Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

21.10.2014
wtorek

„Czarna plama” na religii

21 października 2014, wtorek,

Do tego wpisu zainspirowała mnie opowieść znajomej. Mówiła o doświadczeniach swojej córki (pierwszoklasistki), która na lekcji religii usłyszała, że dzieci nieochrzczone noszą w sobie „czarną plamę, którą chrzest oczyści”. Gdy przestraszona dziewczynka (nieochrzczona) zapytała, czy jak będzie grzeczna, to plama zniknie, usłyszała, że nie, bo samo bycie grzecznym nie pomoże.

Mama dziewczynki była oburzona, i choć rozumiem jej emocje, przyznaję, że stwierdzenie katechetki szczególnie mnie nie dziwi. Nie dziwi nie dlatego, że mam złą opinię o sposobie prowadzenia lekcji religii w szkole (mam, ale nie o to chodzi) i ze względu na tę opinię żaden „wybryk” prowadzących katechezy mnie nie zaskoczy. Nie dziwi, bo choć z pewnością można znaleźć lepszy sposób na zilustrowanie tego, czym jest grzech pierworodny (szczególnie, gdy mówi się do sześcioletnich dzieci), to przecież ten komunikat wpisuje się doskonale w doktrynę katolicką. Problemem może więc być jedynie forma – i na nią ewentualnie można się oburzać – a nie treść, która nie powinna zaskakiwać.

Dlaczego więc w ogóle piszę o „czarnej plamie”? Otóż to, co mnie dziwi, i nad czym – jak sądzę – warto się zastanowić, bo może to nie jednostkowy przypadek, to posłanie dziecka na religię przez niewierzących rodziców. Naiwnie można założyć, że podjęcie decyzji powinno być proste: jeśli rodzice są wierzący, chrzczą dziecko i zapisują je na katechezę, a w klasie drugiej lub trzeciej (ze względu na obniżenie wieku szkolnego jest teraz różnie) dziecko przygotowuje się do Pierwszej Komunii; jeśli rodzice deklarują, że są niewierzący, to nie organizują chrztu, nie posyłają dziecka na religię i nie planują Komunii. Logiczne i konsekwentne wybory. Tym łatwiejsze, że od początku tego roku szkolnego religia (lub etyka) nie są przedmiotami obowiązkowymi, a uczeń może uczestniczyć w zajęciach z jednego przedmiotu, z obu, a może także nie wybrać żadnego z nich.

Dlaczego więc podejmowanie przez rodziców decyzji o posyłaniu/nieposyłaniu dziecka na lekcje religii nie zawsze jest tak łatwe, logiczne i spójne z ich światopoglądem?

Mam wrażenie, że dokonywanie tego wyboru jest poza polem decyzji podejmowanych w oparciu o racjonalną refleksje, bo tak naprawdę nie chodzi tu o same lekcje; nie chodzi o to, czego uczeń się na nich dowie, a czego nie dowie. Ważne są emocje i różnego rodzaju obawy rodziców. I dlatego nawet dla tych, którzy ostatni raz w kościele byli kilkanaście lat temu; dla tych, którzy na modlitwę od dawna nie poświęcili ani minuty; dla tych, którzy deklarują, że są niewierzący lub co najwyżej „wierzący na swój sposób”, ta decyzja często nie jest prosta i rzadko kto nie musi się w ogóle nad nią zastanawiać.

Co tak komplikuje sytuację? Na niektórych rodziców działa presja otoczenia i po pierwsze – lęk przed tym, co będzie, jeśli ich dziecko okaże się jedynym w kasie (lub w szkole), które nie chodzi na religię, a po drugie – obawa o to, co powiedzą „inni”: własna rodzina, sąsiedzi, rodzice dzieci z tej samej klasy i pewnie jeszcze wielu innych „innych”. W małych środowiskach jest to szczególnie istotne.

Niektórzy rodzice nie widzą alternatywy dla lekcji religii, a często rzeczywiście takiej alternatywy nie ma lub nie było (po wprowadzeniu rozporządzenia z 2014 roku sytuacja teoretycznie powinna ulec zmianie). W 2012/2013 roku szkolnym lekcje religii odbywały się w 26391 szkołach, lekcje etyki w 1276, religii uczyło prawie 30 tysięcy osób, etyki nieco ponad 1100 (dane z Systemu Informacji Oświatowej, podawane przez PAP).

Dla niektórych rodziców ważne jest, aby „nie zamykać dziecku drogi” (w końcu na pierwszej stronie podręcznika dla pierwszej klasy jest obrazek Jezusa z podpisem: „pozwólcie dzieciom przyjść do mnie, nie przeszkadzajcie im”) i dać pierwszoklasiście wybór. Nie jestem do końca przekonana, czy dziecko w tym wieku jest w stanie dokonywać takich decyzji, sugerując się innymi argumentami niż: wszystkie koleżanki i koledzy chodzą, a ksiądz rozdaje fajne naklejki. Może takie podejście rodziców także związane jest z obawą? Obawą przed podjęciem decyzji, przez jednoznaczną deklaracją i przed „zamknięciem drogi”. Niektórzy zresztą mówią wprost: przecież to nic nie zaszkodzi, a zawsze może się przydać.

Mimo najnowszych zmian w sposobie organizowania lekcji religii i etyki, mam wrażenie, że dopóki katecheza będzie odbywać się w szkołach, decyzje podejmowane przez rodziców (nawet tych niewierzących) nie będą proste i „oczywiste”. A „czarna plama” w porównaniu z obawami i niepewnością rodziców, czy aby dobrze robią (niezależnie od tego, czy na religię zapisują, czy nie), to naprawdę nic.

