Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

9.06.2015
wtorek

Nieszczęśliwa karierowiczka zwiedza Paryż

9 czerwca 2015, wtorek,

Kampania społeczna Fundacji Mamy i Taty „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” jest po pierwsze głupia, a po drugie – szkodliwa. Drugie gorsze od pierwszego.

Dlaczego ten przekaz jest – łagodnie mówiąc – niemądry? Otóż trzeba mieć nikły kontakt z rzeczywistością, żeby zakładać, że kobiety nie mają dzieci dlatego, że zajmowały się zwiedzaniem Paryża lub Tokio. Trzeba naprawdę niewiele wiedzieć o współczesnej Polsce, żeby przyjąć, że remont luksusowego domu może być powodem nieposiadania dzieci.

Bezdzietność jest splotem wielu czynników. Coraz istotniejszą przyczyną są problemy z zajściem w ciążę, a piętnowanie stosowania procedury in vitro z pewnością nie pomaga w ich rozwiązywaniu. Jak pokazują wyniki „Diagnozy Społecznej” z 2013 roku, osoby deklarujące, że nie zdecydują się na pierwsze (lub kolejne) dziecko najczęściej wymieniały następujące przyczyny: trudne warunki bytowe (58 proc. wskazań), niepłodność (50 proc.), niepewną przyszłość (36 proc.), złe warunki mieszkaniowe (34 proc.) oraz brak odpowiedniego partnera/partnerki (33 proc.) (można było wybrać trzy odpowiedzi). Wyniki tych badań są ogólnodostępne. Szkoda, że twórcy kampanii do nich nie dotarli lub też je zlekceważyli.

Podobnie nietrudno znaleźć analizy autorstwa demografek Moniki Mynarskiej, Anny Matysiak i Anny Rybińskiej, w których pokazano, że bezdzietność rzadko kiedy jest wynikiem decyzji o nieposiadaniu dzieci i konsekwentnego trwania w tym postanowieniu. To raczej proces, tak się po prostu dzieje, a najważniejszymi powodami są brak stabilnego związku (czyli niespotkanie „odpowiedniego partnera w odpowiednim momencie”) oraz problemy z płodnością. Z pewnością zaś – jak podkreślają badaczki – wzrost bezdzietności w naszym kraju nie jest związany z aspiracjami zawodowymi kobiet.

Jeszcze mniej problemów generuje dotarcie do raportów publikowanych na stronie CBOS, na przykład do opracowania poświęconego planom prokreacyjnym Polek i Polaków. Wyniki pokazują wyraźnie, że średnio więcej dzieci chciałyby mieć kobiety lepiej wykształcone, a więc te (to oczywiście znowu tylko statystyka), które zwiedzają Paryż, Tokio, a może nawet były i w Nowym Jorku. Tymczasem kampania sugeruje, że kobiety muszą dokonać wyboru: albo awans, luksusowa willa i podróże, albo macierzyństwo.

Tworzenie kampanii społecznej na podstawie fałszywych przesłanek jest nierozsądne, chociażby ze względów finansowych. To przecież pieniądze wyrzucone w błoto. Jednak to problem, ryzyko i koszty ponoszone przez organizatora akcji. Nie ma sensu przejmować się tym, że ktoś postępuje niemądrze.

Trzeba jednak przejąć się tym, że jest to działanie szkodliwe społeczne. Przekaz kampanii „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” piętnuje, a nawet emocjonalnie szantażuje kobiety niemające dzieci. Zwiedzanie, „robienie specjalizacji i kariery” oraz remontowanie domu to przecież zajęcia egoistki, która dopiero po latach rozumie swój błąd i widzi, jak niepełne jest jej życie (niczym pusty ogród przedstawiony w spocie). W ten przekaz wpisane jest przekonanie, że kobiecość równa się macierzyństwo i na odwrót.

Celem kampanii społecznych jest przekonanie ludzi do podjęcia jakichś działań (od robienia badań profilaktycznych po noszenie odblasków) lub zaprzestania czegoś (od rzucenia palenia po zaprzestanie bicia dzieci). Często chodzi także o zmianę stereotypów i uprzedzeń (np. inne spojrzenie na osoby niepełnosprawne). Co jest celem tej kampanii?

Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje, że można podjąć decyzję o rodzicielstwie po obejrzeniu spotu „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Natomiast pokazywanie bezdzietnych kobiet jako smutnych egoistek i karierowiczek trudno uznać za działanie społecznie pożyteczne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 49

Dodaj komentarz »
  1. Ostatnia pisanina p. Małgorzaty Sikorskiej jest bardzo głupia i jeszcze bardziej szkodliwa. Nie ma większego szczęścia, niż udane ojcostwo i macierzyństwo.

  2. Najciekawsze jest, że kobieta w spocie jest najwyraźniej samotna, skąd niby ma wziąć to dziecko skoro ma się ono począć w małżeńskiej miłości? Inseminacja? Mogła też przywieźć je sobie z licznych zagranicznych wojaży, ale, tu chyba jakiś akcent realizmu, może chciała by dziecko miało też ojca? Jeśli jednak ma partnera to może warto pokazać jego udział w podjęciu decyzji o snuciu się po przeszklonej willi do końca życia bez uciążliwego drobiazgu.
    Czekam na równoległą ‚akcję’ z podstarzałym biznesmenem podziwiającym swój dom i zadręczającym się alternatywą: bezdzietność lub dziecko ze znacznie młodszą partnerką, podobne do jej kolegi z pracy.

  3. Polska nie jest krajem dla ludzi, od tego trzeba zaczac. Polska zostala podporzadkowana interesom obcych korporacji i rzadow. Obcych montowni i obcych bankow. Wladza, rezim jest tylko narzedziem nadzoru obcych interesow a obywatel polak sie sie nie liczy. Co gorsza to nie obcy ale polski podatnik i polskie dzieci obciazane dlugiem publicznym za to placa. Co jeszcze gorsze, obce banki obracaja kapitalem wypracowanym przez polakow ale dla swego dobra. Jak w koloniach.

    Obywatel nie jest pewny jutra. Ryzyko jest duze. Ci co maja prace w kazdej chwili moga z niej wyleciec a duza czesc pracy ani dochodu wogole nie ma.

    Stabilnosc nie istnieje. W takie sytuacji nawet kupno mebli jest ryzykiem. A to moze byc tylko 6 miesiecy rat. Ryzykiem jest kupno samochodu (5 lat splat) i jeszcze wiekszym ryzykiem kupno nieruchomosci. (20 lat splat)

    Jest wiec szaelnstwem posiadanie dzieci. To zobowiazanie na 20 lat i nawet do konca zycia. Oczywiscie ze reklamowanie macierzysntwa jest idiotyzmem. Najpierw trzeba stworzyc ku temu warunki. Obecnie kobieta gdy zajdzie w ciaze wylatuje z pracy. Oczywiscie pod innym pretekstem.

    Za stworznie takiej sytuacji rezimy ostanich 25 lat sa odpowiedzialne.

