Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

23.11.2014
niedziela

Czy exit polle psują demokrację?

23 listopada 2014, niedziela,

Wyobraźmy sobie, że niedziela wyborcza nie kończy się podaniem „wyników” bazujących na badaniach exit poll. Co się dzieje? Dziennikarze i publicyści w mediach, a politycy w kuluarach nie mają o czym dyskutować. Brakuje materiału do sporów wypełniających czas w telewizjach informacyjnych i miejsce na portalach oraz w gazetach. Brakuje informacji, na podstawie których politycy mogą zacząć działać.

Czy to jednak rzeczywiście jest aż tak zła sytuacja? Czy naprawdę musimy znać „wyniki” w dniu wyborów? A może to przede wszystkim stacjom telewizyjnym na tym zależy, bo dzięki temu mogą przygotować wieczory wyborcze, które zazwyczaj mają wysoką oglądalność?* Wybory to przecież oprócz wydarzenia politycznego także wydarzenie medialne. Drugą grupą szczególnie zainteresowaną niezwłocznym poznaniem rezultatów są politycy. Dzięki „szybki wynikom” mogą podejmować szybkie działania, no i oczywiście mają o czym dyskutować i co komentować.

A co z wszystkimi innymi? Ci bardziej zainteresowani życiem politycznym także chcieliby się dowiedzieć, jakie są rezultaty raczej wcześniej niż później. (A w przypadku ostatnich wyborów, z powodu niekompetencji PKW, dowiedzieli się wyjątkowo późno). Czy jednak to naprawdę jest aż takie ważne? Zwłaszcza jeśli się okaże, że szacunki z exit poll różnią się znacząco od oficjalnych wyników. A to dla opinii publicznej, zwłaszcza dla tych, którzy nie interesują się zbytnio metodologią przeprowadzania exit poll (nie oszukujmy się, nie jest to to pasjonujący temat), „nie wygląda dobrze”.

Spada i tak już wyjątkowo niski poziom zaufania do instytucji życia publicznego: do PKW, a także do mediów, które przez dzień lub kilka dni powtarzają szacunki z badania powyborczego. Niektórzy politycy cynicznie to wykorzystują, mniej lub bardziej bezpośrednio, dając do zrozumienia, że z wyborami było coś nie tak. I powstaje przekonanie, że rzeczywiście chyba ta demokracja to jakoś nie najlepiej działa i że są jacyś „oni”, którzy sfałszowali wyniki wyborów. Lubimy teorie spiskowe, a w tej sytuacji teoria spiskowa pisze się sama.

Nie, nie proponuję zrezygnowania z exit poll. Chodzi jednak o namysł nad tym, czy akurat w przypadku wyborów samorządowych rzeczywiście warto je organizować. Andrzej Olszewski, ekspert IPSOS-u, przyznał, że w tych wyborach o pomyłkę wyjątkowo łatwo. Cztery lata temu między szacunkami a wynikami także były rozbieżności: PO uzyskała o 3 proc., a PiS o 4 proc. mniej niż podawano w czasie wieczoru wyborczego**.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię: kierując się zasadą upraszczania i „udramatyzowania” przekazu podczas wieczorów wyborczych, a także potem, w wielu komentarzach, koncentrowano się na jednym pytaniu – kto wygrał: PiS czy PO? (I aby na nie odpowiedzieć, pokazywano „wyniki” wyborów do sejmików wojewódzkich). Nie na tym polegają wybory samorządowe.

Oprócz wyłaniania władz do sejmików wyborcy głosują także na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast (tylko o tych ostatnich mówiono) oraz – i to może jest najważniejsze – na członków rad gmin oraz rad powiatów. A o tym najbardziej lokalnym poziomie raczej nie mówiono. Dla mediów ogólnopolskich to słaby temat: za dużo nazwisk, za dużo komitetów oraz inicjatyw wyborczych i nie można powiedzieć, kto wygrał: PO czy PiS? Mam wrażenie, że taki przekaz w przypadku wyborów samorządowych przyczynia się do psucia demokracji.

