Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

27.03.2015
piątek

Barbie przy lalkach Bratz czy Monster High 
to wzór niewinności, a może nawet ikona feminizmu

27 marca 2015, piątek,

Gdy w 1959 roku firma Mattel wprowadziła na rynek pierwszą lalkę Barbie, spotkało się to z zachwytem młodych konsumentek, sceptycyzmem wielu rodziców, a także z silną falą krytyki formułowanej zarówno przez przedstawicieli nurtu konserwatywnego, jak i feministycznego.

Z dzisiejszej perspektywy można jednak powiedzieć, że Barbie w porównaniu z jej nowymi koleżankami – lalkami Bratz czy Monster High – to chodząca niewinność, a w dodatku wzór kobiety wyzwolonej.

Barbie krytykowano przede wszystkim za dwie rzeczy. Po pierwsze, promowanie wizerunku kobiety nierealnie pięknej i nieprawdopodobnie szczupłej, a tym samym wypaczanie gustów młodych (i starszych) fanek lalki.

Obliczono, że przenosząc proporcje Barbie na kobietę, musiałaby ona – przy wzroście 175 cm, z czego połowę stanowiłyby nogi – mieć 46 cm w talii, 84 cm w biuście oraz 80 cm w biodrach i ważyć nieco ponad 23 kilogramy. Warto jednak podkreślić, że choć z jednej strony lalkę promowano jako ikonę kobiecości, to z drugiej strony nie była to – jak pisze Mary F. Rogers w książce „Barbie jako ikona kultury” – „kobiecość przesadnie akcentowana”.

I choć prototypem Barbie była lalka Bild Lilli wzorowana na „odważnych” komiksach dla dorosłych, to – jak zauważa Rogers – Barbie w pewnym sensie jest aseksualna. Ani ubrania lalki, ani styl życia, który ona promuje, nie odwołuje się bezpośrednio do skojarzeń związanych z seksem. Barbie jest elegancka, czarująca, modna, szykowna, wytworna, miła oraz dobrze wychowana, jej kobiecość związana jest z pięknem, a nie seksualnością.

Drugim powodem krytyki był konsumpcyjny styl życia promowany przez Barbie. Zwracano uwagę, że lalka jest hiperkonsumentką: zawsze przydadzą jej się nowa sukienka, nowe buty, torebka czy samochód. W ten sposób Barbie promuje przekaz: kto nie konsumuje, tego nie ma. Warto jednak podkreślić, że choć Barbie lubi kupować ciuchy i się przebierać, to ma także czas na inne aktywności.

Zgodnie z oficjalną biografią lalki (tak, tak, coś takiego istnieje) Barbie jest osobą wykształconą (ukończyła Willows High School) i aktywną zawodowo. Lalki z serii My Favorite Career wyprodukowane w 1965 roku pracowały jako: nauczycielki, pielęgniarki i stewardesy, ale także latały w kosmos (model Miss Astronaut).

Z czasem Barbie przybyło profesjonalnych zajęć. Barbie ma chłopaka Kena (z którym wprawdzie zerwała w walentynki w 2004 roku, jednak po siedmiu latach wrócili do siebie), ale to zdecydowanie nie on gra pierwsze skrzypce w związku. Mimo długoletniego narzeczeństwa Barbie nigdy nie wyszła za mąż. Nie wiadomo, czy Ken się nie oświadczył, czy Barbie na ślub się nie zgodziła, ale biorąc pod uwagę jej dominujący charakter, można założyć, że przyczyną jest raczej to drugie. Brak ślubu oczywiście nie przeszkodził Barbie w posiadaniu licznych modeli sukni ślubnych.

Trudno odmówić krytykom Barbie racji. Jednak jednocześnie nie sposób nie zauważyć, że wizerunek lalki opiera się na takich cechach jak: niezależność, samodzielność, aktywność (w końcu Barbie pracując, zarabia na ubrania i buty) oraz elegancja i piękno, które mają niewiele wspólnego z eksponowaniem seksualności.

Inaczej jest w przypadku jej młodszych koleżanek – popularnych lalek Bratz oraz Monster High. Przy nich Barbie jest jak elegancka Audrey Hepburn przy kiczowatych Spice Girls, a jej „plastikowość” i wychudzone ciało zestawione z hiperseksualizmem wymienionych zabawek wydają się zupełnie niewinnymi atrybutami. Jak zauważa Nathasha Walter w książce „Żywe lalki”: „Gdy wchodzi się do sklepu z zabawkami, ten nowy, zmysłowy i uwodzicielski wzorzec widać w setkach lalek. Widać wyraźnie, jak bardzo zmieniła się oferta skierowana do małych dziewczynek. To prawda, dziewczynkom zawsze mówiono, że dbanie o urodę to treść ich życia, ale dziś nawet w bardzo wczesnym dzieciństwie słyszą, że muszą być ponętne pod względem seksualnym”.

Wszystkie części kobiecego ciała powszechnie uznawane za atrybuty kobiecości są u lalek Bratz karykaturalnie wyolbrzymione: przy wyjątkowo szczupłych taliach mają duże biusty i obfite biodra, poruszają się na monstrualnie długich nogach, mają wielkie oczy, długie rzęsy i „zamglone spojrzenia” oraz wydęte usta i burze długich włosów. Ubrane są w wyjątkowo krótkie spódniczki i buty na niebotycznie wysokich obcasach, mają ostry makijaż i noszą dużo biżuterii. Barbie to przy nich wzór skromności. Bratz są dziewczynami, lecz – jak zauważa Mariola Bieńko – wyglądem przypominają dorosłe kobiety, i to w dodatku kobiety pracujące w seksbiznesie. W raporcie na temat seksualizacji dziewcząt przygotowanym przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wymieniono właśnie te lalki.

