Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

29.10.2015
czwartek

500 zł na dziecko – kto da więcej?

29 października 2015, czwartek,

Złożona przez PiS obietnica wypłacania z budżetu państwa 500 zł na dziecko brzmi kusząco. Zwłaszcza jeśli ma się więcej dzieci, niż średnio mają rodziny w Polsce (a mają 1,3 dziecka – tak, tak, wiem, że statystyka w parze z demografią są bezlitosne w stosowaniu ułamków w przypadku liczby dzieci). Ja akurat mam więcej niż 1,3 dziecka, więc z tym większym zainteresowaniem przeczytałam projekt ustawy PiS „Program Rodzina 500 plus”.

Przeczytałam i niestety, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że przede wszystkim jest to projekt demagogiczny i cyniczny. Bo czemu innemu, oprócz wyborczego marketingu, miałby on służyć?

Czy – jak sugerują przedstawiciele PiS – obietnica otrzymania 500 zł na drugie i kolejne dziecko w rodzinie może przyczynić się do podniesienia katastrofalnie niskiego wskaźnika dzietności w Polsce? Wątpię, aby tak się stało. Spróbujmy wyobrazić sobie następującą sytuację: dwoje bezdzietnych młodych ludzi zastanawia się, czy stać ich na potomka. Kalkulują: wynajmują mieszkanie – to duży koszt; wprawdzie mają pracę, ale niepewną, na umowy na czas określony; jeśli mieliby dziecko, kobieta musiałaby pójść na 3-letni urlop wychowawczy, bo w okolicy nie ma państwowego żłobka, a na zatrudnienie niani nie byłoby ich stać; oczywiście później byłoby już łatwiej, bo przynajmniej przedszkole mają niedaleko.

Itd. itp. W końcu dochodzą do wniosku, że jednak w tym momencie życia nie mogą się zdecydować na dziecko. Ale nagle – eureka! Przecież jest „Program Rodzina 500 plus” i już za jakieś trzy lata (trzeba uwzględnić czas na zajście w ciąże, 2 razy po 9 miesięcy ciąży i przerwę między pierwszym porodem a poczęciem drugiego dziecka), jeśli będą wychowywać dwójkę maluchów, dostaną 500 zł! Teraz nie mają już wątpliwości – czas na pierwsze dziecko, a zaraz potem na drugie! O ile opisane dylematy młodych ludzi są dość powszechne, o tyle podjęcie decyzji o posiadaniu potomka z powodu obiecanych 500 zł (które zostaną wypłacone dopiero, jeśli urodzi się drugi maluch) wydaje mi się mało prawdopodobne.

A może twórcy ustawy liczą, że liczba dzieci rodzących się w Polsce wzrośnie, bo rodziny, które mają już jedno dziecko, zdecydują się na kolejne? Intuicja jest słuszna, bo rzeczywiście w naszym kraju coraz więcej jest gospodarstw domowych, w których wychowuje się jedynaków, a jednocześnie wiele ostatnio wprowadzonych rozwiązań z zakresu polityki społecznej adresowano do rodzin wielodzietnych, czyli tych, które mają co najmniej trójkę potomków. (Pisałam o tym we wpisie: Czy można mieć od razu trójkę dzieci?).

Czy jednak można sensownie zakładać, że rodzice, którzy dobrze znają koszty opieki i wychowywania dziecka (i nie chodzi tylko o pieniądze, ale także np. o zawieszenie aktywności zawodowej kobiety, która idzie na urlop rodzicielski, a potem, jeśli dodatkowo korzysta z urlopu wychowawczego, na dłużej „wypada” z rynku pracy), zdecydują się mieć następnego malucha z powodu obiecanych 500 złotych miesięcznie (i to 500 zł dzielonych na dwójkę)? To także uważam za mocno naiwne założenie.

Może więc ustawodawcy wcale nie chodziło o motywowanie obywateli do posiadania dzieci, ale raczej o pomoc dla rodzin, które już wychowują potomków? To słuszny postulat, ponieważ w Polsce grupą społeczną najbardziej narażoną na ubóstwo są właśnie rodziny wielodzietne. Szkopuł w tym, że w ustawie nie przewidziano kryterium dochodowego – 500 zł mają dostać i rodziny biedne*, i całkiem zamożne. Nie potrafię znaleźć innego uzasadnienia dla tej propozycji niż to, że obietnica wyborcza „500 zł na każde dziecko” jest znacznie bardziej nośna od stwierdzenia: „500 zł na każde dziecko w gospodarstwie domowym, w którym dochód na członka rodziny nie przekracza…” (i tu wpisać odpowiednią kwotę). Ten drugi postulat znacznie redukuje grupę potencjalnych beneficjentów, a więc i potencjalnych wyborców. Poza tym nie brzmi tak porywająco, jak hasło wyborcze brzmieć powinno.

Jednak jeśli chodzi o kryterium dochodowe, sprawa wcale nie jest taka prosta. W art. 12 projektu ustawy czytamy – i nigdzie nie zaznaczono, że dotyczy to tylko rodzin z jednym dzieckiem i niskimi dochodami, które powinny te dochody udokumentować – że do wniosku o przyznanie świadczenia trzeba dołączyć (uwaga, lista będzie długa, a i tak opis skróciłam): „zaświadczenia o dochodzie podlegającym opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych (…), każdego członka rodziny, wydane przez naczelnika właściwego urzędu skarbowego”; „zaświadczenia dokumentujące wysokość innych dochodów”; „oświadczenie o faktycznie uzyskanych przychodach zadeklarowanych przez podatnika w poprzednim roku podatkowym, osiąganych przez osoby podlegające przepisom ustawy (…) o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne, z tytułu umowy najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy lub innych umów o podobnym charakterze” itd.; „oświadczenie o wysokości dochodu z gospodarstwa rolnego w rozumieniu ustawy (…) o podatku rolnym”; „inne zaświadczenia lub oświadczenia oraz dowody niezbędne do ustalenia prawa do świadczenia wychowawczego” (art. 12, ust. 4).

Dodatkowo autorzy projektu ustawy zaznaczają, że „Jeżeli w stosunku do osoby ubiegającej się o świadczenie wychowawcze lub osoby pobierającej to świadczenie wystąpią wątpliwości dotyczące okoliczności, uprawniających do uzyskania tego świadczenia, organ właściwy może zwrócić się do kierownika ośrodka pomocy społecznej o przeprowadzenie rodzinnego wywiadu środowiskowego, o którym mowa w ustawie (…) o pomocy społecznej (…), w celu weryfikacji tych okoliczności” (art. 12, ust. 6).

Jakoś dużo tych zaświadczeń, oświadczeń i procedur związanych ze sprawdzaniem prawdomówności potencjalnych świadczeniobiorców, biorąc pod uwagę, że 500 zł miało przysługiwać WSZYSTKIM rodzinom wychowującym co najmniej dwójkę dzieci. Może więc za jakiś czas hasło „500 zł na każde dziecko” zostanie przedefiniowane w: „500 zł na dziecko z biednej rodziny”, a twórcy projektu ustawy już wcześniej tę zmianę przewidzieli?

Na tym nie koniec niejasności. Gdy rodzice, aplikujący o 500 zł, przygotują już pokaźny plik dokumentów, potwierdzą, że są „świadomy odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia” (art. 12, ust. 11) i w razie wątpliwości zostaną pozytywnie „zweryfikowani”, a świadczenie będzie im przyznane, nie powinni tracić czujności. Bowiem w projekcie ustawy uwzględniono „zasady weryfikacji świadczenia wychowawczego”, a więc prawo do otrzymywania 500 zł może zostać odebrane. „W przypadku, gdy ośrodek pomocy społecznej lub inny organ publiczny przekazał organowi właściwemu informację, że osoba uprawniona marnotrawi wypłacane jej świadczenie wychowawcze lub wydatkuje je niezgodnie z przeznaczeniem, organ właściwy ogranicza lub wstrzymuję wypłatę należnego świadczenia wychowawczego w całości lub w części albo przekazuje należne tej osobie świadczenie wychowawcze w całości lub w części w formie rzeczowej” (art. 7).

I tu powstają pytania: na co można przeznaczyć 500 złotych? Czy wybranie się z dzieckiem do kina, teatru lub wesołego miasteczka generuje wydatki „zgodne z przeznaczeniem” czy jest to już przykład marnotrawstwa? A co z korepetycjami, logopedą, lekcjami tenisa, jazdy konnej czy karate? Czy to fanaberie, czy jeszcze mieści się w normie? A dodatkowe (płatne) szczepienia? Co z ubraniami dla dzieci – czy powstanie lista sklepów, w których można kupować, tak żeby nie narazić się na zarzut marnotrawstwa? Czy rodzice powinni zbierać bilety, rachunki i paragony, tak aby byli przygotowani na ewentualną kontrolę przeprowadzaną przez właściwe „komórki organizacyjne”, tworzone w ośrodkach pomocy społecznej (art. 9)?

Biorąc to wszystko pod uwagę, mam wrażenie, że może się okazać, iż twórcy projektu ustawy mają całkowitą rację – bez problemu znajdą się fundusze na finansowanie projektu, bo koszty jego realizacji wcale nie będą wysokie. Bowiem tylko osoby wyjątkowo zdesperowane i mające dużo wolnego czasu oraz samodyscypliny w dokumentowaniu wydatków zdecydują się na złożenie wniosku o „świadczenie wychowawcze”. W związku z tym uważam, że obiecywanie 500 zł to zupełnie niepotrzebna powściągliwość. Czemu nie 1000, czemu nie 1500?

* Zgodnie z art. 4, ust. 2, jedynie rodziny wychowujące jedno dziecko i ubiegające się o świadczenie powinny wykazać, że w ich przypadku „dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza kwoty 800 zł”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 109

Dodaj komentarz »
  1. To 500 zł to są jakieś kpiny. Zrobiłoby wrażenie na mnie (co nie oznacza że na pis bym głosował), jakby na przykład refundowano mi bezgotówkowo 500 zł z kosztów żłobka, do którego chodzi moje drugie dziecko. Przy czym jest to żłobek państwowy i dopłacić bym musiał jeszcze kilkadziesiąt złotych. Ale do września chodziło do żłobka prywatnego, gdzie do tych pięciuset musiałbym dodawać jeszcze czterysta kilkadziesiąt. Tak naprawdę iluzorycznie brzmią zapewnienia o kontroli wydawanych pieniędzy. No bo skąd wziąć pracowników, którzy będą się handryczyć z obywatelami wydającymi 500 PLN otrzymywane z racji narodzin drugiego potomka na wódkę? Idąc dalej tym tropem, nie podoba mi się dawanie ludziom publicznej kasy do ręki. Bo nad taką kasą w zasadzie nie ma kontroli, a przynajmniej jest mocno utrudniona. Natomiast argument „jak będziemy mieli dziecko to nic takiego, bo jest żłobek za free w odległości 20 min spaceru” ma znaczenie przy planowaniu rodziny. A tu ani żłobka w pobliżu, ani on za darmo. Podobnie sprawa się ma z becikowym. Ja, co prawda, jego równowartość wydałem na wózek, ale pies z kulawą nogą nie sprawdził czy tego nie przepuściłem w monopolowym albo dając zarobić gościowi o profesji nazywającej się jak imię bohatera najsławniejszej książki Potockiego.

  2. Autorka nie jest powazna. Kpina z propozycji 500 zl na dziecko jest nie na miejscu.

    Oczywiscie lepiej by bylo aby ludzie wiecej zarabiali i mieli bezpiecznestwo pracy. Na to potrzeba wiecej czasu i fachowcow w rzadzie. Natomiast 500 zl na dziecko jest pomoca natychmistowa, realna i potrzebna.

    PO zrobila dla dzieci zupelnie cos innego. Zadluzyli je o nastepne 47 mld zl w tym roku i az o 600 mld zl od 2007. To jest 75 000 zl na glowe dziecka plus odsetki. Bo dlug publiczny wlasnie dzieci odziedzicza.

    Jest wiec hipokryzja nieslychana biadolenie ze Polski nie stac 500 zl na dziecko. Bzdura absolutna. Polski nie stac na lajdackie rzady ktore ani razu od 1989, przez 26 kolejnych lat nie potrafily zbalansowac budzetu. Na takie lajdactwo Polski nie stac.

  3. Czyli jak otrzyma Pani 1000 zł na swoje ponad 1,3 potmstwa (cyt. „Ja akurat mam więcej niż 1,3 dziecka”), po ciężkich przeprawach w urzędach, to będzie wciąź «źle» dla Pani?
    Ciekawe podejście.
    To prawda «straszną» propozycję podsunął PiS.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziękuję za to, że „Polityka” tak heroicznie patrzy na ręce władzy PO-PSL. Może by jednak zmienić motyw i choć trochę popatrzeć na ręce władzy PiS. Jeszcze nie mają pisiaki rządu, ale już można by im …. tak, że sobie zapamiętają.

  6. Axiom,
    Jak to, rząd Marcinkiewicza, Kaczyńskiego, a wcześniej Olszewskiego to było łajdactwo?

  7. Paweł_M,
    Rząd nie produkuje pieniędzy. Rząd rozdziela pieniądze, które zbiera w postaci podatków, może też wypuścić obligacje lub też wziąć pożyczkę wprost w banku. Co Pan radzi rządowi PiS, żeby starczyło mu na te 6 tys. rocznie na dziecko?
    a) Podwyższyć podatki. Czyli zabrać 7 stówek, żeby dać 5.
    b) Zabrać pieniądze nierobom, np. naukowcom. Jeśli 5 mln dzieci dostanie rocznie 6 tys. zł, to potrzeba 30 mld rocznie. Budżet Narodowego Centrum Nauki t 1,1 mld. Budżet całej polskiej nauki i szkolnictwa wyższego to kilkanaście miliardów. Komu jeszcze zabrać? Bezrobotnym? Też nie starczy. To może emerytom?
    c) Spolonizować banki i/lub nakazać NBP dodrukować 30 mld zł. rocznie. I zaraz będziemy mieli Republikę Weimarską.
    d) Wziąć pożyczkę MFW, a po kilku latach ogłosić – jak Grecy -bankructwo i nakazać spłatę długów Niemcom, za zbrodnie wojenne.
    e) Wypuścić obligacje na 30 mld zł nie bacząc, że na pewno ich oprocentowanie wzrośnie, a nasze dzieci nas przeklną, choć wcześniej trzeba będzie zmienić konstytucję.
    f) oczywiście może Pan wcisnąć tu bajeczkę o uszczelnieniu VAT czy podatku od supermarketów czy banków, ale (a) z VAtu nie zbierze się 2 razy więcej niż się wydaje na naukę i szkolnictwo wyższe;opodatkowanie supermarketów czy banków spowoduje podwyżkę cen w tychże, czyli i tak to podatnik za te fanaberie zapłaci.

    Czekam na wyjaśnienie, skąd środki na te 500 zł?

  8. A Pani co proponuje np. przyłączyć się do akcji Gzety Wyborczej „pierdolę nie rodzę” taka akcja była chyba czytelnicy pamiętają. proszę o jakąś inną propozycję jak Pani taka mądra bo ja uważam to za dobry pomysł. Mam trójkę dzieci, trzy dziewczynki i niczego im nie brakuje gdyż ciężko pracuje a pieniądze przydadzą się na kolonie obozy czy dodatkowe dokształcanie. Siostra żony wyjeżdz za kilka dni do Niemiec brać ślub z niemcem i jejmu urodzi kilka fajnych dzieciaczków. Trzeba pamiętać, że grozi nam bomba demograficzna i każdy pomysł jest dobry.

