzwyż..
    6.prezesi lub prawie prezesi partyjni ..zaleznie od biznesu i od nadania lecz od 15000,
    7.chwalipięty..inaczej zbawcy ..od…co dusza zamaży..
    Otoż Waclawie ,
    skonstruowałem tą stratyfikację by odnieśc się do postulatu Gospodyni
    „by nie byc obojętnym”.
    Na gruncie,niestety marksistowskim,że byt określa świadomośc.
    Ja już tak mam.Z materiału przedwojennego,zrodzony tuż przed kataklizmem.
    Świadek Epok i beneficjent każdej z nich.
    Otóż Wacławie,
    wołanie Gospodyni do kategorii 1,4,5, jest wołaniem „na puszczy”.
    Kategorie 2 i 3 mogą dac odzew dopóki nie uda się im wyjechac.
    Kategoria 7 będzie organizowac protesty ..bez sensu i bez powodzenia.
    Kategoria 6 liczy na przeczekanie.
    Otoż Wacławie,
    nie wdajac się w historiozofię polską i jak to mówią „nie cofając się wstecz” śmiało i bez żadnej nadziei patrzmy w przyszłośc .Tragedia jest głębsza.Wytwrzając majtki i podkoszulki tudzież montując szafki z drzwiami dwustronnymi nie mozemy liczyc na solidną „wartośc dodaną”,która pozwoliła by przedsiębiorcom na budowę rezydencji hollywódzkich z jednoczesną godziwą zapłatą dla montujacych drzwi dwustronne.
    Tak to jest.
    Niepełnojajecznym ,bez bladego wyobrazenia o monatażu drzwi dwustronnych mówmy „nie” zdajac sobie,jednak,sprawę,że grono protestujacych nie moze byc liczne.

  24. Ps,
    z tym „zamaży się” dałem dpy.
    Skleroza wygrała z misternym dowodzeniem.

  25. Abchaz!
    Jesteśmy winni zrobić wszystko, aby nasza Gospodyni, akademicka
    socjolog z obojętności była wyzwolona.

    Abchaz! Twoja skonstruowana przez ciebie stratyfikacja przestrzeni socjologicznej niezbyt do tego celu się nadaje.Czas pędzi jak wściekłe ciele, trudno za nim nadążyć; wczoraj objawiła się jeszcze jedna kategoria:
    rowerzystów i wegetarian .Stratyfikacja, podobnie jak socjologia, tylko do opisywania zjawisk jest akuratna.
    To nie tylko socjologii dotyczy; wszystkie tzw nauki humanistyczne tylko
    do opisywania ludzkiej głupoty są zdatne; kłamstw,zła, jakie ludzie popełniają, czyli umiłowania do nieprawdy.

    Abchaz! Prawdą trzeba się zająć. Powiesz, że to niebezpieczne, i będziesz miał rację. Prawdy ludzie nienawidzą, najważniejszy, który się o tym przekonał miał na imię Jezus. Potem i wcześniej też, wielu straciło życie:
    na stosie, szubienicy… Nie dziwota więc, że ludzie podchodzą do prawdy,
    jak do jeża.

    Jaką jeszcze mam radę dla pani Małgosi?
    Niech o tym mówi swoim studentom. Pani Małgosiu: jedynym skutecznym sposobem na obojętność, żeby jej nie było – jest myślenie. Laik to Pani mówi, ani filozof, ani humanista, tylko myśleniem można zbliżyć się do prawdy, że by jej nigdy nie chwycić za rękę

    Do popełniania zła, głoszenia nieprawdy jest wielu chętnych, również naukowcy w tym nie próżnują, a politycy: wprost żyją z głoszenia nieprawdy,
    szczególnie wtedy jak są u władzy, ci w opozycji mniej, nieprawdą, czyli kłamstwem nie pogardzają dziennikarze, a co można powiedzieć o medycynie,prawnikach…toż to, sama zgnilizna moralna.
    Jedynie nauki ścisłe są prawie bez grzechu, na czele z matematyką…..

    Podobno, wśród Polaków, jedynym , która znał się na głoszeniu prawdy,
    był ksiądz Stanisław Staszic, doszło do tego, że nawet wierzyć ludziom zabraniał…

    Blogowisko POLITYKI jest stworzone dla poszukiwania prawdy. Tu jej się boją. Zastosowali moderację wypowiedzi, żeby tej prawdy nie był za dużo.

