Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

20.08.2015
czwartek

Plaża obnaża

20 sierpnia 2015, czwartek,

Spędzanie wakacji nad Bałtykiem dostarcza specyficznych przeżyć estetycznych. Tu brzuchaci panowie w slipkach bez skrępowania eksponujący swoje ciała na miejskich promenadach; tam śmieci bynajmniej nie w koszach; wszędzie bilbordy oraz reklamy wieszane nie do końca legalnie na ogrodzeniach, budynkach czy słupach. Do tych obrazków „znad morza” w ostatnich latach dołączył jeszcze jeden – widać coraz więcej otyłych dorosłych i pulchnych dzieci. Plażowa moda obnaża bezlitośnie – bikini, szorty czy slipki odsłaniają coraz grubsze ciała.

W zeszłym roku CBOS na podstawie deklaracji respondentów dotyczących ich wzrostu i wagi oszacował – wykorzystując wskaźnik BMI (Body Mass Index) – że problem z dodatkowymi kilogramami ma ponad połowa dorosłych Polaków: 34 proc. ma nadwagę, a 17 proc. jest otyłych.

Waga ma związek z klasycznymi zmiennymi społeczno-demograficznymi: wiekiem, poziomem wykształcenia oraz płcią. Jeśli chodzi o wiek, zależność jest następująca: średnio więcej ważą osoby starsze niż młodsze. Jeśli chodzi o wykształcenie, okazało się, że szczuplejsze są osoby z wykształceniem wyższym. Każdy, kto przespacerował się po polskiej plaży, z łatwością odgadnie, że nieprawidłową wagę mają częściej mężczyźni (61 proc. ma nadwagę lub otyłość) niż kobiety (42 proc. waży za dużo). Dane Instytutu Żywności i Żywienia opisują Polaków jako jeszcze grubszych: zgodnie z nimi 64 proc. mężczyzn i 49 proc. kobiet waży za dużo.

W nadmorskich miejscowościach widać szczególnie dużo grubych dzieci. Eksperci z Instytutu Żywności i Żywienia alarmują, że kolejne roczniki polskich maluchów wyjątkowo szybko przybywają na wadze, a porównanie zdjęć robionych na plażach na przestrzeni kilkunastu lat doskonale pokazuje ten proces.

Wydaje się, że dzieci z nadwagą jest tu więcej niż w innych turystycznych miejscach, które wymuszają większą aktywność fizyczną. W końcu zatłoczone i pełne parawanów plaże nad zimnym morzem nie są przestrzenią szczególnie przyjazną dla dziecięcych zabaw ruchowych. Z aktywności fizycznej pozostaje tylko kopanie dołów, urozmaicane stawianiem babek, a dla bardziej zaawansowanych – budowa zamków z piasku. Do tego krótkie kąpiele i ewentualnie berek w limitowanej przestrzeni – między parawanami.

Jako jedną z przyczyn tycia dzieci eksperci wymieniają nieprawidłowe nawyki żywieniowe. I trudno odmówić im racji, gdy obserwuje się, jak przed wyjściem na plażę rodzice lub dziadkowie bez oporów zaopatrują małoletnich w butelki coli, chipsy, kilka drożdżówek, żelki i kruche ciasteczka. W porze obiadowej dieta wzbogacana zostaje frytkami, a po nich serwowany jest deser – niemałe porcje lodów lub gofry, koniecznie z bitą śmietaną.

Od 1 września będą obowiązywać przepisy zabraniające sprzedaży w szkolnych sklepikach „śmieciowego jedzenia”. Można więc tylko mieć nadzieję – choć oczywiście jest to przejaw wyjątkowej naiwności – że za rok niektóre z plażujących dzieci będą ciut szczuplejsze. Wtedy trzeba trzymać kciuki, żeby po 10 miesiącach z ograniczonym dostępem do słodyczy i słodkich napojów ta nieco odchudzona młodzież nie przytyła podczas kolejnych wakacji nad morzem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 23

Dodaj komentarz »
  1. Otyłość, nadwaga jest wielkim złożonym problemem.
    Jeżeli pani redaktor zechce poznać prawdą otyłości, bo to co piszą i mówią media jest zwykłą ściemą bezrozumnych ludzi/łącznie z medycyną akademicką/ — bo jest w Polsce, a może i na świecie jeden człowiek, lekarz medycyny z Ciechocinka rocznik 1936, który wie wszystko o otyłości.
    Na początek proponuję link;
    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=2073.0

    reszta wiedzy o otyłości w okolicach tego linku; a w słowie pisanym
    w książce Kwaśniewskiego „Jak nie chorować”.