Rysunek: Andrzej Mleczko

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 51

Dodaj komentarz »
  1. Posylac dzieci pod przymusem! Im wiecej takich glupot uslysza, im wiecej zaklamania zobacza, tym mocniej w przyszlosci beda walczyc o swieckosc panstwa i edukacji. A Pania Katechetke nalezy poprosic, zeby ta czarna plame pokazala, lub udowodnila jej istnienie. Nie? No to won z nauczania! Bajki to sobie moze opowiadac dzieciom na dobranoc, a nie we wspolczesnej szkole.

  2. Moja . już dawno nieżyjąca babcia zawsze wspominała . dziecko , Boga masz wszędzie . Możesz się modlić na drodze , w lesie czy na polu.
    Ksiądz jest gorszy niż My. Nie rozumiałem tego.
    Po czasie się dowiedziałem , od Mamy jak dziadek zasuwał na polu u księdza za kwaterkę mleka i liście z buraków cukrowych .
    To jest duży skrót . Dziś , Nasi biskupi maja więcej a chcą jeszcze więcej .

  3. Serwilizm? Tak, ale nie tylko. Wybujały serwilizm!
    Myśmy nie ochrzcili swojego syna i nie posyłali na religię, czasem sobie tam chadzał, bo lepiej to, niż siedzieć na szkolnym korytarzu, no bo przecież religia nie może być na początku lub na końcu (no a jakby była jakaś zbłąkana owieczka…), jednak takie jego zachowanie spotkało się z naszą delikatną dezaprobatą. Dało się. Syn nie ma żadnej traumy – właśnie byłem go o to spytać, żeby być pewnym. W kwestiach światopoglądowych nie wydaje się możliwe bycie „za” i „przeciw”, więc uważam, że to rodzice skrzywdzili dziecko. Jak? Jak mogli je narazić na full-kontakt z „klechistanem”?
    Na marginesie, za młodu wydawało mi się, że Polacy to taki gościnny i odważny – waleczny naród (taką mi serwowano papkę mitologiczną). Może bym wierzył do dziś, gdyby właśnie nie całkiem powszechny serwilizm i lizusostwo Polaków. Szczególnie jest to wyraźne wśród Polaków za granicą.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Czarna plama” to grzech pierworodny. Trudno byłoby wytłumaczyć dziecku czym jest grzech pierworodny, dlatego prawdopodobnie katechetka odwołała się do takiej metafory. I nie zmyje go bycie grzecznym. Tylko chrzest ma taką moc.

    Mogę zrozumieć, że dziecko było lekko zszokowane tym, że jest naznaczone jakąś czarna plamą, ale to nie zmienia faktu, że katechetka nie mogła uniknąć tego tematu.
    Nawiasem mówiąc ja nie chodziłem na religię od czwartej klasy szkoły podstawowej aż do skończenia liceum ( a było to przed reformą oświaty) i nie przeszkodziło mi to w odnalezieniu drogi do Jezusa.

    Nigdzie nie ma obowiązku posyłania dzieci na lekcje religii, natomiast jeżeli się już je posyła, a rodzice nie rozumieją czego się tam naucza to nie można się dziwić, że dochodzi do nieporozumień.

  6. Bo tu nie chodzi o naukę, o treści, czy wychowanie. Tu chodzi o pranie mózgów dzieci – tak jak w krajach islamskich – chodzi o ślepe posłuszeństwo klerowi. Dlatego klechy tak walczyły o religię w szkole, bo gdyby była w salkach katechetycznych jak kiedyś, frekwencja byłaby znacznie niższa. A w szkole wiadomo – każdemu zależy więc nikt nie chce się „wychylać”. Tak się właśnie wprowadza państwo wyznaniowe.

  7. nie przygotowujemy dzieci do komunikacji z innymi, nie wpajamy higieny rozwiązywania konfliktow, sporów tylko do poczucia winy i uległości jako kary za grzech pierworodny. To jest okrutne dla małej istoty pełnej zaufania. A Koscioł, no cóz, już dawno wie że baranki boże ida na umysłową rzeź jeśli w nich poczucie winy zaprogramować.

  8. @Marek
    dokładnie tak, tu chodzi o pranie mózgu i kontrolę nad procesem edukacji poprzez niezależnego od władz oświatowych funkcjonariusza „Partii” majacego jednak potężny wpływ na obsadę stanowisk w szkole, zwłaszcza w mniejszych osrodkach. ubocznym skutkiem jest wychowanie cynicznych obywateli ktorzy doskonale wiedzą co to sa „wartości”…

  9. A pokażcie mi nawet katolika, który uważa, że grzech pierworodny, czyli wrodzona skłonnność do czynienia zła, na marginesie to dogmat katolicki, nawet nie chrześcijański, jest cechą każdego człowieka. Nie ma takich idiotów. Dlaczego więc pozwalacie (wysyłajac na lekcje religii), żeby takie bzdury katecheci mówili waszym dzieciom?

  10. @Kuba

    obowiązku posyłania nie ma tylko wtedy dziecko będzie sobie stało na korytarzu albo w świetlicy puste godziny (bo przecież lekcje nie mogą być na końcu ani poczatku), bedzie postrzegane jako inne, napietnowane – czy wiesz jaki to jest wpływ na psychike 7mio latka, zwłaszcza w małych osrodkach?

  11. Mialem „przyjemnosc” uczeszczac do szkoly podstawowej w latch 50-tych, gdzie jeszcze przez pare lat byla tzw „nauka” religii. Jako „inowierca” wychodzilem z klasy gdy przychodzil klecha. Do dzis pamietam jak o mnie mowil ten klecha i zachowanie sie co poniektorach kolegow.

