Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

2.09.2015
środa

Dlaczego nie wezmę udziału w referendum

2 września 2015, środa,

Od uzyskania czynnego prawa wyborczego – a było to dobre kilkanaście lat temu – do głowy mi nie przyszło, że mogę nie iść na wybory lub nie wziąć udziału w referendum. Brałam udział w wyborach także wtedy, gdy miałam wrażenie, że wskazując przedstawicieli władz, głosuję raczej „przeciw” niż „za”. Żałowałam i żałuję, że tak liczna grupa Polaków dobrowolnie rezygnuje z przysługującego im prawa. Tym razem jest inaczej – nie wezmę udziału ani w referendum, które odbędzie się w najbliższą niedzielę, ani w tym, które być może odbędzie się przy okazji wyborów parlamentarnych. A ten brak aktywności obywatelskiej uważam za najlepsze, co jako obywatelka mogę zrobić.

Uważam, że oba referenda nie są tym, czym teoretycznie powinny być. Nie są sposobem na konsultacje społeczne, nie są formą dialogu między władzą a społeczeństwem.

Trudno bowiem uznać za sensowne poddawanie pod dyskusję spraw, w stosunku do których większość Polaków nie ma wyrobionej opinii i to nie dlatego, że są niemądrzy lub leniwi intelektualnie, ale dlatego, że albo ich te kwestie mało dotyczą (problem „utrzymania dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe”), albo ich rozstrzygnięcie wymaga specjalistycznej wiedzy i nawet eksperci mają wątpliwości w stosunku do następstw proponowanych zmian (sprawa JOW-ów).

Trudno oczekiwać, że sensowne będą konsultacje społeczne, gdy pytania referendalne „są tendencyjne” (kto z podatników nie chciałby, aby w przypadku „wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego” spory rozstrzygać na korzyść podatnika?) oraz niejasno sformułowane (do jakiego wieku miałby być obniżony wiek emerytalny i jak długi staż pracy uprawniałby do uzyskania świadczenia?).

Wcale mnie nie dziwi, że zgodnie z wynikami sondażu CBOS niemal 60 proc. respondentów nie wie, czego konkretnie dotyczy referendum zaplanowane na najbliższą niedzielę.

Oba referenda z pewnością nie są przykładami działań politycznych, w których chodziłoby o konfrontację odmiennych wizji dotyczących ważnych dla społeczeństwa spraw, o realny spór oraz o podjęcie sensownego wyboru. W obu przypadkach ani spór nie jest realny (jak rozsądnie spierać się na temat, o którym niewiele wiadomo, a i sama istota tego sporu nie jest jasno opisana?), ani wybór nie jest sensowny (miło byłoby przecież pracować krócej, jednak nie można zapominać, że konsekwencją tego będzie niższa emerytura).

Prezydent Bronisław Komorowski, podejmując decyzję o rozpisaniu referendum po niespodziewanej przegranej w I turze wyborów, postąpił – delikatnie mówiąc – nieroztropnie. Prezydent Andrzej Duda, proponując referendum bis, działał populistycznie. Wybrał dwie kwestie (posłanie sześciolatków do szkół oraz podwyższenie wieku emerytalnego), które budzą gorące emocje, a przede wszystkim podkreślają podział między PO oraz PiS, i postanowił poddać je pod głosowanie, zawieszając problem konsekwencji „odkręcania” reformy edukacji oraz reformy emerytur.

Przypuszczam zresztą, że obaj postulujący referenda prezydenci dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że szanse, iż uzyskane wyniki będą wiążące – frekwencja przekroczy 50 proc. – są minimalne. (Pomijam już wątpliwości zgłaszane przez konstytucjonalistów dotyczące tego, czy tak sformułowane pytania w ogóle są „materią referendalną”). Chodziło raczej o zamanifestowanie „przejęcia inicjatywy” po porażce w I turze wyborów oraz o zdobycie „dowodu” na to, że reformy wprowadzone przez obecny rząd nie są społecznie akceptowane.