  2. Ściemą jest również to, co władze zamierzają zrobić ze sklepikami w szkołach.
    Biorę wszystkich za świadków, że nic się w tej materii nie zmieni, w dalszym ciągu nasze polskie dzieci będą miały dostęp do batoników, czipsów…
    Pragnę zauważyć, że naszym MZ rządzi finansjera, nie tylko w temacie sklepików szkolnych…i minister ma niewiele do gadania w sprawie zdrowia społecznego.
    Niestety , cholera jasna?!

  3. Zakaz sprzedawania w szkolnych sklepikach w zasadzie wszystkiego poza ryżem i czipsami z jabłek nie spowoduje że dzieci schudną jak na znanej diecie bo problemem jest nie to co jadają w szkole ale to że absolutnie przestały się po szkole ruszać . Zapewne Stanie się to co już się dzieje w szkołach gdzie ten eksperyment działał wcześniej , czyli na przerwach ku rozpaczy szkolnych ajentów dzieci biegają do sklepów zlokalizowanych blisko szkół aby nabyć to co lubią czyli colę cukierki i ciastka .Eksperyment ten spowoduje że owe sklepiki upadną jak przemysł motoryzacyjny i problem rozwiąże się sam . Tak po Polsku .
    Pisze to człowiek który w szkolnym sklepiku jadał pyszne słodkie bułki pączki, i drożdżowe posypane kruszonką ciastka zapijając to wszytko słodką oranżadą a niekiedy i zimnym mlekiem ze szklanej butelki kupionym w sklepie na przeciwko .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W tym roku wybrałam się z rodziną uprzednio zakupiwszy ręczniki dla wszystkich moich wczasowiczów na http://mirat.eu by uprawiać plażing, nie mylić z parawaningiem 😉 i prawda z tymi „grubaskami” widziałam, widziałam… i to nie tylko rodzice ale i właśnie dzieci, takie lekko obrośnięte tłuszczykiem. Przykro się na nich patrzy, bo dorosły, zrobił sobie sam i na własne życzenie oponkę, a dzieci trochę z niewiedzy. OMG, robimy się jak amerykanie….

  6. A nie uważa Pani, że problem otyłości jest złożony z aspektów materialno-społecznych? Gdzie dzieci mają się bawić jak zamykają place zabaw? Na każdym osiedlowym podwórku stoi (niebezpieczna!!) metalowa, ostro zakończona tabliczka z napisem „nie deptać trawy” lub „szanuj zieleń bo za nią płacisz”, a samych boisk jak na lekarstwo? Orliki są obłożone, że trzeba się zapisywać miesiąc wcześniej (późno otwierane, wcześnie zamykane, mała ilość punktów). Gdzie te dzieci mają się bawić? Na balkonie?
    Kolejny temat otyłość dorosłych. Czy zdaje sobie Pani sprawę, że karnet na siłownie jest dość kosztowny dla osoby zarabiającej 1200zł, mającej dzieci na wychowaniu i prawdopodobnie kredyt do spłaty? Nie zagłębiajmy się nawet w karnety na siłownie. Wystarczy wejść do KAŻDEGO dyskontu w Polsce i się przekonać, że taniej jest kupić 3kg ziemniaków i 1kg wieprzowiny, plus kapustę, marchew i majonez, niż kupić mnóstwo owoców warzyw i bawić się w gotowanie. Kobiety w wielu wypadkach nie mają czasu na gotowanie pod „dietkę”. Problem otyłości nie jest problem jedynie jednostkowym i personalnym, ale dotyka tą część społeczeństwa, której nie stać na jedzenie zdrowo.
    Jestem daleka od generalizacji, że wszystkie otyłości są związane z niskimi zarobkami. Lecz jako Pani socjolog, uważam, że należy najpierw zacząć od socjalnego aspektu niż rzucać się na głęboką wodę i obwiniać firmy typu „Donald” i „Kentucky Frozen Chicken”.