  12. ..kochane dzieci !!! Bog kocha was bezgranicznie ,nawet iedy nie jestescie ochrzczone!!! panowie ksieza nie nauczyli sie jeszcze co to jest milosc czlowieka do czlowieka a co dopiero mowic o milosci Bozej !! czas poczytac Biblie a nie Brewiarze !!!

  13. Dobrze im; żeby nie mieć za grosz cywilnej odwagi różnić się czymś od innych i tylko kierować się tym „co ludzie powiedzą” trzeba być zaiste tępakiem o mentalności chłopa pańszczyźnianego.

  14. Ja się z kolei dziwię, że Gospodyni się dziwi.
    Wielu niewierzących rodziców posyła jeszcze dzieci na religię i nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ okoliczności sprawy są zrozumiałe.
    Sami „niewierzący” rodzice zwykle nie wiedzą w co nie wierzą, a w co wierzą i czym się jedno różni od drugiego.
    Osoba która nie wierzy w zmartwychwstanie Jezusa, czy nie wierzy w transsubstancjację, a wierzy w „katolicyzm” nie potrafi uporządkować spraw swojego wierzenia-niewierzenia. Takich jest większość spośród polskich katolików nie będących katolikami.
    Z niewierzącymi jest tak samo. Skutkiem czego ich spora część posyła dzieci na religię.
    Silnie działa też presja, jest silny konformizm, wygodnictwo, nastawienie by płynąć z prądem.
    Niektóre z tych zachować są odstręczające, ale tacy są Polacy, wysmażeni w sosie religii od setek lat. Nie są właścicielami siebie, a raczej wypadkową czynników cisnących z zewnątrz.

  15. Po pierwsze to naprawdę nieistotne jakimi motywami kieruje się dziecko wybierając lub odrzucając lekcji religii. Dziecko też człowiek i ma prawo uczyć się na własnych błędach i podejmować własne decyzje. Zwłaszcza takie. A druga rzecz, to naprawdę niczyja sprawa dlaczego rodzic niewierzący posyła dziecko na religię, tak samo jak nikomu nic do tego, dlaczego wierzący nie chodzi do kościoła. Każdy robi w życiu to co uważa za stosowne.

  16. Wmawianie grzechu pierworodnego to jedna z największych krzywd, jakie funduje ludziom religia. A wmawianie go kilkuletnim, megawrażliwym w tym wieku dzieciom to już okrucieństwo.
    Naprawdę nie wiem, jakim trzeba być człowiekiem, żeby wymyślić, że rodzimy się w jakąś winą czy skazą. A może wiem – niekochanym.

  17. @Kuba
    Trudno wytłumaczyć komukolwiek racjonalnie myślącemu pojęcie grzechu pierworodnego. Wybacz, ale to pojęcie jest tak przerażająco prymitywne, że jakikolwiek (choć na pewno nie pozytywny) skutek może przynieść tylko straszenie nim dzieci…

  18. Dlaczego? To proste. Trzeba dzieciom już od najmłodszych lat pokazać z czym się spotkają w dorosłym życiu. Co to jest nietolerancja, zakłamanie, nienawiść religijna. Żeby potem nie były zaskoczone, jak im w przyszłości biskup będzie próbował zaglądać do łóżka. Polska to coraz większy taliban. Więc jako taliban jest skrajnie niechętny wszystkim którzy myślą inaczej. Więc jest wrogiem. Dlatego dziecko otwarte światopoglądowo musi się dowiedzieć jaki jest język tego wroga i co w przyszłości usłyszy. I musi się na to zaszczepić aby nie zwariować. Człowiek wykształcony to taki który zna różne sposoby na życie i umie oceniać różne doktryny. Dlatego chodzą. I cała tajemnica.

  19. Kiedy ja chodziłam do szkoły podstawowej lekcje religii były w salkach katechetycznych przy Kościele. I tak powinno pozostać.

  20. Dziecko nie-katolickie nie powinno chodzić na lekcje religii katolickiej, bo niestety zaraz się dowie, że jest gorsze od innych. Ale może znalazło się tam, bo poprosiło rodziców, że chce iść? Może właśnie dlatego, że już zdążyło się poczuć gorsze? Dla oburzających się na hiporyzję rodziców, mam taką historię (nie dotyczy mnie ani mojego dziecka). 1 września 2014 – pierwszoklaścici idą na uroczystą akademię rozpoczynającą rok szkolny. 2 września 2014 – msza. Oczywiście nieobowiązkowa. Pierwszoklasista, rozemocjonowany, który był w skzole raz, który swoich kolegów na razie widział raz – może iść siedzieć sam w świetlicy. Albo może pójść do kościoła z całą klasą. Mało takich sytuacji w naszym kraju?

  21. Wszystkich rodzicow ktorych dzieci nie chodzą na religię zapraszam na naszą grupę na FB „Nasze dzieci nie chodzą na religię”. Pozdrawiam wszystkich odważnych nonkonformistów i wszystkich, którzy nie są hipokrytami i żyją w zgodzie ze swoimi przekonaniami.

  22. Mała nieścisłość: ” Tym łatwiejsze, że od początku tego roku szkolnego religia (lub etyka) nie są przedmiotami obowiązkowymi, a uczeń może uczestniczyć w zajęciach z jednego przedmiotu, z obu, a może także nie wybrać żadnego z nich.” – religia i etyka od 90 lat nigdy nie były obowiązkowe, nie tylko od tego roku.