  9. Płynna rzeczywistość
    odnośnie pytania, proszę uprzejmie zgłosić się do rzecznika przyszłego rządu.
    Tak przy okazji, pieniądz w «obiegu» nabiera rzeczywistej wartości, w dotychczasowej podnosi słupki pkb… bynajmniej, nie zbiega się to poprawą stopy życiowej. Sprawdzone.
    Pozdrawiam.

  10. piotr3005,
    To wstrętne PO wprowadziło ulgi podatkowe na dzieci, od 100 na pierwsze do 225 zł na 4. i kolejne. Ten kanał dystrybucji pomocy jest dużo rozsądniejszy od rozdawnictwa, bo premiuje tych, którzy chcą płacić podatki i nie ukrywają dochodów; nie utrwala też wyuczonej bezradności tych, którzy żyją poza systemem podatkowym. Poza tym ten kanał istnieje więc jest praktycznie darmowy.

    Rozdawnictwo musi skończyć się wyższym opodatkowaniem Twojej pracy. Naprawdę tego nie widzisz? Skończy się tak, że najbardziej rzutcy wyjadą za granicę – kto wtedy zapracuje na te 500 zł dla każdego? Kto zapracuje na nasze emerytury?

    Dużo lepszy pomysł przedstawił powyżej jeden z czytelników – dopłata do żłobków. A może powszechny urlop macierzyński niezależny od tego, czy matka pracuje? Na pewno rozsądniej byłoby wydać te pieniądze na przeciwdziałanie wypychaniu matek z rynku pracy i na ułatwienie im powrotu. Rodzina nie potrzebuje jałmużny – rodzina potrzebuje pracy dla obojga rodziców.

  11. Płynna rzeczywistość
    … taka mała dygresja.
    Absolutnie każda praca uszlachetnia, nawet ta która powoduje zniecierpliwienie i ból pleców, dlatego też nie zgadzam się z Pańskim podpunktem b) … wstyd było by mi tu napisać ( i nie tylko tutaj ), że naukowcy, lub jakakolwiek inna grupa zawodowa to nieroby.
    Mimo to, pozdrawiam. Paweł_M

  12. …ależ po cóż w ogóle racjonalne rozważania o wpływie lun jego braku tej dotacji na motywacje rodziców i potencjalnych rodziców? Przecież cel tego pomysłu był jeden i TYLKO jeden: „niech ciemny lud głosuje na PiS, damy po pińcet!!!”. To taki rodzaj korupcji. Jak widać – skuteczny. Już widzimy próby wycofywania się rakiem z tej żałosnej populistycznej bzdurki. Na koniec usłyszymy „chcieliśmy, ale podła PO zostawiła taki budżet, że się nie da”. Bo budżet nie jest z gumy i z chwilą powiedzenia „sprawdzam” nawet PiSowi zadrży ręka, gdy będzie musiał komuś zabrać. Tych dziesiątków miliardów nie zdobędzie li tylko „uszczelnianiem systemu podatkowego”

  13. Paweł_M
    Z naukowcami to była ironia. Miałem nadzieję, że czytelna. Pozdrawiam.

  14. Płynna rzeczywistość
    29 października o godz. 20:23 838

    Towarzyszu, niezbyt plynnie czytacie. Pisalem wszystkie rzady po 1989 zadluzaly polskie dzieci. Rezim Donka Tuska robil najszybciej. Dyktator Donek podwoil polski dlug publiczny w ciagu 8 lat.

    Nie wiem dlaczego to jest az tak trudne.

    W tym roku rezim lekarza pedaitry zadluzyl polskie dzieci o dalsze 47 mld zl.

    Czym wiec jest pomoc dla dzieci warta max 4.5 mld zl ?

    Sa pieniadze na zbrojenia i rozroby miedzynarodowe, sa pieniadze na zatrudnienie dodatkowych 150 000 biurokratow w ramach partyjnego-donkowego-platformianego programu nepotyzmu co kosztowalo 114 mld zl przez 8 lat donkowego lajdactwa !!! a ty wypominasz i drwisz ze dzieci dostana po 500 zl na glowe !!!

    Chlopie, nie wyleway tu swej hipokryzji.

  15. Chodziło o to, żeby naiwni zagłosowali na PiS i nic więcej.

    Odnośnie dzietności, co jest w tym złego, że jest ona niska? Może w ten sposób się społeczeństwo przygotowuje do sytuacji w przyszłości. Skąd wiadomo, że w przyszłości będzie potrzeba więcej ludzi? Czy chodzi o to, żeby ktoś pracował na emerytury? Ale dlaczego niby ktokolwiek miałby pracować na cudzą emeryturę? Emeryci uciekli sami na wcześniejsze emerytury i sami będą sobie winni, jeśli nie będą mieli z czego żyć. System wypłaty emerytur z podatku ‚składka ZUS’ był od początku piramidą finansową i jak każda piramida musi się kiedyś wywrócić. Poza tym dzietność nie uratuje emerytur, bo one skończą się dużo wcześniej zanim nowe dzieci zaczną pracować. Szok demograficzny jest potrzebny, żeby zlikwidować emerytalny socjalizm i to będzie prawdziwa korzyść dla Polski.

  16. Moje prapraprawnuki za 100 lat też będą wdzięczne PO-PiS za długi, jakie będą zmuszone spłacać…

  17. Axiom- to, że do ręki dostaną dorośli, nie oznacza, że dostaną dzieci. Znam przypadki, gdy szkoła kupowała środki czystości dla rodziny, której dzieci tak cuchnęły, że przynotwartych oknach można było zwymiotować. Rodzina środki sprzedała wydała na tani alkohol. Na szczęście do działań szkoły i opieki nie wtrąciły się media, bo standardowo pojawiłby się łzawy nagłówek jak to się biednych, kochających rodziców prześladuje. Z moich doświadczeń wynika, że można wierzyć biednym-pracującym. Z reguły to porządni ludzie. Biednym, bo „nie ma pracy z moim wykształceniem, a za tysiaka to się nie opyla, gmino daj większe mieszkanie, bo mam pięcioro, szóste w drodze”- nie można.

  18. W przypadku rozwodnikow, gdzie oboje rodzice mają prawo do opieki, pomysł, by pieniądze dostał ten rodzic, który wcześniej złoży wniosek, od razu uruchamia wyobraźnię. A co z uchylajacym się od płacenia alimentów lumpem, który z racji braku zajęć pierwszy dotrze do okienka? Matka, u której dzieci spędzają większość dni, ma szansę nie zobaczyć ani grosza mimo złożenia wszystkich papierków.
    Druga sprawa… Przy obecnym skandalu z terminami oczekiwania na odpisy w USC, bo ktoś wygrał przetarg na nowy, czytaj niewydolny system, zasypanie urzędów prawie czterema milionami wniosków o odpisy aktów urodzenia wydaje się zasługiwać na szczególne uznanie.
    To był sarkazm – wyjaśnienie dla elektoratu PIS.

  19. Do Płynna Rzeczywistość zgadzam się z tobą o opodatkowaniu pracy ale lepszego rozwiąznia nie widzę, puste hasła typu ułatwić matkom powrót do pracy lub praca zdalna to są puste słowa i dlatego Axiom ma rację lepiej dać pieniądze na dzieci bo to zawsze się wróci tak samo jak nauka w odróżnieniu od przejadania. PO dało po 100 euro dla żydowskich obywateli coś około 100 000 a może i więcej emerytury za krzywdy dokonane przez Niemców i ZSRR, dlaczego nasze dzieci za to mają płacić i co to znaczy te 500 zł czy nie jest wstyd tym przeciwnikom tego dodatku. Jak powiedziałem mam 3 dzieci i te pieniądze nie przechleje tylko wydam na korepetycje i zajęcia dla dzieci i dam zarobić i dam pracę jeszcze kilkoro ludziom choć z żoną zarabiamy około 10 tys. miesięcznie.

  20. PŁYNNA RZECZYWISTOŚĆ
    Pieniędzy w Polsce nie brakuje. Problem jest w tym, że one zamiast zostawać w Polsce, uciekają zagranicę. Oto dane:
    Rok Odpływ pieniędzy z Polski w miliardach dolarów USA:
    2000 9,981
    2001 7,166
    2002 6,700
    2003 4,018
    2004 7,650
    2005 10,600
    2006 4,550
    2007 6,300
    2008 29,510
    2009 9,598
    2010 21,873
    2011 20,000
    2012 22,600
    2013 11,060
    2014 7,600
    Wynika z tego, że za rządów PO, czyli w latach 2007-2014 uciekło z Polski co najmniej 129 miliardów dolarów USA, czyli prawie 1/4 jej rocznego PKB.

  21. @Płynna rzeczywistość

    W kraju z jednymi z najniższych procentowo wydatków socjalnych w Europie pisanie o rozdawnictwie brzmi co najmniej cynicznie. 25 lat neoliberalnej propagandy zrobiło jak widać swoje.
    A może jesteś po prostu beneficjentem obecnego systemu, zwolennikiem deregresywnego systemu podatkowego, w którym dochody państwa polskiego jako udział w PKB są znów jednymi z najniższych w UE?
    Twoje „rady” doskonale wpisują się w obraz zwolennika neoliberalizmu, który polega na tym aby „dać bogatym a do…ć biednym”.

  22. @jakowalski
    Jak ktoś te pieniądze w Polsce zainwestował, to nie dziwota, że chce z tego coś mieć. Oczywiście możemy iść słusznie wytyczonym szlakiem za Koreą Północną i być samowystarczalni, wtedy nikt nam nic i my nikomu nic nie damy. Fajnie będzie!
    500zł to chwytliwy pomysł, ale nie wiem, czy kogoś zachęci do posiadania większej liczby dzieci. Obecnie dziecko, to nie dodatkowy kartofel w garze na obiad, tylko znacznie więcej niż te 500zł.

  23. Jarsons 1970
    1. Po co w Polsce nam takie inwestycje, z których zyski idą zagranicę, które zamiast Polskę wzbogacać, ją tylko zubożają? Co my z nich mamy, poza tym, że coraz bardziej zadłużamy się zagranicą, że kapitał z Polski ucieka, zamiast być w niej inwestowany? I nie stosuj tu chwytu erystycznego zwanego „wyłączeniem środka”. To nie jest tak, że do wyboru mamy tylko albo skrajny leseferyzm (liberalizm) albo też skrajną autarkię.
    2. Te 500 zł na dziecko to jest dobry pomysł, ale sam w sobie nie przyniesie on wzrostu dzietności, jako że aby Polki znów zaczęły rodzić dzieci w Polsce, to potrzebne jest przed wszystkim usunięcie z Polski strachu Polaków przed przyszłością, a więc potrzebny jest nam przede wszystkim zdrowy rynek pracy, aby polskie rodziny nie bały się przyszłości, aby miały one stabilne, realne źródła utrzymania, czyli stabilne zatrudnienie za godziwą zapłatę. A to z kolei wymaga odejścia od ideologii neoliberalnej i aktywności państwa zarówno w polityce społecznej jak też i gospodarczej, jako że prywatny sektor, z definicji nastawiony na szybki zysk, nie jest w stanie zbudować w Polsce gospodarki silnej, nowoczesnej i konkurencyjnej na rynkach światowych. Obawiam się, że PiS, tak samo jak PO, nie ma tu żadnego pomysłu, jako że politycy PiSu wywodzą się przecież z tej samej grupy konserwatywnych działaczy byłej „Solidarności” co politycy PO.

  24. Niewdziosek
    30 października o godz. 8:44 850

    Inywidualnie zaobserwowane zjawisko nie moze byc podstawa do ogolnych opini.
    Gdy widzisz Kowalskiego pijacego samogon pod budka z piwem, czy myslisz ze wszyscy to robia ?

    jarsons70
    30 października o godz. 11:13 855

    Niesutanne judzenie, podzeganie, szczucie, pomawianie i rozprzestrzenianie rusofobi prowadzi do zawyzonego stanu napiecia, ma potecjal konfliktow zbrojnych i powoduje uczieczke kapitalu. Obce firmy nie placa podatkow w Polsce i wyprowadzaja zyski za granice. I Polske stac na to. Np Fiat ani razu w ciagu 26 lat ne zaplacil CIT.
    Polske rowniez stac na zasilek 500 zl na dziecko.
    A czy ty wogole rozumiesz czym jest zadluzenie dzieci na 75 000 kazde w ciagu ostatnich 8 lat ? Czy wogole jestes w stanie to pojac ?

  25. axiom1,

    Wypominanie zadłużenia kraju przez PO w sytuacji gdy i PiS będzie to musiał robić żeby spełnić wyborcze obietnice to czysta hipokryzja. Tylko proszę mi tu nie mówić, że te 20-30 mld rocznie da się uzyskać z uszczelnienia systemu podatkowego. Akurat tutaj nie da się zrobić więcej niż zrobiły poprzednie rządy bo każdej władzy zależy na wysokiej ściągalności podatków. Chociażyby po to, żeby miała na ośmiorniczki i uposażenia dla 150 tysięcy krewnych i znajomych.
    Więc jak, długi PO są be, a długi PiS będą w porządku?

  26. jakowalski,

    Jak rzucasz liczbami to podaj źródło. Chciałbym wiedzieć co to za pieniądze „odpłynęły” do USA, w jakiej formie i za co. A ile napłynęło? No i jaka to część ogólnego bilansu handlowego Polski?

    Garść takich liczb „z dupy” jest gówno warta…

  27. jabol,

    Na socjal trzeba sobie najpierw zapracować. Niemcy pracowali na swoje zasiłki od zakończenia wojny, Szwedzi jeszcze dłużej, a Polacy dopiero 26 lat.

  28. Pomijając już wszystko inne trzeba się zastanowić czy realizacja planów PiS nie skończy się za dwa trzy lata bankructwem kraju.
    I wtedy rozpocznie się zaciskanie pasa jak dzisiaj w Grecji. Tylko to jest tak całkowicie po Polsku: kto by się przejmował co będzie za kilka lat, szkoda do tego wysilać wyobraźnię.

  29. Arcybiskup
    1. Źródło to są ogólnie dostępne statystyki Banku Światowego (World Bank) i Międzynarodowego Funduszu Monetarnego (International Monetary Fund). To jest po prostu bilans wymiany Polski z zagranicą (nie mylić z bilansem handlu zagranicznego, który jest tylko częścią bilansu wymiany z zagranicą).
    2. Nie bądź ordynarny: można nie lubić, tak jak n.p. ja, Banku Światowego czy tez Międzynarodowego Funduszu Monetarnego, ale to nie znaczy, że można je nazywać „dupą”. 🙁

  30. archbishop
    30 października o godz. 13:32 858

    W ostatniej kampani wyborczej pojawily niepokoje ze do tej prory i juz przez 26 lat nie zrobiono nic z deficytami budzetu. Nie zrobiono bo za lajdactwo wobec dzieci nikt nie zostal pocigniety do odpowiedzialnosci.

    Jednakze Kukiz i PIS zwracali na to uwage. Oczywiscie ze PIS nie uzdrowi sytuacji natychmiast. Potrzebny jast napierw plan jak to zrobic.