* Choć akurat w tym roku pojawił się poważny konkurent – losy bohaterów programu „Rolnik szuka żony” dla wielu widzów okazały się bardziej interesujące niż losy bohaterów ze sceny politycznej.
** Tymczasem za najbardziej spektakularną wpadkę powszechnie uznaje się różnice między wynikami szacowanymi na podstawie badań a wynikami podanymi przez PKW, które ujawniły się podczas pierwszej tury wyborów prezydenckich w 2010 roku. Rozbieżności wynosiły wtedy: 3 i 2 proc. w przypadku danych Homo Homini (dla Polsatu) oraz ponad 4 i mniej niż 2 proc. w przypadku SMG/KRC (dla TVN). Obie firmy zamiast exit poll posłużyły się metodą wywiadów telefonicznych. Realizujący exit poll TNS OBOP (dla TVP) pomylił się minimalnie.

Rysunek: Marek Raczkowski

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. Może nam tak pani wyjaśni jak to się dzieje, że wyniki sondaży zgadzały się z wyborami a dopiero te ostatnie nagle się różnią czyżby przyczyną było to, że PO traci poparcie. Może nam także pani wyjaśni jak to jest możliwe, że gdy sondaże wskazywały na zwycięstwo PIS nagle się zepsuł system komputerowy a potem nagle zaczął wskazywać na wygraną PO i PSL. Mozę także pani nam wyjaśni te informacje jakie pojawiają się w mediach o zaginionych kartkach cóż za traf na których wyborcy zaznaczyli że oddają głos na kandydatów z PIS. Może także pani nam wyjaśni ciemnym ludziom dlaczegóż to różnią się dane odnośnie oddanych głosów podawane przez komisje obwodowe z tymi podawanymi przez PKW. Moze nam także ciemnym ludziom szanowna pani wyjaśni tak wielką liczbę głosów nieważnych czyżby w ordynarny sposób wykreślono dodatkowe głosy, żeby pozbawić PIS zwycięstwa w wyborach.

  2. Nie. To wybory psują demokracje, bo przystępujące do nich miliony perfidnie i cynicznie głosują, na kogo im się podoba, buńczucznie i agresywnie nie chcąc dostoswać się do tych tysięcy, którzy wzieli udział w exit-pollach. Trzeba to zakończyć i wyeliminować wybory!!!

  3. Nie, demokracja w Polsce jest już popsuta, a exit polls i reakcje politykierów z tym związane to właśnie tego popsucia objawy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Myślę, że popularność rolnika szukającego żony może tłumaczyć sukces PSLu.

    Prezes PiSu przed wyborami zapowiedział, że będą sfałszowane i po wyborach czekał na odpowiedni moment, żeby to ogłosić, ale niestety komisja wyborcza złośliwie kazała mu czekać cały tydzień bez snu.

  6. Różnicę między wynikami [i]exit polls[/i] a rzeczywistymi wynikami wytłumaczyć jest łatwo: skoro 40% polskiego społeczeństwa to funkcjonalni analfabeci, można śmiało przyjąć, że kilka procent zagłosowało bez zaglądania „do książeczki” na PSL, myśląc, że głosuje na Rydzyka. Jeśli tak jest, to chwała Panu, albowiem powiadam, durnie zamiast na głosowanie powinni iść łowić ryby albo pograć w badmintona.

  7. Jako iż możemy być pewni, że najważniejszych rzeczy nie poddaje się pod głosowanie, to te i żadne inne wybory nie mają znaczenia. Kto akurat będzie w tej kadencji wykonawcą poleceń miejscowego proboszcza jest trzeciorzędną sprawą.

  8. Socjologia sięga bruku

  9. dziwią mnie te wszystkie komentarze i mozna by powiedziec awantura na temat rozjazdu exit poll z wynikami rzeczywistymi. ani mnie to parzy ani ziębi. jeśli ktoś pilnie nie obserwuje tego co sie szykuje to jest zaskoczony albo nawet nie ktorych boli.
    śmieszy mnie zastosowany zabieg ciszy wyborczej. byłem co najwyżej zaciekawiony jak na ten cały szum medialny wokół dobrze rządzącej (mimo błędów) PO zareaguje wyborca. ciesze sie ze nie pojawili się jacyś Tymińscy. oceniam że tym razem wyborca zachował się wrecz genialnie „dajemy zółtą kartkę dla PO ale rządźcie dalej w koalicji z PSL (który z racji mniejszego wprawdzie udziału w błędach), swoją dezaprobatę pokażemy także miarą głosów nieważnych, koniec kropka

  10. Zdecydowanie exit polls popsuly demokracje Ala-PO (plus cwaniaki w gumiakach) tym razem.
    Bo wczesniej zgadzaly sie z wynikami i bylo ok wygrywalo i tak a PO

  11. @ Plynna rzeczywistosc

    Dlaczego ta „oczywistosc” nie objawilo sie wczesniej?
    Np przy prawie IDENTYCZNYCH wyborach do PE?