    Brzydzę się kłamstwem, złem i na swój sposób staram się z tym walczyć.
    Stary jestem, nie muszę nadmiernie dbać o konsekwencje takiego bezrozumnego działania.

    Ostatnio, wścieklica mnie napadła, jak przeczytałem mądrości wygłoszone przez ekonomistę profesora, rektora uczelni w stolicy Kazachstanu
    — pana Krzysztofa Rybińskiego, na jego blogu wyrażone.
    Na cztery wpisy dwa są moje:

    http://www.rybinski.eu/2015/12/banksterzy-niszcza-polski-rzad/#comment-2435684571

  26. Wacławie,
    pojechałeś w emocje.
    Wbrew przekonaniu o ścisłych.
    Dygresja.
    Zostawiając,na moment,Gospodynię,muszę Cię powiadomic ,że w ścisłych wielkie rzeczy się dzieją.Nawet podważajace mniemanie,że matematyka nie jest nauką przyrodniczą jeno jezykiem opisu rzeczywistosci.Mój ulubiony (nawet więcej) Sir Roger Penrose (moze słyszałeś) poprzez skonstruowanie na płaszczyznie diagramów nieskończonosci (diagramów Penrose’a ,mozna wyguglowac) ) postawił hipotezę zaprzeczajacą Big Bangu (singularity) oraz inflacji gloszonej przez Gutha.Poszukuje dowodow polski fizyk Krzysztof Meisner.Dowodów materialnych.Czyli…jezeli znajdzie..matematyka (tutaj skryta przez Penrose pod płaszczykiem „fizyki teoretycznej”) okaze się nauką przyrodniczą !
    Koniec dygresji.
    Wracajac do Gospodyni.
    Cenię b.apele do pospólstwa,tutaj „sfokusowanego” (żargon marketingowy) do światłych (niewatpliwie ) czytelników POLITYKI (sam czytam od 1957 ,choc watpię czy teraz wypada się tym chwalic) lecz staralem się ,nieudolnie,zwrócic uwagę ,ze poza „sfokusowanymi” rozciąga się spora przestrzeń niesfokusowanych .Uwarunkowanych (marksizm!) głównie materialnie.Słowotok mobilizujacy na nich nie działa.
    Nie wymyślę recepty na zadziałanie i jednocześnie powątpiewam wyraznie co do sensownosci apeli o masowe demonstracje.Apelujacy są niewiarygodni.

  27. Abchaz,
    finezyjnie to wszystko opisujesz, masz szeroki obszar widzenia,
    pachniesz mi naukowym zacięciem; trudno mi się zdecydować
    na główny kierunek Twoich zainteresować, od socjologii zacznę,
    fizyka, matematyka….. filozofia, politologia.

    „Jedno jest pewne – nowa władza nie jest nudna” -pisze pani Małgosia,
    cały świat zastanawia się: o co w tym wszystkim chodzi , do czego
    zmierza.
    Moje prostackie myślenie, zaledwie magisterskie, na emeryturze, podpowiada mi, że myślenie socjologiczne, z jego narzędziami,ze stratyfikacją także, oparte tylko na analizie zachowań, osobników, ze „sfokusowanych” danych – jest zupełnie nieprzydatne, do rozwiązania w/w dylematu..
    Socjologię nie interesują przyczyny zjawisk społecznych. Związki przyczynowo-skutkowe są słabą stroną naszej humanistyki.
    Mamy do czynienia z takim „czeskim filmem”, w którym, nikt nic nie wie.
    Dla przykładu:
    Socjologia nie wie dlaczego ludzie z pisuaru , niby tworzą rząd, ale nie rządzą;
    Filozofia udaje że myśli, szukając prawdy,nie wie nawet, dlaczego młodzi ludzie nie chcą się uczyć filozofii;
    Medycyna nie potrafi poszukać przyczyn chorób, leczy po omacku,
    Politologia też nie wie dlaczego Kaczyński uprawia grę pozorów”
    Dziennikarstwo, dziennikarze również nie znają odpowiedzi na pytanie:
    – Dokąd zmierza Kaczyński?
    ………………

    A , moim zdaniem,odpowiedź jest bardzo prosta.
    Pisuary, na czele z prezesem Kaczyńskim, z całą uległą w bezmyślności
    ferajną, będącą w pełnym poddaństwie – realizują prosty plan,
    polegający na przejmowaniu gotówki w obszarach, gdzie jest ona najłatwiejsza do przejęcia: na stanowiskach rządowych/likwidacja konkursów/ , na stanowiskach sędziowskich w Trybunale, w telewizji i radiu/są tam łatwe do zgarnięcia kąski/.