  23. Bywa że człowiek z religii wyjdzie, ale ona (religia) z niego nie wyjdzie?

  24. Dlaczego uważacie, że dziecko nie uczęszczające na religię jest piętnowane? Ja pracuję w szkole, mój syn nie chodzi na religię katolicką. W tym czasie siedzi w bibliotece i najczęściej zdąży odrobić lekcje z tych przedmiotów które już tego dnia miał- więc nam odpowiada, ze religia jest 4-ta. U nas w szkole jest około 10 dzieci nie uczęszczających na religię. Część jest z innych wyznań, a część z rodzin niewierzących- nigdy żadne się nie skarżyło na jakiekolwiek napiętnowanie- a uwierzcie, że dzieci się skarżą kiedy coś jest nie tak.
    Jeśli chodzi o uczęszczanie na religię – ja uważam, że życie duchowe dziecka to ważny i delikatny temat. Nie chciałabym aby było w szkole inaczej wychowywane niż w domu- bo to jest jeszcze kwestia mojej osobistej wiary i praktyk religijnych – których jak rozumiem w tej rodzinie nie ma. Dla dziecka może to być problem większy inż gdyby na tę religię nie uczęszczało.
    A tak na marginesie: Chrzest biblijnie był udzielany osobom które zadeklarowały nawrócenie – czyli odwrócenie się od grzechów i zmianę życia. W żadnej ewangelii nie ma słowa o grzechu pierworodnym.

  25. Anna
    21 października o godz. 20:31
    Owszem, ale rzecz należy nazwać dokładnie: nie religia czyni krzywdę; to ludzie ludziom czynią krzywdę, za pomocą religii. Religia zaś jest wynikiem oszustwa wyfantazjowania nieistniejącego bóstwa. Konsekwencją tej konstatacji jest to, że kler religijny żyje z oszustwa – nadzwyczaj dobrze – szerzy oszustwo i nazywa jest najwyższym dobrem.
    Dzieciom zadawana jest głęboka rana psychiczna przy pomocy wmówienia im grzechu pierworodnego i zaszantażowania ich, że nie poddając się chrztowi trafią do czeluści potocznie i powszechnie przez kler zwanym piekłem.
    Większość dzieci jest chrzczona w nieświadomości niemowlęcej. dziecko jest poddane gwałtowi przez rodziców i chrzestnych. wcześniej tak samo zgwałconych. Istnieje tu pełna analogia wobec pedofilii kleru na dzieciach.
    Dzieci wyrastają na dorosłych. Skrzywdzone, ze spaczonym oglądem świata, odcięte przez kler za pomocą religii od samych siebie, od wnętrza swojej osobowości, pozbawione możliwości autentycznego rozwoju osobowego, płodzą dzieci i następnie zadają im krzywdę przymuszenia do religii. I tak z pokolenia na pokolenie.

  26. mam w rodzinie podobną sytuacje, ochrzczono ośmioletnie dziecko bo zbliżała się masowa komunia, mała miejscowość, by razem z innymi mogła iść bo inaczej była by obca, żle widziana i t.d. jeszcze nie mordują tych nie chrzczonych ale to narasta . Polska staje się takim fundamentalnym ciemnogrodem, podobnie jak to narastało wśród muzułmanów i mamy talibów. amen

  27. Przyznam się, że jako niewierząca posłałam dziecko na religię bo taki był kontrakt ślubu kościelnego i starałam się z niego wywiązać – nie skłamać. Nie widziałam w tym nic złego, niech pozna a potem sama wybierze, nie miałam pojęcia jak ciemniacki jest polski kościół, za młodu miałam do czynienia z Klubami Inteligencji Katolickiej, z ludźmi zaangażowanymi politycznie i naprawdę przyzwoitymi, np. w mojej drużynie harcerskiej im. Stefana Wyszyńskiego. Podzielaliśmy podobne wartości ale różniliśmy się tym, że oni chodzili a ja nie chodziłam na religię, do kościoła. Oni mnie akceptowali a ja ich, bo widzieli, że moralność i przyzwoitość to nie są cechy jedynie katolików. Raz tylko byłam zszokowana, gdy poszłam na pasterkę z moim chłopakiem a tam podchmielony ksiądz krzyczał, że bycie ateistą jest gorsze od bycia mordercą. Teraz żałuję swojej naiwności. Ten prymitywizm, brak głębi, brak rozumienia istoty własnej religii. Nie mówi się o miłosierdziu, równości wobec Boga, o poświęceniu Jezusa z miłości do ludzi, zachęca się głównie o obowiązkowej nienawiści, szczuje się ludzi na siebie, a hierarchowie wykazują się obrzydliwą nieakceptowalną głupotą. Kościół się rozpanoszył w naszym kraju i ważniejsze jest uprawianie polityki przy jednoczesnej pogardzie i lekceważeniu wiernych i niewiernych. Prowadzę teraz z dzieckiem rozmowy, pokazuję różnice w światopoglądzie moim i pseudochrześcijańskim szerzącym się w naszym kraju mając nadzieję, że samo zrezygnuje z lekcji religii. Już niedługo mam nadzieję.

  28. Mieszkamy teraz w Irlandii, gdzie szkoly sa albo katolickie albo protestanckie. Jesli dziecko jest nieochrzczone – czyli bez religii, jest ostatnie w kolejce do przyjecia do szkoly takiej czy innej. Znam historie sasiadow, ktorych corka nie zostala przyjeta do szkoly, bo nie byla ochrzczona. Rodzice szybko wiec zorganizowali pozny chrzest i kiedy dostarczyli swiadectwo do szkoly okazalo sie, ze jest juz za pozno, lista jest pelna i nie ma miejsca. Sprzedali wiec dom i sie wyprowadzili z okolicy. To tak na marginesie jaka sile ma ‚czarna plama’ w kraju, gdzie kler jest znacznie silnijeszy niz w Polsce.