  12. Sądę że wzrost głosów nieważnych z wyborów na wybory świadczy o tym, że
    spora część wyborców z małych ośrodków nie wierzy w tajność wyborów i oddaje
    głosy nieważne dla ochrony swojego bezpieczeństwa.

  13. Dlaczego nikt nie wyjaśni jak są zliczane pojedyncze głosy w OKW?
    Dlaczego nikt nie wyjaśni wszystkim, że do policzenia głosów nie jest potrzebny żaden skomplikowany program komputerowy? Choć oczywiście może ułatwić pracę.
    Dlaczego nikt nie powie, że gdyby poszczególne komisje przywoziły wyniki do komisji wyższego rzędu w postaci elektronicznej to nie trzeba by było tych wyników przepisywać z papieru do excela i z powrotem na papier? Przez co uniknięto by zapewne wielu błędów czysto pisarskich.

    Cyniczni politycy wykorzystują „ciemny lud” i jego niezadowolenie z wyników – moim zdaniem to właśnie jest prawdziwym przestępstwem. Jarek chce mieć w Polsce „swój Majdan” czy co?

    Ja kretyn się zastanawiałem czy w przyszłym roku nie zagłosować na PiS w wyborach parlamentarnych, a w tę niedzielę czy nie poprzeć Lasoty z PiS w Krakowie, nawet mimo jego przekrętów „przy parkowaniu” – nie doczekanie wasze. PiS i SLD nie zasługuję na mój głos.

  14. Szanowna Pani.

    Proszę spojrzeć na tę mapkę i powiedzieć, co Pani na niej widzi:

    http://wyborcza.pl/1,75478,16861788,Tajemnicza_plaga_niewaznych_glosow_na_Mazowszu__Dobrze.html

    Otóż gigantyczny wałek z wyborami przeprowadzono już w 2010 roku, o czym już wtedy pisała prasa “prawicowa” a o czym nie raczyła się nawet zająknąć prasa “słuszna”. W 2014 r. łaskawie obudziła się jednak Gazeta Wyborcza i raczyła też zauważyć ten fakt.

    Otóż każdy, powtarzam KAŻDY kto widzi tę mapkę a nie widzi ewidentnego fałszerstwa ten jest albo ślepy albo – za przeproszeniem – głupi. Sprawa w 2011 roku zgłoszona została do Prokuratury Generalnej, która – jak przystało na IIIRP niczego się nie dopatrzyła. No bo jak by mogła inaczej.

    Tak więc efekt mamy taki, że w 2014 r. przeprowadzono dokładnie taki sam numer, tylko że w skali całego kraju. I wciskanie obywatelom, że to wina “książeczek” to są jakieś bajki dla potłuczonych, bo książeczki były w wielu poprzednich wyborach i nic ni powodowało unieważniania do 40% głosów.

    Zawsze na korzyść PSL, dodam.

  15. W wyborach do EP 2014 głosów nieważnych było ok. 3%, karta do głosowania również miała formę książeczki, ale frekwencja wyniosła tylko 23,83%, analfabeci pozostali więc w domach; poza tym to było jedno głosowanie, jeden krzyżyk, analfabetom było łatwiej.

  16. Jeśli chodzi o mapkę, to to jest znana sprawa. Fałszerstwo wydaje się oczywiste, ale ta „oczywistość” jest tylko przesłanką a nie dowodem. W państwie prawa taka mapka nie może stanowić uzasadnienia dla powtórzenia wyborów. Nikt nikogo nie złapał za rękę, więc dowodów nie ma, sądy musiały oddalić apelacje. W tym roku było mnóstwo mężów zaufania – i co? Gdzie są twarde dowody?

    Wolę żyć z podejrzeniem lekkiego wałka przy wyborach 2010 niż żyć w państwie totalitarnym, w którym o wyniku wyborów decydują politycy i media.

