Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

4.02.2015
środa

Weź pigułkę

4 lutego 2015, środa,

Polacy lubią brać leki. Także te dostępne bez recepty (tzw. OTC – over the counter) oraz suplementy diety, witaminy i produkty homeopatyczne. Konsumujemy ich dużo i często bez wyraźnej przyczyny, a wszechobecne w mediach reklamy utwierdzają nas w tym, że powinniśmy. Cóż, jeśli ktoś lubi… Jednak dwa przykłady produktów dla dzieci intensywnie reklamowanych w ostatnim czasie to już – moim zdaniem – zdecydowana przesada.

Przyzwyczaiłam się już, że w okresie wczesnowiosennym, późnojesiennym i zimowym (czyli przez większą część roku) w mediach dominują reklamy leków, witamin, suplementów diet. Jak pokazują badania Instytutu Monitorowania Mediów, w tzw. mediach tradycyjnych (telewizji, radiu i prasie) najwięcej na reklamy wydaje właśnie branża farmaceutyczna. To, że atakują nas komunikaty, w których zachwala się cudowne działanie produktów leczniczych, nie jest więc tylko subiektywnym wrażeniem. Tych reklam jest naprawdę dużo.

Przyzwyczaiłam się (co nie znaczy, że mnie to nie irytuje) do reklam produktów na zwiększenie odporności, zmęczone oczy, nietrzymanie moczu, zimne dłonie i stopy, brak snu i stresy, problemy z potencją, problemy z trawieniem: wzdęcia, zgagę, biegunkę czy zaparcia. Chyba nie ma problemu zdrowotnego (rzeczywistego lub wykreowanego), któremu nie mogłyby zaradzić tego typu substancje. Przynajmniej tak obiecują ich producenci, a wielu Polaków chętnie im wierzy. Zgodnie z informacjami podawanymi przez IMS Health Poland co trzecia Polka i co czwarty Polak sięgają po suplementy diety. Według danych Instytutu Żywności i Żywienia wartość sprzedaży tego typu produktów wzrasta i w 2014 roku wynosiła już 3,5 mld zł. Zarówno suplementy diety, jak i leki OTC są łatwo dostępne. Nie trzeba iść do apteki, wystarczy zgarnąć parę opakowań podczas wizyty w supermarkecie, w kiosku czy na stacji benzynowej. Zresztą po co wychodzić z domu? Można kupować przez internet. Ten kanał sprzedaży dynamicznie rośnie.

Tymczasem, jak przestrzega wielu lekarzy, nadużywanie leków OTC może być szkodliwe, a stosowanie suplementów diety zazwyczaj jest niepotrzebne. Aby sensownie i odpowiedzialnie wybrać odpowiedni suplement, potrzebne są badania laboratoryjne, które pokażą, jakich składników rzeczywiście brakuje. Osoby sięgające po te produkty zazwyczaj takich testów nie robią. Lekarze podkreślają, że suplementy są „środkami spożywczymi”, a nie lekami. Prawo nie wymaga ich rejestracji. Nie wymaga także szczegółowych badań i przygotowania dokumentacji, która potwierdziłaby skuteczność i bezpieczeństwo ich stosowania. Nikt nie kontroluje, czy w suplementach są te składniki, które podaje producent, a żeby wprowadzić na rynek nowy produkt, wystarczy jedynie powiadomić Główny Inspektorat Sanitarny i dostarczyć wzór opakowania.

Jednak te argumenty nie trafiają do wielu Polaków, którzy najwyraźniej wychodzą z założenia, że nawet jeśli taka „cudsubstancja” nie pomoże, to przecież i nie zaszkodzi. I choć rzeczywiście w większości przypadków stan zdrowia konsumenta suplementów się nie pogorszy, to jednak trzeba pamiętać, że te środki wpływają nie tylko na kondycję fizyczną. Jest w nie wpisany prosty komunikat: weź pigułkę, poczujesz się lepiej. A ta obietnica może szkodzić. Zwłaszcza gdy uwierzą w nią rodzice, którzy mają bardziej lub mniej poważne problemy z dziećmi.