    O pieniądze chodzi, o nic więcej, oczywiście dla swoich, nie ma w tym żadnej dbałości o drugiego,jest tylko barbarzyństwo moralne.
    To jest proste jak drut, jak droga z Warszawy do Katowic.
    To jest zwykłe prostackie chamstwo. Brak tu dbałości o interes społeczny, narodowy – w najmniejszym stopniu.

    Nasza inteligencja,elity – jeszcze w idealizm, w wysoką kulturę upaprana –
    nie jest w stanie się temu przeciwstawić. Stoi przed tym nowym zjawiskiem
    politycznym , społecznym jak oniemiała, z bezsilności, z zażenowaniem,
    złością, rozbawieniem, zdziwieniem.

    To nie jest koniec moich przemyśleń.
    Zadaję sobie pytanie; – Jak do takiego barbarzyństwa mogło dojść?

    Abchaz!
    Jesteś ode mnie starszy/około 5 lat/ a więc mądrzejszy, masz lepsze kwalifikacje formalne – spróbuj odpowiedzieć na tak zadane pytanie.
    Z góry dziękuję.

  28. Abchaz
    1. Wyraźnie mylisz nauki empiryczne z matematyką, która nie jest nauką, jako że oparta jest ona na aksjomatach, które z definicji są przecież nieudowadnialne metodą naukowa, to jest empiryczną oraz na metodzie dedukcyjnej. Prawdziwa nauka jest zaś zawsze empiryczna i indukcyjna, czyli polega ona stawianiu hipotez i ich weryfikacji drogą doświadczalną (empiryczną), przy czym w prawdziwej nauce pewność mamy tylko wtedy, jeśli dowiedziemy fałszywości danej hipotezy, czyli jej niezgodność z wynikami doświadczeń (przypominam tu, że obserwacja jest też rodzajem doświadczenia).
    2. Matematyka nigdy nie będzie nauką, jako że z definicji jest to sztuczny, ekstremalnie sformalizowany język, a więc musi ona opierać się na nieudowadnialnych z definicji założeniach, czyli inaczej na aksjomatach.
    3. Ani Penrose, ani tym bardziej Meisner (który zresztą jest katolikiem rzymskim, a więc osobą szczerze wierzącą w niepokalane poczęcie, wniebowstąpienie, zstąpienie Ducha Św. etc.) nigdy więc nie zrobią z matematyki nauki, jako że matematyka z definicji nauką nie jest, nie była i nigdy nie będzie.

