Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

25.05.2015
poniedziałek

Kobieta = matka, matka > kobieta

25 maja 2015, poniedziałek,

Nieco przewrotnie z okazji Dnia Matki – zamiast analizować unikalną więź mamy z dzieckiem lub pisać o ciężkiej, a często niedocenianej pracy wykonywanej przez kobiety (i o „ciemnej stronie macierzyństwa”), chcę zwrócić uwagę na inną kwestię – na społeczne kreowanie relacji między kobiecością a macierzyństwem. Sens tych relacji zapisany jest skrótowo w tytule tego wpisu.

Stawianie równości między kobiecością i macierzyństwem jest wpisane w przekaz formułowany przez – i to nie będzie zaskakujące – Kościół rzymskokatolicki, a także – i to może dziwić bardziej – w dyskurs popkulturowy.

W narracji katolickiej najważniejszą rolą kobiety jest macierzyństwo, tylko dzięki niemu może ona odkryć i doświadczyć pełni swojej kobiecości. Macierzyństwo opisywane jest jako esencja kobiecości, powołanie, a zarazem „święty obowiązek”, inne aktywności kobiet powinny być mu podporządkowane. Kobiety bezdzietne przedstawiane są jako „samotne”, nawet jeśli wcale nie są same.

Najważniejszym wzorem kobiecości jest Maria, którą określa przede wszystkim to, że była matką i że w chwili Zwiastowania swoją rolę opisała słowami: „Oto ja, służebnica Pańska”. Podczas Soboru Watykańskiego II wypracowano nowe podejście do wielu kwestii społecznych, w tym m.in. do roli kobiety, co dobrze widać chociażby w idei „nowego feminizmu” autorstwa Jana Pawła II.

Jednak mimo posoborowej zmiany w postrzeganiu roli kobiet i ich praw w relacjach z mężczyznami, a także mimo docenienia pracy zawodowej kobiet – niepodważalne jest przekonanie, że priorytetem dla kobiety powinno być macierzyństwo. Tu nic się nie zmienia, jak pokazuje między innymi Anna Szwed w dopiero co opublikowanej książce „Ta druga. Obraz kobiety w nauczaniu Kościoła rzymskokatolickiego i w świadomości księży”, pozycji tym ciekawszej, że opartej na rozmowach z księżmi.

O ile stawianie znaku równości między macierzyństwem i kobiecością, które proponuje Kościół, w zasadzie nie zaskakuje, o tyle obecność tego samego założenia w dyskursie popkulturowym może już nieco dziwić. Tu jednak także macierzyństwo często jest przedstawiane jako warunek bycia kobietą spełnioną.

Jak zauważa Marta Olcoń-Kubicka, „dyskurs w kulturze popularnej, zwłaszcza kolorowej prasie kobiecej, kładzie nacisk na macierzyństwo jako kluczowy element samorealizacji kobiety. Dzięki macierzyństwu kobieta może odnaleźć się na nowo, przeformułować priorytety życiowe, spełnić się. Obecnie macierzyństwo w coraz większym stopniu przybiera charakter ideologii, z którą kobieta, chcąc czy nie chcąc, musi się zmierzyć”.

Macierzyństwo pokazywane jest w prasie i programach „dla kobiet” przede wszystkim jako z niczym nieporównywalna szansa na osiągnięcie samorealizacji i na wewnętrzny rozwój, jako najlepsza droga do osiągnięcia kobiecości, a także jako doświadczenie niezwykle radosne. Z zapałem opowiadają o tym matki-celebrytki, obficie cytowane przez media. A do rzadkości należą wyznania znanych mam, które opisują niełatwe doświadczenia związane z macierzyństwem*.

Wyżej starałam się uzasadnić sens pierwszego członu tytułu: matka = kobieta. Co natomiast kryje się za „równaniem” matka > kobieta? Otóż mam wrażenie, że gdy już kobieta zostanie – oczywiście dzięki macierzyństwu – taka „w pełni kobieca”, to przynajmniej przez kilka miesięcy od urodzenia dziecka (a w niektórych przypadkach i kilka lat) rola matki przesłoni jej wszystkie inne role.