I tu dochodzimy do sedna. Inspiracją do powstania tego wpisu są dwie reklamy, do których – w przeciwieństwie do suplementów, które mamią dorosłych odbiorców wzrostem odporności, pięknymi włosami i paznokciami oraz temu podobnymi benefitami – jakoś nie mogę się przyzwyczaić. Te dwa przekazy reklamowe mocno mnie irytują. Pierwszy z produktów ma pomóc w odzwyczajeniu dzieci od jedzenia słodyczy, drugi ma rozwiązać problem z zasypianiem.

W przypadku pierwszego suplementu producent (na stronie internetowej) najpierw trochę straszy: „Nadmierny apetyt na słodycze u dzieci może nieść za sobą negatywne konsekwencje dla ich zdrowia. Dlatego tak ważne jest ograniczenie liczby przyjmowanych łakoci. Często jest to jednak niemożliwe, gdyż dziecko domaga się słodkości lub ukradkiem je podjada”, a potem natychmiast obiecuje: „koniec słodkiego podjadania”. Łatwe i proste! W przypadku drugiego produktu zastosowano ten sam mechanizm – najpierw „diagnoza” sytuacji: „Trudności z zasypianiem u dzieci są dużym zmartwieniem dla rodziców”, a następnie niczym królik z kapelusza pojawia się rozwiązanie: „Nieśpiącym maluchom i ich rodzicom pomoże (…) [tu nazwa produktu]. Składniki (…) pomagają zasnąć i utrzymać zdrowy sen, a do tego wspomagają wyciszenie. 2 łyżki przed snem wystarczą, aby maluch spokojnie przespał noc”.

W obu przypadkach rodzice traktowani są jako niekompetentni idioci, którzy nie są w stanie ani limitować słodyczy zjadanych przez dziecko, ani utulić malucha do snu. Zresztą po co mieliby próbować, skoro wystarczy zaaplikować pastylkę do ssania lub syrop. W dodatku obie te sytuacje (dziecko zjadające się słodyczami i maluch, które nie może zasnąć) przedstawione są niemalże jak patologie, coś wyjątkowego i groźnego zarówno dla rodziców, jak i dzieci. Tymczasem chyba każdy rodzic zmagał się z podobnymi problemami i jakoś – lepiej lub gorzej – sobie z nimi poradził. Reklamy oby produktów komunikują, że rodzicielski wysiłek i starania są zbędne. Wystarczy przecież użyć paraleku.

A co mogą pomyśleć dzieci przećwiczone „we wczesnej młodości” w sięganiu po pigułki? Cóż, będą wiedziały, jak sobie (nie) radzić z problemami.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 32

Dodaj komentarz »
  1. Jak ktoś w reklamie pokaże za dużo damskiego tyłka, instytucja stojąca na straży – chyba moralności? – zaraz reaguje.
    W przypadku wciskania „ciemnoty” jakoś nikt się nie kwapi; jest taka reklama, pierwszego leku na wirusy i to bez recepty. Może wystawić ich do Nobla?

  2. A kto ma utulić to dziecko do snu? Chyba nie te idiotki ,które nawet nie spojrzą na wpatrzonego w nie z wózka malucha ,tak są zajęte bezustannym ględzeniem przez telefon na spacerze.

  3. Taaa, lek na wirusy też zaobserwowałem – takie odkrycie! w Polsce! 🙂

    A serio, to jest zwyczajne, obrzydliwe oszustwo. Podobnie niepraktykujący „lekarze”, co w reklamach jednak praktykują – ostatnio widziałem np. jak pan doktor, w fartuchu i ze stetoskopem, przepisywał dzieciom lizaki. I to jest dopiero prawdziwe polskie odkrycie: niby lekarz nie może występować w reklamie – a jednak może. I za to można dać Polakom Nobla.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dzieci głupich rodziców, będą głupie. Czy nie tak powiedział Darwin?