  29. Trochę kiepska jest ta wymówka z posyłaniem dzieci na religię, bo inni będą się z nich wyśmiewać. Całe dzieciństwo mieszkałam w małej miejscowości, nigdy nie chodziłam na religię i nikt z tego powodu się ze mnie nie nabijał. Nawet mi zazdrościli, jak mogłam wcześniej pójść do domu, albo pospać trochę dłużej, bo akurat tak wypadała religia. A w okresie komunii zazdrościli mi, że nie muszę cały czas biegać do kościoła na msze i próby.

  30. A ja ostatnio usłyszałam od księdza,że moje dziecko jest gorszej kategorii bo chrzczone w sobotę a dzieci chrzczone innego dnia niż niedziela są wlasnie gorszej kategorii!

  31. Jestem ateistką w trzecim pokoleniu i moja niewiara ma swoje korzenie oraz jest przemyślana, przepracowana i uzasadniona. Gdy religia odbywała się w salkach katechetycznych, jako jedyna w całej szkole nie chodziłam na religię i odczuwałam piętnowanie rówieśników (niektóre zachowania pamiętam do dziś). Po wprowadzeniu religii do szkoły byłam jedną z 2 osób, które na zajęciach (oczywiście w środku dnia), musiały przesiadywać na korytarzu, bo alternatywy nie było. Pamiętam, jak ksiądz wychodził do nas, zostawiając klasę samą i próbował dyskutować, dlaczego odrzucamy coś czego nie znamy (takie przyjął założenie). Dyskusje z księdzem były bezcelowe, ale dyskusje z uczniami uczestniczącymi w tych zajęciach były przydatne i merytoryczne – żadnego piętnowania – po prostu tolerancja.
    Dziś moje dziecko chodzi do przedszkola i jako jedno z dwojga podczas zajęć religii jest wyprowadzane przez nauczycielkę do innej grupy z komentarzem „bo tobie nie wolno chodzić na te zajęcia, bo mama nie dała karteczki, że możesz”. Co tu komentować? Syty nigdy nie zrozumie głodnego, jak mawiali nasi dziadkowie. W przedszkolu nie ma etyki, bo nie, ale religia dla czterolatków nikogo nie dziwi. Brak też alternatywy dla dzieci niekatolickich.
    Uważam jednak, że niewierzący rodzice nie powinni posyłać dzieci na zajęcia z religii katolickiej, bo to nie jest religioznawstwo, a praktykowanie określonej wiary. I nie ma wiele wspólnego z dawaniem dziecku wyboru – wybór określają rodzice i oni odpowiadają za to, czy dziecko wierzy w bajki, czarownice, kucyki pony, hello kitty, chodzenie po wodzie itp. czy też nie. Moi rodzice – jak wykazałam zainteresowanie tematem – zakupili szereg książek o różnych systemach religijnych – dzięki temu łatwiej mi tłumaczyć dziecku, jak rzeczywiście ma wybór. Bo to nie jest tylko: katolik-niekatolik, to będzie wierzący(w dowolnej religii)-niewierzący.

  32. Czarna plama wisi nad klerem!

  33. Mój syn, niezapisany przeze mnie, chadzał sobie czasem na religię w podstawówce, bo „siostra fajne piosenki śpiewa”. Potem na zebraniu zostaliśmy poproszeni przez wychowawczynię, żeby jednak nie przychodził, bo jest zbyt aktywny, zgłasza się i wie więcej niż „kościołowe” dzieci.
    A drugi, jeszcze w przedszkolu, też miał nie chodzić, ale nie było co z nim za bardzo zrobić, bo to przecież kłopot, jak jedno dziecko nie chodzi, więc wysłuchał, że Święty Mikołaj to już dawno nie żyje, a że czapkę miał całkiem inną, a nie czerwoną, a że w ogóle, to każdemu siedzi na ramieniu diabeł i go namawia, żeby robił złe rzeczy… Po tej ostatniej informacji miał koszmary w nocy.

  34. To był rok bodaj 1956, była zima, na szkolnym korytarzu stało nas chyba sześciu, czy siedmiu trzynastolatków, idąc na lekcję religii do naszej klasy mijał nas ksiądz Marek. Tak, tak w czasach komuny wbrew pogłoskom, religia choć na dosyć krótko, również zawitała do szkół, nawet do naszej, komuszej szkoły TPD. Mijając nas, ksiądz zatrzymał się i zapytał, czemu marzniemy na korytarzu? My, młodzi rewolucjoniści objaśniliśmy mu, że w naszej klasie akurat ma być lekcja religii, a my itd., itd. Fajnie, ale po co co macie tu marznąć, jak możecie sobie usiąść w ostatnich ławkach i spokojnie, nie przeszkadzając nam, przygotować się do następnej lekcji. A jeśli w ogóle chcecie walczyć z wiarą, to dobrze byłoby ją poznać. To nie był głupi argument. Przyjęliśmy zaproszenie, od tego czasu „chodziliśmy” na religię. Ba często z większą uwagą niż nasi wierzący koledzy wsłuchiwaliśmy w to co mówił ksiądz, zdarzało się, że zabieraliśmy nawet głos. Jak zdaje się, pewne kwestie religii, jej dogmatu poznałem nawet nie najgorzej, nadal jednak pozostaję ateistą, zazdroszcząc jednak czasem wierzącym, jak łatwo pozbywają się swoich grzechów, kiedy ja, moje wszystkie muszę nosić w komplecie i nadal ich przybywa. Do dzisiaj, z sympatią wspominam księdza Marka. On nie epatował nas , ani swoich uczniów czarnymi plamami, nie straszył nas piekielnymi mękami. Myślę, że problem tkwi nie w samej nauce religii, a w doborze „wykładowców”. Przed nauczycielami innych przedmiotów, nawet WF, stawia się wysokie wymagania kwalifikacyjne, pedagogiczne, a katechetą zostaje się z powodu bo wierzę, bo noszę koloratkę, jestem zakonnicą, czy wręcz fanatykiem. Moim zdaniem,niereformowalnego ateisty, wiara jest piękną rzeczą, niestety z jej realizacją jest coraz gorzej. Parafrazując znane, dosadne powiedzenie marszałka Piłsudskiego, można by rzec, wiara jest piękna, tylko ludzie ….! Niestety, również, czy przede wszystkim księża.