  29. Abchaz
    A tu zgoda: wytwarzając majtki i podkoszulki tudzież montując szafki z drzwiami dwustronnymi nie możemy liczyć na solidną „wartość dodaną”,która pozwoliła by przedsiębiorcom na budowę rezydencji hollywoodzkich z jednoczesną godziwą zapłatą dla pracowników najemnych montujących owe drzwi dwustronne. Ale pamiętaj też, że członkostwo Polski w Unii oznacza obowiązkową ucieczkę kapitału (w tym tego najcenniejszego czyli ludzkiego) z Polski oraz przede wszystkim niemożliwość prowadzenia przez Polskę samodzielnej polityki gospodarczej nastawionej na rozwój w Polsce nowoczesnego przemysłu oraz naszej własnej, polskiej myśli technicznej. A bez nowoczesnego przemysłu i bez naszej własnej, polskiej myśli technicznej, to skazani będziemy przecież dalej na bycie de facto zacofaną i zmarginalizowaną (pół)kolonią Niemiec i innych wysokorozwiniętych państw Europy Zachodniej. Marks określał taką gospodarkę, jaką mamy dziś w Polsce, kapitalizmem kompradorskim – rodzajem kapitalizmu typowego dla koloni, półkolonii oraz różnego rodzaju protektoratów, w którym lokalny kapitał jest bardzo słaby, a więc faktyczne rządy sprawuje w nich kapitał obcy, na ogół z tak zwanej metropolii, czyli z mocarstw kolonialnych. W przypadku Polski jest to znów, tak jak przed wojną czyli w II RP, głównie kapitał niemiecki i amerykański. Taki kapitał jest oczywiście zainteresowany w rozwoju swych kolonii, półkolonii i protektoratów (tu konkretnie Polski), ale tylko w takim rozwoju, który nie zagraża monopolistycznej i hegemonistycznej pozycji metropolii (tu głównie Niemiec i USA).
    Stąd też w koloniach, półkoloniach i protektoratach zachodniego kapitału, takich jak dzisiejsza Polska pod rządami PiSu a wcześniej także PO i SLD, rozwija się w zasadzie tylko rolnictwo i górnictwo (jeśli ono wydaje się być opłacalne) oraz infrastrukturę, n.p. transportową a także pewne (na ogół „low tech”, czyli „niskiej technologii”) gałęzie przemysłu przetwórczego (n.p. meblowy, odzieżowy czy spożywczy), ale już biura konstrukcyjne lokuje się, z oczywistych powodów, w metropolii.
    Przecież nikt będący zdrów na umyśle nie będzie inwestować w rozwój swojego konkurenta. I tu jest pies pogrzebany oraz źródło kłopotów zarówno polskich przedsiębiorców, jak też i polskich pracowników. Polska musi więc jak najszybciej odzyskać prawdziwą niepodległość, jeśli chce się ona wyrwać z tego zaklętego kręgu wysokiego bezrobocia i niskich płac, czyli z kręgu ubóstwa i zacofania, a to przecież wymaga na samym początku wyjścia Polski zarówno ze struktur UE jak też i ze struktur NATO oraz zerwania konkordatu z Watykanem. Niestety, ale SLD tego nie zrobił ani też PO, a wątpię, czy PiS się na taki krok zdobędzie. Stąd też młodzi, zdolni i pracowici Polacy będą (najprawdopodobniej) dalej masowo emigrować z Polski, co jeszcze bardziej obniży poziom życia Polaków pozostałych w Polsce, szczególnie, gdy skończą się wkrótce dotacje z Unii a koszta obsługi zadłużenia zagranicznego i wewnętrznego państwa i jego mieszkańców spowodują de facto bankructwo Polski i ogromnej większości Polaków mieszkających w Polsce – niemalże dokładnie tak jak w pamiętnym roku 1980. 🙁

  30. Wacławie,
    litości !
    Gdybym potrafił odpowiedziec na Twoje pytania ,to miast spędzac tzw „złotą jesień” (jakiś spec marketingowy wymyślił ten ponury termin) na kompletnym zadupiu porosniętym kukurydzą,byłbym Guru jakiejś sekty obiecującej życie na zawsze ,szczęsliwe nawet bez viagry.Z bajońskimi dochodami od wyznawców i szczególnie wyznawczyń.
    Nie wiem !
    Socjologowie i Soscjolożki także toną w domysłach i doktoratach a także habilitacjach by odkryc „PRAWDĘ”.Nawet tą…zastopuje tutaj.

    Obietnice Big Data z procedurami Data Drilling i Data Minnig dały dpy.
    Nawet ,podrzędny spec Snowden dał temu wyraz.
    U nas tylko prof Cz. tym epatuje.

    Wg mojego rozumku ,prowadzącego się całkowicie niehigienicznie.
    Z trzech „p” zostały mi dwa lecz za to intensywnie uprawiane,sieczkę w starczym łbie należy układac w porządne sterty nie licząc na sukces.

    Wiem,że nie sprostałem i pozdrawiam

  31. jakowalski 6 stycznia o godz. 16:07 1057
    ===================================
    Jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi. Rzecz jest tak świeża,
    że niewielu ludzi w Polsce jest w stanie zrozumieć ten mechanizm,
    prawdy , że jesteśmy krajem skolonizowanym, nie tylko materialne, ale
    również w swej świadomości: niezwykle intensywną propagandą: jakim
    to wielkim sukcesem było ostatnie 25-lecie.
    Zostaliśmy potraktowani, w sposób praktycznie identyczny jak państwa afrykańskie, które uzyskały niepodległość po II Wojnie, a może jeszcze gorzej.