    Obecna dzietnosc polakow jest jest dwa razy nizsza od tej z Generalnej Guberni.
    To wiecej niz zalosne. Nawet w Generalnej Guberni polacy patrzyli w przyszlosc z wiekszym optymizmem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kampanię zamówił episkopat: w oczach kleru, nieposiadanie dzieci przez Polki wynika z tego, co jest w kampanii podkreślone: egoizmu, skupienia na własnej karierze i wygodzie, nihilizmu, hołdowaniu „kulturze śmierci.”

    Kampanię zamówił rząd. aktualny, poprzednie i adekwatne parlamenty. Wbrew wynikom badań we wpisie Gospodyni cytowanych, rząd i politycy wolą widzieć, że kobieta nie ma dzieci, bo jej tak wygodnie.

    Minęło już lat 25, czyli sto, a oprócz gadania, że dzieci trzeba rodzić, nie dzieje się to, czego chcą kobiety by mieć więcej dzieci: bezpieczeństwa bytu, stabilności, lepszych warunków mieszkaniowych i materialnych. Z in vitro ciągłe problemy, każdy rząd się z tym męczy, bo męczy to strasznie biskupów.
    W związku z „Bożym Ciałem”, taki jeden, oraz jeden z drugim, biskup z biskupem z tych naczelnych biskupów, znowu pomstowali na zbrodnicze in vitro.
    Oznacza to, że kobiety strzelają focha, że są w związku bezpłodnym.

    I tak się toczy dyskusji narodowej tok. Rok, drugi rok i setny rok. Rezultaty – jak widać.
    Za chwilę rządy może objąć prawica, a biskupi zasiądą oficjalnie i w kolorowych płaszczykach w Parlamencie. Cardinallo Dziwisz sobą oznajmia, że wstrętne in vitro będzie jeszcze wstrętniejsze.

    Wzrost dzietności kobiety polskie uzyskają więc dzięki:

    a. wzrostowi ilości paciorków kobiet niepłodnych i mężczyzn niepłodnych.Kto się modli, będzie mu dane, jak poucza wesoły Cardinallo Zdziwisz.

    b. wzrostowi podaży partnerów prawidłowych, takich z którymi kobiety dotąd nie mające prawidłowych partnerów by mieć z nimi dzieci, zachcą te dzieci mieć.
    Ponieważ w polskiej populacji męskiej standardowej takich partnerów brakuje, co kobiety potwierdzają, zostaną użyte przez rząd i Episkopat niestandardowe zastępy męskie: absolwenci seminariów duchownych.
    Jeśli to nie starczy, dalej będzie już bardzo ciężko. Imigracja z zewnątrz, by była prawidłowa, mogłaby objąć tylko Polaków z Jackowa i innych rdzennie polskich nisz w Ameryce. Import obcoplemiennych, płodnych i prawidłowych może się okazać niemożliwy. Takich nie ma !
    Jest natomiast nadmiar nieprawidłowych:płodnych, ale nieprawidłowego wyznania – głównie islamskiego. Albo nieprawidłowej narodowości – Joruba, Butu, Hazi, Maka-maka i podobnych.

    Nawet z Ukraińcami mogą być poważne problemy. Są:
    a. krótkożyjący
    b, prawosławni
    c. banderowcy
    d. nieprzystosowani do pożycia z kobietą etnicznie polską i katolicką.

    Samo dostarczenie wielkiej ilości wolnych i tanich mieszkań niczego pozytywnego nie załatwi w tej sprawie. 3 miliony mieszkać obiecywał już Kaczyński. Bez skutku. Anie nie było mieszkań, ani wzrostu płodności Polek. Do tego celu potrzeba tego, czego nie ma: „świętej komunii ciał w związku małżeńskim sakramentalnym składającym się z biologicznie i religijnie prawidłowej i heteroseksualnej kobiety oraz z biologicznie i religijnie prawidłowego heteroseksualnego mężczyzny”.

    Głosując na PIS i episkopat, głosujemy na przyspieszenie depopulacji Polski.

    Natomiast Polaków przybywa drogą podróży i reprodukcji z prawidłowymi dla polskich kobiet mężczyznami, choć znacznie mniej prawidłowymi dla Episkopatu, poza zasięgiem i rządzących i PO i PISu i Episkopatu: w Irlandii, Anglii,Szkocji, Holandii, Szwecji, Danii, Norwegii, Niemczech itd itp.

    Przyszłość jest świetlana: należy robić coraz większe okna. Będą szklane domy. A w nich szczęśliwi dziećmi i umyci Rodacy.

  6. Tym razem,muszę się zgodzic z poglądami Axioma.Od akapitu 2 do akapitu „jest szaleństwem”.
    Co do dzietności w GG …nadzieja napędzała zachowania królicze..
    Co do dzietności w moim pokoleniu ..50/60 ..podobnie..jakikolwiek brak antykoncepcji i cierpienia żon.
    Spot,jego idea ,piramidalna bzdura wyrosła,jak mniemam,na „korporacyjnej mentalności”.
    Problem pozostaje .Wymieramy.Im młodsi tym bardziej smutne rokowania.
    Ja bym nawet Kukiza poparł,jeżeli znalazł by sposób by to wymieranie odwrócic.

    Proszę się nie przejmowac „Stokiem” .
    To stok bzdur.

  7. Czym innym jesteś świadoma rezygnacja z dzieci, macierzyństwa, czym innym odkładanie w czasie, bo ‚jeszcze się zdąży”, a ponieważ znam w realnym życiu 2 kobiety, dla których takie „jeszcze się zdąży” skończyły się niezostaniem rodzicem, to wiem, że to może być duży bardzo problem (jedna próbowała in vitro, nie udało się, druga- zdecydowała się na adopcję).

    I też podpiszę się pod tym, co napisała Axiom, gdy do tego mam dzieci wchodzące w dorosłe życie, nie patrzę na przyszłość optymistycznie.

  8. Z Wikipedii wynika, że gdyby Polska miała gęstość zaludnienia Niemiec czy Wielkiej Brytanii, a więc dwóch popularnych kierunków emigracji, to jej populacja powinna się PODWOIĆ.

    Gdzie i kiedy Polityka, Gazeta Wybiorcza, TokFM, TVN24 i reszta dzieł przy rządzie i Agorze powstałych zająknęły się o tym?

    Kiedy, jak często i która polska, oczywiście ta racjonalna gazeta czy inna racjonalna przekaziornia wbija Polakom do głowy liczbę 70-75 mln obywateli jako cel warty osiągnięcia gdyź upodobniający Polskę w sensie gęstości zaludnienia do dwóch największych europejskich potęg gospodarczych?

    Powodująca wymioty swoją intensywnością propaganda proizraelska w tych samych mediach jakoś dziwnie omija fakt przynajmniej dwukrotnie wyższej płodności obywatelek Izraela od Polek.

    Za mało polskich odpowiedników haredim? Nie? Złe mam skojarzenia? W Izraelu to nie haredim się mnożą jak króliki? A w Polsce durne katoliki ze wsi, matołki katotalibańskie, analfabety, żony lejom, wódę chlejom, klechom wierzom, sam smród i poruta, prawda?