  35. Grzech pierworodny!!!!!!????, jak ja albo ktos kto grzechu nie popelnil mam byc za niego odpowiedzialna i NOSIC PIETNO (czarna plama), jeden z wiekszych bajkohorrrow kosciola katolickiego, ile ja lat przezylam w otumanieniu!!!! i woda oraz oplata za sakrament plus szopka z impreza ma mi zmazac ta wielka wine, ale bzdura!

  36. Religia jak dochodzi do głosu to niczego dobrego nie wróży….

  37. Andrzej
    22 października o godz. 13:15
    Wiesz jaka jest różnicą miedzy 13-to a 7-latkiem ?
    Jak miałem 4-5 lat wszyscy twierdzili, ze będę księdzem, jako 7-latek byłem ministrantem. Gdy miałem 12 lat zadawałem księdzu na religii „kłopotliwe” pytania a gdy miałem 13 lat przestałem chodzić do kościoła.

  38. @Nastka

    Pojęcie grzechu pierworodnego nie jest prymitywne tylko twoja wiedza na ten temat jest żadna. Nie należy się wypowiadać na temat czegoś, o czym nie wie się kompletnie nic. Najbardziej inteligentni ludzie w przeszłości mocowali się z tym problemem i przedstawiali różne interpretacje. W odniesieniu do tego problemu tworzono różne filozofie człowieka (Augustyn, Luter, Rousseau). Na początek polecam, jeśli cię na intelektualnie stać, „Pojęcie lęku S. Kierkegaarda. Przeczytasz, zrozumiesz, to będziesz mogła rozpocząć jakąkolwiek dyskusję na ten temat.

  39. Ojciec Rydzyk stwierdził publicznie, ze prawo go nie obowiązuje. Zapamiętajmy te date. Zapamiętajmy te słowa.

    http://wyborcza.pl/1,75478,16852994,Ojciec_Rydzyk_w_Sejmie_do_KRRiT__Dogadajmy_sie__A.html

  40. Ogladam z mojego tarasu młode kobiety.Z dzieckiem rocznym na prawym ręku i uwieszonym na prawym,przyczepionym do dżwiganej w tym ręku pokażnej torby ,dziecku trzyletnim.
    Stary jestem.70++.Zabyłem swoich dzieci chowanie.Matka się tym zajmowała.Przypomniała mi niedawno siostra ,pchajaca w śniegu wózek,o 6,5 rano do mojej i jej matki z dwójka dzieci przez 3,5 km.

    Heroizm.Samcom niedostępny.W zamian są zdolni wyciąc w pien patriotów hiszpańskich broniacych przełęcz Samossiery.Jak to się nazywa ? Chyba idiotyzm nabyty patriotycznie..

    Ojciec ‚R ‚ całkowicie mnie nie interesuje.Dzieci nie dostapił.Moze pokatnie ? Wózka nie pchał.Nie drżał o chorobę i utrzymanie do pierwszego.Jest zwykłym „ch” szpanujacym na menszczyznę oddanego Chrystusowi”.Wierzę ,że Chrystus ma takich w dupie.

  41. Andrzej
    22 października o godz. 13:15
    Gdyby większość księży była taka jak ten twój opisywany to religia miała by się w Polsce dobrze, ale niestety głupich jest znacznie więcej i na dodatek Hierarchowie kościoła myślą głównie o kościele i jego korzyściach (bo to też ich korzyści) , a to wielu odstręcza i od kościoła i od wiary. Obecnie widzę jak szybko zmniejszają się zastępy wspieraczy kościoła i w większości są to osoby stare i najczęściej mające chłopskie pochodzenie. (tak jak mówi przysłowie , czym skorupka za młodu nasiąknie tym trąci). Księża mieli wyjaśniać wiarę i jak widać robią dokładnie odwrotną robotę, dodatkowo zniechęcając do niej młodych ludzi.

  42. kinga
    22 października o godz. 13:20
    Złe rozumowanie , ale to nie dziwne bowiem kapłani tak namotali, że nie wiadomo o co chodzi.
    Chodzi o to, że grzech (błąd) powoduje, złe skutki (dla grzesznika i otoczenia). Przychodząc na świat dziedziczy się złe skutki po działaniu swych przodków (dobre też się dziedziczy). Z tego powodu powstało pojęcie grzech pierworodny , czyli wystąpienie złych skutków bez działania. Kościół wymyślił możliwość zlikwidowania tych złych skutków przez chrzest (likwidując grzech pierworodny zlikwidował skutki złego dziedziczone po przodkach). Jeden szkopuł jest że nie jest to prawdą , te skutki będą w nas bić i sami swym działaniem musimy je likwidować.