    Moja specjalność zawodowa, i wiele innych, po prostu zniknęła wraz wejściem Polski do UE, w latach 90. jeszcze nieźle prosperowała.

    Zgadzam się, stało się; jedynym ratunkiem dla Polski jest wyjście z UE
    i budowanie wszystkiego od nowa, łącznie z zerwaniem konkordatu.
    W pewnym momencie okaże się nasz kraj zostanie z paciorkami danymi nam przez drapieżny korporacyjny kapitał/wodotryski autostrady, oblepione styropianem budynki, kąpieliska../, na nowe samochody Polaków nie będzie stać. Staniemy się drugą Kubą, ale, być może krajem prawdziwie wolnym.
    W moim powiatowym mieście, już to widać, że tak będzie.

  32. Wacław
    1. Mylisz się – socjologię jak najbardziej interesują przyczyny zjawisk społecznych. Zgoda, polska akademicka socjologia jest obecnie w głębokim kryzysie, podobnie jak polska akademicka ekonomia. Ale nie uogólniaj tego kryzysu na całą światową socjologię.
    2. PiS jak najbardziej rządzi dziś w Polsce. A czy dobrze rządzi, to się okaże za rok a może i dwa.
    3. Filozofia nie jest nauką, jako że jej twierdzenia nie są weryfikowalne metodą naukową, czyli empiryczną. Młodzi ludzie mają więc rację, że nie chcą się oni uczyć filozofii.
    4. Medycyna jest bardziej sztuką niż nauką. Medycyna jako nauka jest zainteresowana szukaniem przyczyn chorób i ich skutecznym leczeniem. Problemem jest tu „tylko” to, że w kapitalizmie lekarze są zainteresowani nie wyleczeniem pacjenta, a leczeniem choroby – jak najdłużej i najkosztowniej się da, albowiem oni z tego leczenia żyją, a nie z wyleczonych na 100% ich byłych pacjentów.
    5. Kaczyński nie uprawia żadnej gry pozorów. On nie kryje się z tym, że jest on dziś de facto naczelnikiem państwa, podobnie jak przed wojna Piłsudski też nie udawał po roku 1926, że to on rządził Polską, a nie Mościcki czy też Sławoj-Składkowski.
    6. Kaczyński zmierza do utrzymania swojej władzy, skoro on ją już zdobył. To jest wręcz oczywiste, jako że politycy dzielą się na tych, którzy albo władze mają, albo też chcą ją mieć. Tertium non datur. Nie ma w tym żadnego barbarzyństwa a tylko applied politics czyli polityka stosowana.
    Pozdrawiam!

  33. Wacław
    To nie ja to wszystko wymyśliłem, a tylko zastosowałem, znaną mi ze studiów jeszcze na SGPiS-ie, teorię kapitalizmu kompradorskiego do obecnej Polski. I zgoda pełna co do tego, co napisałeś 6 stycznia o godz. 19:27.
    Pozdrawiam!

  34. Abchaz,
    niepotrzebnie się poddajesz, to wszystko jest bardzo proste.

    Całkiem przypadkiem, dzisiaj, wysłuchałem audycji Cejrowskiego, o tym,
    że na wyspach polinezyjskich, wśród tamtych społeczności, panuje
    w pewnych sprawach -TABU – które polegają na tym, że pewnych rzeczy się robi, niektóre ukrywa, nie o wszystkim mówi…..

    Z tej okazji przyszło mi na myśl, że doczekaliśmy się obyczaju,politycznego,
    dawniej nie do pomyślenia,żeby zdobywać władzę za pomocą nierealnych , kłamliwych od samego początku obietnic..
    Tak się stało za sprawą partii PIS, która w wyborach prezydenckich i parlamentarnych złamała TABU. w sposób ewidentny.

    Wcześniej też tak było, z tą różnicą, ze było to ukrywane, jednak się mitygowano, żeby nie drażnić wyborców.
    Dlaczego tak się dzieje?
    Daje się zaobserwować zjawisko, że im większy cywilizacyjny rozwój człowieka; im więcej czytają książek,mają lepszą technikę, więcej możliwości kształcenia, zdobywania wiedzy – to jednocześnie w prostej proporcji,
    ludzie mają coraz to większe problemy w odróżnianiu dobra od zła, prawdy od kłamstwa…

    To zjawisko zauważył profesor Julian Aleksandrowicz, jeszcze w obrzydłych czasach komuny.
    W tym linku jest cytat, który znakomicie ilustruje tę rzecz:

    http://www.waw-drnona.pl/prof-julian-aleksandrowicz

    To powinno być zbadane przez socjologów, politologów. Na podanie przyczyny nie liczę, co najwyżej na opis zjawiska.