W obu przypadkach pomysł rozpisania referendum trudno uznać za przykład działań, które miałyby inny niż populistyczny sens. Dlatego tym razem z czystym sumieniem nie skorzystam z przysługującego mi prawa obywatelskiego. Zamiast iść do lokalu wyborczego, zajmę się rozstrzyganiem kwestii: „Czy jesteś za posyłaniem sześciolatków do Lasów Państwowych i pozostawieniem ich tam aż do osiągnięcia wcześniejszego wieku emerytalnego”?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. ” nawet eksperci mają wątpliwości w stosunku do następstw proponowanych zmian (sprawa JOW-ów). ”

    To duzo mowi o poziomie polskich ekspertow.

    Kim oni sa ? Ustawieni na rezimowych posadkach skad moga tylko wychwalac reezim i intniejacy balagan. Aby nie podpasc.

    Polscy eksperci to szczyt hipokryzji. Wychwalaja ‚wolny rynek’ podobnie jak patie polityczne ale sami potrafia tylko zerowac na budzecie i podatniku. Podobine jak partie polityczne. Dlatego tez ‚maja wapliwosci odnosnie Jow-ow.

    Bo sie boja demokraci i wolnego rynku. Podobnie jak partie polityczne.

    W systemie politycznym DOZYWOTNY PARTYJNY DYKTATOR — PODDANI WASALE nie ma miejsca na prace umyslow.

    Kazdy umysl jest zagrozeniem, wyzwaniem i wrogiem dla dyktatora. Jow-y z tym skoncza.

    Dodatkowa tragedia jest ze na czele parti politycznych w Polsce stali nawet absolwenci szkol podstawowych. Mialkosc dyktatorow partyjnych i brak rotacji jest glowna przyczyna zacofania Polski.

    Tragedia sa rowniez srodowiska ynteligenckie ktore poddaly sie procesowi pospolitego skurwienia po przez partyjny nepotyzm.

    Dlatego Jow-y sa potrzebne.

    Gdy beda Jow-y partie beda zmuszone werbowac najlepszych i nominowac najlepszych na kandydatow do wyborow do Sejmu .

    Obecnie partie werbuja tylko slugow i wasali wobec partyjnego dyktatora i tacy wchodza do Sejmu. Partyjni dyktatorzy swymi osobami ustlaja dozwolony poziom inteligencji na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.

    Roznica jest gigantyczna.

    Polska musza rzadzic najlepsze umysly aby dogonic swiat.

    Kraje rozwiniete maja Jow-y. Kraje zacofane maja systemy dyktatorskie.

    Ale jest oczywiste, referenda nie sa potrzebne. Partie propagujace Jow-y moga przeciez walczyc o glosy w kampani wyborczej. Podobnie z tym drugim referendum. Pytania referendalne i stanowiska parti winny byc czescia ich programow wyboczych.

    Komorowski i Senat powinni zaplacic koszty referendum z wlasnej kieszeni.

  2. Pójdę na referendum 6 września, bo głosowałem na KUKIZA,
    w właściwie za koniecznymi zmianami w polskiej polityce, bo
    jestem za zagładą kondominium platformiano-pisowskiego,
    za tym, żeby szlag trafił obydwie te partie, ich debilizmem
    intelektualnym.
    Im wyższa frekwencja na referendum; będzie dowodem, że
    Polacy jeszcze myślą.

    To co się obecnie dzieje w polityce krajowej, można tylko alzhaimerem wytłumaczyć, chorobą mózgu, na blogu en passant umieściłem link, jak to
    dr medycyny Jan Kwaśniewski, od 1969 roku, leczył wybitną polską artystkę
    z jej dolegliwości, jak przedłużył jej życie o 19 lat, z alzheimera także

  3. Niemożliwe jest zrozumienie polskiej polityki bez uzmysłowienia sobie Polska to Cyrk. Po zrozumieniu tego wszystko staje się jasne i spójne.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zbliżające się referendum mówi bardzo wiele o gasnącej w oczach «elicie»… to gra o być lub nie być, dla rządzących tym krajem, dlatego też tak, nie jak ZAZWYCZAJ przed wyborami, panuje przedziwna cisza… Rządzących tym krajem dokumentnie bolą _dwa_pierwsze_pytania_, które to dla wielu mogą zakończyć się powrotem do realiów, które sami stworzyli przez ostatnie lata.
    W przeciwieństwie do deklaracji Autorki, wybieram się na niedzielne referendum, pragnę zmian na lepsze, a nie ZALEDWIE KOLEJNEJ ROTACJI polityków POMIĘDZY

  6. Dlaczego nie wezmę udziału w referendum.

    No to jest nas dwoje na razie.