  6. Do opv
    Ty chyba nie miasz dzieci (nie mam wątpliwości że jesteś mężczyzną). Te idiotki, =matki w twoim mniemaniu, często tylko wtedy mają okazję zadzwonić… Zastanów się zanim napiszesz coś nieprawdziwego i krzywdzącego innych.

  7. dla mnie głupotą jest reklama preparatu łagodzącego (bo chyba nie leczącego…) zespół niespokojnych nóg – objawy dotyczą 5% populacji, a reklama daje po uszach przez 12h w każdej stacji radiowej, kretyństwo.

  8. Moją uwagę zwróciły ostatnio te same reklamy… jakby dawanie dziecku tabletek było lepsze niz po prostu ograniczenie dostępu do słodyczy! Jak bedzie jadło za mało – daj apetizer, a jak już za dużo, apetiblok, a jak mu się od tego zrobi niedobrze daj jeszcze coś innego… paranoja.
    Niestety coraz częściej wśród znajomych widzę pęd ku braniu przeróżnych suplementów i mało kto sie zastanawia jakim cudem te „magiczne” środki rozwiązują wszelkie kłopoty. Jak cudowna woda z Lichenia.

  9. Swięte słowa! Za każdym razem się zastanawiam, do kogo te baby dzwonią i o czym można rozmawiać przez godzinę spaceru. Piaskowice, to kolejne miejsce, gdzie mamy przychodzą z dzieckiem, aby obdzwonić wszystkie osoby z kontaktów w telefonie.
    Nic więc dziwnego, że później jest potrzebna tabletka, czy syrop żeby dziecko poszło spać. Bo raczej nie jest zmęczone zabawą z mamą w ciągu dnia. Trzeba czymś je ogłuszyć……

  10. Biznes goni biznes.
    Oszustwo goni złodziejstwo, złodziejstwo goni oszustwo.
    Ja daję tylko księdzu na tacę, bo inaczej nie będę zbawiony.

  11. Tak, a zaraz po reklamie środka na nadmierny apetyt na słodycze reklama nutelli/innej mlecznej kanapki: chcesz, żeby Twoje dziecko było szczęśliwe/dobrze się uczyło? Napchaj je cukrem!
    Paranoja.

  12. Mount Everestem nieodpowiedzialności to są reklamy suplementów wspomagających wątrobę, atakujące i w radio, i w telewizji. Wg nich można żreć ile się chce, chlać alkoholu ile się chce, a tabletka zaradzi problemom. Jakby obżarstwo i pijaństwo nie było wystarczającym polskim problemem.

  13. @krysia1333 #626

    1. Jeśli dziecko na spacerze nie śpi, to wydawałoby się, że którykolwiek rodzic chciałby spędzić ten czas no komunikowaniu się z nim, a nie na gadaniu przez telefon. Może się mylę.

    2. Wątroba wątrobą, dla mnie najlepsze są reklamy środków antygrypowych. Masz ciężką grypę, 39 stopni, bierzesz Gryppoleks i 10 minut później śmigasz na nartach. Taką reklamę mógłbym uznać za nakłanianie do popełnienia samobójstwa.

  14. Mnie rozwalił na łopatki reklamowany suplement „na szczęśliwe ząbkowanie” 😀 Możemy UE podziękować za takie właśnie kwalifikowanie suplementów jako żywność. A co do matek rozmawiających przez telefony, to nie wrzucałabym wszystkich kobiet do jednego worka. Może jak się skończy era nielimitowanych rozmów w sieciach tel., to problem zniknie 😛

  15. Nielimitowane rozmowy chyba dopiero się zaczynają. Fioletowy glut przetarł szlak, reszta podąża za nim. Nikt nie broni odebrać czy wykonać jednego telefonu, ale przecież nie przez cały spacer!