    Jaka jest tego przyczyna, będę wyjaśniał opisywał w następnych felietonikach, jeżeli pani Gospodyni pozwoli.

  35. Abchaz,
    dalej będę przekonywał Ciebie, JK-go, panią Małgosię, że wszelkie
    nasze współczesne nauki akademickie,humanistyczne, na czele z filozofią i socjologią
    – nie zajmują się związkami przyczynowo-skutkowymi rzeczy. A jeżeli się zajmują, to tylko im się wydaje, żyją w złudzeniu, że doszli do prawdy,
    co najwyżej w pierwszym stopniu trudności, do dna jest im bardzo daleko.

    Dla przykładu, nasi współcześni myśliciele polityczni, społeczni nie są w stanie rozgryźć problemu demograficznego, niskiej dzietności. Z wielką upartością twierdzą, że tylko za pomocą pieniędzy, wygód życiowych można ten problem rozwiązać …
    Problem jest zasadniczy; bez jego rozwiązania, dalsze sprawy, rzeczy stają się nieistotne, bezskuteczne, bezprzedmiotowe.

    W ostatni wtorek 5 stycznia w audycji radiowej Pana red Daniela Passenta,
    Radio TOKFM, „Goście Passenta” toczyła się debata, w której chodziło prowadzącemu o rozstrzygnięcie dylematu: do czego zmierzamy z tym prezesem Kaczyńskim. Bez konkluzji, zakończyła się audycja, można to sprawdzić w internecie.

    Tylko pani red. Karolina Wigura powiedziała coś konkretnego/ nie mogę
    jej o tym powiedzieć, ponieważ nie odbiera moich wpisów, a figuruje na
    pierwszym miejscu w wykazie „figurantów” blogowiska POLITYKI/ —
    problem demograficzny jest najważniejszy , zawołała, pani Karolinka,
    — zadała pytanie – Dlaczego zaraz po II wojnie z dzietnością nie było problemów, była wtedy nadwyżka demograficzna, podobnie był w stanie wojennym —powiedziała. Nikt nie podchwycił tematu, słychać było że udał Greka, ten nikt.

    Żeby przystąpić do istoty rzeczy, konieczna jest wiedza, taka dogłębna,
    o białku, tłuszczu, węglowodanach – czyli o głównych składnikach pokarmowych — nie tylko człowieka, wszystkich zwierząt.

    W przypadku człowieka najważniejsze jest białko, złożony związek chemiczny, z aminokwasów, które też są złożone chemicznie. Tego białka powinniśmy zjadać nie za dużo, zjeść się tego białka nie da na zapas,
    białko powinno spełniać określone warunki, posiadać wysoką wartość biologiczną, być łatwo przyswajalne przez ustrój…..

    Takie same uwarunkowania dotyczą tłuszczu.

    Dlaczego to jest takie ważne? Tu o nasz mózg chodzi, układ nerwowy,
    który bez żadnej przerwy, w dzień i w nocy, musi być odbudowywany, zasilany w energię.

    Zrobimy przerwę, jak pani Małgosia pozytywnie zmoderuje tekst,
    to może się okazać, że będziemy mogli kontynuować.

    .

  36. Wacław
    1. Czytałeś może „Życie seksualne dzikich” Malinowskiego? Jak nie, to polecam (w sprawie tabu i nie tylko).
    2. Niska dzietność ma wiele przyczyn, a najważniejszą z nich jest strach przed jutrem. Można bowiem dobrze zarabiać, ale bać się utraty pracy, a więc nie decydować się na potomstwo. A brak pewności zatrudnienia, a więc też i posiadania środków do życia jest typowy dla kapitalizmu rynkowego. Tak więc głównym powodem niskiej dzietności jest sam kapitalizm rynkowy. Aby więc zwiększyć dzietność w zamożniejszych krajach, czyli tam, gdzie ludzkie myślą, a nie tylko kierują się instynktami, należy znieść kapitalizm rynkowy, tą główną przyczynę niskiej dzietności.

css.php