  7. Sposob na nadwage, otylosc, pulchnosc i grubosc jest prosty: ZP,RD, czyli „zryj polowe, rusz d…”.

  8. Damhnait – nie zgodzę się z Tobą,
    po pierwsze aby prowadzić aktywny tryb życia wcale nie nie trzeba wydawac pieniedzy na siłownię, wystarczą systematyczne spacery. Jeśli kogoś stać na buty wówczas może zacząć biegać. Zaraz okaze się, że dzieci są problemem, otóż nie! Aktywnie można żyć angazując w to dzieci – choćby zabierając je na spacery, rowery.
    Druga kwestia to zdrowe odżywianie. Zdrową zupę można przyrządzić już za 10 zł(mówię o całym garnku dla kilkuosobowej rodziny). Mięso zamiast smażyć na głębokim oleju można ugotować w wodzie lub przygotowac na parze. A wspomnianą kapustę i marchew mozna zjesc bez majonezu.

    Zatem małe zarobki NIE MOGĄ BYĆ wymówką dla niehigienicznego (bo tak go trzeba nazwac) i niezdrowego trybu życia! Wystarczy się troche postarac, zmienić nawyki, a zwłaszcza jeżeli mamy dzieci, bo one nas naśladują.

  9. Jaka nadwaga, jakie pulchne dzieci ? Autorka zapomniała, że Duda mółwi o głodzie, niedożywieniu ? Jeździł po Polsce w czasie kampanii wyborczej, wszystko widział. Bieda, głod, niedożywienie, to są skutki rządów PO. No i wybraliście Dudę teraz będzie może nie lepie, ale weselej.

  10. Damhnait
    21 sierpnia o godz. 14:19 767
    A nie uważa Pani, że problem otyłości jest złożony z aspektów materialno-społecznych?
    =============================================
    Środowisko decyduje o tym jak człowiek żyje,czy ma otyłość, nadwagę.
    Również to polityczne.
    To środowisko polityczne jest decydujące, bo, żeby naród był zdrowy, szczupły, wydajny w pracy, to również od polityków zależy, jaką politykę
    żywieniową stosują.
    W Polsce politycy nie uprawiają polityki żywieniowej, nie jest znane politykom takie pojęcie. W Polsce mamy wyjątkowo tępych polityków,
    o lichej zdolności do myślenia. Politykiem zostaje byle kto, takie ciele do tego wściekłe, biegnące nie wiadomo dokąd. To ze złej selekcji wynika.
    To nie zależy od wykształcenia formalnego.
    ———————————
    „”Druga kwestia to zdrowe odżywianie. Zdrową zupę można przyrządzić już za 10 zł(mówię o całym garnku dla kilkuosobowej rodziny). Mięso zamiast smażyć na głębokim oleju można ugotować w wodzie lub przygotowac na parze. A wspomnianą kapustę i marchew mozna zjesc bez majonezu.””

    – pisze joanna1089, taką zupą można wyżywić powiedzmy pięcioosobową rodzinę, będzie zdrowa, szczupła; tylko dzieci nie będą się dobrze uczyły,
    rodzice będą mieli problemy w pracy, z obsługą maszyn. Bo taką dietą nie nakarmią mózgu, wystarczająco.
    Powiedzmy, jak ta rodzina wrzuci do zupy zamiast 0,0,35 kg mięsa/białka i tłuszczu/, wrzuci powiedzmy 1,0 kg , to zaczną się problemy, pojawią się choroby, nadwaga, otyłość. Dopiero, jak ta rodzina wrzuci do tej zupy:
    1 kg mięsa w tym 0,5 kg tłuszczu, to ta rodzina będzie żyła normalnie: bez chorób, dzieci będą wszystko zapamiętywały, rodzice dostaną lepszą pracę,
    otyłość nie będzie możliwa.
    To jest wielkie uproszczenie, przykład do przemyśleń, jak złożony jest problem walki z otyłością.

  11. Mysle, że zupa zjedzona co drugi / trzeci dzień, w ktorej jest tylko mały kawałek miesa nie spowoduje od razu braków w mózgu.
    A mi chodziło tez o to, ze mieso, o którym wspomianała moja przedmówczyni można przyrządzić w sposób lekki.
    Bardzo wartościowe są tez jajka, które zawierają mnóstwo mikroskładników. Sposobów na smaczne i zdrowe przyrządzenie jaj jest mnóstwo.
    Ale dzieci nie sa przyzwyczajone do jedzenia zdrowego jedzenia, impo prostu to nie smakuje.