  17. Rozumiem, że próbuje Pani przekonać czytelników, jakoby mniejsza przejrzystość służyła demokracji i poszerzaniu wolności? Ciekawa teza. Co powinno być następnym krokiem? Likwidacja Najwyższej Izby Kontroli? W końcu jak powiedziała to posłanka Nowicka, nie powinniśmy zadawać pytań, bo to „kwestionuje fundamentalną zasadę zaufania do instytucji publicznych”. Po co więc ta instytucja robiąca wszystkim naokoło problemy…

    Exit-polls jest dobrą weryfikacją procedur wyborczych, a to zapobiega przekrętom lub pomaga je wykryć. Zawsze większa przejrzystość jest przyjacielem demokracji, nie jej wrogiem. Oczywiście odchyłki się zdarzają, wie o tym każdy statystyk, ale nie takie jak w kilku komisjach w Wejherowie gdzie 40% głosów było nieważnych. Przy krajowej średniej 17% (i tak odchylonej w górę poprzez nienormatywnie wysokie wyniki w niektórych komisjach). Czy naprawdę ktoś przy zdrowych zmysłach może twierdzić, że co 2 mieszkaniec Wejherowa nie wie jak postawić 1 krzyżyk? A takie odchyłki od normy nie były pojedyncze lecz masowe. Jak można ufać w poprawność wyborów, jeśli program agregujący wyniki, wskazuje jako zwycięzcę wyborów w Szczecinie człowieka, który nie brał w nich udziału? Czy można wierzyć, że inne wyniki zostały zsumowane poprawnie?

    W odpowiedzi do komentarza użytkownika „Płynna rzeczywistość”: „W państwie prawa taka mapka nie może stanowić uzasadnienia dla powtórzenia wyborów. Nikt nikogo nie złapał za rękę, więc dowodów nie ma, sądy musiały oddalić apelacje.”.
    Ale czy prokuratura podjęła próbę dojścia do prawdy mając tak nie budzące wątpliwości przesłanki? Czy przesłuchano członków podejrzanych komisji wyborczych (któryś na przesłuchaniu mógł zacząć sypać ze strachu). Czy przeanalizowano karty do głosowania np. czy drugi krzyżyk był postawiony tym samym długopisem? Czy może zamieciono sprawę pod dywan, bo lepiej się nie wychylać i nie podpaść obecnej władzy…?

    I jeszcze zagadka. Kto to powiedział?
    „Ale akcentujemy to, że trzeba, na zasadzie znanej w rosyjskim przysłowiu, „ufać, ale sprawdzać”. (…)”

    oraz

    „(…) w niedzielnej rozmowie z prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem wyraził zaniepokojenie opóźnieniem podania wyniku wyborów oraz mnożącymi się sygnałami o nieprawidłowościach w trakcie liczenia głosów (…)”.

    Są to cytaty z Prezydenta Komorowskiego. On i pewno niektórzy dziennikarze woleliby o tym zapomnieć. Internet pamięta.
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/komorowski-cytuje-klasykow-sowieckiego-totalitaryzmu,155162.html
    http://www.polskatimes.pl/artykul/691663,komorowski-zaniepokojony-opoznieniem-podania-wyniku-wyborow-na-ukrainie,id,t.html

    Niestety odnoszę smutne wrażenie, że ‚Polityka’ i jej dziennikarki/dziennikarze coraz bardziej podążają drogą Gazety Wyborczej, która z gazety walczącej o demokrację i prawa obywatelskie, stała się tubą rządu i jedynych słusznych poglądów, czasami wbrew wszelkiej logice. Czy mógłbym przeczytać wpisy dziennikarzy w tym samym stylu, gdyby to PiS była u władzy, uwikłana w afery broniła swych stanowisk, a przeprowadzone wybory pozostawiały tyle do życzenia? (Piszę to jako wyborca nie głosujący na PiS). Pytanie retoryczne…

  18. Plynna rzeczywistosc.

    Do wyborow do PE „ciemniakom” jakoby isc sie niechcialo a teraz tak?

    I jakos tam gdzie najwiecej zwolennikow PiS tam najmniej niewaznych glosow?
    Kupy sie nie trzyma.

  19. Moim zdaniem, cały ten wpis służy (być może w sposób niezamierzony) zamuleniu dyskusji i odwróceniu jej od rzeczywistego problemu, którym nie są exit polls – ciekawe zresztą co by było, gdyby się nie odbyły. Czy nie powodowałoby to zwiększenia nieufności, gdyby w wieczór wyborczy nie było podanych szacunkowych wyników?
    Zresztą, do tej pory jakoś nie było problemów z ich wiarygodnością, a późniejsze wyniki oficjalne „z grubsza” je potwierdzały. Powodem jest rozjechanie się wyników oficjalnych (ogłoszonych po 6 dniach), z tymi z dnia wyborów. Co „zaskakujące”, na korzyść partii rządzących, przy nigdy dotąd niespotykanym odsetku głosów nieważnych.