Nazwę Bratz można przetłumaczyć (uwzględniając zmianę litery „z” na „s”) jako „bachory” i rzeczywiście cztery przyjaciółki: Cloe, Yasmin, Sasha i Jade są niegrzeczne, co ich zwolennicy uważają za atut i synonim niezależności, a nie złego zachowania. Lalki nie mają być miłe i grzeczne jak Barbie. W szesnaste urodziny Bratz ze zwykłych dziewczyn zmieniły się w czarownice, co wpisuje je w szereg dziecięcych bohaterów, którzy mają magiczne pochodzenie i właściwości.

Na skali „pokręconej magiczności” jeszcze bardziej magiczne są lalki z serii Monster High. To już nie subtelne wróżki, nie tajemnicze czarodziejki i nawet nie łobuzice-czarownice, to potomkinie sławnych potworów: Draculi, Frankensteina, potwora z Czarnej Laguny, zombie, wilkołaków czy mumii.

Nie powinna więc dziwić ich mocno niezdrowa cera (mają lekko niebieskie, zielone, fioletowe lub białe twarze), kły oraz upodobanie do spania w trumnach. Monster High, podobnie jak Bratz, eksponują hiperseksualność, która jednak w ich przypadku zabarwiona jest dodatkowo perwersyjnymi odniesieniami już nie tyle do magii, ile do potworności i wynaturzeń. Slogan reklamowy Monster High to: „bądź sobą, bądź wyjątkowa, bądź upiorkiem”. Oczywiście można to uznać za manifestację niezależności, jednak trudno nie zauważyć, że przekaz „bądź sobą”, obok wątków upiornych, dopełniony jest także komunikatem: bądź atrakcyjna, przede wszystkim atrakcyjna seksualnie.

Lalki Bratz i Monster High wpisują się w zjawisko seksualizacji dzieci i młodzieży. Paulina Trojanowska zwraca uwagę na inne przykłady tego fenomenu: rozerotyzowane teledyski oraz teksty piosenek coraz młodszych idoli nastolatków; pisma dla młodzieży, przede wszystkim dla dziewczyn, pełne porad dotyczących tego, jak być atrakcyjną i jak zrobić wrażenie na chłopakach, czy napisy na ubrania dla dzieci i młodzieży typu: „Sex instruktor”, „Bez tej koszulki też nieźle wyglądam”, „Ale ze mnie ciacho” itp. Z pewnością tę listę można uzupełniać.

Z dzisiejszej perspektywy lalka Barbie wydaje się całkiem odpowiednią zabawką dla młodych dziewczynek. W końcu komunikuje, że liczy się elegancja i niezależności… no tak, i jeszcze zakupy oraz bycie szczupłą. A co komunikują Bratz i Monster High?

P.S. Warto zajrzeć na stronę: http://treechangedolls.com.au/, na której artystka Sonia Singh opisuje proces przemiany przeseksualizowanych lalek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Byłbym spokojny o przyszłość pokolenia Monster High. Bo kiedy dać spokój Barbie i przeanalizować bajki Andersena, czy braci Grimm, to dziw bierze, że świat nadal się kręci.
    PS A jakie szczęście, że nikt nie czyta Biblii, szczególnie Starego Testamentu… 😉

  2. hmm… niby wszystko się zgadza, ale barbie ma w sobie tyle niezależności co gospodyni domowa na prozacu. nawet będąc weterynarzem czy nauczycielką ma się przede wszystkim podobać, a jedyne czego nie ma to duże oczy. nie śmiem twierdzić, że lalki bratz czy monster high są lepsze, gorsze czy bardziej feministyczne niż barbie, bo nie są. jednak ich symbolika jest dla mnie odmienna niż dla p. redaktor. brak atrybutów „kariery” (lol) nie świadczy moim zdaniem o redukcji ich hmm… osobowości, ale bardziej realistycznym podejściu do dziecięcej zabawy. ręka w górę, kto w dzieciństwie bawił się w mamę…? no, chyba moja babcia (chociaż tak na 100% nie jestem pewna). moja mama była radiotelegrafistką w czołgu, ja bawiłam się w Indianę Jonesa, a moja młoda lata na miotle. dzieci nie chcą wcale ćwiczyć ról społecznych w zabawie, to dorośli je w to wtłaczają, niezależnie od tego czy to zabawkowy odkurzaczyk czy barbie- lekarka, weterynarka i coś tam (bez jaj z tą karierą, o ile się nie mylę nie ma barbie- strażaczki, fizyczki nuklearnej czy nawet policyjnego nurka). jedyne do czego można się przyczepić to permanentny makijaż, bo nie wiem, gdzie te lalki mają większy biust niż barbie, ale z pewnością nie ma go ta, którą ma moja młoda. seksowne czy nie z pewnością są to nastolatki, nie trzydziestoletnie kobiety. a wgl argument o „seksualizacji” ciężko mnie, pardon, wkurwia, bo od tego już niedaleko do lalek w burkach i slut-shamingu.

css.php