Mój zeszłoroczny wpis z okazji Dnia Matki miał tytuł: „Czy matka wciąż jest kobietą?”. Nadal uważam, że to tylko z pozoru bezsensowne pytanie, gdyż po urodzeniu dziecka kobieta z jej pragnieniami, planami i upodobaniami często „znika”, a zastępuje ją MATKA (wielkie litery nie są tu przypadkowe), której obowiązki organizują – przynajmniej przez jakiś czas – zarówno rytm dnia, jak i marzenia mam-już-nie-kobiet. A jeśli tak się nie dzieje… pojawia się poczucie winy i podejrzenie, że może nie są „dobrymi matkami”.

Żeby było jeszcze bardziej niestandardowo, tekst z okazji święta mam zakończę wzmianką o… bezdzietności. Systematycznie wrasta w Polsce liczba kobiet niemających dzieci: w rocznikach urodzonych w latach 1945-1955 bezdzietnymi pozostawało około 8 proc. kobiet, wśród osób urodzonych w 1970 roku (które dziś mają 45 lat i z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że mało która z nich dopiero planuje zajść w ciąże) dzieci nie ma 17 proc. kobiet**. Dlaczego tak się dzieje? To już temat na oddzielny wpis. Warto jednak o tym pamiętać, nawet przy okazji Dnia Matki.

* Chyba najbardziej znany jest „manifest” piosenkarki Agnieszki Chylińskiej, która po urodzeniu pierwszego dziecka w miesięczniku „Machina” napisała, że „macierzyństwo to ściema”.

** Więcej na ten temat można znaleźć w książce „Nowe wzorce formowania i rozwoju rodziny w Polce” pod redakcją Anny Matysiak.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Poruszyła Pani trudny temat. Niby wszyscy wiemy, ze kobieta to macierzyństwo, lecz życie pisze zupełnie nieoczekiwane scenariusze. Np. kwestia posiadania dziecka. Wiele kobiet uważa, ze to wspaniale mieć dziecko, lecz nie spełniają tej swojej obietnicy. Gdy patrzą na aktorki i inne kobiety w kolorowych magazynach mówią, że takim to dobrze, gdyż mają pieniądze na wychowanie dziecka i na osobę, która będzie się dzieckiem zajmowała, gdy mama pójdzie do pracy. One muszą pracować, gdyż życie wymaga od nich wiele trudu za niewielkie pieniądze, a co dopiero, gdy jest dziecko. Media i internet cały czas kreują dziwny model matki i kobiety, żebyś była piękna, szczupła, seksowna, bogata, a do tego dom i rodzina nie pasują.
    Inna sprawa to współmałżonek, który przychodzi zmęczony z pracy i nie ma czasu by zająć się dzieckiem. Nie zrobi najprostszych zakupów, nie wyniesie śmieci, nic, udzielny pan i władca. Więc kobiety, które jeszcze nie mają dzieci długo zastanawiają się, czy to macierzyństwo jest warte zachodu ( I tak zrobiło się błędne koło czy kobieta to macierzyństwo !

  2. To,z tzw grubej rury,rozważania nt „człowieczeństwa” kobiety.
    Mężczyzna jest człowiekiem z definicji z wszystkimi atrybutami,prawami i rozkoszami istnienia.
    Ale ..czy mówi się ,że kobieta jest „człowieką”? w polszczyżnie tak niema .
    CBDO.
    Za cieńki jestem by sięgac do języków ,zwłaszcza bibilijnych bo z nich etos nasz wynika.Jak na starożytnych Sarmatów przystało.
    Da liegt der Hund begraben.
    Jak się wyzwolicie wreszcie siła swojej inteligencji i woli ,znacznie przewyższjącej siłę i wolę trutniów (walka wręcz odeszła ..pa..pa..)
    to będziecie same decydowac o rozkoszach łoża,macierzyństwa,rozwoju własnego intelektu,zdobywaniu Everestu ..itd ..itp.

    Truteń przyjazny

  3. Ten przykład Agnieszki Chylińskiej jest dość ciekawy – chyba jednak coś jest w tym byciu matką, skoro po opublikowaniu tego manifestu pani Agnieszka urodziła jeszcze drugie i trzecie dziecko.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tzw appendix

    Parędni temu spotkałem zapłakaną staruszkę skarżącą się,że została sama.
    Spytałem „a dzieci” ?
    „Nie mam dzieci” odpowiedziała.