  7. @Waclaw1
    Jeszcze chyba za malo kielbasy wcinasz zeby rozszerzyc swoj swiatopoglad na tyle zeby zauwazyc ze dieta Atkinsa (bo to nie Twoj guru ja wymyslil) nie pomoze na nic oprocz moze straty oponki.
    Pytanko: czy Kukiz na sniadanie obiad i kolacje wcina szynke na chlebie jajecznym? A jezeli nie, a jest taki oswiecony, to moze sam sobie przeczysz z ta swoja ewangelia?

  8. lakkot
    —————————–
    Zanim cokolwiek napiszesz, pomyśl, szkoda czasu na prostowanie twojej wypowiedzi.
    Wracam do tego, jak dr Jan Kwaśniewski wyprowadził Wandę Wermińską
    z alzheimera i innych chorób. Celowo używam słowa „wyprowadził”
    bo to nie było leczenie.
    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=1152.msg14609#msg14609

  9. „Dlaczego nie wezmę udziału w referendum”

    Bo jestem blondynka i Pan naczelny redaktor tak mi powiedzial

  10. „kto z podatników nie chciałby, aby w przypadku „wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego” spory rozstrzygać na korzyść podatnika?”
    Zapewne ci z podatników, którzy zajmują się ściąganiem podatków

    Ciekawy tekst, komentarze głupie (axiom1) i impertynenckie (Andrzej Falicz).

  11. Obecny system polityczny oparty na modelu; partyjny dyktator – poddani i na finansowaniu parti z budzetu jest dobry tylko dla partyjnych dyktatorow, ich wasali i panszczyznianego chlopstwa ktorzy na wolnym rynku w bezposredniej demokracji by przepadli.
    Dlatego tez tylko wasale i panszczyzniane chlopstwo bedzie glosowac przeciwko Jow-om albo wogole nie bedzie glosowac.

  12. Nie ma prostej odpowiedzi jaki powinien być system wyborczy. JOW to rozwiązanie obarczone wieloma wadami. Podobnie sposób w jaki finansowane są partie polityczne nie jest sprawą łatwą i jednoznaczną. Choćby USA sposób finansowania partii doprowadził do powstania systemu niemalże politycznego. Vide Super PACs, które wprowadzają regułę 1 $ = 1 głos.

    To sprawy trudne i niejednoznaczne. Efekty danego rozwiązani zależą od wielu instytucjonalnych uwarunkowań funkcjonujących w danym państwie. Tu nie ma pewności skutków. Absurdem jest poddawać takie kwestie pod referendum.

  13. Najgorsze co można zrobić to powiedzieć. Piep**ę, nie idę. I jestem w szoku, że Pani jako socjolog coś takiego napisała.
    Ale wyjaśnienie jest proste – sprzedała się Pani żeby to napisać. I próbuje swoim autorytetem przekonać żeby inni ludzie też nie szli.

    Bo na referendum nie idą Ci co chcą zachować obecny wygląd polityki. Aby dalej nas okradali.
    Powinna się Pani wstydzić.

  14. Falicz, Helena89 i inni którzy referendum zrobione dla celów politycznych utożsamiają z wyborami do sejmu czy prezydenckimi (bo nie uczestniczenie w nich jest niemądre)
    Te referendum to hucpa polityczna nie mająca większego znaczenia dla Polski i Polaków , a mająca duże znaczenie dla polityków starających się o władzę. Dlatego nie ma sensu krytykować tych którzy na te wybory się nie wybierają.