  12. Mysle, że zupa zjedzona co drugi / trzeci dzień, w ktorej jest tylko mały kawałek miesa nie spowoduje od razu braków w mózgu.
    A mi chodziło tez o to, ze mieso, o którym wspomianała moja przedmówczyni można przyrządzić w sposób lekki.
    Bardzo wartościowe są tez jajka, które zawierają mnóstwo mikroskładników. Sposobów na smaczne i zdrowe przyrządzenie jaj jest mnóstwo.

  13. co za bzdety, mieso niezbedne do zycia… dziwie sie, ze kots w tych czasach jeszcze wierzy w Kwasniewskiego i jego bajeczki

  14. m. to swoją drogą

  15. Ciekawostka jest, ze generalnie w przeciwienstwie do tego co bredzi Duda o niedozywionych dzieciach im rodzina biedniejsza tym wiecej w niej otylych osobnikow. Ludzie inteligentni i wyksztalceni rzadko sa otyli w jakis przesadny sposob.
    @joanna1089
    mowienie o zdrowym jedzeniu to jest przede wszystkim walka z mitami, ktore panuja na ten temat wsrod ludu.

    Kiedy chodzilem za PRL do szkoly to prawie w kazdej klasie byl jeden osobnik, ktory mial ksywke „gruby”. Teraz to przezwisko zniknelo ze szkoly. Dlaczego? Odpowiedz. Nie dlatego, ze nie ma grubasow w szkole. Dlatego, ze jest ich nadmiar.

  16. Plaża obnaża zwały tłuszczu. Takie czasy, ruina i tyle.

  17. OK tlusciochy. Podaje diete-cud, ktora dziala i nie wymaga wyrzeczen. Wrecz przeciwnie.
    Zamawiacie „U Sowy” osmiorniczki i butelke dobrego wina.
    Po pierwsze czujecie sie jak prezes Banku Centralnego.
    Po drugie do nastepnej wyplaty, emerytury, renty nic nie jecie, bo wlasnie wydaliscie wszystkie pieniadze.

  18. Plażowicze nad polskim morzem starają się sobie urozmaicić krajobraz i egzotykę morską. Spora część z nich była już w Egipcie, a niektórzy też w Oslo. tęsknią do widoków egzotycznych:
    a. morsów
    b. krów morskich
    c. ośmiornic

    Nabierają więc adekwatnych kształtów i zwyczajów.
    W ten sposób, z roku na rok, Bałtyk staje się atrakcyjniejszy. Ceny to odzwierciedlają.

  19. Mam nadwagę. Mniejsza z tym z czego ona wynika – zwolennicy „zdrowego żywienia i życia” (szkoda, że nie zdrowego, serdecznego podejścia do innego człowieka) i tak powiedzieliby, że mam ruszyć d… i żreć połowę mniej. W tym roku postanowiłam nie przejmować się takimi jak Pani felieton komentarzami i świetnie się bawić w wakacje, nie martwiąc się, że moje ciało naraża na negatywne odczucia estetyczne wysportowanych, jedzącym marchewkę atletów. Na plaży zobaczyłam mnóstwo szczęśliwych ludzi – otyłych i takich którym było widać kości, starych i pomarszczonych, ludzi z bliznami, łysych, niepełnosprawnych i wielu innych psujących Pani widok „niedoskonałych”. Wszyscy byli szczęśliwi, uśmiechnięci, otwarci… Ale to nie była Polska… Pani autorce serdecznie życzę, żeby przed kolejnym wyjściem na plażę, obejrzała się dokładnie w lustrze. Na prawdę jest Pani tak doskonała? Wątpię. W tym roku na plaży spotkałam dosłownie kilka osób o idealnych kształtach. Reszta to byliśmy my – morświny, walenie, orki i inne morskie potwory, zaszczuwane przez cywilizację fit. Odwalcie się od nas – nasze ciała, nasz wybór, nasze prawo do szczęścia!!!