    Co innego Izrael, wiadomo, tam same cymesy, chałwa i małmazja.

    Nie mam recepty na „więcej dzieci”. Sam ich narobiłem więcej niż miałem rozumu i więcej niż powinienem. Jakoś się wychowały/wychowują. Forsy nie było, mieszkań nie było.
    Można powiedzieć, że moje dzieci urodziły się z mojej i żoninej głupoty.
    Gdybyśmy pomyśleli zamiast „wpadać” to żadnego nie mieliśmy prawa mieć. Tych pierwszych nie bo kto na studiach robi dzieci a tych ostatnich nie bo życie talkie drogie.

    Jedne są bardziej a inne mniej wykształcone. Jedne skupiły się na robieniu forsy a inne na robieniu nauki. Jedne świata poza pracą nie widzą a inne tylko by na wakacje jeździły. Niektóre pracują zgodnie z kwalifikacjami a inne ciągle szukają swojego miejsca.

    Napisanie tysiąca blogów, artykułów i książek jest mniej warte od jednego dzieciowego całusa. Nawet jeżeli dziecko urodziło się głupkowi w zupełnie nieodpowiednim momencie.

    P.S. In vitro jest debilizmem. Jakby dzieci do adopcji, w domach dziecka nie było. I nie chodzi mi o żadne obiekcje religijne czy coś podobnego. Rozumuję tak samo jak w wypadku psa czy kota. Po co hodować „czyste rasowo” pupilki i mnożyć liczbę czworonogów gdy w schroniskach dla zwierząt czekają już tysiące smutnych zwierzaków?
    In vitro to jest najczystrza forma ludzkiego egoizmu.

  9. @Tanaka 9 czerwca o godz. 21:59 687
    „Imigracja z zewnątrz, by była prawidłowa, mogłaby objąć tylko Polaków z Jackowa”
    Ja tylko w kwestii formalnej czyli chcąc poprawić jakość twojej argumentacji.
    Import Polonusów z Jackowa w celach prokreacyjnych ma niewielki sens z dwóch wzgledów. Po pierwsze – wiek. Ci, którzy zostali na Jackowie są już w większości na emeryturze. Ja wiem, że na widok atrakcyjnej Polki itede, ale mogą być wydolnościowe problemy.
    Po drugie sama liczba kandydatów. Jackowo już jakiś czas temu (~ 10 lat temu) przestało być „polskie” czy „polonijne”. Ta okolica, jeżeli jest „jakaś” to dzisiaj coraz bardziej latynoska, z domieszką polonijną.
    A więc jeżeli chcesz importować akurat z Jackowa, to możesz dostać dziarskiego Meksykanina. Też katolik, też pijący, tyle że inną wódeczkę i inne piwko. Sic transit gloria mundi.

  10. @zza kałuży

    Twój dopisek o in vitro jest najbardziej chamską, bezduszną, niewrażliwą i prostacką wypowiedzią, jaką przeczytałam od bardzo dawna.

  11. Tej kampanii nie należy raczej traktować wprost. Tylko kompletnie oderwany od rzeczywistości ideolog może uważać – wbrew badaniom – że główną przyczyną decyzji o nieposiadaniu dziecka jest dziś w Polsce przedkładanie rozwoju zawodowego czy konsumpcji nad macierzyństwo. Choć w rzeczywistości to efekt braku elementarnych warunków lokalowo-materialno-społecznych i narastającej bezpłodności. A obrazek z reklamy to promil promila przypadków. Państwo nie wspiera opieki nad dzieckiem, nie promuje równościowych postaw, nie chroni kobiet przed utratą pracy, a więc i 10 tysięcy becikowego nie wystarczy…

    To jest kampania, której faktyczne przesłanie brzmi: dla kobiety najważniejsze jest macierzyństwo, a jak nie to jest głupią, smutną… tą… no…

  12. Podważa Pani jakikolwiek sens tej kampanii. Uzasadniając, wskazuje Pani na badania społeczne. Jednocześnie sami Pani zauważa, że są to tylko badania sondażowe. Trudno się zgodzić z takim bezrefleksyjnym deprecjonowaniem omawianej kampanii jedynie z tego powodu, że w ankietach Polacy wskazywali, że aspiracje zawodowe są irrelewantne dla podjęcia decyzji o rodzicielstwie. Myślę, że nieprawdziwa byłaby teza, że uczestnicy takich badań intencyjnie kłamią, jednakże sami nie zdają sobie sprawy, jak bardzo ich życie jest zdeterminowane przez ambicje zawodowe. Zarówno ja z żoną, jak i osoby z naszego środowiska w przeważającej większości konsekwentnie twierdziły i twierdzą, że chcą mieć dzieci. Jednakże każdy decyzję te odkładał w czasie. Najpierw ukończenie studiów, następnie aplikacji, ukończenie doktoratu, uzyskanie nominacji itd. W efekcie z grupy osób dobrze po trzydziestce tylko jedna para ma jedno dziecko. I każdy podkreśla, że chce mieć potomstwo i że praca jest na drugim miejscu – tylko że zawsze trzeba jeszcze jedno zadanie zrealizować i będzie można oddać się rodzicielstwu.

  13. @zza kałuży
    W pełni popieram komentarz „niyenora” nt. wpisu o in vitro. Pokazałeś 200% chamstwa i prostactwa.
    Gratuluję, że nie mieliście problemów z tzw. poczęciem. Tylko jak czytam takie wypowiedzi, to chyba nie chciałbym mieć takiego ojca jak Ty.
    Owszem, adopcja jest sposobem na posiadanie dzieci. Tylko, że nie każdy jest w stanie zdecydować się na taki krok. I to też trzeba zrozumieć.

    A jeśli chodzi o samą kampanię, to może cel jest i szczytny, tylko wykonanie raczej kiepskie.

  14. @gt88:
    Teza p. Małgorzaty Sikorskiej jest jak najbardziej słuszna, poparta badaniami. Badania są sondażowe – bo niby jak można pytać ludzi nie pytając ich?
    Co więcej, o czym p. Małgorzata nie napisała, potwierdzeniem jej tezy jest to, że Polki w Irlandii i Wielkiej Brytanii jak najbardziej rodzą dzieci. Dlaczego? Bo wiedzą, że będą mieć opiekę medyczną i 300 funtów/m-c na wychowanie dziecka.
    Banalny i gorzki wniosek: trzeba mieć za co urodzić dziecko. Kiedyś, panie Zza Kałuży, nie było porodów rodzinnych, pampersów, zupek i chusteczek nawilżanych. Podpasek zresztą też. Czy to znaczy, że kobiety mają z tego w dzisiejszych czasach rezygnować?
    To już inne czasy, inne tempo życia, inni ludzie. Ludzie którzy chcą żyć godnie i wiedzą że mogą tak żyć.

