Ponowoczesne księżniczki wojowniczki

Autorzy recenzji najnowszej superprodukcji o życiu księżniczek – „Kopciuszka” w reżyserii Kennetha Branagha – podkreślają, że film jest wierny klasycznej (w sensie: disnejowskiej) wersji bajki.

Główna bohaterka nie zmienia świata, a raczej z godnością znosi to, co przynosi jej życie: raz śmierć matki i towarzystwo manierycznej macochy oraz jej złośliwych córek, innym razem – dobrą wróżkę lub księcia. Niektórym podoba się sentymentalny powrót do opowieści znanej z dzieciństwa*, inni zwracają uwagę, że jak na dzisiejsze czasy to wersja nieco nudna. Kwestia gustu. Warto jednak podkreślić, że ten „klasyczny” Kopciuszek ma wiele nieklasycznych poprzedniczek – księżniczek w wersji ponowoczesnej.

Księżniczka kowalką swojego losu

Ikoniczna Królewna Śnieżka z rysunkowego filmu Disneya, który wszedł na ekrany w 1937 roku, przede wszystkim była piękna (wiadomo, jak to Śnieżka, przecież wszystkie Śnieżki są „najpiękniejsze”), dobra i wesoła, a w dodatku opiekuńcza oraz gospodarna (w końcu zajmowała się gospodarstwem siedmiu chłopa, nieważne, że byli niewysocy).

Królewna miała niewielki wpływ na swoje życie: to macocha skazała ją na śmierć, to myśliwy jednak jej nie zabił, to krasnale się nią zaopiekowały, to książę ją uratował. Jej życie było zależne od decyzji i działań innych.

Twórcy filmu zignorowali fakt, że w opowieści spisanej przez braci Grimm** Śnieżka budzi się nie pod wpływem pocałunku księcia, lecz z bardziej prozaicznej przyczyny – niosący kryształową trumnę, w której leży dziewczyna, potykają się i wtedy księżniczka wypluwa zatruty kawałek jabłka. Jednak scena z całującym księciem i pozornie nieżywą królewną jest znacznie bardziej romantyczna niż obrazek panny wypadającej ze szklanej trumny i wypluwającej owoc.

Zdecydowanie odmienny model księżniczki prezentuje Śnieżka w wersji z 2012 roku z filmu „Królewna Śnieżka i Łowca” w reżyserii Ruperta Sandersa. Ta królewna jest uosobieniem kobiecej siły oraz ilustracją dla postnowoczesnego nakazu „tworzenia własnej biografii” czy „refleksyjnego projektowania swojej tożsamości” (by odwołać się do teorii klasyków socjologii Urlicha Becka i Anthonego Giddensa).

Księżniczka nie czeka na to, co przyniesie los. Ucieka, walczy i chce się zemścić. Żyje w ryzykownych czasach i sama nie boi się ryzykować. Jej celem nie jest znalezienie miłości i z pewnością nie w głowie jej śpiewanie wdzięcznych piosenek o wymarzonym księciu, co zwykła robić jej poprzedniczka w 1937 roku. To księżniczka-wojowniczka, która staje na czele armii, żeby poprowadzić szturm na zamek złej królowej. Tylko dzięki Śnieżce mogą powrócić stare dobre czasy, nadzieja oraz sprawiedliwe rządy. W ostatniej scenie, w której pokazano koronację, nowa królowa jest sama.

Image result for Królewna Śnieżka i Łowca

W roku 2012 obrodziło w Śnieżki, oprócz wersji z Łowcą powstała też komediowa „Królewna Śnieżka” w reżyserii Tarsema Singha. Ta Śnieżka także staje się przywódczynią. Nie ma wprawdzie za sobą armii, a jedynie „gang” krasnoludów, nie boi się jednak rzucić wyzwania złej królowej.

Do czego służy książę?

O ile klasyczne disnejowskie opowieści o życiu księżniczek nie mogły się obejść bez książąt, o tyle w wielu współczesnych produkcjach są oni zbędni. Najlepszym przykładem jest „Merida Waleczna” z filmu wyprodukowanego przez Pixar i Disneya w 2012 roku. W turnieju mającym wyłonić przyszłego męża księżniczki startuje… ona sama, oświadczając: „Ja jestem Merida. Pierworodne dziecko władcy klanu DunBroch. Będę się ubiegać o prawo do własnej ręki”. Czy można znaleźć lepszy przykład dla ilustracji niezależności współczesnych kobiet? „Merida Waleczna” jest przede wszystkim opowieścią o relacji dwóch silnych kobiet: matki i córki. Tata księżniczki oraz konkurencji do jej ręki i ich ojcowie pokazani są jako banda porywczych i niezbyt rozgarniętych facetów, którzy z pewnością by się pozabijali, gdyby nie rozważna królowa.