  15. Też nie wybieram się ….

  16. @Helena 89
    Dlaczego uważasz, że ktoś, kto nie pojdzie na referendum , chce zachować obecny kształt polityki?
    Bo ja obawiam się, że biorąc udział w referendum udzielę politykom legitymacji do uznawania mnie za głupka i marionetkę.
    I jedno , i drugie )niedoszłe) referendum miały na celu osiągnięcie doraźnych korzyści a nie reformowanie systemu politycznego.
    Tak jak wyżej napisano : hucpa i kpina z demokracji … czyli beze mnie

  17. My idziemy na referendum. Wy będziecie głosować jesienią na partyjne listy.Tym razem wybrano dla Was mężów opatrznościowych jak Ludwika z Sabą oraz Grzegorza Napieralskiego z list PO.To jedynki .Wybrano za Was.
    Pamiętajcie ! Styropiany to już teraz WY !

  18. @ Wacław1
    > Pójdę na referendum 6 września, bo głosowałem na KUKIZA (…)
    > jestem za zagładą kondominium platformiano-pisowskiego

    No i? Zagłosujesz może za JOW-ami? A przeliczyłeś to sobie?
    Załóżmy, że (bo do tej pory tak było) gdzieniegdzie wygra PiS-owiec, gdzieniegdzie PO-owiec, a Kukizowiec będzie przeważnie trzeci (czasem czwarty, po lewicy czy PSL-u). Do sejmu wejdą zatem dwie partie, a ta trzecia – w ogóle nie. To jest niby ta Wielka Oczekiwana Zmiana?…

    Załóżmy teraz teoretycznie, że partia X zdobyła 35% głosów, a partie A, B, C i D – od kilku do 34% głosów. No i mamy sejm, który jest popierany przez 1/3 społeczeństwa, a przez 2/3 – nie. To ma być dobre? Sprawiedliwe?

  19. axiom1
    7 września o godz. 18:54 804
    Czy tu myślisz jak piszesz te swe mądrości?
    Wybory s a farsą tam gdzie tak było w PRL były manipulowane nie miały nic wspólnego z tym jak głosowali obywatele. Obecnie w Polsce nie stwierdza się oszustw wyborczych na skale mającą wpływ na wynik głosowania. Wybór więc zależy od tego jak obywatele skreślają na listach. W związku z tym wyniki świadczą o społeczeństwie i jego dojrzałości demokratycznej , a nie o manipulacji czy farsie wyborczej. Jak niedojrzałe społeczeństwo nie widzi co i jak będzie wpływać na kraj, to nie można mieć pretensji do „partyjnych dyktatorów”. Gdyby wyborcy natychmiast karali w wyborach kłamstwa i oszukańczy PR partyjniaków to nie opłacało by im się kłamać w swych PR. Jak widać jest jednak odwrotnie.

  20. Czy mogę się jeszcze raz wytłumaczyć?

  21. szanowni komentatorzy, czy nigdy nie pomysleliście, że komentując nie musicie się wzajemnie obrażać?? bylibyście wtedy brani bardziej poważnie.

  22. Cierpliwie oczekuję na dostęp do tego bloga.

  23. Dziękuję za puszczenie tego zdania.

    Pisać będziem, jak zrezygnujem z moderacji.
    Pani Małgorzato!
    Nie podoba mi się ta Wasza walka z nienawiścią,
    za pomocą siania nienawiści.

  24. Pani Małgorzato!
    Mój przyjaciel, już nie żyjący, powiedział: że słownik dowolnego języka,
    pozbawiony brzydkich słów typy gówno, dupa…. jest atrapą, nie powinien
    używać nazwy „słownik”.

    A więc dopóki istnieją zjawiska patologiczne w naszym otoczeniu, trzeba je nazywać tak, jak na to zasługują, bo inaczej nie zostaną zauważone
    przez opinię publiczną, winowajców tego stanu — nie sprawia
    mi to przyjemności– używanie epitetów, brzydkich słów.