  43. Przewinąłem wszystkie dotychczasowe wypowiedzi – jedne mądre, inne mniej mądre – i zauważyłem, że nikt nie zwrócił uwagi na fałsz w pierwszych słowach Pani Gospodyni. Doświadczenia jej znajomej pierwszoklasistki nijak się mają do rzeczywistości. Rzeczywistość bowiem, Szanowna Pani Sikorska, nie jest taka jak ją Pani opisała. Do tego wpisu zainspirowała mnie opowieść znajomej. Mówiła o doświadczeniach swojej córki (pierwszoklasistki), która na lekcji religii usłyszała, że dzieci nieochrzczone noszą w sobie „czarną plamę, którą chrzest oczyści”. Gdy przestraszona dziewczynka (nieochrzczona) zapytała, czy jak będzie grzeczna, to plama zniknie, usłyszała, że nie, bo samo bycie grzecznym nie pomoże. Nieochrzczone dziecko w ogóle nie powinno uczestniczyć w lekcjach religii. Ma, oczywiście, prawo, ale jeśli matka zdecydowała się z jakichś tam (być może koniunkturalnych) względów posyłać nieochrzczoną córkę na te lekcje, to powinna sobie zdawać sprawę z tego, że lekcje te (w pierwszej i w drugiej klasie szkoły podstawowej) przygotowują także do pierwszej komunii. Nieochrzczone dziecko do komunii dopuszczone nie będzie. Można wiele złego powiedzieć o sposobie wprowadzenia religii do szkół, o katechetach i ich przygotowaniu pedagogicznym, nie można jednak odmówić katechetce prawa do wyrażenia opinii, że „nieochrzczona dusza jest duszą czarną”. Ona w to wierzy, Szanowna Pani Gospodyni. Mądra matka na takie odzywki wierzącej nauczycielki przygotowującej dzieci do pierwszej komunii nie powinna narażać. I jeśli sama jest niewierzącą osobą, to powinna zadbać aby jej córka uczęszczała na lekcje etyki. Żeby nie było wątpliwości. Rodzice żyjący bez ślubu tzw. kościelnego, a będący ludźmi wierzącymi, mogą ochrzcić dziecko. Żaden proboszcz tego im nie może odmówić.

    Pozwalam sobie wkleić komunikat MEN z 2 czerwca 2012 roku w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki etyki w szkołach publicznych:
    Nauka etyki (podobnie jak nauka religii) jest organizowana w szkołach publicznych na życzenie rodziców, według zasad określonych przepisami rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach (Dz. U. Nr 36, poz. 155, z późn. zm.).
    O udziale ucznia w zajęciach z etyki, podobnie jak w zajęciach z religii, decydują, poprzez złożenie oświadczenia (życzenia), rodzice ucznia lub sam uczeń po osiągnięciu pełnoletności. Po złożeniu oświadczenia udział ucznia w tych zajęciach staje się obowiązkowy.
    Niezłożenie takiego oświadczenia (życzenia) należy traktować jako niewyrażenie zgody przez rodziców (ucznia – po osiągnięciu pełnoletności) na uczestnictwo ucznia w zajęcia z etyki/reli-gii. Niezgodne z przepisami jest wymaganie od rodziców (ucznia – po osiągnięciu pełnoletności) złożenia oświadczenia o niekorzystaniu z lekcji etyki/religii. Jeżeli uczeń nie korzysta w szkole z nauki religii lub etyki, szkoła ma obowiązek zapewnić temu uczniowi w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze (§ 3 ust. 3 przywołanego rozporządzenia)
    .

  44. Dramat jest w innym miejscu i czasie.Pani od biologii naucza o Darwinie za chwile pan od relgji,genderowiec ,bo w sukience o 7 dniach stworzenia i Adamie I Ewie tlucze dziatwie prawdy objawione do ucha.Wiekszośc z dziatwy olewa jedno i drugie ,myslac o uciechach i jako tako przejść do następnej klasy.Ci mądrzejsi ,czyli myślący słysząc paranoje maja rozterki duchowe i wpadają w rozpacz i depresję.Szukają prawdy ,ale to szukanie nieraz kończy się tragicznie.Dlatego hańbą było umiejscowienie tych nauk i baśni tuż za ścianą.

  45. @anumlik

    „nie można jednak odmówić katechetce prawa do wyrażenia opinii, że “nieochrzczona dusza jest duszą czarną”. Ona w to wierzy, Szanowna Pani Gospodyni.”

    Rozumując tym samym tokiem nie można odmówic racji księdzu Rydzykowi stwierdzajacemu,ze prawo go nie obowiazuje bo on w to wierzy.

    Nie mozna także odmówic bojownikom ISIS prawa do scinania głów niewiernych bo wierzą ,ze Allachowi to miłe.

    Anumlik zagubił,chyba ,świadomośc pojecia cywilizacji europejskiej ,budowanej przez wieki z doswiadczeniami krwawych wojen religijnych,inkwizycji,topienia czarownic itp..
    Cywilizacji dającej ludziom poczucie bezpieczeństwa,tolerancji i wzajemnego szacunku.

    Ps
    @anumlik ,
    usuń proszę ze swego identyfikatora link zapętlający na blog „punkt S”.Tego także wymaga cywilizacja europejska.

  46. @abchaz
    Nie cierpię taniej demagogii, @abchazie. A jej taniość w Twoim wydaniu polega na tym, że zrównałeś z sobą różne porządki; jeśli nieświadomie to bożek cywilizacji z Tobą, jeśli świadomie to jesteś demagogiem cynicznym.

    Chrzest dla chrześcijan (nazwa „chrześcijanin” sama wskazuje skąd się to to wzięło) jest jednym z sakramentów, na którym się to chrześcijaństwo opiera. Dla niektórych jest sakramentem najważniejszym. Równanie zatem wiary w chrzest z nieposzanowaniem prawa przez Rydzyka jest demagogia właśnie. Jeśli Rydzyk nie chce płacić podatków, to powinien być ukarany – także więzieniem, jeśli uchylać się będzie od ich płacenia uporczywie i nic do tego nie ma jego wiara. Niewsadzanie Rydzyka za oszustwa bierze się ze zwykłego konformizmu przedstawicieli tzw. organów ścigania. Z takiego samego konformizmu, jaki zaprezentowała matka nieochrzczonej dziewczynki posyłając ją na lekcje religii, musi co z lęku o to „co ludzie powiedzą”.