  20. Lepiej, zeby wypominanie dzieciom, ze na plazy wygladaja w swej tuszy nieestetycznie – nie dotarlo do nich. To ich nie zawstydzi , a powiekszy kompleksy. Otylosc to problem caloroczny a nie plazowy. Zreszta nie drwijmy z tych otylych osmiornic, krow morskich itp, bo w ogolnosci malo kto ma urodziwe cialo, a kazdy ma prawo do zycia jakie lubi.
    Zajrzalam tego roku na polska plaze i niezmiennie jestem wdzieczna krajowi, gdzie mieszkam, bo tu panowie od 2 do 100lat nie nosza zygawicznych slipeczek, tylko bermudy. Wtedy nawet tluste cialo mniej razi estetow, o ile wogole tu kogos razi.

  21. O tempora, o mores!
    Gdyby Damhnait żył w latach siedemdziesiątych ubieglego wieku to wiedzialby ze dzieci moga sie wspaniale bawic nawet bez tych wszystkich nowoczesnych wynalazkow ktorymi chce ich uszczesliwic wspolczesne spoleczenstwo.
    Nie bylo wtedy obowiazkowych w kazdym osiedlu boisk do koszykowki i placow zabaw dla dzieci.
    Dla maluchow luksusem byla piaskownica a starsze dzieci bawily sie w zabawy i gry ktore znane i lubiane byly od pokolen takich jak chowanego, klipa, klasy, palant .
    W porownaniu do dzisiejszych dawne dzieci spedzaly czas bardzo aktywnie i poza domem czyli na tak zwanym wowczas podworku.
    Rodzice nie sprawowali nad nimi tak rygorystycznego nadzoru jak dzisiaj jak obecnie. Po powrocie ze szkoly i zjedzeniu obiadu dzieciaki byly wypuszczane same na podworko i mialy czas wolny. Lekcje odrabiano na ogol wieczorem.
    Podworko to byl dzieciecy wszechswiat .
    Było to wspaniałe miejsce w ktorym bawiono sie, nawiazywano przyjaznie, ustalano hierachie, tworzono osiedlowe grupy rywalizujace lub nawet zwalczajace sasiednie formacje malolatow.
    Ta podworkowa sielanke konczyly na ogol nawolujace z wysokosci okien mamy ktore kategorycznie wzywajaly swoje pociechy do powrotu do domu na kolacje.A pociechy wykrzykiwały do mam: Jeszcze pietnascie minut mamo !
    Obecnie w promieniu kilkuset metrow od mojego miejsca zamieszkania
    sa trzy boiska do koszykowki i pilki recznej ktore permanentnie swieca pustkami.W pobliskim osiedlowym parku są stoly do ping-ponga i stoliki szachowe ktore okupuja na ogol piwosze.
    Why???

  22. kati
    24 sierpnia o godz. 11:39 780

    Wszystko bardzo słusznie, tylko nie bardzo.
    Po latach, weszła do polskiego sytemu prawa ustawa krajobrazowa: co zaśmieca krajobraz, ma być usuwane. Krajobraz jest dobrem wspólnym.
    Twierdzenie, że zaśmiecający czuje się dobrze zaśmiecając i jest z tym szczęśliwy, a nieśmiecący powinni się od niego odwalić, przestaje być usprawiedliwieniem.

  23. Znaczy… nasz ukochany i bezalternatywny kapitalizm dostarcza nam te wszystkie frytki i czipsy a do tego czyni nas winnymi, że je żremy? Teraz coś od siebie: zawsze byłem szczupły, niezbyt umięśniony, ale bez tłuszczu. Dwa lata temu coś się zmieniło. Okazuje się, że to osłabione serce nie jest w stanie odżywiać organów dostatecznie, ciepri na tym przemiana materii. Pojawił się wydatny brzuch mimo tego, że bardzo dbam o dietę, jem mało i zdrowo. A to tylko jedna z możliwych przyczyn otyłości. Gdyby ktoś pobadał te „wieloryby plażowe” z pewnością odkryłby mnóstwo innych przyczyn, niż frytki i cola. A…. niechęć do sportu jest wtórna do brzucha. Coś, co jeszcze niedawno sprawiało mi przyjemność, obecnie jest uciążliwym obowiązkiem.

  24. kati,
    a czy pani w ogóle zrozumiała to, o czym pisze autorka?
    odnoszę wrażenie, że nie za bardzo

css.php