    Ja mysle ze jst to calkowice realne i mozliwe aby w ciagu 2-3 lat wyeliminowac deficyty budzetowe po przez oszczednosci w budzecie i zwieksznie wplywow do budzetu. I po przez wykorzystnie mechnizmow dla ozywienia gospodarki.
    1) pozbyc sie tych wszystkich urzedasow dla ktorych dyktator Donek stworzyl sztuczne miejsca pracy w administracji w zamian za poparcie dla PO. Tylko w swej pierwszej kandencji Donek zatrudnil 120 000. Aby sciagac od nich haracz dla partii i zbierac ich i ich rodzin glosy w wyborach. Tu widac 12 mld zl rocznie oszczednosci.
    2) prowadzic polityke pokoju i wspolpracy. Tylko z powodu bardzo zlych relacji z Rosja Polska stracila okolo 1 miliona miejsc pracy. Polska stracila Jamal 2 gazociag i straci Nord Streem 2. Szkody wyrzadzone wsciekla i awanturnicza polityka wobec wschodu oceniam na okolo $20-30 mld rocznie, to jest okolo 80-120 mld zl rocznie. Niestety na naprawe stosunkow i efekty bedzie trzeba czekac dlugo. Ale przyjazna polityke wspolpracy trzeba zaczac natychmiast.
    3) po przyjeciu polityki wspolpracy i wzajemnego wspolisnienia bedzie mozna zmniejszyc wydatki na wojsko np o 1% PKB co jest nastepne 24 mld zl oszczednosci.
    4) tylko na Cyprze zarejerstrowanych jest 10 000 polskich firm. W celu unikania podatkow. Nastepne kilka tysicy jest zarejerstrowane w innych rajach podatkowych np Szwajcarii, Luksembuergu, Lichtensztainie, i nawet na Karaibach. Trudno ocenic ile Polska na tym traci. Ale rzad na pewno wie i nic nie robil by ta sytuacje zmienic.
    5) obce korporacje wogole nie placa podatkow w Polsce. Np Fiat ani razu nie zaplacili CIT w ciagu 26 lat. Podobnie GM-Opel, Dell,….
    6) zmusic obce sieci supermarketow w Polsce do zaopatrywania sie w Polsce. Narzucic im sztywne warunki. 80% wszystkiego co sprzedaja musi pochodzic z Polski.
    7) narzucic regulacje na obce banki i caly sektor finansowy. Karac podatkiem za tranzakcje ktore nie buduja polskiego PKB. Banki nie operuja swym kapitalem tylko kapitalem swych klientow czyli w Polsce kapitalem wszyskich polakow.
    8) zlikwidowac powiaty, Senat, IPN, kancelarie prezydencka, zmniejszyc liczbe poslow do najwyzej 250.
    9) zreformowac szkolnictwo zawodowe aby produkowalo przedsiebiorcow zamiast nadzorcow niewolnikow. Niestety polski przedsiebiorca potrafi istniec tylko po przez wykorzystywanie pracownika. To jest jedyna znana forma konkurencjhi dla polskiego przedsiebiorcy.
    10) pozamykac w lagrach przymusowej pracy przedstawicieli nauk spoleczno-humanitanych czyli pasozytniczych. Zamiast obciazac bezuzytecznie budzet hordy polskich pasozytow winny pozytywnie wplywac na budowe polskiego PKB. Niestety tylko lagrach przymusowej pracy fizycznej jest to mozliwe.

    I budzet bedzie mial nadwyzki ktore bedzie mozna pozytywnie zainwestowac, splacac dlug publiczny,… i co rok dawac dzieciom po 500 zl.

    Ponad wszystko budzet jest narzedziem stymulacji gospodarki. To nie tylko sprawa wydatkow i przychodow podatkowych. Alte to zupenie inny temat.

  31. Arcybiskup
    Polska nie ma dziś problemu skąd wziąć pieniądze na pomoc dla polskich rodzin z dziećmi, jako że Polska wysyła od lat więcej pieniędzy do Unii, niż z niej dostaje, jeśli wliczy się do tego bilansu nie tylko polskie składki do budżetu Unii, ale także transfery zysków z unijnych firm działających w Polsce. Mowa jest tu głównie o firmach niemieckich (n.p. VW), a także włoskich (n.p. Fiat), francuskich (n.p. Orange), brytyjsko-hinduskich (n.p. Mittal) a nawet i portugalskich (n.p. Biedronka czy bank Millenium). Stąd też Unia nie jest dla nas, jako że więcej tracimy niż zyskujemy na byciu jej członkiem. Oto prawda o pomocy unijnej dla Polski:
    Łącznie w latach 2007-13 Polska otrzymała 91 mld euro dotacji, czyli około 364 mld zł, a więc około 60 mld zł rocznie. Ale od tego trzeba odjąć:
    – składkę unijną w wysokości 22 mld euro (88 mld zł), czyli około 15 mld zł na rok;
    – koszty dodatkowej unijnej biurokracji w wysokości około 1 mld euro (4 mld zł) na rok oraz
    – transfer zysków z Polski, który szacuje się na 97-104 mld zł rocznie.
    Tak więc bilans roczny wynosi:
    I. PRZYCHODY: Dotacje 60 mld zł na rok.
    II. ROZCHODY: Łącznie 119 mld zł na rok:
    – składka unijna: 15 mld zł na rok.
    – koszta uzyskania przychodu z Unii: 4 mld zł na rok.
    – transfer zysków z Polski za granicę: 100 mld zł na rok.
    SALDO: 60 – (15+4+100) = 60 – 119 = -59 mld zł na rok.
    Ponieważ w Polsce jest obecnie nie więcej niż 36 mln ludności, to członkostwo w Unii Europejskiej kosztuje przeciętnego Polaka około 1639 zł rocznie, czyli mniej więcej medianę jego miesięcznego wynagrodzenia i to bardziej brutto niż netto. Gdyby Polska wystąpiła z Unii, zostając przy tym, jak n.p. Szwajcaria czy Norwegia w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EEA) i Strefie Szengen, to Polacy dalej mieli by swobodę podróżowania po Europie i możliwość łatwego podjęcia pracy na zachodzie Europy, a w polskim skarbie państwa znalazło by się dość pieniędzy, aby nie tylko wypłacać te 500 zł miesięcznie na każde dziecko.
    Źródła danych: ogólnie dostępne statystyki Eurostatu (Europejski Urząd Statystyczny), Banku Światowego (World Bank) i Międzynarodowego Funduszu Monetarnego (International Monetary Fund).

  32. W większości krajów U.E dzieci dostają dotacje na dzieci +darmowe lekarstwa +darmowe książki+zeszyty +żłobki+przedszkola i to nie po weryfikacji dochodów czy na 1 dziecko czy 2 a w naszym pięknym kraju nic nikomu się nie należy więc propozycja emigrujmy wszyscy a kto utrzyma rząd?

  33. axiom1,

    Sorry, ale to wszystko to lista pobożnych życzeń, do tego nierealnych. Co do punktu 1, trzeba być naiwnym żeby spodziewać się od PiS redukcji liczby urzędników zamiast czystki i upychania na tych etatach własnych ludzi. Tak to wyglądało w latach 2005-7, dlatego spodziewam się podobnych działań teraz. A już totalną naiwnością jest pkt 2, czyli oczekiwanie, że PiS będzie budował przyjazne stosunki z Rosją. No, dobre sobie! Kaczyński, przyjaciel Rosji??? Poprzednia ekipa prowadziła wyrachowaną, ale rozsądną politykę wschodnią. Awanturnicza będzie dopiero teraz, choćby dlatego, że oczekuje jej lwia część elektoratu.

    Kolejnych punktów nie będę komentował z osobna, tym bardziej, że niektóre z nich są więcej niż kontrowersyjne (np. 10). Powiem tylko, że ściągalność podatków i ucieczka firm do rajów podatkowych to problem jak świat długi i szeroki. Gdyby istniało proste rozwiązanie, zjawisko to już dawno nie miałoby racji bytu i najtęższe nawet PiSowskie mózgi nic nowego tu nie wymyślą. Dałoby się to zrobić jedynie zmuszając Cypr i podobne kraje do zmian przepisów podatkowych ale biorąc pod uwagę, jak groźne byłyby takie zmiany dla gospodarek tamtych krajów, nie oczekujmy z ich strony współpracy. Poza tym, jak je zmusić?

    Mówiąc krótko, choćby i PiS rządził 8 lat to dodatkowych pieniędzy na spełnienie obietnic nie znajdzie. Widzę trzy realne scenariusze: zwiększenie zadłużenia, wyższe podatki albo rezygnacja z wyborczych obietnic. Najbardziej prawdopodobna jest jakaś kombinacja powyższych.

  34. jakowalski,

    Wystąpienie z Unii Europejskiej nie powstrzyma transferu zysków za granicę. Gdyby totalnie zablokować międzynarodowe transfery to te zagraniczne korporacje zwyczajnie nie będą w Polsce inwestować. A dają przecież jakimś ludziom pracę i ci ludzie płacą jakieś składki i podatki do polskiego budżetu, czyż nie? To też da się policzyć ale w bilansie płatniczym Polska-zagranica tego nie znajdziesz, te pieniądze zostają w kraju.
    Byłbym też ostrożny w promowaniu „modelu norweskiego”. Kraj ten, będąc poza strukturami UE również płaci składki (choć zredukowane) i w zamian za dostęp do rynku Unii musiał dostosować swoje przepisy do unijnych. Nie mając przy tym nic do gadania w sprawie owych przepisów, co warto podkreślić. Trudno o lepszy przykład podporządkowania „dyktaturze Brukseli”.

    Marzenia o samowystarczalności można dziś między bajki włożyć. Nigdzie się to nie udało, choć oczywiście niektórzy wierzą, że dzięki polityce Dżucze Korea Północna jest rajem mlekiem i miodem płynącym…

  35. Dziękuje za słowa Axioma1, jakowalski cieszy serce że są ludzie rozumni i myślący zdroworozsądkowo. Trgedia dla naszego kraju jest mała dzietność i nie ma w tej chwili polityki wobec rodzin aby dzieci było więcej a PO zajmowało się Gender, LGBQT, feministki w rodzaju Szczuki czy przepraszam minister Fuszary czy jakoś tak. Kobiet mają ciężko i to one ponoszą głównie odpowiedzialność za wychowanie dzieci czyli opieka zdrowotna, żłobki, przedszkole ale najważniejsza jest sprawa poczucia bezpieczeństwa rodziny czyli dobrze wynagradzana praca z której można wyżyć a nie wegetacja oraz mieszkania dla młodych małżeństw (przepraszam, że zabrzmiało jak za PRL) i oczywiście opieka zdrowotna. Proszę poczytać zalecenia ONZ czy UE w sprawach rodziny i tam spostrzega się rodzinę jako zagrożenie dla feministek czy LGBQT nic dobrego. Dajcie rodzinom czy nawet zwykłym Polakom zarobić bo jesteśmy w Unii jak dziady. Dobrym acz brutalnym rozwiązaniem będzie likwidacja ZUS-u (w USA nie ma) i każdy zakłada rodzinę i ma dzieci gdyż jest to jego zabezpieczenie na starość.

  36. archbishop
    Rzad PIS bedzie mial noz na gardle. Beda musileli wykorzystac wszelkie mozliwiosci naprawy polskiej gospodarki albo polegna i dojedzie do anarchi. W tym beda musieli naprawic stosunki ze wschodem. Ukrainska rozroba i polski w tym udzial kosztuje polski biznes 200 milionow potecjalnych klinetow. Tak sie zachowywac po prostu nie mozna. Nawet PiS musi o tym wiedziec.

    Co do rajow podatkowch. Nie to nie zalezy od laskowosci Cypru i innych zlodziejskich mini panstwek. Zladziejskie raje istnieja tylko dlatego ze panstwa jak Niemcy, Francja,..Polska akceptuja ich zlodziejskie machlojki. Rzad PiS-owski moze sie tym zajac i powinien. W Rosji tak zrobili i sie dalo.

    Odnosnie twej odpowiedzi do kowalskiego,…. Polska sie reklamuje na swiecie jako kraina taniej sily roboczej. W tym problem. Potrzebna jest strategia rozwoju gospodarki (ktorej Polska nie ma juz przez 26 lat) aby z tym skonczyc. Potrzebny jest rozwoj rodzimego przemyslu i to sie da. Potrzeba fachowcow w rzadzie.

    Moje 10 punktow jest realistyczne. Tak dalej byc nie moze. Polski przdsiebiorca jest nekany i terroryzowany w Polsce o podatki a obce korporacje w Polsce ich wogole nie placa. !!! I polacy maja byc wdzieczni ze obcy raczyli zainwestowac w Polsce. Albo banki w obcych lapach ktore zawladaja kapitalem wypracowanym przed polakow w Polsce dla swego wlasnego dobra,… brak slow. Polska to wiecej niz kolonia.
    Unia to niec innego tylko odbudowana kolonialna potega zachnidniej Europy i swiatowego imperializmu.

  37. „z żoną zarabiamy około 10 tys. miesięcznie” i jeszcze chcemy po 500 zł na dziecko? Pan chyba ma świadomość, że znajduje się wśród elity finansowej i że to tacy jak Pan i Pańska żona będziecie się składać na te 500 zł? Ale dlaczego mają się na te dopłaty składać [b]emeryci[/b]? A dlaczego będę się musiał składać ja, gdy już odchowam swoją trójkę potomstwa?

    Kwota 500 złotych to pomysł Kaczyńskiego sprzed kilku lat. Płacić miała… Unia! Warto przypomnieć, że PiS przez moment mówił nawet o dopłacie 1000 zł na dziecko. Więcej: http://natemat.pl/89377,nowy-pomysl-kaczynskiego-na-ratowanie-polski-unia-ma-zaplacic-500-zl-co-miesiac-na-kazde-dziecko-politycznie-to-nie-do-przyjecia.

    8 milionów dzieci do 18 roku życia razy 6 tys rocznie to 50 mld zł. 3% PKB.
    7 razy więcej, niż wynosi budżet na naukę i rozwój. Jeśli liczbę dzieci zmniejszymy o połowę a nawet do 1/4, to i tak otrzymamy astronomiczną kwotę!
    Ale z drugie strony – dlaczego z tej pomocy wykluczać studentów? I tak z 8 milionów uprawnionych otrzymujemy 12 milionów. Niemal tyle, ile pracujących, którzy muszą też składać się na wychowanie własnych dzieci oraz emerytury swoich – i cudzych – matek i ojców.

    A gdyby te 12-50 mld wydać na coś innego? Jedna atomówka rocznie? A może bezpłatne żłobki i przedszkola? A może nowoczesne fabryki? Może powszechny darmowy internet? Może darmowe leki? Może darmowe panele słoneczne na każdym dachu? Może likwidacja KRUSu? Może rozwiązanie problemu górnictwa?

    Nie jest sztuka wydać pieniądze. Chodzi o to, by zrobić to z głową.

    Dlaczego Tajwan 50 lat temu był klika razy biedniejszy od Polski, a dziś przegonił Niemcy? Czy dzięki dopłacie 500 dolarów tajwańskich na dziecko?