  6. Tekst świetny tylko błagam! Nie Maryja ale Maria (mnie tak zawsze uczono na religii w salce przy kościele). Maryja to od Radyja.

  7. Jest wiele świętych, które nie były matkami a jednak nic do bycia kobietą im nie brakowało. No męża nie miały, ale to chyba nie świadczy czy kobieta jest kobietą czy nie. Nie każda kobieta jest powołana do bycia matką.

  8. Gospodyni szanowna, nie żałuj sobie – bądź rewolucjonistką i zmień paradygmat oraz priorytety; ogłoś, że to facet jest prawdziwą matką, daj dzisiaj fatroszczakowi kwiaty, złóż mu życzenia i tego się trzymaj. Nie kieruj się rozsądkiem, tylko genderacką indoktrynacją, wtedy nikt Ci nie powie, że białe to białe, a czarne – czarne, zaufaj Chylińskiej.

    Żeby było jeszcze bardziej niestandardowo, ogłoś, że macierzyństwo to przeżytek, więź z dzieckiem nie ma sensu, w ogóle nie istnieje, więc nawet dzisiaj, kiedy ideologii bolszewickiej, której pokłosiem były w Polsce miliony aborcji (która niekatolicka dziewczyna za komuny nie miała skrobanki, niech pierwsza rzuci kamieniem), jeszcze nie całkiem odrósł obcięty niedawno łeb, można dziecko wyskrobać, rozrywając je kawałek po kawałku, usunąć i wetknąć w nie polską flagę, jak Wojewódzki w psią kupkę, więcej nawet – jak postulują niektórzy lewacy, którzy ewidentnie zrobili Ci wodę z mózgu – można dziecko zabić już po urodzeniu, albo kiedy ma rok, czy dwa, bo takie głupie jeszcze.

    Ogłoś, że to nie macierzyństwo jest istotą kobiecości, a praca w burdelu na trzy zmiany.

    A jak nadejdzie moment wahania, to poświęć 20 minut na ten dokument filmowy:
    https://www.youtube.com/watch?v=XPyCnycwTW4

  9. @Janusz Z
    Czytanie ze ze zrozumieneim to naprawdę pożyteczna umiejętność. A na naukę nigdy nie jest za późno.

  10. Z okazji Dnia Dziecka zycze calej Redakcji Polityki wesolego i zabawnego dnia. Nie ma nadzieii ze Polityka dorosnie do polityki. Polityka dalej bedzie odwracac uwage od polityki i nieudolnosci umilowanej Platformy, dezertera Donka i lekarza pediatry. Coz,…. gdy dzieci pracuja w Redakcji wiara w umilowana Platforme jest kultem i indoktrynacja ponad wszystko, ponad polityke.
    Dlatego tez czytelnik nawet nie moze w Polityce przeczytac po co ta Platforma rzadzi. Dokad zmierza lekarz pediatra, jaka ma strategie dla Polski, jakie plany i jak je realizuje. Jaki jest stan ekonomiczny Polski ? Co umilowana Platform osignela ??? poza podwojeniem dlugu publicznego i wypedzeniem 2.3 miliona polakow na emigracje.
    Polityko, zajmijcie sie realiami w waszym pojeciu. PiS na horyzoncie, moga wygrac na jesieni, czas zmienic religie. Zacznijcie sie podlizywac PiS-wi. Bo widac taka jest wasza misja medialna. Kto rzadzi temu lizecie tylek.

  11. Takie „równanie” nazywamy nierównością. Za moich czasów o tym było w podstawówce.

    A co do bieżącego wpisu to nie bardzo pojmuję jego sens.

    W sferze płciowej kobieta minus macierzyństwo to taka doskonalsza wersja lalki do jeb*nia. I dużo tańsza od kobiety-matki. Jestem za.

    W sferze intelektualnej to taki sam zwierz jak chłop. Gdyby tylko robiąc zawodową karierę zechciał ten kobieton swoje cycki i nogi schować, przestać grzywą w ten charakterystyczny sposób potrząsać, rzęskami trzepotać i śmierdzieć odiekałonem na całe biuro. Wtedy nie mam nic przeciwko.

css.php