  20. Gospodyni z powodu fatalnego stanu zdrowia naszego panstwa proponuje stluc termometr.

  21. O stopniu uczciwości wyborów nie decydują sondaże, tylko składy komisji obwodowych oraz procedury głosowania i liczenia głosów. W obecne wybory zaangażowanych było ponad 200 tys. obywateli. W niemal każdej komisji był przedstawiciel PiS, PO, PSL, komitetów lokalnych. Mimo tego nie ma nawet cienia dowodów na masowe fałszerstwa – raczej na błędy wynikające z przepracowania lub zwykłej niekompetencji członków komisji.

    Tak, „ciemniaki” nie poszły głosować w wyborach do PE, bo do tamtych wyborów szli ludzie bardziej zaangażowani i wyrobieni politycznie.

    Najbardziej prawdopodobną hipotezą tłumaczącą pewne rozjechanie się sondaży z wynikami końcowymi jest analfabetyzm funkcjonalny moherowych beretów.

    Jednak większość głosów nieważnych w każdych wyborach do sejmików to karty puste, a więc głosy oddane jako nieważne w sposób świadomy. To ten fakt powinien być przedmiotem debaty publicznej a nie rzekome cuda nad urną.

  22. Być może Gospodyni proponuje stłuc termometr, ale Kaczyński ten termometr chce nam wbić w oko. Co gorsze?

  23. Rewelacyjny tekst jak zwykle, uwielbiam czytać pani teksty 🙂

  24. To nie exit poole psują demokrację, tylko politycy twierdzący, że wyniki podane przez PKW są nieważne, a liczą się wyniki IPSOSu, vide bodajże poseł Gowin.

  25. IPSOS musi opracować metodę prognozowania wyników w oparciu o inne pytania – kierowane do samych respondentów. Tłumaczenie, że ankieterzy nie byli wpuszczani do sal, gdzie odbywało się głosowanie jest dobre u uczniów podstawówki. Inne tłumaczenie, że mianowicie książeczki do głosowania zmyliły wyborców, którzy mówiąc ankieterom o swojej partyjnej preferencji nie wzięli pod uwagę, że ich głosy trafiły na kupkę „nie ważne” ponieważ „zaiksowali” także kandydatów z innych – nie ich – partii, również nie wytrzymuje krytyki. Może należałoby zacząć od pytania – czy respondent „zrozumiał” różnicę pomiędzy „książeczką”, a „kartą” do głosowania oraz – czy decydował się oddać głos nieważny świadomie.

  26. @Plynna rzeczywistość

    Gratuluję trafnego pseudo

    Najmniej niewaznych glosow było w Polsce poludniowo wschodniej, tam gdzie do urn poszło najwięcej zwolennikow PIS.

    Ale już w zamożnej Wielkopolsce było ich 25%.
    Generalnie PSL wygrało tam właśnie gdzie niewaznych głosów było więcej.

    IPSOS zawsze trafiał z wynikami jedynie tym razem rozwinął się z nimi tak gdzie PSL wygrało w sposób bezprexedensowy i zupełnie niespodziewany kosztem PiS

  27. Parę literówek,
    Przepraszam

  28. Niech się wezmą za robotę w tym sejmie a nie pierdołami ludzi zagadują.

  29. Do tej pory chodziłem na wszystkie wybory w wolnej RP. Od teraz nie pójdę już nigdy do obwodowej komisji wyborczej! Czy to znaczy, że obraziłem się na Polskę i tak chcę to demonstrować, „na złość tacie zrobię w gacie”? Nie, ja będę czekał na to, by móc zagłosować z domu poprzez internet.
    Jako zawodowy informatyk wiem, że poziom bezpieczeństwa w komunikacji elektronicznej można zapewnić taki, jakiego żadna komisja wyborcza nie jest w stanie zagwarantować w dotychczasowym systemie kartowo-książeczkowym. Wystarczy niedowiarkom przypomnieć, że chyba sami korzystają z bankowości elektronicznej przez internet. Jakoś w końcu zaufali, że nikt ich nie okradnie i chyba to nie zdarzyło się. To jest dowód, że można skutecznie zabezpieczyć transakcje internetowe.
    DLACZEGO POLITYCY TAK STARANNIE UCIEKAJĄ OD TEGO ROZWIĄZANIA?

css.php