  15. Przede wszystkim należy zacząć od tego, że przyczyny, dla których kobiety zezygnują z macierzyństwa są różne.
    Są oczywiście i takie, które świadomie wybierają karierę-nie jest jednak powiedziane, że każda z nich żałuje tego wyboru. Osobiście mam w pracy kilka kobiet, które taką decyzję podjęły i teraz, mając 50-kilka lat wcale nie żałują. Bywa różnie. To co dla jednej osoby jest szczęściem – dla innej już nie musi. Nie generalizujmy. Dzieci powinni mieć ludzie, którzy na prawdę tego chcą, inaczej same nieszczęścia z tego.
    Kolejna sprawa to niestety warunki finansowe oferowane dla młodych ludzi.
    Trudno sobie wyobrazić świadome macierzyństwo z pensją 1300 netto, w sytuacji, w ktorej kobieta nie ma pewności, że za rok w ogóle będzie miała choćby taką pracę. Ludzie walczą o przetrwanie dla siebie, co więc mówić o świadomym braniu odpowiedzialności za kolejnego człowieka.
    Brak odpowiedniego partnera również jest poważnym problemem. Coraz więcej osób żyje samodzielnie z uwagi na brak partnera/partnerki odpowiadającej ich wyobrażeniom. Każdy ma inne- z tym nie dyskutuję, ale jest to widoczny problem obojga płci.
    Generalnie nie należy nikomu tłumaczyć, że powinien mieć dzieci (oj nie każdy powinien) ale należy pomóc tym, którzy chcą -a nie mogą z roznych powodów -te powody (problemy) rozwiązywać.
    Ja niestety widzę, że wszystkie działania skupiają się TYLKO na wmawianiu ludziom, że powinni, ale realnej pomocy-z nikąd.

  16. Ależ, kampania jak najbardziej trafia w punkt. Szkoda tylko, że jest to punkt strategii / kreacji z agencji Telescope i pracowników fundacji. Tradycyjnie już klient i agencja zapominają, że nie robią kampanii dla siebie i swoich wielkomiejskich znajomych.

    Swoją drogą – skoro powodem małej liczby urodzeń jest przede wszystkim brak stabilizacji finansowej, to kampania jest kompletnie niemerytoryczna. Bo jak miałaby zostać odebrana przez młodą rodzinę zarabiającą minimalną krajówkę? Że trzeba robić dzieci, a nie wspinać się na szczeble kariery kasjerki w Biedronce?

    Absurd! Wstydź się Telescope, wstydź fundacjo! Nie odrobiliście zadania i zmarnowaliście sporo pieniędzy. Żal.

  17. Podam dla przykładu parę moich przyjaciół: oboje wykształceni (po studiach), są razem z 10 lat (mają teraz około 30 tki). Zarabiają netto razem ok. 4. 000 zł. Rok temu wreszcie kupili na kredyt mieszkanie- dwa maleńkie pokoje w najgorszej dzielnicy miasta, ponieważ mieli już dość wycierania się po kątach u rodziców w pokoiku 4×2 m2.
    Po odjeciu raty kredytu, czynszu, opłat mieszkaniowych i paliwa na zycie na 2 osoby (jedzenie, chemia gospodarcza, jakiś lekarz jak wypadnie) zostaje im 700 zl. Nie stać ich nawet na wyprawienie wesela. O dzieciach nie myślą ponieważ po 1- 700 zl na 3 osoby to już hard core, a po 2- Ona nie może myśleć nawet o jakimkolwiek macierzyńskim czy późniejszych zwolnieniach lekarskich na dziecko, bo z miejsca straci pracę- paragraf sie zawsze jakiś znajdzie.

    Autorzy kampanii pokazują jakiś odrealniony świat bogatych kobiet, robiących wspaniałe kariery, tylko pytam- gdzie to jest , ten świat? Może u nich- w Fundacji? To ja się natychmiast zatrudniam i od razu rodzę dziecko.

  18. oczywiscie kampania zupelnie nietrafiona, ale „trudne warunki bytowe (58 proc. wskazań), niepłodność (50 proc.), niepewną przyszłość (36 proc.), złe warunki mieszkaniowe (34 proc.) oraz brak odpowiedniego partnera/partnerki (33 proc.)” to 211% !!!!!!!!!!!!! Sprawdzajcie dane o jakich piszecie, bo bzdury wychodza.

  19. Atatata – niektórzy mogli podać kilka powodów. Nie pomyślałaś o tym?

  20. Ranita: W takim razie wyniki powinny byc normalizowane aby w sumie daly 100%. W przeciwnym razie jest to tzw inzynieria statystyczna. Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze kampania jest zupelnie nie na miejscu i nijak sie ma do rzeczywistosci. Pozdrawiam.

  21. @b1234 10 czerwca o godz. 12:21 696
    „Banalny i gorzki wniosek: trzeba mieć za co urodzić dziecko.”
    Na początku nam rodzice finansowo pomogli. Ja wiem, że liczyć na rodziców to nie fair ale też nikogo nie namawiam do posiadania aż tylu dzieci co ja.
    Ale zaledwie dwójki też „nie da się”?

    „Kiedyś, panie Zza Kałuży, nie było porodów rodzinnych”
    Jezus Maryja, tego tylko brakowało abym ogladał nacinanie krocza. Może jeszcze mam zszywać?

    „pampersów”
    Przestałem liczyć po wypraniu 20 tys. pieluch z tetry. Do mnie należało pranie i suszenie pieluch. W sumie szacuję, że dobiliśmy do 30 tysięcy prań. Babcie wymagały jeszcze prasowania, ale temu terroryzmowi nigdy się nie poddałem.

    „zupek”
    Bez przesady. Słoiczki z zupkami i soczkami były nawet w stanie wojennym.

    „i chusteczek nawilżanych.”
    ???

    „Podpasek zresztą też.”
    W tym temacie mam amnezję.

    „Czy to znaczy, że kobiety mają z tego w dzisiejszych czasach rezygnować? To już inne czasy, inne tempo życia, inni ludzie. Ludzie którzy chcą żyć godnie i wiedzą że mogą tak żyć.”

    Jedno dziecko to albo przypadniaczek-wcześniaczek albo zabaweczka.
    Dwójka dzieci to zwykle kombinacja powyższych przypadków.

    Rodzina zaczyna się od trójki dzieci.

    Gadanie o godności i tempie życia? Banialuki. Priorytety źle poustawiane, tak jak w tym spocie. Może źle zrobionym ale intencje to w zasadzie pozytywne.

    Albo dzisiejsze Polki brzydsze są i mniej seksowne niż moja żona. 😉

  22. @niyenor 10 czerwca o godz. 10:51 692
    „Twój dopisek o in vitro jest najbardziej chamską, bezduszną, niewrażliwą i prostacką wypowiedzią, jaką przeczytałam od bardzo dawna.”
    Jak tam hoduje się twój golden retreiver?

  23. @adamo33 10 czerwca o godz. 11:55 695
    „Owszem, adopcja jest sposobem na posiadanie dzieci. Tylko, że nie każdy jest w stanie zdecydować się na taki krok. I to też trzeba zrozumieć.”
    Ależ oczywiscie. Tylko za swoje proszę. Doceń to, że ja nie jestem żadnym fanatykiem i nikomu nie będę żadnej metody zabraniał. Róbta co chceta. Jestem tylko przeciwnikiem obarczania kosztami tej rasowej fanaberii każdego podatnika.