  38. Przeczytałem to co napisała autorka bloga i nie bardzo zrozumiałem krytyki. Ponieważ nie znałem dokładnie tej propozycji wyborczej odszukałem ją i przeczytałem. Jeżeli miałbym dzieci w wieku odpowiednim , a faktycznie PiS by zrealizował ten postulat to uważam, że warto by było poświecić czas na zgromadzenie żądanych dokumentów bo to przecież rocznie wpływa do domowego budżetu 500×12= 6000zł (na jedno dziecko) co dla niektórych rodzin może stanowić 1/5 całości dochodów.
    Sądzę, że tak postąpiła by zdecydowana większość mających dzieci.
    Zupełnie wiec nie zgadzam się z autorką, że trudności w gromadzeniu dokumentów zniechęciło by rodziców.
    Jednak przyznaję rację, że to czysto wyborcza propozycja bo niezwykle kosztowna , i zupełnie nie podano skąd miano by ją sfinansować , a koszt niebagatelny 30 mld.
    Zgadzam się z autorką, że nie wszyscy mający dzieci potrzebują wsparcia finansowego (choć na pewno pieniądze im się przydadzą)
    Gdyby PiS rzeczywiście chciał wspomóc borykających się z problemami finansowymi rodzinom z dziećmi to nie zrobił by projektu tak na kolanie (wszystkim równo, i kontrola czy wydatki z tej kwoty uzasadnione dobrem dziecka). Zrobić rozsądną pomoc i móc realnie ja zrealizować bez rozwalania budżetu to trudna sprawa i wymagało by to dłuższej pracy specjalistów.
    Jest jasne że ta propozycja nie zostanie wdrożona , bowiem nie tylko że nie jest jedyna bardzo obciążającą budżet to na dokładkę jedną z najbardziej kosztownych. Podniesienie kwoty wolnej od podatku to 5mld, emerytury już znacznie więcej PiS twierdzi że 10 mld PO że 40 mld , krakowskim targiem niech będzie 30 mld, i to nie wszystko.
    Tego budżet zdecydowanie nie udźwignie , a informacje o wypracowaniu większych wpływów do budżetu totalnie nie przekonują .
    Czyli te wszystkie propozycje to tzw kiełbasa wyborcza na która jednak niektórzy się nabiorą.

  39. Nie wiem dlaczego nikt nie liczyl kosztow z powodu braku elementarnych kwalifikacji dyktatora Donka Tuska. To 600 mld zl !!! O tyle wzrosl dlug publiczny od 2007. Dzieci to odziedzicza plus odsetki.

    To znaczy ze dzieci daly te 600 mld zl doroslym bo doroslych nie bylo stac na placenie wystarczajaco wysokich podatkow by zbalansowac budzet. Ani nie bylo ich stac na wybranie zatrudnienie kompetentnej wladzy.

    W swych wyliczenieach popelniasz ten sam blad co wiekszsc. Liczysz tylko koszty dla budzetu a zapominasz o efektach, Budzet kraju to nie budzet domowy.

    Co zrobia rodzice dzieci po otrzymaniu 500 zl na dziecko przez 12 miesiecy ?

    Pojda to wydac oczywiscie. Cale te 30 mld zl zostanie wydane. Co spowoduje zwiekszenie podazy,…. Wydatek tych 30 mld zl przez rodzicow dzieci jest jednoczesnie dochodem dla producentow productow. Ci z koleii zwieksza swe wydatki by zaspokoic wiekszy popyt,… itd, itp,… tak dziala mnoznik ekonomiczny. Rezultatem jest ze te 30 mld zl spowoduje ozywienie gospodarki 8-10 razy wieksze niz ta kwota. To jest az o 240-300 mld zl. Z koleii budzet zbiera 13% z kazdej zlotowki PKB (statystyczna arelacja, nie bezposrednio). Budzet wiec dostnie dodatkowo 13% z tych 240-300 mld zl czyli 31-39 mld zl.

    Jak widac proponowana pomoc socjalna nie zwiekszy wydatkow budzetu. Wrecz przeciwnie, przyniesie dodatowy dochod do budzetu. Plus oczywiscie dodatkowe miejsca pracy,…

    Ale przedewszyskim dzieci dostana lepsza opieke, wreszcie cos pozytywnego. Przez 26 lat dostaja tylko nowe dlugi zaciagane przez kolejne niewykwalifikowane i niezdolne do rzadzenia rzady. tj nie-rzady

  40. Bycie członkiem społeczeństwa zaczyna być po prostu upokarzające. Dyskusja jak o hodowli trzody chlewnej.
    A tak na poważnie : wszystkie powyższe wyliczenia nie uwzględniają kosztów wykształcenia specjalisty wyjeżdżającego do pracy za granicę.

  41. Arcybiskup
    1. Zgoda: samo wystąpienie Polski z Unii Europejskiej nie powstrzyma transferu zysków za granicę, ale utrudni ten proceder, jako że polskie władze będą miały w takiej sytuacji ręce nie związane unijnymi przepisami i będą mogły skuteczniej kontrolować ucieczkę kapitału z Polski.
    2. Generalne, to zagraniczne inwestycyjne na obecnych warunkach są po prostu niekorzystne dla Polski, jako że zagraniczni inwestorzy nie inwestują w Polsce w nowoczesne technologie ani też w prace badawczo-rozwojowe (B+R czyli R&D), a tylko w montownie, wykorzystujące tanią polską siłę roboczą, a więc te zagraniczne inwestycje umacniają tylko zacofanie Polski, a więc też i polską biedę.
    3. Zgoda, te firmy dają Polakom pracę, ale tylko nisko płatną, mało pewną i bez przyszłości. Patrz też punkt 2.
    4. Szwajcaria jakoś rządzi się sama. Oczywiście, że musi ona dostosowywać swoje przepisy do zmian zachodzących w jej międzynarodowym otoczeniu, ale zawsze robi to mając na względzie przede wszystkim swój własny interes. Poza tym, to Polska w strukturach unijnych nie ma nic do powiedzenia. Tusk NIE jest przecież prezydentem UE, a tylko formalnym szefem jej sekretariatu. Podobnie Buzek był tylko formalnym szefem nie mającego przecież nic do powiedzenia tzw. europarlamentu. W Brukseli liczy się bowiem tylko Komisja Europejska, a w niej, to Polacy nic nie mają do powiedzenia. To jest przecież klub, w którym od początku rządzą Niemcy do społu z Francuzami.
    5. Nigdzie i nigdy nie agitowałem za autarkią. Przecież za wzór Polsce daje tu Szwajcarię: całkowite przeciwieństwo Korei Północnej.

  42. Piotr 3005
    Zgoda! Dodał bym tylko, że prawdziwa lewica zajmuje się prawdziwymi, czyli głównie ekonomicznymi problemami ludzi pracy, a nie narzuca im, jakże przecież obce dla ogromnej większości ludzi pracy, wzorce obyczajowe, typu agresywnego feminizmu, małżeństw pomiędzy osobami tej samej płci, celebrowanie kultury gejowsko-lesbijskiej, celebrowanie osób, które ze zmiany płci zrobiły swą platformę polityczną etc. Sporo głosów odebrało też lewicy, a szczególnie Zandbergowi, jego poparcie dla sprowadzenia do Polski imigrantów z III świata i płacenie im po 750 zł miesięcznie na osobę (w sytuacji, gdy zasiłki, jakie dostają Polacy, są o kilkaset złotych niższe), w sytuacji, gdy w Polsce mamy ponad milion bezrobotnych, w tym większość bez prawa do zasiłku dla bezrobotnych, w sytuacji, gdy młodzi Polacy milionami wyjeżdżają, żeby nie powiedzieć uciekają z Polski, w poszukiwaniu pracy i godnej za nią zapłaty.

  43. Piotr 3005
    Dzieci nie są, tak jak dawniej, zabezpieczeniem na starość, gdyż jakie zabezpieczenie dadzą ci dzieci bezrobotne albo też zatrudnione na marnie opłacanej umowie śmieciowej? To raczej one będą od ciebie oczekiwać pomocy…
    Poza tym, to w USA są emerytury obywatelskie – zgoda że marne, ale da się jednak z nich wyżyć, a opłacane są one z podatków. Pamiętaj też, że emerytury „kapitałowe” są uzależnione od kaprysów giełdy, i że funkcjonują one jeszcze jako tako w USA tylko dla tego, że to państwo przeszło w latach 1950-1980 przez niebywały okres prosperity, który jednak skończył się w latach 1980tych i się już nie powtórzy, jako że Ameryka nie ma już tych olbrzymich rezerw: ani ziemi, ani surowców, a jest tak samo już przeludniona jak Europa, ma te same problemy z bezrobociem, imigracją z III świata, wzrastającymi cenami surowców energetycznych etc.

  44. extranea,
    Polacy emigrują z Polski z tych samych powodów, dla których mieszkańcy wsi przenoszą się do miast. W ciągu najbliższych lat nic ich nie powstrzyma, prócz kolejnych dotacji unijnych, o ile zostaną mądrze wydane na poprawę jakości państwa. Tak jak żadna wieś nie jest wstanie powstrzymać wyludnienia bez pomocy transferów kapitałowych z dużych miast. Proszę pamiętać, że od kilkunastu lat jesteśmy obywatelami Unii i możemy mieszkać i pracować tam, gdzie chcemy.

    Axiom,
    Proszę trochę logiki, skoro wygraliście wybory. Jeśli rozdanie kilkudziesięciu miliardów w formie dodatków na dzieci pobudzi gospodarkę, to te 300 (a nie 600) mld, o które rządy PO powiększyły zadłużenie państwa powinny zrobić z Polski krainę mlekiem i miodem płynącą – przecież tych pieniędzy Tusk nie zjadł, one zostały wpompowane w polską gospodarkę. Więc powinny, zgodnie z Pana logiką, pobudzić rozwój na niespotykaną skalę. Brawa dla Tuska!

    Kowalski,
    Nokia tylko we Wrocławiu zatrudnia w dziale B-R więcej osób, niż cała Politechnika Wrocławska na stanowiskach naukowo-dydaktycznych. Więc proszę nie siać andronów, że zagraniczne firmy to tylko montownie. Wszystko zależy od masy krytycznej w dostępności do wykształconych kadr. Ośrodków B-R zagranicznych firm jest już w Polsce mnóstwo. Ale państwowa firma Orlen jeszcze 2 lata temu nie miała własnego działu B-R (nie wiem, jak jest teraz). Wyprowadzenie Polski z UE zakończyłoby się jej degradacją w stylu białoruskim. I to tyle w temacie.

  45. Płynna rzeczywistość
    1. Obecnie w Polsce to raczej mieszkańcy miast wyprowadzają się na wieś. Sprawdź statystyki dotyczące ludności miast: sama tylko Łódź straciła w latach 1988-2014 oficjalnie prawie 150 tysięcy mieszkańców, a Wałbrzych około 20 tysięcy, a w latach 1995-2007 ludność Wodzisławia zmalała o ok. 20 tys. mieszkańców, Bytomia i Rudy Śląskiej o ponad 20 tys. a Raciborza o ok. 10 tys. Według oficjalnych prognoz GUSu, dwa spośród miast wojewódzkich – Poznań w 2028 r. i Łódź w 2048 r. – utracą status miast liczących ponad pół miliona mieszkańców, zaś Opole w 2040 r. spadnie do kategorii miast niedużych, mających mniej niż 100 tys. mieszkańców.
    2. Anglicy, Francuzi czy tez Niemcy są w Unii znacznie dłużej niż my, mogą od wielu dekad mieszkać i pracować tam, gdzie chcą, a jakoś ani Anglia, ani Francja ani też Niemcy się nie wyludniają, w odróżnieniu od Polski.
    3. Sek w tym, że te pieniądze, na które Tusk zadłużył Polskę, nie zostały w Polsce, jako że wydane one zostały zagranicą.
    4. Konkretnie: jakie to niby prace badawczo-rozwojowe prowadzi Nokia we Wrocławiu? Przecież to, że ktoś pracuje w ośrodku zwącym się „badawczo-rozwojowym” nie znaczy, że jest badaczem czy też „rozwojowcem”. To mogą być też urzędnicy, przekładający papierki albo też zatrudnieni przy pisaniu podań o unijne dotacje albo też, jak to jest w przypadku filii Nokii w Polsce, zwyczajni programiści poprawiający programy albo też dostosowujący je do wymogów konkretnych klientów. Ale to NIE są prace badawczo-rozwojowe, a tylko zwyczajna działalność firmy z branży ICT (informatyka i telekomunikacja) Co innego, gdyby ci programiści pracowali n.p. nad zupełnie nowym systemem operacyjnym, który byłby tak różny od n.p. Windows, jak Windows są różne od DOSu albo nad nowym językiem programowania czy też nad nową architekturą komputerów. Poza tym, to Nokia zatrudnia w całej Polsce około 2400 osób, czyli mniej więcej tyle, ilu pracowników akademickich zatrudnia Politechnika Wrocławska. Podawaj więc lepiej sprawdzone dane, a poza tym, to jedna Nokia wiosny nie czyni. Zresztą Nokia też zatrudnia w Polsce tylko dla tego, że tu jest tania siła robocza, a nie dla tego, że Polska jest ośrodkiem nowoczesnej nauki i tzw. wysokich (zaawansowanych) technologii (high tech).
    5. Akurat Białoruś jest przykładem stabilnej gospodarki i stabilnego społeczeństwa: bez problemu bezrobocia, bez problemu mieszkaniowego, bez problemów z przestępczością. Praktycznie nikt z Białorusi nie ucieka do Polski, a ni nawet na Zachód. Straszenie Białorusią już nie działa na Polaków, podobnież jak straszenie PiS-em i Kaczyńskim. 😉

  46. Dać 500 zł na dziecko? Po pierwsze nie dać, tylko wyjąć z jednej kieszeni, a włożyć do drugiej, chyba że prezes PiS-u da ze swoich, ale on nie taki głupi, mówi że daje, bo nie jego. Przypomina się Zagłoba, który ofiarował królowi szwedzkiemu Niderlandy.

  47. azur
    Tłumaczyłem ci już, że pieniądze w Polsce są, ale że mają je nie ci, którzy powinni je mieć, czyli nie ci, którzy tworzą nowe wartości.

  48. Płynna rzeczywistość
    31 października o godz. 13:10 877
    Kowalski juz napisal, zalezy gdzie pieniadze sa wydawane.

    Pamietam jak zdrajczyni Bienkowska zebrzac o unijne dotatacje, wyliczala i udowadniala ze z kazdego jednego Euro ktore Polska dostanie, 80 centow trafi do Niemiec.

    PS, ja ani moja partia nie wygralismy wyborow. Ja nawet nie mam parti i zadna z polskich partii tzw politycznych nie reprezentuje poziomu ktory moglbym popierac.

    Z PiS-u i Kaczynskiego media i PO robily demona przez ostatnie 8 lat. I coz sie okazalo, PIS taki zly i zagrabil Sejm, Senat, Rzad i Prezydenta,…. to znaczy ze PO to jeszcze wieksze bagno. Tak wyborca zadecydowal.

    Wracajac to tematu.
    Skoro ty i pozostali dorosli polacy przez 26 lat co roku otrzymywaliscie podarunki od dzieci (na konto ktorych rzady zdluzaly kraj) bo wy dorosli nie mieliscie ambicji by placic podatki w wyskosci potrzebnej na zbalansowanie budzetu,… wiec teraz nie powinniscie sie oburzac ze dzieci cos dostana.

  49. axiom,
    Pieniądze z Polski ciurkiem płyną do Niemiec, tak? A jednocześnie nasze PKB na mieszkańca powoli, ale systematycznie zbliża się do niemieckiego? Jakim cudem?