  16. Poruszyła Pani naprawdę poważny temat ! Zawsze zżymam się, gdy w telewizji pokazuję te „cudowności” na każdą dolegliwość ( Gdy widzę znajomych jak zajadają te tabletki, to pytam się, jak długo je jedzą ? a gdy słyszę że już jakiś czas, to każę im iść do lekarza, gdyż „zabijanie” w taki sposób dolegliwości jest niebezpieczny. Poza tym bardzo dużo z tych tabletek jeszcze kilka lat temu wydawane były na receptę, a dzisiaj nie ma problemu ( Znajome farmaceutki mówią mi, że zawsze po weekendzie sprzedaż tego świństwa wzrasta u nich o prawie 300 procent !! gdyż ludziska mieli czas pooglądać sobie te reklamy w TV (( Zastanawiam się też nad problemem, czyżbyśmy coraz bardziej byli zidiociałym społeczeństwem, że wierzymy w każdą głupotę ??
    Jestem człowiekiem chorym, który musi pewne leki zażywać, lecz gdy lekarz mówi mi, że mam brać 3 tabletki na dzień, ja biorę najpierw pół tabletki i obserwuję swój organizm, i tak zamiast trzech wystarcza mi jedna tabletka ! Każdy organizm inaczej reaguje na ten sam lek, jednemu wystarczy jedna tabletka a innemu zaszkodzi. Lecz ludzie dalej biorą te tabletki które zapisał im lekarz, znoszą bóle, lecz mówią, że lekarz im kazał !!! Gdy im mówię, ze powinni pójść do niego i powiedzieć, że po leku źle się czują, to się wstydzą !! Lecz dolegliwości są silniejsze niż wstyd i zgłaszają to lekarzowi, a lekarz zapisuje im inne medykamenty. Zawsze wszystkim mówię, ze lekarz nie tych tabletek, bo nie musi, lecz chory ma zgłaszać wszelkie niedogodności w zażywaniu leków.
    Cóż, wątrobę, żołądek, i inne organy mamy jedne, więc należy się z naszym organizmem obchodzić delikatnie i rozumnie. Sam niedawno rozmawiałem z człowiekiem, któremu lekarz polecił brać silny lek rozkurczowy, jeszcze niedawno tylko na receptę, naturalnie do kupienia w byle jakim sklepie, na czas bólu. On zaczął zażywać te tabletki a gdy ból minął zażywał je dalej, gdyż bał się, że ból wróci !! aż wylądował w szpitalu z silnym zatruciem !
    Widać, że stajemy się lekomanami z wyboru, bo przecież łatwiej i prościej kupić lek bez recepty niż pójść do lekarza.

  17. Nasze prababki, a może i babki też nie były w ciemię bite. Dawały dzieciakom na sen jakiś roztwór maku do lizania czy też łykania.

  18. W jakiej to krainie należącej do UE, oprócz Polski dozwolona jest reklama leków czy ich suplementów, wie ktoś?

  19. Oczywiście tego sposobu babuni nie polecam

  20. Możliwe, że jestem naiwna jak nowo narodzone niemowlę, ale nie mieści mi się w głowie, że jakakolwiek mama lub jakikolwiek tata mogliby podać dziecku środek nasenny lub środek na ograniczenie apetytu. A reklamy tego rodzaju powinny być kategorycznie zabronione. Wszędzie, nie tylko w telewizji.

  21. Wiele leków dostępnych OTC jest naprawdę niebezpiecznych

  22. To jest rynek, kapitalizm w swym najbalcerowiczniejszym kształcie. Zaś ludziom pomoże TYLKO edukacja, niestety szkodzi ona religii, więc jest rozwadniana i ograniczana. Znów liczni stali się „nie wiedzący nic o wszystkim”, bo i skąd mieli się dowiedzieć?