    Na marginesie gratuluję przekonania, że dokonało się najlepszegpo wyboru grzebiąc swoje dziecko-narkomana. Jak najbardziej genetycznie swoje.

    Bo wiadomo że te z domu dziecka to w 90% wyrastają na narkomanów i alkoholików. Kto by tam ryzykował.

  24. Panu „@zza kaluzy” dziekujemy. Obrazac bezdzietne pary malzenskie i poza malzenskie to nie przystoi….dowcipy tez malo celne…nie koscianemu dziadkowi wypowiadac sie co teraz i w Polsce!!!
    Czytajac Pania” Ranita” usmialam sie w glos. Ot czym jest tutaj credo. Swietnie Pani to napisala…”kampania pokazuje odrealizowany swiat” …. kazda dziewczyna niech sie tam zatrudni i od razu rodzi dziecko 🙂

  25. zza kałuży
    10 czerwca o godz. 10:47 691

    Czyli udoskonalasz argumentację. Biorąc pod uwagę realia – i rak – ryba, więc i Meksykanin – Polak. ważne, że katolik. ważne, że rozpłodowy. No i ten czar polski: zębów brak, ale gitarrra i butelka jest !
    Tradycja musi być zachowana.
    W ten sposób Polska urośnie w siłę, a ludziom będzie się żyło dostatniej.

  26. A propos wątku in vitro: a kiedy wreszcie państwo (a może Mama i Tata? byłoby to pięknie zgodne z celami statutowymi…) sfinansuje jakąś kampanię promującą adopcję? W pełni rozumiem, że nie każdego stać emocjonalnie na adopcję i że ludzie bezpłodni bezdyskusyjnie cierpią, ale czy ta ogromna nadwyżka dzieci w domach dziecka, w stosunku do liczby chętnych, to nie są także polscy obywatele, o których interes powinna dbać RP? Chciałabym zobaczyć jakikolwiek krok w tym kierunku z a n i m zaczniemy fundować nie takie znowu tanie in vitro.

  27. Ranita
    10 czerwca o godz. 12:47 699
    od razu się zatrudniasz i rodzisz dziecko?
    A fe, toż to powód merkantylny !
    A gdzie dzień dobry, a gdzie chłopiec jak malowanie, buziaczek, wspólna pielgrzymka, 3 lata narzeczeństwa, zapowiedzi przedślubne i czystość do ślubu?
    A następnie: dzieci tyle, ile Bóg da? Znaczy – dwanaścioro.
    Pamiętamy przecież, czego oczekuje Święty Ojciec Święty: głowa rodziny pracuje, a kobieta rodzi i wychowuje. Ojciec zarabia tyle, że na żonę, dzieci, szkołę, języki obce i dokształcanie do matury, dyskoteki i smartfony, mieszkanie, auto, wycieczki do Egiptu, sanatoria, solaria i masaże, działkę nad jeziorem, zdrową żywność, mleczka odżywcze, suplementy, leki zwykłe, nadzwyczajne i radości szpitalne – na wszystko starczy !
    Dał Bóg dzieci – da i na dzieci!
    Nie ma co kombinować z tym zatrudnianiem się gdzie tak dużo dają. Gdziekolwiek się pracuje, albo nie pracuje – Bóg da. tak orzeka biskup z jego Ojcem Świętym. Oni się nie mylą.
    Nie wolno merkantylnie i egoistycznie. Wtedy ranisz rany Jezusa Chrystusa, Pana Naszego Niebieskiego, który za ciebie umarł na krzyżu, by następnie Zmartwychwstać.
    To są prawdziwe dzieje i tym żądaniom Najwyższego należy być posłusznym !
    Inaczej Polska się pogrąży w cywilizacji śmierci.
    W Kościele św. Rocha, codziennie o godz. 6:00 są modlitwy za Zbawienie Ojczyzny. Jest to Święty Szturm Modlitewny.
    Dołącz do Szturmu !

  28. Tanaka.. po co komu Pana kazanie ??? Bogate dziewczyny z dobra praca tez moga wychowac samodzielnie nie jedno dziecko… byle byly te klimaty co Pani ” Ranita” wyzej wspominala. To przeciez bardzo proste i logiczne… dobra pensja = dziecko

  29. @Tanaka 10 czerwca o godz. 17:09 707
    „Czyli udoskonalasz argumentację”
    Tzn. próbuję udoskonalać, ale jak widać jesteś odporny na wiedzę.

    1/ Polonijne Jackowo wymiera.

    Będziecie sobie musieli w Polsce wybrać inny temat dowcipów. Oraz inne źródło dochodów. Do roboty pójść? Ja wiem, to rewolucyjna dla Krajana koncepcja. Trzeba powołać trzy sejmowe komisje. Piętnaście jak najbardziej naukowych konferencji red. Bendyk z gronem lewicowych profesorów wam zorganizuje.

    habilitacja
    belwederska nominacja
    unijna dotacja
    dwa rozwody
    zero dzieci
    jakoś leci

    2/ Meksykanin ma zęby. Jest jeszcze młody, więc ma zęby, nawet jak popija. A popija niewiele i bardzo zdyscyplinowanie, bo jak już dostał się na Jackowo to w ogródku gra muzyka i w otwartym garażu stoją stoły z jedzeniem i piciem tylko w piątkowe (rzadziej) lub sobotnie (częściej) wieczory. Tu nie ma wolnych sobót. Tu jest zapieprz na budowie lub przy koszeniu trawników.

    Meksykanin bowiem zaiwania 24/7 aby zarobić na swoją młodą, korpulentną i cały czas w ciąży żonę. Tu macie rację – dostępność pracy warunkuje dzietność. Gdzie nie macie racji to w wysokości oczekiwań. Polacy w stanie i tuż po stanie wojennym nie wymagali nawilżanych podpasek tylko się pieprzyli jak nigdy od powojnia.

    Meksykanie przyjechali ze wsi, z kompletnej biedy, albo spod rządów narkokarteli i teraz chicagowska bieda wydaje im się luksusem a chicagowskia przestępczość – oazą spokoju. Amerykański rynek pracy – z ZEROWYMI w porównaniu z polskimi prawami pracownika i z ZEROWĄ pomocą dla matek, z BARDZO DROGĄ opieką medyczną skutkuje mnogością dzieci w każdej meksykańskiej rodzinie.

  30. sniezka
    10 czerwca o godz. 17:56 710

    Oczywisicie sytuacja ekonomiczna glownie mlodych polakow nie pozwala rozsadnie planowac rodziny. Wine za to ponosza rezimy ostatnich 25 lat. Rozmontowano wszelkie mechanizmy bezpiecznstwa pracy i stabilizacji gospodarczej. Dla benefitu obych korporacji. Polska jest promowana jako zrodlo taniej sily roboczej i tania sila robocza jest jedynym wymiarem polskiej konkurencyjnosci. Warto wskazac ze nawet wlasciciele niewolnikow martwili sie o przyszle niewolnicze pokolenia. Rezim nawet na to nie stac.