    Można spytać, czy Polska mogłaby rozwijać się szybciej. Na pewno, ale dyskutujmy uczciwie, a nie demagogicznie.
    Polecam: http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/dlaczego-polska-jest-relatywnie-biednym-krajem/

  50. Płynna rzeczywistość
    31 października o godz. 21:13 882
    Artykul z twojego linku nie jest wystarczjaco profesjonalny ani nie postrzega rzeczywistosci.

    Polska zostala przeksztalcona w kolonie. Polaka jesk kolonia, kraina wyzysku. Zrodlem niewolniczej sily roborczej. Polak tyra nie dla siebie ani dla Polski. Polak tyra dla swego Pana na zachodzie.

    Ile lat jeszcze lat protrzba by to zrozumiec ?

    Bogactowo buduje sie na wlasnci intelektualnej i kapitale.
    W Polsce po przez peywatyzacje bankow w obce lapy kapital wypracowany przez polakow w Polsce jest oddawany w obce lapy. By obcy dysponowali nim dla wlasengo dobra.
    A jesli chodzi o wlasnosc intelektualna to wyglada to tak. Rok 2012, ilosc zarejerstrowanych patentow na milion mieszkancow; Polska 2.15, Dania 80, Niemcy 160, Szwajcaria 235, Brytania Francja po 100, Izrael 295, Korea Pld 400, Japonia 500, USA 435, stan Kalifiornia w USA 835.

    Pod artykulem do ktorego link podales juz pierwszy komentarz odpowiada dlaczego Polska jest biednym krajem.

    ***2014-09-07 16:19:17 | Dariusz z Australia
    Re: Dlaczego Polska jest relatywnie biednym krajem
    Poniewaz polak jest glupi i leniwy. Zawsze kiedy przylatuje do Polski w lecie to nikt nie pracuje przez 2 miesiace. Polak ma opinie na wszystko, wie najlepiej, jest cwaniakiem i czesto zlodziejem. Lata komuny i hitlera wybila lepszy narod pozostawiajoc otumaniony motloch z silnym kosciolem ktory zawsze byl przeciwny bogatym (biednymi lepiej sie rzadzi). Wy nawet nie macie normalnej prawicowej partii. Tusk i Kaczor to lewicowcy, nie mowiac o reszcie, z wyjatkiem nowej prawicy. Zawsze zwalacie swoje niepowodzenia na historie, Niemcy, Rosje. Porownujecie sie do gorszych aby czuc sie lepiej. Jestescie biedni i caly czas dzielicie sie na fizycznych, rolnikow i innych. U nas fizyczny to ostoja narodu, nie jakis mgr, czy pani za biurka. Do roboty i glowkowac, a nie pieprzyc dlaczego nie moge,… Dariusz Jablonski Perth, Australia***

  51. @jakowalski – Pańskie wpisy to ustawiczne czepianie się innych, bo niczego sensownego Pan sam nie wymyśli. A pieniądze oczywiście będą, jak Kaczyński puści w ruch drukarkę, a na to się zanosi.

  52. Płynna rzeczywistość
    1. Nie rozumiesz czym jest PKB. Jeśli niemiecka firma (n.p. VW) wytworzy w Polsce coś (n.p. ) samochód, to zysk wypracowany w ten sposób zaliczany jest formalnie do polskiego PKB, pomimo że cała ta nadwyżka (czyli zysk) jest transferowana do Niemiec. Stąd też PKB jest, od dłuższego zresztą już czasu, bardzo marnym miernikiem wielkości gospodarki, a jego wzrost bardzo marnym miernikiem rozwoju gospodarczego. Przypominam także, że Niemcy od czasu zjednoczenia, są w depresji gospodarczej i tym samym rozwijają się coraz wolniej. Zwolnienie rozwoju gospodarczego Niemiec, szczególnie w porównaniu do lat zaraz po II Wojnie Światowej, spowodowane jest nie tylko ogromnymi kosztami re-unifikacji, ale generalnie wyczerpywaniem się rezerw wzrostu w Niemczech, a szczególnie zakończeniem pomocy, jaką po wojnie lat 1939-1945 dostawały Niemcy z USA, jako że same USA są także od lat w głębokiej, długotrwałej recesji, spowodowanej przede wszystkim wyczerpaniem się tamże tanich nośników energii, przeludnieniem oraz ogólnoświatową recesją. Pozornie szybki wzrost polskiego PKB wynika zaś głównie, jak to już wyjaśniałem powyżej, z niedoskonałości metody liczenia owego PKB, jako że do PKB Polski wlicza się, całkowicie oczywiście błędnie, zyski wypracowane w Polsce przez zagraniczne (głównie niemieckie) firmy, które to zyski są przecież z miejsca transferowane poza Polskę, a więc nie powinny one być w żadnym przypadku wliczane do PKB Polski, a tylko do PKB państwa, do którego te zyski są transferowane (w przypadku Polski głównie do PKB Niemiec). Jak widzisz: pozory mylą, a więc Polska nigdy nie była ową „zieloną wyspą rozwoju” ex-premiera Tuska. PKB nie jest bowiem miarą zamożności, a więc jego wzrost nie musi oznaczać wzrostu zamożności. Postaraj się to zrozumieć, a może wtedy otworzą ci się oczy i zrozumiesz otaczającą ciebie rzeczywistość.
    2. Polska jest biedna, gdyż w XIX wieku, gdy kapitalizm osiągnął swe apogeum rozwoju, Polska była kolonią sąsiednich mocarstw (Austrii, Niemiec i Rosji) a ponadto została ona bardzo poważnie zniszczona zarówno podczas I jak też i II Wojny Światowej oraz na dodatek nigdy nie otrzymała odszkodowania ze te zniszczenia, szczególnie zaś od największego niszczyciela Polski, czyli od Niemiec oraz była po II Wojnie Światowej ofiarą blokady ekonomicznej ze strony Zachodu – szczególnie zaś zaraz po „gorącej” wojnie lat 1939-1945 (pierwsze apogeum zimnej wojny, czyli w latach 1948-1955) oraz w latach 1980tych (drugie apogeum zimnej wojny). Od lat 1990tych Polska jest zaś już tylko półkolonią Zachodu, rynkiem zbytu na dobra wyprodukowane na owym Zachodzie (także w fabrykach położonych w Chinach, ale będących własnością zachodniego kapitału) oraz źródłem taniej siły robotniczej dla owego Zachodu (głównie dla Niemiec i UK). Ale to jest oczywiście temat na osobną dyskusję.

  53. Dariusz Australia
    „Australijczyk jest głupi i leniwy. Zawsze, kiedy przylatuje do Australii w lecie, to nikt tam nie pracuje przez dwa miesiące. Australijczyk ma opinię na wszystko, wie wszystko najlepiej, jest cwaniakiem i często złodziejem. Lata brytyjskiej okupacji wybiły tam lepszy naród pozostawiając otumaniony motłoch z silnym kościołem który zawsze był przeciwny bogatym (biednymi lepiej się rządzi). Wy nawet nie macie tam na antypodach normalnej prawicowej partii. Zarówno Labor jak i Liberals to są przecież lewicowcy rozdający zasiłki, nie mówiąc o reszcie, z wyjątkiem nowej prawicy, nie mającej jednak reprezentacji w parlamencie. Zawsze zwalacie swoje niepowodzenia na historią, na Japonię czy też W. Brytanię. Porównujecie się do gorszych (n.p. do sąsiedniej Indonezji czy też Nowej Gwinei) aby czuć się lepiej. Jesteście biedni i cały czas dzielicie się na fizycznych, rolników i innych. U nas, w Europie, fizyczny to ostoja narodu, nie jakiś mgr, czy pani za biurka. Do roboty aussies i główkować, a nie pieprzyć dlaczego nie mogę!” 😉

  54. azur
    Atakujesz, i to nie fair, mą osobę oraz nie masz żadnego programu pozytywnego. 🙁 Poza tym, to mylisz pieniądz z papierową gotówką. Pamiętaj: nie każdy samochód to VW, a umiarkowana inflacja pobudza gospodarkę, w odróżnieniu od deflacji, która z definicji wpędza gospodarkę w głęboką recesję (najlepszy przykład to Japonia, od lat nie mogąca się wydostać z pułapki deflacyjnej).

  55. azur
    31 października o godz. 16:36 87
    to co zaproponował PiS wcale nie jest przekładaniem pieniędzy z jednej kieszeni w drugą (być może nie rozumiesz tego powiedzenia), bowiem budżet ewidentnie na tym traci miliardy

  56. maciek.g
    Patrzysz na budżet bardzo jednostronnie, jako że pieniądze wydane na dzieci wrócą z powrotem do budżetu, tyle że nie zawsze od razu, ale często dopiero po wielu latach, jako wpływy z podatków płaconych przez osoby, które by nie przyszły na świat bez tej pomocy państwa dla rodzin z dziećmi. Wrócą one także wcześniej jako zwiększone wpływy z podatków VAT i CIT a nawet i PIT. Twój błąd jest typowym błędem księgowego, który ma horyzont czasowy ograniczony do roku budżetowego. 🙁
    Poza tym, to idąc za twoją logiką, najlepszy jest budżet z zerowymi wydatkami. Pamiętaj: nie nos dla tabakiery, a tabakiera dla nosa. Pamiętaj też, że Hitler doszedł do władzy właśnie „dzięki” zrównoważeniu budżetu republiki Weimarskiej poprzez radykalne obcięcie wydatków, jako że to zrównoważenie budżetu wpędziło Niemcy w pułapkę rosnącego bezrobocia i malejącego PKB – pułapkę, z której wyciągnął je dopiero gabinet Hitlera.

  57. maciek.g,
    PiS jeszcze niczego nie zaproponował. Obiecał – tak, ale propozycji brak. Poprzednio obiecywali bodaj 3 mln mieszkań i pełną lodówkę (tylko jedną?), a skończyło się Gilowską jako wicepremierzycą, zniesieniem podatku od spadków i obniżeniem podatków dla przedsiębiorstw. Prawdopodobnie teraz chłopaki (dlaczego to zawsze są chłopaki?) wzięli do rąk kalkulatory i kombinują, co zrobić naprawdę, a które obietnice przykryć propagandą. To, co zrobią, nie musi być tym, co obiecali zrobić. W szczególności realizacja *żadnej* z ich przedwyborczych obietnic nie zmieni statusu Polski jako kraju montowni i niskich kosztów płac. Pytanie, czy jak Tusk myśleć będą głównie o dotrwaniu do następnych wyborów – wtedy montownią pozostaniemy na 100% – czy też zaproponują coś, co da impuls do jakościowej zmiany charakteru rozwoju Polski. To drugie jest niemal niemożliwe, jeśli nie chce się wejść w konflikt z rolnikami, górnikami, służbami mundurowymi, nauczycielami, naukowcami, etc. etc., którzy jak niepodległości będą bronić swoich korporacyjnych, anachronicznych przywilejów. Tym impulsem rozwojowym z pewnością nie będą też dopłaty na dzieci. *Dlatego* ten pomysł jest po prostu szkodliwy.

  58. Płynna rzeczywistość
    Oczywiście, że realizacja przedwyborczych obietnic PiSu nie zmieni statusu Polski jako kraju montowni i niskich kosztów płac. Do tego potrzebna jest długofalowa polityka, taka jak w Chinach, czyli obliczona nie na jedną kadencję Sejmu, ale na całe dekady. Oczywiste jest więc, że w obecnym systemie jest to niemożliwe do wykonania. Przeszkodą są tu głównie ograniczenia systemowe, w tym też narzucone na Polskę prawo unijne, które nie pozwala państwu na bezpośrednie inwestowanie w rozwojowe gałęzie gospodarki, czyli przede wszystkim w tak zwany sektor wysokiej technologii (high tech), bez którego Polska skazana jest na bycie ową krainą montowni i niskich kosztów płac.
    Oczywiście, aktywna polityka rozwojowa naraża rząd na konflikt z rolnikami, górnikami, służbami mundurowymi, nauczycielami, naukowcami, etc. etc., którzy jak niepodległości będą bronić swoich korporacyjnych, anachronicznych przywilejów. Ale to nie rolnicy czy górnicy ani też służby mundurowe, nauczyciele a nawet polscy naukowcy są tu główną przeszkodą, a neoliberalna ideologia nie pozwalająca państwu na stymulowanie rozwoju strategicznych sektorów gospodarki oraz wspominane już ograniczenia wynikające z członkostwa Polski w Unii Europejskiej.
    Natomiast dopłaty na dzieci są zawsze impulsem rozwojowym, jako że pobudzają one popyt, a co za tym idzie produkcję, a tym samym zwiększają także wpływy do budżetu z takich podatków jak VAT, CIT i PIT. Ta pomoc dla rodzin z dziećmi jest zresztą niezbędna, aby Polska była Polska, jako że inaczej, to młodzi Polacy wyjadą z Polski do krajów, gdzie jest praca, godziwa za nią zapłata oraz pomoc władz dla rodzin z dziećmi, a na ich miejsce przyjadą do Polski imigranci z krajów III świata, a więc Polska przestanie być Polską. Nie sądzę, aby o to ci chodziło.

  59. @maciek g – z próżnego i Salomon nie naleje, jak mawiał Gomułka. Żeby komuś dać 500 zł trzeba innym je zabrać. Mogę się zgodzić, że te 500 zł zwiększy obroty handlu wódką, bo duża część obdarowanych rodziców te pieniądze przepije. Wiem co mówię, bo miałem do czynienia z opieką społeczną.

  60. jakowalski
    1 listopada o godz. 12:50 889
    W biznesie jak coś się robi to trzeba mieć dokładny plan czasowy co kiedy i czy nie przeinwestujemy bo przychody nie pozwolą na zwrot by mieć na bieżące wydatki. Tak też trzeba podejść do wspomagania rodzin mających dzieci. zanim dziecko zacznie pracować upływa 18 lat , a to bardzo długo. Wydatek 30 mld rocznie na dodatek wsparty innymi wielkimi wydatkami (podwyższenie kwoty wolnej od podatku, wspomaganie górnictwa węglowego, emerytury itd itp) spowodują załamanie budżetu, szlaban na środki Unijne i konieczność emisji pustego pieniądza – czyli droga do katastrofy gospodarczej która objawi się znacznie wcześniej niż dzieci dorosną.
    Słusznie informowałem że to nie jest przekładanie pieniędzy bo jeśli ktoś chce to nazwać to raczej inwestycją w przyszłość , a to wydawanie , a nie przekładanie.
    Na dodatek pan delikatnie mówiąc mówi to czego nie powiedziałem i gdybyś czytał moje wpisy na innych blogach to byś takich głupot nie pisał.
    Przychody do budżetu w państwie zawsze były koniecznością i nie ma co tego wyjaśniać. Podatek zawsze tłumi rozwój gospodarczy i dlatego jest najlepiej gdy pobiera się tyle ile rzeczywiście jest niezbędne.
    Na dodatek mnogość podatków powstała właśnie z powodu utajnienia rzeczywistej fiskalności i zmniejszenia niezadowolenia obywateli. Obecnie z zaszłości wynikło że najistotniejsze dla państwa podatki są sprzeczne (kolidujące) z podatkiem od dochodów osobistych którym politycy najbardziej szafują i nim graja politycznie. Obecnie skasowanie tego podatku było by korzystne , ale nikt z polityków tego nie zaproponuje bo starci ostra broń. (by go skasować trzeba nie podnieść pozostałe by wpływy pozostały niezmienione. Obawam się że to co piszę jest dla ciebie niezrozumiałe.