Kolejny film skupiony na relacji między kobietami to „Czarownica” z 2014 roku w reżyserii Roberta Stomberga***. Jest to opowieść o Śpiącej Królewnie, przedstawiona z perspektywy złej wróżki, która rzuciła zaklęcie na królewnę. Wreszcie wiemy, z jakiego powodu czarownica stała się zła i dlaczego mściła się na małej dziewczynce. Winny był mężczyzna – ojciec królewny, który w przeszłości zawiódł, oszukał i okaleczył Diabolinę, pozbawiając ją magicznych skrzydeł. A to wszystko z pragnienia zdobycia władzy. Zamiast opowieści o złej kobiecie mamy więc historię kobiety zranionej przez pożądającego władzy mężczyznę.

Książę, który ma uratować Śpiącą Piękność, jest przystojny i sympatyczny, ale to wyjątkowa fajtłapa i nie odgrywa w tej historii szczególnej roli. Inaczej niż „Sleeping Beauty” z 1959 roku, w którym książę musiał zmierzyć się ze smokiem (w którego zmieniła się czarownica), a następnie pocałunkiem obudzić księżniczkę.

„Pocałunek prawdziwej miłości”

A propos pocałunków – to jeden z klasycznych elementów bajek o księżniczkach. „Pocałunek prawdziwej miłości” to doskonała ilustracja dla tezy o biernej roli księżniczek, które pięknie wyglądają i czekają nieprzytomne, oraz aktywnej roli książąt, którzy nawet jeśli nie byli głównymi bohaterami historii, to na końcu i tak wszystko od nich zależy.

I tu wiele się zmienia. W „Czarownicy” osobą, która darzy Śpiącą Królewnę prawdziwą miłością i która dzięki temu może obudzić ją pocałunkiem, okazuje się zła wróżka. Buziak księcia się nie sprawdził. W bijącym rekordy popularności filmie „Kraina Lodu” z 2013 roku choć męskich bohaterów, którzy mogliby się sprawdzić w całowaniu, nie brakuje – jest i perfidny książę, i dobry dostawca lodu – to jednak Królewnę Annę ratuje jej siostra. W opisywanej wyżej „Królewnie Śnieżce” wszystko jest jeszcze bardziej pogmatwane – to królewna całuje księcia.

Nie ma już w tym nieco przydługim wpisie miejsca na zastanowienie się nad dwoma pytaniami: czy opisane filmy można uznać za ilustrację dla współczesnych zmian w relacjach między kobietami i mężczyznami? oraz: czy te popularne produkcje, socjalizując młodą widownię do innych ról społecznych niż te znane z klasycznych wersji, przyczynią się do jeszcze głębszych przemian? To tematy na kolejną opowieść, która mogłaby się zaczynać tak: „całkiem niedawno i całkiem niedaleko …”.

 

* Historii jakże różnej od wersji braci Grimm, w której siostry Kopciuszka, żeby wcisnąć stopę w pantofelek, obcinają sobie – idąc za radą własnej matki – jedna palec, a drugą piętę, a bajka kończy się sceną ceremonii ślubnej Kopciuszka, podczas której ptaki wydziobują oczy złym siostrom.

** Oczywiście to niejedyna różnica. U wersji Grimmów myśliwy miał przynieść macosze nie serce, a płuca i wątrobę Śnieżki, które ta planowała zjeść. Bardziej drastyczny był też koniec: zła macocha musiała tańczyć w żelaznych pantoflach na rozżarzonych węglach do czasu, „aż padła martwa”.

*** Choć jest to dość mroczna wersja bajki, to jednak daleko jej do standardów, jakie obowiązywały w opowieściach dla dzieci w czasach, gdy Charles Perrault wydał zbiór „Bajki Babci Gąski” (rok 1697). Otóż w drugiej – pomijanej obecnie – części opowieści, gdy czar został zdjęty i młodej parze nie pozostało już nic innego, jak „żyć długo i szczęśliwie” oraz zajmować się córką i synem, których szybko się doczekali, okazało się, że matka księcia pochodzi z rodu wilkołaków i ma… niezdrowe upodobanie do konsumpcji małych dzieci. I zupełnie nie przeszkadza jej, że tym razem miałaby zjeść własne wnuki.

Na szczęście, ojciec dzieci wraca na czas, a zdemaskowana babcia popełnia samobójstwo, wskakując do w kadzi pełnej „padalców, ropuch i żmij” (kadzi, którą wcześniej przygotowała dla wnuków, synowej oraz kucharza, który nie upiekł pieczeni z dzieci).