    Coz, gdy historycy rzadza takie sa wyniki.

    Ale jest jeszcze jeden powod malej dzietnosci polakow. To polskie kobiety, polki !!!

    Sa zdemoralizowane, otumanione religia i powszechnie glupie. I wykazuja sie brakiem najmniejszej odrobiny patriotyzmu. Np ja ide do wojska wypelnic swoj patriotyczny obowiazek a moja kobieta puszcza sie z towarzyszem partyjnym ktory lapowka wykrecil sie od wojska i po lini partyjnej wycwaniakowal mieszkanie. To sie wlasnie liczy dla polek. Kasa ponad wszystko, ponad przyzwoitosc, moralnosc i etyke.

    Zwiazanie sie z takim elementem i posiadanie dzieci to meczarnie co najmniej do rozwodu. To zbyt duza cena. Zycie jest jedno.

  31. @Tanaka 10 czerwca o godz. 17:21 709
    „A gdzie dzień dobry, a gdzie chłopiec jak malowanie, buziaczek, wspólna pielgrzymka, 3 lata narzeczeństwa, zapowiedzi przedślubne i czystość do ślubu?”
    Znam takie 2 pary. Oazowe, mówiło się. Ja rozumiem, że to wdzięczny temat do kpinek, ale tacy ludzie teź istnieją. Nie piją, nie palą, modlą się, nie biją, żyją zgodnie, w ich domu przyjemnie bywać. Po prostu udane rodziny. Jeden z tych mężów ma 4 fakultety. Trzy ścisłe – życzę ci takiego intelektu – czwarty to teologia, hobbystycznie. Doktorat z jednego z tych ścisłych. Prywatna firma konsultingowa plus praca na państwowej uczelni. Kupę forsy ci @Tanako (jako polskiemu podatnikowi) zaoszczędził ten człowiek optymalizując pracę/organizację w kilku wielkich polskich, państwowych przedsiębiorstwach.

    „Pamiętamy przecież, czego oczekuje Święty Ojciec Święty: głowa rodziny pracuje, a kobieta rodzi i wychowuje.”
    Przyłączam się do żarcików. Freblówka, szkoła i korpus kadetów. Czyż nie tak Prusy rozebrały katolicką Polskę? Widać zatem, który system skuteczniejszy.

    „Ojciec zarabia tyle”
    @Tanako, miej wstydu trochę, tobie nie wyszło, ale to nie znaczy, że wszyscy tacy sami udacznicy.

    „że na żonę”
    Jak pisałem – nie jestem jakiś katotaliban. Nie tylko na jedną żonę. Jak mąż łebski to niech sobie nawet i cztery żony utrzymuje. Ja tam muzułmanom wróg nie jestem. Byle za swoje a nie do socjału ręce wyciągać.

    „dzieci, szkołę, języki obce i dokształcanie do matury”
    Dlaczego tylko „do matury”? Ja pierwszej córce studia w Szwajcarii i zagraniczne konferencje naukowe też opłacałem, przynajmniej częściowo. Ciebie nie stać? Widać cienias jesteś.

    „dyskoteki i smartfony, mieszkanie, auto”
    Auto miały przyobiecane te dzieci, które same zarobią na jego utrzymanie. Jeden nawet podjął wyzwanie ale zrezygnował i auto sprzedał. Nie potrafił młody człowiek utrzymać auta w Polsce. Proszę wybaczyć ale finasować i auto i benzynę i ubezpieczenie to trochę za dużo, nie sądzisz?.

    „wycieczki do Egiptu”
    Do Amstedramu, Paryża, Pragi, Madrytu, Londynu. Same sobie dzieci zarobiły i same pojechały. Europa teraz mała się zrobiła, ojca pomoc do zwiedzania nie jest potrzebna.

    „sanatoria”
    Matka nie chce jechać. Bo nie i już. Pewnie oszczędza na spadek dla mnie.

    „solaria i masaże”
    Nie pytałem, pewnie powinienem. Zły mąż.

    „działkę nad jeziorem”
    No to wreszcie przyłapałeś mnie na nieudacznictwie. Działki brak.

    „zdrową żywność, mleczka odżywcze, suplementy”
    Cztery różne drugie dania, dwie różne zupy, ileśtam różnych deserów. Na taki obiadek niedzielny kiedyś przyjechałem do domu.
    „Bo każde lubi co innego” miękko usprawiedliwiała się żona. Jedzenia to raczej nie brakowało. Mleka nikt tam nigdy nie kupował mniej niż dwie zgrzewki, sera czy mięsa mniej niż kilogram. Jak chleby to tylko dwa bochenki. „Nie kupujemy więcej bo każdego dnia lubimy świeże pieczywo”.

    „leki zwykłe, nadzwyczajne i radości szpitalne – na wszystko starczy !”
    Tu zgoda – konowały mają nieskończoną zdolność okradania z pieniędzy. Przed i za kałużą, bez różnicy.
    Jak myślisz, że nie mając dzieci zaoszczędzisz na nich – good luck.

  32. Powtarzam to od jakiegoś czasu gdzie się da, że jest bardzo prosty sposób aby więcej się dzieci się w Polsce rodziło bez tych ideologicznych bzdur i prób wywoływania u kobiet wyrzutów sumienia.
    Jak to się dzieje, że w Trzecim Świecie, gdzie panuje wg powszechnego przekonania straszna bieda rodzi się dzieci pod dostatkiem. Dzieci te pracują od małego w fabryce albo w gospodarstwie.. My nie chcemy tego i nie pozwolimy na to. Dzieciaki mają się uczyć i bawić.
    Ale dlaczego rodzice oprócz nędznej emerytury wypracowywanej na bieżąco przez jakieś anonimowe osoby w wieku produkcyjnym (jest ich jak wiadomo coraz mniej) nie miałyby otrzymywać jakiejś części podatku, jaki ich rodzone dzieci w całości płacą państwu. Wychowali, wykształcili, co oczywiście jest związane z potężnymi nakładami finansowymi, a państwo uważa, że ma prawo do ich dochodów w całości.
    Dlatego ta Pani w dużym domu, spełniona zawodowo i podróżniczo śmieje się przede wszystkim z takich „durniów” jak wielodzietni państwo Terlikowscy czy państwo Komorowscy, bo wie, że ich dzieci pracując w Polsce będą więcej dokładać do jej emerytury niż do emerytury ich rodziców.
    Nie byłoby lepiej gdyby dziewczyna na kasie w.supermarkecie, wychowująca samotnie dzieci wiedziała przynajmniej, że na starość dostawałaby od państwa część ich podatków, gdyby one chciały pracować w Polsce. Czy tatuś widząc obietnicę dodatkowych dochodów na starość, nie płaciłby chętniej alimentów? Czy ludzie nie chcieliby mieć wtedy więcej dzieci?

    Wiem. Ta propozycja utonie w powodzi katolicko-feministycznych bzdur. Nic się nie zmieni.