  61. Płynna rzeczywistość
    1 listopada o godz. 14:35 890
    Obietnica , propozycja to słowa równoważne. Dotrzymywanie obietnic czy realizowanie propozycji to zupełnie ci innego. W kampanii wyborczej prześcigano się w obietnicach wyborczych , a te w normalnie działającej demokracji powinny być programem jaki dana partia chce zrealizować. Nie dotrzymywanie obietnic powinno być bezwzględnie karane wycofywaniem poparcia dla partii.(to jest w istotnym interesie wyborców , bo inaczej będą manipulowani przez polityków, pisałem o tym na blogu Passenta)

  62. jakowalski
    1 listopada o godz. 17:13 891
    Pisanie „Natomiast dopłaty na dzieci są zawsze impulsem rozwojowym, jako że pobudzają one popyt, a co za tym idzie produkcję, a tym samym zwiększają także wpływy do budżetu z takich podatków jak VAT, CIT i PIT” to demagogia – tak owszem wpłyną ale w jakim stopniu ile można spodziewać się zwrotu z tych wydanych 30 mld?
    Potrafi Pan to oszacować? Jeżeli nie to niech pan poszuka w necie – ludzie to już szacowali – nawet jak by te wszystkie 30 mld ludzie wydali na obciążone Vat’em zakupy to zwrot wyniósł by około 4mld- max5 mld. ale to zupełnie nieprawidłowe liczenie bowiem dano wszystkim w tym ogromnej liczbie tych którzy mają dostatecznie dużo na dzieci, a więc zwrotu można się spodziewać nie wyższego jak 3mld , a wiec 27 mld chwilowo zainwestowane z niewiadomym czasem zwrotu. W PiT dodatki na dzieci nie są opodatkowane , a więc zwrotu nie będzie. CiT to gdybanie bo to oszacować niezwykle trudno i na dodatek pieniądze tak natychmiast gospodarki nie napędzają.
    Niech Pan nie pisze bzdur

  63. Polak jest skapcem gorszym od zyda i szkota razem wzietych. Taka jest plynna i mniej plynna rzeczywistosc. Nawet swemu dziecku nie pomoze. Wrecz przeciwnie polak pasozytuje na swym dziecku juz przez 26 lat.

    **Gdy Unia daje dotacje dla Polski polak sie nie sprzeciwia. Nie ma glosow troski ‚drodzy europejczycy’ nie dawajacie nam pieniedzy, po okolo 60 mld zl co roku po 2005, przeciez to was zrujnuje.
    **Gdy przebaczono Polsce polowe dlugu w 1990 nie bylo glosow ani sprzeciwow ‚drodzy obywatele umilowanego zachodu’ nie przebaczajcie nam dlugow, przeciez to was zbnakrutuje.
    **Nie ma rowniez sprzeciwu wobec pieniedzy przesylanych do Polski przez polskich emigrantow z calego swiata.
    **Nigdy nie bylo sprzeciwu gdy co roku polskie dzieci byly i sa obciazane nowymi porcjami dlugu publidznego rzedu 20-55 mld zl. Co roku !!! Bo polski dorosly po prostu lubi pasozytowac na swych dzieciach. To stalo sie nalogiem. Taka jest plynna i mniej plynna rzeczywistosc.

    Gdzie tam,… polak jest nawet bardzo hojny w swej glupocie bo oddaje caly kapital wypracowany w Polsce pod zarzad obcych bankow aby obcy obracali tym kapitalem dla swego obcego dobra.

    Gdzie tam, polak jest jeszcze bardziej hojny w swej glupocie bo pozwala obcym korporacjom na nie placenie podatkow.

    Gdzie tam, hojnosc jest nawet wiksza w swej glupcie, bo pozwolono okolo 20000 polskim biznsom zarejerstwowac sie w rajach podatkowych aby nie placili w Polsce podatkow. Tylko na Cyprze 10000.

    Ale gdy padlo haslo ‚pomozmy polskim dzieciom, dajmy im po 500 zl miesiecznie’…. jest pelno wrzaskow. Polak nawet nie pomoze w swym wlasnym przetrwaniu. Aby nacja przetrwala. Nawet bydlo robi to w sposob naturanly. Taka jest plynna i mniej plynna rzeczywistosc.

  64. Wiekszosc ignoruje fundametalne informacje i nieustannie rzuca klody pod propozycje 500 zl dla dziecka.

    Wielokrotnie Szydlo powiedziala miedzy innymi. W 2007 wplywy podatkowe do budzetu wynosily 17.5% PKB. Obecnie 13.00%. Platforma byla tak laskawa ze pozwolila sobie na zmniejszenie efektywnosci sciagania podatkow. To zmniejszenie efektywnosci sciagania podatkow kosztuje okolo 78 mld zl rocznie.

    To nie PIS kupuje sobie glsy propozycja 500 zl na dziecko co ma kosztowac 30 mld zl rocznie. To Platforma zaplacila za glosy ktore dostala 78 mld zl.

  65. axiom,
    Myli Pan wszystkie podatki z podatkiem VAT.
    Ponadto spośród wielu możliwych przyczyn zmniejszenia wpływów z VAT wymienia Pan tę jedną, którą najłatwiej było wykorzystać w kampanii wyborczej („niekompetencja lub wręcz sabotaż rządu przypadkowych nieudaczników”). Polecam pierwsze trafienie w google: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/wplywy;z;vat;jeszcze;nigdy;nie;byly;tak;niskie;rzad;sie;mylil,69,0,1477189.html
    Jeśli zawarta w tamtym artykule elementarna wiedza dotarła do tzw. ekspertów PiS, to już widzę tę łysinę wydrapaną na ich głowach: deficyt budżetowy już teraz wynosi ok. 40 mld zł ROCZNIE – skąd więc wziąć kolejne 30 mld? A gdzie obiecane podwojenie nakładów na naukę? Zwolnienie KGHM z podatku? Odbudowa Stoczni Szczecińskiej? Cofnięcie reformy emerytalnej? „Repolonizacja” banków? Tu ma Pan dość kompletną listę:
    http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/obietnice-wyborcze-pis-ma-byc-zrealizowane_714092.html

  66. axiom1
    2 listopada o godz. 7:20 897
    Jesteś ignorantem ekonomicznym. Zobaczysz sukcesy PiS w sprawie uszczelniania VAt

  67. Płynna rzeczywistość
    2 listopada o godz. 9:10 898
    Nic do ciebie nie dociera. Odsylasz do mniej niz obiektywnych i nieuczciwych publikacji.
    Tak Polska jest w zlym stanie. Rzad lekarza pediatry zatwierdzil budzet na przyszly rok z deficytem 55 mld zl. Tego nik nie kwestionowal. Nierobstwa, niechlujstwa i barku kompetencji PO nikt nie krytykowal. Wrecz przeciwnie, wszyscy tu w Polityce wychwalali dyktaotra Donka. A sytuacja kraju sie systematycznie pogarszala.

    PIS nie naprawi nic byskawicznie. Musza zaczac od wieloletniej strategi rozwoju polskiej gospodarki. Przedewszystkim zaczac od audytu stanu polskiej gospodarki.
    Rozliczyc Donka za niechlujstwo.

    Proponuje „the public banking solution” autor Ellen Brown, z amazaon.com Tam sa opisane przyklady ‚cudow’ ekonomicznych a raczej ekonomicznej logiki i rozsadku czolowych krajow.

  68. maciek.g
    2 listopada o godz. 10:52 899

    Gdyby odemnie zalezalo ja bym calkowicie zlikwidowal Vat. Vat jest wrogiem biznesu-gospodarki-ekonomi No.1. To jedna z glownych przyczyn niskiego rozwoju.
    Podobnie jak akcyza.
    Vat i akcyze nalezy zastapic progresywnymi podatkami PiT i CiT. Dodatkowo bym opodatkowal przedstawicieli nauk spoleczno-humanitarno-pasozytniczych,….
    Przyklad, dla historykow, filozofow, socjologow, archeologow srodziemnomordkich,…. egipcjologow,…. PIT plus 10-15%.

  69. azur
    Zgoda: żeby komuś dać te 500 zł z budżetu, to trzeba innym je zabrać, jako że w krótkim okresie czasu zarządzanie budżetem państwa jest grą o sumie zerowej. Ale jest komu zabrać: politykom (obniżka płac i diet ministrów, posłów i senatorów, obniżka wydatków na prezydenta, jego kancelarię oraz na na kancelarię prezesa rady ministrów, likwidacja dotacji dla partii politycznych etc.), wojsku (przecież nawet wydając 10 razy tyle, czyli po 200 mld zł na rok na tzw. obronność nie zbudujemy armii, lotnictwa i floty wojennej zdolnej do stawienia czoła Rosji czy Niemcom, a z kolei z agresją ze strony pozostałych sąsiadów, w tym także znajdującej się w rozsypce Ukrainy, poradzimy sobie za pomocą policji, straży granicznej i pospolitego ruszenia); można też radykalnie zmniejszyć wydatki na emerytury i renty uzdrawiając rynek pracy, przez co nie będzie konieczności „uciekania” bezrobotnych na renty inwalidzkie czy też wcześniejsze emerytury oraz można przecież renegocjować warunki spłaty zadłużenia państwa, które kosztuje nas co roku ponad 80 mld zł, a także zaprzestać zadłużania się przez państwo, przez co nie będzie w przyszłości konieczności wydawania z budżetu pieniędzy na spłatę długów państwa.

  70. Szanowni Państwo, chciałam serdecznie podziękować za ożywioną i niekiedy pełną emocji dyskusję, która toczy się pod moim ostatnim wpisem. Rozumiem, że mój tekst był co najwyżej pretekstem do prowadzonej przez Państwa debaty, niemniej bardzo mi miło, że zaglądają Państwo na ten blog;) Z pozdrowieniami, M.S.

  71. Maciek. G.
    – Zarzucasz mi demagogię, jako że nie chcesz zrozumieć, że państwo to nie jest stragan z pietruszką, że zarządzanie państwem wymaga dbania także, a nawet przede wszystkim o jego przyszłość, a jaką przyszłość ma Państwo Polskie bez Polaków?
    – Nie bierzesz także pod uwagę mnożnika: złotówka wydana na dziecko oznacza bowiem nie tylko zwiększenie wpływów z VATu o te kilkadziesiąt groszy, ale także zwiększenie dochodów producentów i pośredników, co oznacza m. in. zwiększone wpływy także z PITu i CITu. Poza tym, jak to już starałem się wyjaśnić – tu trzeba myśleć jak ekonomista, a nie jak księgowy i tym samym widzieć te 500 zł na dziecko nie jako bezproduktywny wydatek na bieżącą konsumpcję, ale jako na inwestycję, która przyniesie zyski: tyle że nie od razu, ale dopiero za kilka, kilkanaście a nawet i kilkadziesiąt lat.
    – Proszę mnie nie obrażać. Jestem z wykształcenia i zawodu ekonomistą i dobrze wiem czym grozi emisja pustego pieniądza, ale przypominam, że największym skarbem każdego państwa nie są jego złoża minerałów, urodzajna gleba czy nawet sprzyjający ludziom klimat, a jego ludzie. Jeśli się w ludzi nie inwestuje, to ma się sytuacje taką jak n.p. w szejkanatach (emiratach, królestwach „bananowych” pseudo-republikach etc.) arabskich, które choć siedzą na „płynnym złocie”, są tragicznie wręcz zacofane ekonomicznie i kulturowo, a kiedy się im to „płynne złoto” wkrótce skończy, to czeka je zapaść gospodarcza. Porównaj teraz te emiraty czy też szejkanaty arabskie z Japonią, Koreą Południową, Singapurem czy też Szwajcarią – państwami, które z powodu braku bogactw mineralnych dbają o swoją przyszłość poprzez rozwój swojego własnego przemysłu, swojej własnej nauki i swojej własnej myśli technicznej. Ale aby rozwijać naukę i myśl techniczną, to potrzebni są ludzie, i to dobrze wykształceni. A tacy ludzie nie biorą się przecież z niczego – w nich trzeba zainwestować, także pomagając ich rodzicom w okresie, kiedy ci przyszli naukowcy czy wynalazcy są dziećmi. Obawiam się jednak, że ty tego nie zrozumiesz, jako że ty patrzysz na wydatki na dzieci jak na bezproduktywną konsumpcję, a nie jak na dochodową w przyszłości inwestycję. 🙁

  72. jakowalski
    2 listopada o godz. 11:48 902
    liczenie że politycy sobie uszczupla przychody (bez wymuszenia tego) jest super naiwnością.

  73. Płynna rzeczywistość
    1. Deficyt budżetowy – analizuje tu głównie dane za rok 2013, jako że brak jest wciąż w sieci dokładnych danych za rok ubiegły (2014). Otóż najwięcej można zaoszczędzić w budżecie państwa na wydatkach na:
    – wojsko, na które wyrzuca się co roku ponad 20 mld zł, a w zamian nic nie otrzymuje, jako że przecież nawet wydając po 200 mld zł na rok nie zbudujemy armii, lotnictwa i floty wojennej zdolnej do stawienia czoła Rosji czy Niemcom (Rosja wydaje na zbrojenia ponad 300 mld PLN na rok a Niemcy prawie 200 mld), a z agresja ze strony pozostałych sąsiadów, w tym także znajdującej się w rozsypce Ukrainy, poradzimy sobie za pomocą policji, straży granicznej i pospolitego ruszenia;
    – instytucje polityczne, na które wyrzuca się co roku ponad 5 mld zł, a które przecież nie wymagają finansowania z pieniędzy podatników;
    – emerytury i renty, na które wydaje się co roku ponad 200 mld zł ze względu na ogromne bezrobocie, przez co osoby zdolne do pracy „uciekają” z chorego polskiego rynku pracy na wcześniejsze emerytury i renty inwalidzkie. W warunkach zdrowego rynku pracy można by zaś zaoszczędzić miliardy złotówek, jako że Polacy zamiast występować o renty i wcześniejsze emerytury, czerpali by środki na swoje utrzymanie ze swojej własnej pracy. Nie oszukujmy się: naprawdę niezdolnych do pracy jest w Polsce tylko garstka. Hawking zarabia na swoje utrzymanie będąc sparaliżowany w ponad 90%. Dziś, dzięki nowoczesnej technologii, zarabiać może także niewidomy, osoba bez nóg etc. Tyle, że takiej osobie trzeba pomóc w uzyskaniu kwalifikacji i w urządzeniu dla niej stanowiska pracy, a nie liczyć na „cudowne” właściwości owej „ręki rynku”, której przecież jeszcze nikt nigdzie nie widział;
    – i wreszcie wydatki na obsługę zadłużenia, które wynoszą obecnie ponad 80 mld zł na rok. Gdyby władza nas nie zadłużała w prywatnych bankach, to nie byłoby deficytu budżetu, a mielibyśmy jego nadwyżkę, co można by przełożyć także na obniżkę najgorszych podatków, czyli regresywnego, dławiącego popyt VATu i PITu, który wręcz zniechęca do pracy.
    2. Popatrzmy też na stronę dochodową budżetu. Otóż dochody państwa można znacznie zwiększyć egzekwując, i to skutecznie, podatki CIT od firm zagranicznych, okładając extra podatkiem zyski ze spekulacji, czyli z giełdy a przed wszystkim zyski banków pochodzące z lichwy a także zwiększając PIT dla milionerów i osób czerpiących swe dochody ze źródeł innych niż ich własna praca.