  23. Nie przypominam sobie abym jako dziecko mial kiedykolwiek problemy z zasnieciem i wogole przed pojawieniem sie internetu i innych gadzetow dzieciaki biegaly po podworkach, graly w pilke lub inne gry, przebywaly na swiezym powietrzu i chodzily spac po dobranocce. Nie slyszalem ani nie znalem ani jednego rodzica, ktory by sie uskarzal na klopoty z zasnieciem dzieci. Rodzice nie maja teraz czasu nawet na to aby pomyslec, sa tak wyprani z mozgow , ze slepo beda wykonywali co im kaze komercja. Niestety nie ma jeszcze pastylek zastepujacych mozg.

  24. Wszystko to dzieje się pod hasłem ” wolności gospodarczej” Znajoma lekarka, pediatra – gastroenterolog opowiadała, że miała kilkoro pacjentów w wieku przedszkolnym, których udało się wyprowadzić z alergii. Gdy te dzieci poszły do szkoły , w której prowadzono akcje ” Zdrowie czeka w szklance mleka ” – Wszystkie wkrótce wróciły do niej z tymi samymi alergiami. Na to jej córka studiujące medycynę, mówi, że na zajęciach laboratoryjnych badali jogurty z napisem na opakowaniu ” zawiera żywe kultury bakterii” Na 20 badanych jogurtów tylko w jednym kultury te były żywe !
    Niedawno oglądałem na Tv Fokus film na temat leków, w którym podano, że obecnie 97% badań leków jest zlecane i finansowane przez koncerny farmaceutyczne.Żona trafiła w internecie na fragmenty książki napisanej przez emerytowanego pracownika jednego z koncernów farmaceutycznych odpowiedzialnego właśnie za zlecanie takich badań. Widać sumienie go ruszyło i zdecydował się ujawnić prawdę.
    Biznes, zyska za wszelka cenę to cecha dzisiejszych czasów.
    A gdzie troska o ludzi ???

  25. Co prawda nie ma jeszcze pastylek zastępujących mózg, ale widząc kreatywność lokalnego przemysłu farmaceutycznego – wkrótce będą. Już widzę te reklamy…

  26. kaesjot – piszesz: „A gdzie troska o ludzi ???”.
    Jaka troska ??, jacy ludzie ??
    Jeżeli jeden umrze, przyjdą następni ! Tylko, że kiedyś „ludzie” się wykończą, lecz nie za życia obecnych molochów farmaceutycznych.

  27. 1.konsumpcja lekow na osobe w PL jest dokladnie na średnim poziomie europ.-to wskazuje ims i to nie jest taki klopot
    2. Co do suplementow to jest prawdziwy problem-brak badan, jakosc, reklamy-to pilnie wymaga uregulowan
    3. Inna kwestia to jak niektorzy lekarze chetnie przepisuja suplementy

  28. Pani redaktor: suplementy diety,leki bez recepty, na receptę także, w większości,
    to jest szczyt intelektualnego horroru, utraty rozumu, ubytku człowieczeństwa
    przez współczesnego człowieka. Nie ma się z czego cieszyć. Trzeba płakać.
    Dlaczego tak się dzieje? To jest dopiero pytanie?
    Opisywanie objawów niczego nie załatwia, jest tylko klajstrowaniem rzeczywistości.

    Szczytem ludzkiej głupoty, nad Wisłą i Odrą także , jest mniemanie, że uchwałą sejmową, wygłupem intelektualnym ludzi Zachodu: spowoduje się to, że żony,
    a czasami mężowie będą mniej bici, to samo dotyczy dzieci, że naprawi się obyczajność.