  33. @Witold 10 czerwca o godz. 19:47 714
    „wychowująca samotnie dzieci wiedziała przynajmniej, że na starość dostawałaby od państwa część ich podatków”
    Im mniej państwa tym lepiej. Mówię to teraz. Ale przy tym jestem bezczelnym hipokrytą, gdyż moja żona spędziła iks lat na peerelowskich urlopach macierzyńskich i wychowawczych. Na których dostawała przecież zasiłki, ubezpieczenia itp. Nie wyobrażam sobie jak bez takich urlopów (i gwarantowanej ciągłości pracy) można się porywać na dużą rodzinę.

  34. @zza kałuży
    ja nie piszę o jakichś państwowych pieniądzach. Piszę o konkretnych pieniądzach (można je sprawdzić) własnych dzieci, które państwo z nich ściąga. Jeżeli dzieciaki polecą „za kałużę” 🙂 to tych dodatkowych pieniędzy rodzice w Polsce nie dostaną.
    Zasiłki dla rodzin wielodzietnych to dobra rzecz tylko nie ma pewności czy dla tych rodzin zasiłki nie staną sie jak to bywa sposobem na życie, bo przecież…”nie będą pracować na tych złodziei”.
    Ty zasiłki wziąłeś i wyjechałeś jak mniemam z rodziną do Stanów. Przy tej całej hipokryzji nie masz zamiaru pieniędzy, które dostałeś od państwa zwrócić. Nie piszę tego, żeby Ciebie za to potępiać chodzi mi tylko o pewne zjawisko. Rodzice mają prawo do tego, żeby ich dzieci były ich zabezpieczeniem na starość bez ciągania się z nimi po sądach.

  35. sniezka
    10 czerwca o godz. 17:56 710

    Widzę, że oboje jesteśmy kaznodziejami. Różnica jest taka, że moje kazanie jest treściwe, a Twoje – puste. Ja o tym, że problem niedzietności jest zakleszczony w tuzinie imadeł, Ty o tym, że duża kasa = dużo dzieci.

    Więc rozwiąż problem metodą pstryknięcia palcami – i już wszyscy będą mieć tyle kasy, żeby mieć furę dzieci.
    Zresztą, użyj metody jakiej chcesz. Bylebyś załatwiła skutek: niech każdy ma dużo kasy. Czyli puste gadanie.

    Ja trochę poważniej: góra kasy, ale nie ma dzieci. Bo trzeba jeszcze kilka rzeczy załatwić. Albo: góry kasy nie doczekasz w tym życiu i w tych granicach. Co możesz zrobić bez kasy, żeby były dzieci?
    Import z Chin? Jeśli – to tylko chłopcy. Tysiącletnia chrześcijańska Polska się od tego zawali. Już drży w posadach, bo niewzruszeni dotąd katolicy w Irlandii postanowili, że rodzina i miłość jest dla każdego, niezależnie od płci. Chińczycy zrównaliby Polskę z ziemią.
    Meksykanin by się bardziej nadał. Pasuje? Zarządźmy import 5 milionów Meksykańczyków. Takich z zębami. Polak będzie się nazywał Hernandez. Nawet będzie katolikiem. Pasuje?

  36. zza kałuży
    10 czerwca o godz. 18:51 713

    Nie wiem co myślisz, że ja myślę, więc nie wiem, co myśleć o tym co piszesz. Poza jednym – jak Meksykanin zębny, to się całkiem do Polki w Polsce nada. Bo że rozpłodowy, to się zgadzamy bez dwóch zdań. Bieda w USA jest mu bogactwem w porównaniu z Meksykiem, to może i w Polsce da radę i będzie uśmiechnięty. Niech zapładnia i buduje Polskę silną i bogatą.
    Na to wszyscy Polacy czekają. A Polki – jeszcze bardziej.
    Będzie bardzo smacznie.

  37. No, ja, prawde mowiac sto razy wole Paryz i Tokio od posiadania wlasnych dzieci – cudze to co innego, bo cudze sa chwilowe. Wole koty. Kariere tez.
    Ale ja tego filmiku nie rozumiem, bo pani, ktora tak zaluje czasu straconego na Paryz i remont domu, jest jeszcze mloda i zawsze sie moze na dziecko zalapac. A jak nie moze, bo np nie spotkala kogos fajnego w Paryzu i Tokio, to przeciez zawsze mozna adopowac. Jest tyle dzieci marzacych o kochajacej mamie.

  38. @zza_kałuży

    analogia schronisko dla zwierząt vs dom dziecka jest wyjątkowo nietrafiona. Do schroniska przychodzisz, wybierasz psa, wypełniasz stronę A4 (podobna do US letter) płacisz 35PLN (~$10) i kundel jest twój. Jeśli natomiast para ludzi chce adoptować dziecko z domu dziecka, musi spełnić pierdylion warunków formalnych i finansowych, i pokonać zylion sztucznych przeszkód. Pary meneli, którzy zafundują sobie przypadkiem potomka te ograniczenia nie dotyczą.

  39. DIVAK2 ma rację – dla chętnych do adopcji góra formalności, prócz tego ci co radzą adopcję biednej sierotki z domu dziecka to chyba pozostają na wyobrażeń rodem z Ani z Zielonego Wzgórza. To nie XIX w. , gdzie ludzie padali masowo na różne „zarazy” zostawiając potomstwo. Większość dzieci w domach dziecka dzisiaj albo odebrano rodzicom – różne patologie itp. lub zostało porzuconych z powodu chorób itp. na dodatek często mają nieuregulowaną sytuację prawną /latami ciągnące się procesy itp./
    No i niestety wychowanie takich dzieci to nie „bułka z masłem” – nawet w przypadku adopcji niemowlaka FAS to wyzwanie, a co dopiero gdy mówimy o starszych dzieciach wychowanych w dysfunkcyjnych rodzinach….

  40. 8o
    11 czerwca o godz. 12:27 721

    Adopcja to pozyteczny akt. Jednakze sa oczywiste wymogi i nie wiele rodzin w Polsce na to stac. Jak nie stac na wlasne dzieci to tym bardziej na adopcje.

    W Polsce nastapila transformacja, jak wiemy od mediow ‚cudowna’.

    W 1980, znany pomocnik elektryka mial 7 dzieci, stac go bylo, bo mial prace, mieszkanie i zasilki na dzieci od Panstwa ktere nienawidzil. Coz jak cham to cham. Teraz elektryk na umowie smieciowej jezeli wogole mial by prace nie jest w stanie zadoptowac nawet psa ze schroniska. Bo sa wymagania. Dla psa potrzebne sa warunki.

    Tak wiec tym bardziej polakow nie stac na adopcje dzieci.