  74. Własne dzieci powinny być zabezpieczeniem na starość jak to „drzewiej” bywało. Nie można tego zrobić jak dawniej poza chłopską wielopokoleniową rodziną mieszkającą razem w tym samym domu na wielohektarowym gospodarstwie. Ale tych też jest coraz mniej.
    Jeżeli ktoś współcześnie w mieście wychowuje dzieci to tylko i wyłącznie w nie inwestuje nie oczekując na jakikolwiek zysk z tego interesu. Jak dzieciom się powiedzie to można jedynie pochwalić się przed rodziną i znajomymi. W Polsce to już plaga z tym chwaleniem się jak to dzieciom się powiodło, najlepiej za granicą chociaż samemu jak się żyło w biedzie tak dalej się w tej biedzie żyje.
    A gdyby tak rodzice mieli prawo do części dochodu, który to ich dzieci wypracowują dla państwa polskiego. Jest to chyba moralnie słuszne. Czy nie byłoby to najlepsze, zachęcające do robienia dzieci i zabezpieczające konkretnie, poza emeryturą rozwiązanie na starość.

  75. Maciek
    Przed Rewolucją Francuską wyśmiewano a nawet surowo karano tych, którzy postulowali ograniczenie wydatków dworu królewskiego. A skończyło się tym, że obecnie we Francji wydaje się zero euro na dwór królewski…

  76. jakowalski
    2 listopada o godz. 12:00 904
    Z wpisów sądziłem że dyskutuję z ignorantem w sprawach ekonomi.
    Mimo zapewnienia Pani, że jest z wykształcenia i zawodu ekonomistą w dalszym twierdze, że jest pani ignorantką w sprawach ekonomicznych.
    Jeśli się jest ekonomistą to nie można twierdzić, że dziś warto w coś zainwestować, bo to na pewno kiedyś w przyszłości się opłaci, nie oceniając jak to inwestowanie zaważy na finansach kraju.
    A to zdanie to kuriosum
    „– Nie bierzesz także pod uwagę mnożnika: złotówka wydana na dziecko oznacza bowiem nie tylko zwiększenie wpływów z VATu o te kilkadziesiąt groszy, ale także zwiększenie dochodów producentów i pośredników, co oznacza m. in. zwiększone wpływy także z PITu i CITu. Poza tym, jak to już starałem się wyjaśnić”
    Jak się pisze takie rzeczy to proszę przedstawić rachunek ekonomiczny i wykazać ile wpłynie ( i dlaczego)
    Jakby napędzanie gospodarki pieniędzmi było tak proste jak Pani przedstawia to warto by pożyczać skąd można i pompować w rynek.
    Niestety tak nie jest.

  77. Panie Witoldzie,
    „Ukradł” Pan mój pomysł, więc skoro 2 osoby wpadły na to samo, to coś w tym musi być. To emerytury powinny zależeć od liczby dzieci. Tak po prostu. Powiedzmy, że mógłbym 20% mojej składki emerytalnej przeznaczyć na emeryturę mamy i taty, a dopiero resztę do wspólnego worka. W ten sposób owdowiała niepracująca matka 4 dzieci na dzień dobry miałaby emeryturę w wysokości 80% średniej emerytury. Jednocześnie emerytury osób bezdzietnych spadłyby o 20%.

    Innymi słowy: to państwowy system emerytalny jest jedną z głównych przyczyn kryzysu demograficznego. Nie chodzi o to, by go znieść, tylko by go zreformować, aby zaczął spełniać też inne funkcje społeczne.

    Nie widzę powodu, dla którego czwórka dzieci moich rodziców ma płacić tyle samo na jej emeryturę co na emeryturę osoby, która całe życie korzystała z życia jako bezdzietny singiel.

  78. Witold
    2 listopada o godz. 15:23 907
    Ciekawe przemyślenia. Zgadzam się ze obecnie inwestycja w dzieci w mieście jest bardzo ryzykowna. Choć moja ciotka mówiła że ten co ma dzieci żyje jak biedak , a umiera jak król , ale to nie zawsze się sprawdza. Z doświadczenia wiem, ze dzieci często liczą się z rodzicami gdy ci mają jakiś majątek. Jeżeli za życia go przekażą szybko mogą wylądować w domu starców.
    System emerytur mamy jaki mamy i w większości on od Bismarcka się ciągnie. Za jego czasów dla rządzących był doskonały , a obecnie czkawką się odbija.

  79. maciek g.
    1. Nie jestem panią. Skąd ten pomysł?
    2. Każda inwestycja pociąga za sobą ryzyko, ze się nie uda, ale to przecież nie znaczy, że nie powinno się inwestować w przyszłość. Poza tym, to na inwestycje można i często wręcz należy się zadłużyć. Nie powinno się zaś zadłużać, tak jak obecna Polska i Polacy, czyli na bieżącą konsumpcję.
    3. Naprawdę nie rozumiesz, że złotówka wydana przez ciebie znika tylko dla ciebie, że dla innej osoby czy też firmy jest ona dochodem, z którego opłacany jest podatek oraz że ta złotówka wydana przez ciebie pobudza gospodarkę, jako że jeśli wydasz ją w sklepie na zakup mleka, to sklep jej w całości nie zatrzyma, tylko wyda dalej na zakup mleka w hurtowni albo mleczarni, a ta ostatnia zakupi za część tej twojej złotówki mleko u rolnika, który też z kolei wyda część tej twojej złotówki na zakup towarów potrzebnych mu do prowadzenia gospodarstwa itd.? Czy naprawdę muszę ci tłumaczyć aż tak elementarze sprawy?
    3. Jak to już pisałem: gospodarka (a to jest coś więcej niż rynek), jest w stanie wchłonąć w danym momencie tylko ograniczoną ilość pieniędzy. Niemniej, w obecnych warunkach, czyli ogromnego bezrobocia (realnie ponad 20%) i słabego wykorzystania mocy produkcyjnych (najwyżej w połowie), to gospodarka może wchłonąć spora ilość pieniędzy, jako że znajduje się ona obecnie w głębokiej recesji. Nie grozi więc jej „przegrzanie”, czyli niemożliwość wchłonięcia dodatkowej emisji pieniądza. I jak to już pisałem: odróżnij pożyczanie na cele inwestycyjne od pożyczania na cele konsumpcyjne. To pierwsze tylko czasem oznacza wpadnięcie w spiralę zadłużenia,a to drugie w praktyce to prawie zawsze oznacza wpadnięcie w spiralę zadłużenia.
    Płynna rzeczywistość
    A co jeśli ktoś nie miał dzieci, ale był wybitnym specjalistą i zarabiał dużo, a więc też płacił wysokie podatki i wysokie składki na ZUS, a ktoś inny wychował obiboków, siedzących wiecznie na zasiłkach z opieki społecznej albo też wyłudzających renty inwalidzkie? Pomyślałeś o tym?

  80. @płynna rzeczywistość
    Cieszę się, że jest ktoś, kto podobnie myśli jak ja. Sprawą otwartą jest czy pieniądze byłyby ze składki emerytalnej czy z innych podatków, które płaci się państwu. Ciekawe co by powiedzieli Polacy na ten temat, gdyby przeprowadzić sondę, a co kompetentni specjaliści od budżetu państwa.
    To miałoby jeszcze ten aspekt, że młodzi ludzie wyjeżdżając za granicę do pracy wiedzieliby, że nie płacąc podatków w Polsce zmniejszają dochody swoich rodziców. Rodzice w takim razie z całą pewnością sami z siebie uczyliby swoje dzieci patriotyzmu i miłości do ojczyzny. 🙂
    Płacąc 500 złoty państwo nie ma gwarancji, że rodzina mówiąc poprawnie politycznie” dysfunkcyjna”nie staje się nią jeszcze bardziej. Po co pracować skoro pieniądze i tak wpływają na konto. W ten sposób wychowuje się następne pokolenie roszczeniowców. Jaka jest gwarancja, że dzieci z tych rodzin jak dorosną będą pracować w Polsce, a nie „u Niemca”?

  81. @maciek.g
    w tym systemie dzieci płacąc nawet wysokie podatki wiedziałyby, ze odpowiedni procent z nich trafia do ich rodziców, a po ich śmierci (jeżeli rodzice byliby oszczędni) znowu do nich.
    Nawet jedno dziecko dobrze wykształcone, a co za tym dobrze zarabiające i i w związku z tym płacące wysokie podatki mogłoby znacząco podnieść dochody swoich rodziców na emeryturze.
    Jeżeli ktoś widzi minusy tego rozwiązania chętnie podyskutuję.

  82. Witold
    Niestety, ale twój pomysł jest po prostu bez sensu, jako że dyskryminuje on osoby bezdzietne oraz Polaków pracujących zagranicą. Dziwne, że ty tego nie widzisz. 🙁
    Poza tym, to pracując za granicą, nabywa się prawo do zagranicznej emerytury. A ponieważ emerytury są z reguły znacznie wyższe zagranicą (mowa jest tu o krajach, gdzie pracują emigranci z Polski), to twoje rozwiązanie wcale nie zmniejszy rozmiarów ucieczki Polaków z Polski, a tylko spowoduje, że jak Polak raz wyjedzie w celach zarobkowych z Polski, to już nigdy do niej na stałe nie wróci, czyli skutki twej „reformy” będą o 180 stopni inne niż zamierzone. 😉

  83. @jakowalski
    Osoby bezdzietne mogłyby oprócz emerytury odkładać na dodatkowy fundusz, dokładnie to co inni inwestują w swoje dzieci. Wierz mi to wyjdzie niezła sumka. Poza tym w kraju i na świecie sierot nie brakuje, które można przygarnąć. Jestem także za in vitro.
    System ten można wprowadzić (tu się trochę rozmarzyłem) w całej Unii Europejskiej i wtedy rodzice w kraju dostawaliby także pieniądze „od Niemca”.
    Oczywiście, że jestem za tym, żeby osoby, którzy nie wpowadzą swoich dzieci do obiegu gospodarczego były przy wypłacie emerytury „dyskryminowane”. Ale jak pisałem powyżej mają one z kolei lepsze możliwości, aby finansowo zabezpieczyć się na starość.

  84. Witold
    Zrozum, że nie da się dziś, w epoce wirtualnego pieniądza, indywidualnie oszczędzić na starość, jako ze pieniądz od dawna nie ma wartości, a tylko zmienną siłę nabywczą. Jedynym gwarantem realnej wartości emerytur jest obecnie tylko dobry stan gospodarki w przyszłości, a wiec należy inwestować w rozwój gospodarki oraz w rozwój kadr dla niej potrzebnej, a to znaczy, że trzeba inwestować w dzieci, które mamy.
    Nie każdy nadaje się też na przybranego rodzica, a in vitro jest wręcz szkodliwe w sytuacji, gdy problemem ludzkości numer jeden jest od dawna przeludnienie, które przecież wciąż narasta, a ziemi uprawnej ani surowców mineralnych nam przecież nie przybywa, a wręcz ubywa
    Powtarzam: nie da się dyskryminować osób bezdzietnych, gdyż to jest niezgodne z prawem: polskim, unijnym i jakim jeszcze zechcesz. Nie da się bowiem indywidualnie finansowo zabezpieczyć na starość, o czym już ci napisałem. Zrozum też, ze nie ma prostego sposobu na naprawę Rzeczypospolitej.

  85. jakowalski
    2 listopada o godz. 21:00 912
    Jak na ekonomistę to przykro mnie to stwierdzić , ale wypowiedzi czysto dyletanckie.
    Ad2 na inwestycje wcale nie należny się zadłużać. Zadłużamy się wtedy gdy nie mamy odpowiednich funduszy i przewidujemy zwrot z zyskiem pożyczonych pieniędzy. Pożyczka ma to do siebie, że kosztuje i im dłuższy zwrot kredytu tym drożej. Biorąc pożyczki trzeba bardzo odpowiedzialnie ocenić stopień ryzyka bo można nawet doprowadzić do katastrofy (bankructwa jeżeli chodzi o przedsiębiorstwo, lub zapaści jeżeli chodzi o kraj).
    Ad3 Jak widzę to ty zupełnie nie rozumiesz sprawy o której piszesz.
    Pobudzanie gospodarki zależy od wielu czynników i jednym z nich jest zysk ze sprzedaży. Ta złotówka o której piszesz wcale nie musi napędzić gospodarki, bowiem to co wypracuje może zostać zabrane przez państwo podatkami. W PRL też ludzie wydawali złotówki i jakoś kiepsko szło z rozwojem kraju. Złe prawa i ich nadmiar mogą całkiem sparaliżować gospodarkę, tak jak i nadmierne upolitycznienie kraju. Zła władza potrafi znacznie skuteczniej niszczyć kraj niż słaby obrót pieniądza.
    AD4 Bezrobocie faktyczne to zupełnie co innego niż te wykazywane przez gus. Po drugie to nie od bezrobocia zależy możliwość wykorzystywania dla zysku wpompowywanych środków pieniężnych. (choć oczywiście istotne jest czy łatwo jest zdobyć pracownika o odpowiednich kwalifikacjach)
    To ile gospodarka, korzystnie dla jej rozwoju może przyjąć środków zależy od wielu czynników i jednym z ważniejszych jest koniunktura.
    Wpompowanie nadmiernych środków (a te oczywiście pochodzą z pożyczki (pożyczek)) powoduje znane wszystkim przeinwestowanie i załamanie gospodarki – bo długi trzeba spłacać, a przychody zbyt małe by na spłaty starczyło. Dlatego gdy istnieje obawa przeinwestowania schładza się gospodarkę , by do tego nie dopuścić.
    Problemem dla kraju nie jest konsumpcja , ale wyprowadzanie zysków z niej za granicę co zubaża, po pieniądz ucieka i nie wraca.

  86. A więc (nie zaczynamy zdania od a więc) In vitro może być odpowiedzialne za przeludnienie na świecie.
    Tego argumentu przeciw tej metodzie jeszcze nie słyszałem. Trzeba natychmiast Pawłowicz poinformować.

  87. Witold
    Nigdzie nie napisałem, że zabiegi zapładniania in vitro mogą być odpowiedzialne za przeludnienie na świecie, a tylko, że problemem ludzkości jest nadmiar, a nie brak dzieci. Oczywiście, przeludnienie jest problemem w skali makro, zaś bezpłodność, która dotyka przecież tylko znikomą mniejszość ludzi, jest problemem w skali mikro. Niemniej wydawanie pieniędzy podatników na zabiegi zapładniania in vitro jest bezsprzecznie nieracjonalne w sytuacji, gdy problemem numer jeden ludzkości jest przeludnienie, na dodatek na planecie, na której ubywa ziemi uprawnej oraz bogactw mineralnych. Poza tym, to osoby bezpłodne mają uszkodzone swoje DNA, a więc po prostu nie powinny się one rozmnażać, a tym samym przekazywać dalej swoje uszkodzone geny.