    Takim samym idiotyzmem intelektualnym jest osąd, że rygoryzmem karnym,
    ustawowym, załatwi się problem pijaństwa za kierownicą, nie tędy droga , moi szpagatowi , szanowni inteligenci.
    Kretynizmem intelektualnym jest to, że stacjonarnymi radarami, odkurzaczem
    w ręku, bramami z czujnikami, ze strefową kontrolą prędkości – zmniejszymy wypadkowość.
    To jest leczenie objawowe, stosowane z upodobaniem przez naszą medycynę.
    Kto tego nie wie, niech zachoruje i idzie do lekarza. Tylko objawowe leczenie
    istnieje. Doszło do takiego paradoksu, że lekarzowi nie wolno stosować leczenia przyczynowego, nawet gdyby znał przyczynę. Profesorowi medycyny, nie wolno nauczać studentów o przyczynach chorób — wiadomo dlaczego, nie będę tego wyjaśniał.
    Ta mania życia w objawowości jest wszechobecna, dotyczy wszystkich obszarów człowieczego bytu. Ponieważ nasz byt jest marny, za sprawą tego co kupujemy
    w sklepach handlu artykułami z żywnością. Skutkuje to tym , że nasza świadomość jest nędzna, bezrozumna, powtórzę się : objawowa.

    Brak wiedzy o rzeczy, jest przyczyną, z rozumem nie tęgo.
    Najpierw, nie ma innego sposobu, trzeba ruszyć szare komórki w mózgu,
    jeśli się je jeszcze ma, w stanie czynności biologicznej – trzeba poszukać
    przyczyn, w szczególności narodowego opilstwa alkoholowego.
    Pić trzeba, nikogo nie zachęcam do abstynencji,pod żadnym pozorem,
    tylko zwracam uwagę, że trzeba to robić z rozumem, i ciągle zadawać sobie pytanie, dlaczego jest inaczej ?

  29. Wacław1 – masz rację. Mnie uczono, że nnajbardziej efektywna jest eliminacja przyczyn zamiast likwidacja skutków. Inaczej mówiąc profilaktyka zamiast leczenia. Wymaga to jednak wprowadzenia czegoś, co przeczy obecnej „religii” – wolności gospodarczej. Ponieważ wg mnie wolność kończy się tam, gdzie pojawia się szkoda dla innych , oznaczałoby konieczność zakazu produkcji wszystkiego, co może szkodzić ludziom. Po raz kolejny twierdzę, że wszelka działalność gospodarcza nie ma być nastawiona na zysk, lecz na zaspokajanie racjonalnych potrzeb społeczeństwa.

  30. kaesjot
    7 lutego o godz. 19:48 649
    http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3315
    =====================================
    Tu jest krótka historia, jak nam solidaruchy, rozpieprzyły były Polskie,
    wiadomo z czyją pomocą, a przy okazji wyparowały resztki rozumu
    z zakutych pał Polaków, opętanych mirażem dobrobytu bez pracy, tej fizycznej i umysłowej.
    W zamian kazano nam wielbić pracę bezużyteczną, pustą – odbierającą rozum.
    W czym to się objawia, ta bezużyteczność — w przywilejach — nasz parlament,
    Sejm, nic innego przez ostatnie 25 lat , tylko kupował sobie zwolenników za owoce pracy, nieprzytomnych z głupoty reszty Polaków, którzy na to pozwalali, i pozwalają nadal.
    Żywimy pasożytów.
    Tak postępujemy nie tylko z organizmem państwowym, który ma nam służyć.
    To samo robimy z naszym własnym ustrojem, organizmem – niewłaściwie się odżywiając doprowadzamy do nadwyżki flory bakteryjnej, w tych gatunkach, które robią nam szkodę , doprowadzają do tego ,te pasożyty, że chorujemy, fizycznie i umysłowo – niektórzy niespodziewanie umierają, otoczenie, bliscy, nie wiedzą, często, dlaczego tak się dzieje.
    Robimy się durnowaci, to dotyczy tych na górze i na dole, w jednakowym stopniu.
    Oczywiście, nikt tego nie zauważa,bo jak może durnowaty odkryć to, że jest durnowaty. To widać na każdym kroku, wystarczy się nieco sprężyć, zdrowo pomyśleć.