  41. Witold,

    „Rodzice mają prawo do tego, żeby ich dzieci były ich zabezpieczeniem na starość bez ciągania się z nimi po sądach.”
    Prawo to mogą miec,jak to w państwie prawa.
    Moje pokolenie 70 ++ jest pokoleniem wyjątkowo szczęśliwym.Rodzice i dziadkowie
    przeżywali ,nie zawsze przeżywając, wojny,okupacje i eksterminację .Ja i inni z mojej generacji byli hołubieni w dzieciństwie jako skarb narodowy (w 1945 było ok 24 mln Polaków) .Mama wsadziła mnie w 1947 (lat 8) w Katowicach do pociągu do Wawy bez obaw.Wszyscy w przedziale byli uszczęśliwieni (z pominięciem tych ,którzy nie wykazywali entuzjazmu).Dalej było jak wiadomo.Następnie beneficjent transformacji.
    Kompetencje techniczne znacznie tańsze od kompetencji przyjezdnych.
    Emerytura ,stara,z której mogę wspierac rodziny moich córek zupełnie nie licząc na ich wsparcie .Córki wykształcone w PRL z kompetencjami.Wnuki bez szans ,najstarszy 22 studiuje cosik.Mamy nie wesprze.
    „Rodzice mają prawo ..” jak to w państwie prawa .
    Myślę,że całkiem nieliczni.
    „Rodzice mają prawo ..” to jest jednak tzw „pieprzenie ” państwowotwórcze.

  42. abchaz
    11 czerwca o godz. 17:15 723
    Najwazniejsze to to ze tamte pokolenia, jak twoich rodziciw, zostawily dla ciebie gdy dorosles kraj lepszy niz kraj ktory sami otrzymali. Byl to kraj bez dlugow w ktorym ty wchodzacy w aktywnosc ekonomiczna miales wyksztalcenie, kwalifikacje i prace. I mogles planowac swa wlasna rodzine. Chwala im za to.

    Zawsze tak bylo. Kazde pokolenie zawsze zostawialo kraj lepszy dla swoich dzieci.

    Ale w ostanich 25 latach ten proces zostal odwocony. Pokolenie solidarnego miotu zniszczylo i przjadaczylo dorobek porzednich pokolen i zadluzylo swe wlasne dzieci ponad wyplacalnosc. Solidarna dzicz wydymala swe wlasne dzieci.

    Dlatego obecna mlodziez, otumaniona religia, bez pracy i zadluzona przez solidarna dzicz nie ma szansy na normalne zycie i zakladanie rodzin. Sa wydymani i podatni na dozywotni wyzysk. O dzieciach nawet nie ma co marzyc.

  43. axiom1,

    Nie ma we mnie nienawiści.To uczucie całkowicie bezpłodne.
    W tzw „przeciagu” stoim od wieków.
    I co rusz ,przy kolejnym przełomie geopolitycznym ,ujawniają się kolejni „zbawcy narodu” .
    Zwykle afiliowani przy zwycięskich w przełomie.
    Tyle bym chciał by afiliowani mieli ,choc odrobinę rozumu,pozwalającą im rozpoznac,że nieuchronnie życie się bedzie toczyc dalej i za to „dalej” oni własnie odpowiadają .

  44. @divak2 11 czerwca o godz. 9:56 720
    @8o 11 czerwca o godz. 12:27 721
    „analogia schronisko dla zwierząt vs dom dziecka jest wyjątkowo nietrafiona (…) pierdylion warunków formalnych i finansowych (…)”
    Zdaję sobie sprawę, że ja nie jestem Mesjasz jakiś aby ludzi pouczać. Ja tylko na blogu napisałem co uważam. Organizacji nie zakładam, ludzi nie nawracam, wydawało i wydaje mi się, że pokonywanie wszelkich technicznych barier to trochę desperacja i walka z przeznaczeniem.

    Jednym owo przeznaczenie, tak jak mnie i żonie, dało więcej dzieci niż rozumu. Innym być może pokazuje, że powinni adoptować. Być może ja i żona nie poradzilibyśmy sobie z problemami adopcji, być może ci, którzy tak bardzo chcą dzieci mieliby większą od nas motywację. Być może to taki sposób, w jaki natura jednym daje taką płodność, że im wystarczy usiąść na tej samej ławce a innym daje więcej charakteru i rozumu? Teraz możecie mnie wyśmiać, ale tak na to patrzę.

    „Pary meneli, którzy zafundują sobie przypadkiem potomka te ograniczenia nie dotyczą.”
    Chcę myśleć, że do menela jeszcze trochę mi zostało. Proszę nie pozbawiać mnie złudzeń.

    „ci co radzą adopcję biednej sierotki z domu dziecka to chyba pozostają na wyobrażeń rodem z Ani z Zielonego Wzgórza (…) różne patologie”
    Moja matka chrzestna adoptowała i wiem jakie miała trudności. Anię przeczytałem całą ale to nie zamknęło mi oczu na rzeczywistość. Nb. jest to imię adoptowanej dziewczynki.

    „No i niestety wychowanie takich dzieci to nie “bułka z masłem”
    W znanym mi przypadku następne pokolenie, czyli córka adaptowanej jest (odpukać) bardzo pozytywną młodą osobą. Być może (odpukać) udało się przerwać samopowielający się ciąg nieszczęścia. 🙂

  45. No ale pouczasz.

    Po drugie 80 wspomniał(a), że główną przyczyną niemożliwości adopcji w większości przypadków jest nieuregulowana sytuacja prawna dzieci. To znaczy są ludzie gotowi adoptować dziecko, dziecko chce być adoptowane, ale nic nie można zrobić, bo jego biologiczni rodzice mają nie odebrane, tylko ograniczone prawa rodzicielskie, bo a nuż jeszcze się pozbierają, tyle że nie rokują i nic z tego nie wynika, a dziecko kisi się w bidulu do pełnoletniości.

  46. Jeżeli ta reklama jest promocją in vitro to bardzo dobrze,najwyższy czas. Należałoby jedynie szybko uchwalić to prawo i rozpocząć finansowanie. Nie każdego stać na finansowanie metody prób i błędów. Państwo powinno pomóc przynajmniej w zajściu w ciążę.

  47. Zbaczam,proszę wybaczyc,z karierowiczki,wracając do myśli z mojego wpisu poprzedniego,o szczęśliwości wyjatkowej mojego pokolenia w porównaniu do pokoleń poprzednich i smętnych prognoz dla moich dzieci i wnuków.
    Wracam,bowiem okazuje się ,ze w USA,rzeczy się mają podobnie.
    Na całkiem innym gruncie i z inną całkiem historią.
    NYT opisuje z analizą statystyczną to zjawisko.Bohaterem przykładowym jest mr Kozlowsky z Teksasu.Z mojej generacji.
    Jak to się stało i co z tej historii wynika można przeczytac:

    http://www.nytimes.com/2015/06/15/business/economy/american-seniors-enjoy-the-middle-class-life.html?ref=todayspaper&_r=0

  48. ” Na całkiem innym gruncie i z inną całkiem historią. ”
    Biednych na dzieci nie stac a duzo jest pedalami.

  49. Tego nie rozumiem. Promocja macierzynstwa i pedalstwa. Jedno nie ma nic wspolnego z drugim. To jeden z objawow oblakania ktore uderzylo w Polske.

  50. Bardzo ciekawy artykuł, przynajmniej jest co poczytać w pracy 🙂

css.php