  88. Maciek
    1. Znów brak ci jest kultury dyskusji. Poza tym, z braku argumentów ad rem, atakujesz mnie ad personam, czyli że po prostu brak ci uczciwości w dyskusji. 🙁
    2. Nigdzie nie napisałem, że musimy się zadłużać na inwestycje, a tylko że pożyczanie na cele inwestycyjne ma sens w odróżnieniu od pożyczania na cele konsumpcyjne, czyli to, co obecnie robi Polska jako państwo oraz Polacy jako osoby prywatne.
    3. Znów myślisz tylko w kategoriach chwilowego zysku, czyli w kategoriach mikro, a nie w kategoriach makro, czyli całej gospodarki. Podatki zaś stymulują gospodarkę, jeśli dochody z nich są wydawane n.p. na cele inwestycyjne. Ale dla ciebie, myślącego wyłącznie w kategoriach swojego własnego portfela, to każda złotówka, którą zabiera ci państwo w formie podatku, to jest złotówka stracona, mimo że często ona wraca do ciebie, choćby w postaci usług służby zdrowia, systemu edukacji etc. Zgoda – jakość tych usług nie zawsze jest idealna, ale zrozum, że bez pomocy państwa, to by ciebie było stać ani na edukację na poziomie wyższym niż kilka klas szkoły podstawowej ani też nawet na prostą operację w szpitalu. Co do PRLu, to on się lepiej rozwijał niż obecna Rzeczpospolita. Widzę także, że jesteś skrajnym liberałem, który uważa, że państwo mu tylko przeszkadza. Dlaczego więc nie wyjedziesz do Somali, gdzie praktycznie nie ma państwa a więc także i podatków?
    4. Znaleźć odpowiedniego pracownika jest dziś bardzo łatwo – tyle, że trzeba mu zapłacić, a że polski przedsiębiorca chciałby mieć inżyniera z 10-letnim stażem pracy za 1000 zł miesięcznie brutto, to polscy, pożal się Panie Boże, przedsiębiorcy narzekają na rzekomy brak pracowników. Poza tym, to jak ci to już tłumaczyłem, obecnie gospodarka Polski znajduje się w głębokiej recesji, z ogromnym bezrobociem i bardzo niskim wykorzystaniem zdolności produkcyjnych, a więc nie grozi jej tzw. przegrzanie. Problemem gospodarczym Polski numer jeden jest dziś zbyt niska konsumpcja spowodowana zbyt niskimi dochodami ludzi pracy. Ucieczka zysków (a więc kapitału) za granicę jest dziś w Polsce także bardzo poważnym problemem, ale nie numer jeden.

  89. Witold
    2 listopada o godz. 21:37 914
    Coś w tym jest co piszesz. Są na świecie systemy prorodzinne dofinansowujące rodziców z dziećmi. Nie wiem jak to wpływa na ich emeryturę , ale na pewno pozwala na większe oszczędności i zgromadzenie większych dóbr materialnych oprócz oczywiści zwiększenia standardu życia dzieci.
    System który szkicujesz ma jedną wadę – jest niepolityczny bo skutki będą w bardzo odległym czasie, a tego politycy nie lubią.

  90. Proponuje 50 zl dodatek dla wlascicieli psow. 50 zl na kazdego psa.

    Mam nadzieje ze blogowi eksperci popra ten pomysl z entuzjazmem. Budzet wspomaga osrodki ochorny zwierzat kwota 6.50 na dzien na psa. To jest utrzymanie psa w schornisku kosztuje podatnika 198.25 zl na miesiac. Widac wiec ze lepiej jest dac 50 zl kazdemu kto zaadoptuje psa ze schrorniska. Ponad wszystko to przyjacielskie zwierze bedzie mialo dom.

    Oczywiscie, problemem jest ze niewielu polakow stac na psiadanie psa. Niestety,… W 1980 znany pomocnik elektryka mial 8 dzieci ktore dzieki pomocy panstwa i dzieki zasilkom nie poumieraly z glodu. I jak mu bylo zle, jak on sie butowal, ze az przeskoczyl przez plot o obalil komune. Wiemy to z fantastycznych opowiesci. A tetaz, po cudownej transformacji, pomocnik elektryka, jezeli wogole mialby prace na umowie smieciowej, nie potrafi utrzymac nawet samego siebie.
    Ani zaadoptowac psa.

    Podobnie jest z dziecmi. Utrzymanie dziecka w Domu Dziecka kosztuje znacznie wiecej niz pomoc 500 zl na miesiac dla rodzicow dzieci.

    20 z 28 krajw Uni ma programy pomocy dla dzieci i niezalezne od zarobkow rodzicow. Wszystkie kraje Europy maja programy pomocy dla dzieci.

    A polak jest skapy, gorszy od zyda i szkota razem wzietych ! Gorszy od hieny !

  91. @maciek.g
    Oczywiście rozwiązanie jest niepolityczne, nieideologiczne i nie wali po oczach flagą białoczerwoną.
    Pytanie podstawowe brzmi. Czy państwo ma prawo do 100% dochodów mojego dziecka, które ja wychowałem i inwestowałem w nie.
    Czy jest to OK, że emerytury są dla wszystkich takie same niezależnie od tego czy dziecko wspiera system emerytalny w Polsce czy zagranicą, czy w ogóle chce mu się pracować. Po co mi dzieci jeśli i tak „jakieś dzieci” wypracują moją emeryturę i to często zdecydowanie wyższą niż mają prawdziwi rodzice tych dzieci.

  92. axiom1
    4 listopada o godz. 6:59 923
    żeby dać trzeba mieć. Tam systemy wspomagania rodziny budowane są przez długie lata i to pod presją starzenia się społeczeństwa i spadania przyrostu naturalnego. Polska od 25 lat ma nowy wydajny ustrój rynkowy i niestety dopracowała się bardzo kiepskiej kadry polityków (na własne życzenie wyborców), którzy walczą o swe zyski (a maja gdzieś interes państwa. Mimo to jakieś jaskółki polityki prorodzinnej zaczęły się pojawiać (przykładowo wydłużono znacznie urlopy rodzicielskie i nie jest to działanie jedyne)
    To co zapowiedział (i nie zrealizuje mój dopisek) PiS jest w czystej postaci „kiełbasą wyborczą” i nie ma cię tym co podniecać. Tu nie chodziło o rodzinę lecz o władzę PiS i to możliwie jak największą.
    Jeżeli ludzie nie zrozumieją kiedy faktycznie będą mieli wpływ na polityków (a o tym pisałem) lepiej nie będzie i w polityce prorodzinnej.

  93. jakowalski
    3 listopada o godz. 22:07 921
    Piszesz „Znaleźć odpowiedniego pracownika jest dziś bardzo łatwo” no to powiedz to przedsiębiorcy , bo ci twierdzą, że mają wielkie problemy ze zdobyciem wykwalifikowanego fachowca. Poza tym płacić można tylko tyle, ile się opłaca (nie można dopłacać do interesu bo pójdzie się z torbami). Dlatego wypowiedź twa, że trzeba mu zapłacić jest ignorancją lub demagogią. W biznesie płaci się stosownie do rynku i własnych możliwości. Nie wierz, że polscy przedsiębiorcy nie chcą zarabiać i dlatego sknerząca na wypłatach dla pracowników. (bo takie oszczędności zwykle bokiem firmie j jej zyskom wychodzi). Poprawmy warunki do gospodarowania, poprawmy krepujące prawa, i likwidujmy ich nadmiar , itd a zobaczysz że i płace pracowników się poprawią i faktyczne bezrobocie zmaleje,a nawet zaczną szukać u nas pracy ludzie z poza Polski.

  94. Maciek G.
    Powtarzam: polski przedsiębiorca chce mieć inżyniera z 10-letnim stażem pracy za 1000 zł na miesiąc i dziwi się, ze takowi fachowcy dawno temu już z Polski wjechali tam, gdzie oferuje się im co najmniej 10 razy tyle. Oto przykład z dzisiejszej „Wyborczej”. Zauważ, jak wielkie są wymagania i że nie ma w ogłoszeniu o wysokości wynagrodzenia.
    Mechanic Specialist – Job Description:
    Responsible for the analysis and design of precise mechanical elements for optical measurement system. To succeed, one should be a practical, hands-on engineer with a minimum of 10+ years of experience in the precise mechanics for optical applications. (…)
    Requirements:
    – Higher technical education in mechanics, mechatronics or similar
    – Good knowledge of English language that allows free communication and technical documentation reading
    – Experience in Cost Account Management (CAM)
    – Skilled in the use of solid modelling CAD tools specifically Inventor
    – Understanding of design dimensioning and tolerancing methods and conventions (e.g. true-position dimensioning, geometric tolerancing, etc.), assembly constraints, and kinematics
    – Fundamental modelling and analytical understanding of static and dynamic mechanical properties (e.g. stress, torque, natural frequency, damping, thermal expansion, etc.)
    – Thermal/ structural (static/ dynamic): use of analytical tools including FEA
    – Knowledge about specification and design of electro-mechanical mechanisms and components
    – Knowledge of advanced electro-mechanical systems: servos, positioning systems, piezoelectric devices, position feedback devices
    – Knowledge of system light-weighting techniques/ materials/ trade off analyses
    – Knowledge of passive athermalization techniques/ designs
    – Knowledge of Hermetic and Environmental Seal design
    – Knowledge of Electro-Optics System packaging & Integration
    – Knowledge of advanced materials: alloys, composites, ceramics, thermoplastics, epoxies- Knowledge of advanced manufacturing methods: EDM, rapid prototyping, casting and molding, laser cutting, brazing, etc.
    -Skilled in the use of advanced metrology tools including CMM’s, ESS chambers, Lab View, shake tables, etc.
    – Strong analytical skills
    – Solid statistical background including measurement systems analysis and statistical process control
    – Ability to generate required documentation including design reports, assembly procedures, bills-of-material, test procedures, etc.
    – Experience with MS Office
    – Experience with ZEMAX or ASAP programs is preferred.
    – Experience in the specification, fabrication, and sourcing of customized optical components are preferred.
    – Knowledge of mechanisms for multi-field of view and zoom lenses is preferred.
    Starczy?

  95. Maciej G.
    Widzę, ze ty wciąż wierzysz w magiczną moc wolnego rynku. No cóż, z wierzącym nie da się dyskutować w oparciu o racjonalne argumenty… 🙁

  96. Maciek G.
    Dalej: polski system rynkowy jest wysoce niewydajny, jako że nie jest on wstanie dać pracy milionom Polaków, i to w warunkach, gdy koszta pracy w Polsce należą do najniższych w Europie.
    Witold
    Rozumiem, że nie posyłałeś swych dzieci do państwowych przedszkoli ani też do państwowych szkół, że nigdy nie leczyłeś ich w placówkach państwowej służby zdrowia i że generalnie nigdy nie korzystałeś z w/w usług państwa. Zrozum też, że nie liczba pracujących się dziś liczy, a ich wydajność. Gdyby liczyła się tylko ilość zatrudnionych, to najbogatszym państwem świata były by dziś Indie.

  97. Leonidzie Kowalski.
    Po co zamiesciles tu techniczna specyfikacje. Przeciez ty nie odrozniasz hydrauliki od elektroniki. Ale masz do tego pelne prawo. Przeciez tego nie uczyli na twej spcjalizacji tj lemologia nie-stosowana.

    Zajmij sie powzana sprawa. 50 zl miesiecznie dodatek dla rodziny za psa. To sa powazne oszczednosci bo 6.50 zl kosztuje utrzymanie psa za dzien w schronisku.
    Chyba jestes w stanie wyliczyc powage tych oszczednosci i lobowac za odpowiednia ustawa.

  98. @iajakowalski
    Typowe myślenie chłopa pańszczyźnianego. To nie pan to ty pana utrzymujesz. Wbij to sobie do głowy, bo inaczej nie zrozumiesz.

  99. jakowalski
    4 listopada o godz. 20:57 927
    Po tym twoim kuriozalnym wpisie kończę tę bezowocną z tobą dyskusje dyskusję -szkoda mojego czasu.

  100. Generalnie: „maciek.g”, „Witold” i oczywiście „Axiom” psuja atmosferę na tym blogu.
    maciek.g
    Widzę, że zabrakło ci argumentów ad rem, ale nie potrafisz się do tego przyznać. 🙁
    Witold
    Znów tylko mało kulturalny atak ad personam. Poza tym, to jesteś tanim demagogiem, piszącym, że państwo zabiera 100% dochodów twoim dzieciom.
    Axiom
    Nudny jesteś z tym ciągłym atakowaniem każdego ad personam. 🙁

  101. Gratuluję Pani setnego komentarza 🙂

  102. Dziękuję. Nie powiem, żebym nie była zaskoczona;) I oczywiście, widzę, że mój wpis był jedynie pretekstem dla Państwa ożywionej dyskusji. Jak już pisałam – bardzo dziękuję za czytanie tego bloga i aktywność.

  103. Nie wiem dlaczego nie moge tego nie zrozumiec. Autorka jest niezaskoczona czy nie jest nie zaskoczona. Ale nie powie ale powiedziala. Co znaczy napisala.

  104. Polski jezyk wymaga modernizacji. Jest to jezyk w ktorym coraz trudniej sie porozumiec.
    Byc moze te obiecane 500 zl na dziecko oznacza wlasnie ze obietnica dotyczy ze nie bedzie 500 zl na dziecko. Przeciez to moze byc w stylu dotatnich minusow. W stylu juz tradycyjnych obietnic wyborczych ostatnich 26 lat ktorych nie bylo realizacji. Wrecz przeciwnie. Np dyktator PO Donek Tusk obiecal w kampani wyborczej 2007 poprawe stosunkow z Rosja a doprowadzil je do nanizszego poziomu od zakonczenia IIWS i dalej podzega z Brukseli.

    Dlatego tez „Nie powiem, żebym nie była zaskoczona” nie oznacza ze autorka byla zaskoczona ani ze nie byla zaskoczona.

    Np popularne stwierdzenie „no dobrze” czyli znaczy ze jest dobrze i jest nie dobrze jednoczesnie, a jedno wyklucza drugie. „no to pojedzmy do Krakowa” czli jechac i nie jechac do Krakowa,….itp,itp.

    To dowodzi jak beznadziejne sa te polskie hordy przedstawicieli nauk spoleczno humanistycznych. Nawet jezyka nie potrafia upilnowac. Zorganizowal bym ich w dywizjony i wyslal na nastepne wojne amerykanskiego imperialisty jako mieso armatnie.

    Sprawa jest powazna. Wysylam do firmy w Polsce prosbe o wycene a oni to odbieraja ze wogole wycena mnie nie intersuje. A za to kilku Kowolskich moze trcic prace. W skali kraju jest ich wielu. Tak wiec obietnica Donka ze on poprawi stosunki z Rosja byla oczywista deklaracja ze bedzie dazyl do wojny.

  105. „500 zł na drugie dziecko z biednej rodziny”. Ja nie rozumiem jednego skoro rodzina jest bieda i ledwo starcza im na zaspokojenie podstawowych potrzeb, to czemu decydują się na kolejne i kolejne?!?! Jeśli ta ustawa wejdzie w życie, to dopiero będzie produkcja dzieci w rodzinach biednych, ale nie na zaspokojenie ich potrzeb, a zaspokojenie innych potrzeb jak np. będzie na flaszkę.

  106. Tak, to już fakt. Polska została sprzedana za 500 złotników. Ojczyznę wolną bez Twoich funkcjonariuszy racz nam dać Panie. 🙂

  107. KozioOwski
    Racja! Pomagać powinno się tylko rodzinom zdrowym. Ale jak odróżnić je od patologicznych, nie wpadając w pułapkę inwigilacji?

  108. witam,
    rewelacyjny artykuł, prosimy o więcej 🙂

  109. Naprawdę wierzycie, że ktoś dostanie te pieniądze?

  110. Na całe szczęście nikt nie musi dawać więcej, bo w końcu dali te 500zł. I bardzo dobrze!

css.php