    Redakcja POLITYKI zaleciła moderowanie tekstów niektórych dyskutantów.
    Proszę bardzo, nie widzę w tym nic złego, pod warunkiem , że moderacja,
    niezależnie w którą stronę, będzie trwała wystarczająco krótko, na przykład
    8 godzin. Moderacja trwająca 24 godziny jest patologią, wyrazem braku
    szacunku dla blogowiczów, zasługującą na brzydkie słowo, epitet…

  25. Do pani Małgorzaty, nie ma komu się przytulić, pozostał jej dziadek Wacek.
    Myślę, że już czas rozstrzygnąć dylemat: czy warto iść na wybory
    — 25 października 2015 roku. Czekam na stosowny felietonik!

    Jest to niezbyt logiczne, bo znowu wybierzemy niekompetentną klikę,
    zbiorowisko marnych ludzi. To mamy pewne. Nie może być inaczej ,
    bo sami mamy niską kompetencję; nie ma z czego wybierać.

    Jednak na wybory pójdę, jako pogodzony z losem wyborczym.
    Ignorancja nie jest dobrym wyborem, bo pozbawia nas wszystkich szansy do powiedzenia sobie: a może będzie lepiej niż myślimy?!

  26. Pani Małgorzato!
    Rusza Konkurs Chopinowski, zdarza się raz na pięć lat, zakładam,
    że nie ucieka Pani od muzyki.
    O pewnym aspekcie politycznym, związanym z tym muzycznym
    wydarzeniem, chciałbym z Panią porozmawiać.
    Chodzi mi o skład narodowy; 45 procent uczestników pochodzi
    z Dalekiego Wschodu, samych Chińczyków w konkursie jest trzynastu.

    Nikt nie wie, dlaczego Japończycy, Koreańczycy, są tak namiętnie
    rozmiłowani w muzyce Fryderyka Chopina. Różne są hipotezy.
    Mam swoją, którą chcę z Panią skonsultować. Na pani blogu jesteśmy
    sami, pani jest poważna, choć z sympatycznym uśmiechem, z długimi
    palcami, mądrym czołem… Mam nadzieję, że nie usłyszę śmiechu,
    rechotu jak usłyszy pani moją teorię o przyczynie miłości Azjatów do
    mazurków Chopina.

    A teraz do rzeczy, mam strach!? Przyczynę tej miłości Azjatów do Chopina
    widzę w białku. Jak pani z pewnością wie białko występuje w pożywieniu,
    i tak się składa, że te społeczności mają dostęp do białka o szczególnej delikatności, o wysokiej wartości biologicznej pochodzącego z ryb, do tego zjadanego na surowo.

    Jest taka teoria, znam ją od twórcy diety optymalnej, lekarza medycyny
    z Ciechocinka, że cały wielki rozwój gospodarczy Japończycy zawdzięczają
    białku z ryb. Stało się to wtedy, w konsekwencji wprowadzenia na łodzie, statki rybackie, silników z napędem na ropę naftową, wzrosła wydajność połowowa. Japończycy zjadają około 100 kg ryby na głowę przeciętnego
    Japończyka rocznie.

    W Chinach jest jeszcze ciekawiej, tam mamy do czynienia z wyjątkową rewolucją żywieniową: ryż zastępowany jest przez wieprzowinę,którą zjadają
    Chińczycy w znacznie lepszej postaci żywieniowej, niż my to robimy w Europie, w Polsce także. Chińczycy delikatniej traktują wieprzowinę przed zjedzeniem, mniej jest tam obróbki przemysłowej. Jeszcze jedna informacja:
    Chińczycy zjadają więcej niż połowę całej światowej produkcji wieprzowiny,
    ciągle jej im brakuje, szukają wieprzowiny po całym świecie, również w Polsce.
    W wieprzowinie oprócz białka jest dużo tłuszczu, co może bardzo korzystnie wpływać na karmienie mózgu chińskich ludzi.

    Muzykę odbieramy, konsumujemy, czujemy mózgiem.

    Na zakończenie dedykuję Pani, kawałek muzyki Chopina:

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0CB8QtwIwAGoVChMIx_yQ_v-jyAIVZf9yCh31Lwgs&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3D1F8-w7HAnAQ&usg=AFQjCNGu2HqFv9nz0r6mxmIa9pB75VZwdw&sig2=cq5XNwIeSrzKpdhjXCQuhg&bvm=bv.104317490,d.bGQ

css.php