    Przyznaję się bez bicia, że sam się do tego przyczyniłem, popierając to solidaruchowe historyczne partactwo. Przepraszam!.
    Masz rację – kaesjot – dla ratowania resztek dorobku ludzi z polskim językiem do porozumiewania się między sobą: potrzeba tylko trochę wolności, nie tylko gospodarczej, takiej wszelakiej, ludzkiej.
    Czy to jest jeszcze możliwe?
    Przypuszczam , że wątpię.
    Stopień degradacji intelektualnej naszych elit doszedł już do tak wielkiej ruiny,
    mówią i piszą same głupoty, a to co robią? Dotyczy to również dziennikarzy, chyba,
    bo brak mi cierpliwości, nie mogą uznać tego co piszą i mówią za dobrą robotę,
    a od kogo mam oczekiwać tej dobroci, jak nie od ludzi, którzy powinni być mistrzami w mowie i piśmie, od kogo mam się uczyć? Od polityków?????????.

    Zamiast nas ratować, to wpychają nas w przepastną czarną dziurę.
    Tą astrofizyczną, która w przestworzach gdzieś podobno istnieje i wciąga świat
    do zagłady.

  31. Tak czytam wypowiedzi, bardzo mądre i „wściekłe” na wszystko co nas otacza i przyznaję rację. Od wielu lat mieszkam na wsi i widzę, jak młodzi niszczą swoje organizmy, a to alkohol, a to jakieś używki, a to jakieś świństwa zażywają lub wdychają i ogarnia mnie złość. Sam jakiś czas temu zrobiłem w tutejszym sklepie awanturę, że sprzedaje się dzieciakom szkolnym tzw. napoje energetyzujące !! Poszedłem do szkoły i kazałem dyrektorowi zrobić pogadankę o szkodliwościach takich napojów u dzieci. Niedawno widzę chłopaka chyba 3-4 klasa, który pił taki napój. Na moje pytanie, dlaczego to pije odpowiedział, że to taki super odlot a w głowie robi się burza i jasno jak by cały czas biły błyskawice !!!
    Od czasu do czasu robię badania socjologiczne i z trwogą obserwuję, że na wsiach żyjemy coraz krócej ! Tutaj ludziska mają jeszcze swoje wyroby, lecz i to nie pomaga. Jak w miastach, nie wiem, lecz widzę klepsydry z wypisanymi bardzo młodymi latami.
    Zmierzamy do zagłady przez swoją głupotę i przypodobywanie się otoczeniu. I co najgorsze, nikt nie chce się poprawić !!

  32. Widziałem tę reklamę. Obrzydliwe jest w niej jeszcze to, że wyśmiewa się z czytania dzieciom na dobranoc. Po co, jeśli tabletka lepiej sobie z tym poradzi. To już jest skandal.
    Jeżeli ktoś zorganizuje protest, chętnie się pod nim podpiszę.

  33. Mnie nieustannie bawią reklamy szamponów, po których ma się włosy do pasa, na dodatek falowanych i o podwójnej – żeby tylko! gęstości.
    A jakie mocne!!!
    Już próbowałam, niestety bez skutku swoje włosy do takiej reklamy, niestety, bez skutku.
    Bo mój jeden włos jest mniej więcej o dwie trzecie cieńszy od włosa prawie każdej innej osoby. Owszem, gęste to one są, kolor niepowtarzalny! Kobiety cuda czynią i masę pieniędzy wydają, aby taki kolor uzyskać, ale figa! Odrosty i odrosty.
    A u mnie nawet siwych ani na lekarstwo – tyle tylko, że nie mogę nimi tak efektownie zarzucić, jak te, z reklamy szamponów.

    Nadziwić się nie mogę, jak ludzie dają się wkręcać tak prymitywnym reklamom i kupować paraleki, które w pół godziny wyleczą z grypy, kaszlu, reumatyzmu i zwyrodnienia kręgosłupa.
    Głupich jednak nie sieją…

css.php