    Bojownikom ISIS prawa do ścinania głów niewiernych nie dał Allah, a niedouczeni immamowie, którzy dżihad uczynili najważniejszą z prawd Koranu, a szariat – szóstym filarem islamu. W żadnym z pięciu filarów islamu nie ma mowy ani o ucinaniu czegokolwiek, ani o kamienowaniu za cudzołóstwo, ani o noszeniu dżilbabu, khimaru, czy niqabu. To wszystko jest wymysłem immamów i nie zmienia się – niestety – od XI wieku.

    Zachęcam @abchaza do zapoznania się zarówno z Koranem, jak i z hadisami, w których nie wszystko na co powołują się radykalni „islamiści” z ISIS jest miłe Allahowi. Przy okazji dobrze by było, aby @abchaz przeczytał bez uprzedzenia Nowy Testament i spojrzał nań okiem cywilizowanego ateisty, a nie okiem niedouczonych katechetek.

    Anumlik nie zagubił tego co @abchaz nazywa „świadomością pojęcia cywilizacji europejskiej” , która powinna dawać ludziom „poczucie bezpieczeństwa, tolerancji i wzajemnego szacunku”. Anumlik docenia to i szanuje, ba… jest owej cywilizacji świadomym wyznawcą i – na anumlika miarę – współtwórcą. Anumlik ma także świadomość doświadczeń krwawych wojen, stosów i topienia czarownic u wielu ludzi myślących inaczej niż tępi chrześcijańscy inkwizytorzy. Ale anumlik, proszę @abchaza, ma także dość nieźle wykształcone poczucie istnienia proporcji przy stawianiu zarzutów ludziom wierzącym. Nie wszyscy to krwiożerczy dżihadyści czy zakonnicy oszuści z Torunia.

    A teraz – sedno, którego @abchaz nie chce, albo nie umie dostrzec. Mój komentarz dotyczył jednego. Niewłaściwie użytego przykładu przez Gospodynię bloga. Bowiem użycie – jako ilustracji nietolerancji – obrazu nieochrzczonego dziecka, które uczestniczy z lekcjach religii, jest demagogią. Nieochrzczone dziecko w ogóle nie powinno uczestniczyć w lekcjach religii. I tyle.

    PS
    Kto Ci każe klikać w mój identyfikator. Jestem zalogowany na poszczególnych, indywidualnych blogach na blogosferze „Polityki”. Zgodnie zresztą z nową polityką jej moderatorów. Nic tedy dziwnego, że kliknięcie w mój identyfikator odsyła do akurat tego blogu, na którym komentuję. Na blogu red. Passenta odeśle do jego adresu.

    Pozdrówka

  47. Wydaje mi sie ze wszytkie problemy udaloby sie zalatwic poprzez wywalenie zarowno religii jak i etyki z programow nauczania. Rowniez jestem za likwidacja tego „mozgotrzepu” w przedszkolach. Jezeli tzw „Kosciol” chce nauczac „wiary” to niech robi to na SWÓJ koszt i w SWOICH placówkach. W szkolach na „nauke” religii traci sie ok 1000 do 1200 godzin, ktore mozna by bylo przeznaczyc np na matematyke.

  48. @anumlik
    imputowanie mi demagogii jest demagogią w postaci czystej ,do której zwykle odwołują się „sformatowani” z braku innych argumentów.Wszystkie przytoczone przeze mnie przykłady dotyczą tego samego.A mianowicie usiłowania wprowadzenia porządku ,w którym reguły religijne ,będą uznawane powszechnie za obowiązujące,wyznawcy za dominujących zwolnionych od przestrzegania porządków prawa a niewierni za „błądzących” godnych pogardy a w skrajnym przypadku karanych na gardle.
    Niedelikatna katychetka,szalbierz zakonnik ,niedouczony immam to tylko wykręty.Tak jakby regułą,przeczącą usiłowaniu zapewnienia tryumfu religianctwa były anielskie opozycje do tych postaci,religii i jej zwycięstwu oddanych bezgranicznie lecz jednocześnie działających na rzecz dobra i cywilizacji europejskiej.Oksymoron.Cywilizacja z tolerancją i szacunkiem albo państwo wyznaniowe.
    Dziewczynka traumatyzowana „czarną plamą” ,przez niedopatrzenie,jak piszesz,bowiem matula nie doczytała ,drobnym drukiem,że tajemna „czarna plama” jest wiedzą przeznaczoną tylko dla wtajemniczonych przez chrzest. Horrendummm !Ta mała już ma kłopot a inne ochrzczone z wysoka spoglądają na nieochrzczone poszukując „czarnej plamy ” dyskwalifikującej.
    BTW ,czy rzeczywiscie sprawia Ci jakąś przyjemnośc,łechcącą świadomośc „sformatowanego” ,Twój czerwony nick ? Kliknąłem weń bowiem zwyczajowo w „WordPress” to jest sposób na zaprezentowanie szersze persony pod nickiem.Nowy sposób logowania do blogów nie ma z tym nic wspólnego.

  49. @abchaz
    Cywilizacja z tolerancją i szacunkiem albo państwo wyznaniowe – piszesz. Miałem Cię początkowo za zwykłego demagoga, później zacząłem nabierać przekonania, że jesteś demagogiem cynicznym, a po Twojej ostatniej wypowiedzi widzę, że jesteś demagogiem „mądrym inaczej”. Gdzieś Ty zoczył, że popieram „państwo wyznaniowe” – to Ty już sam sobie musisz odpowiedzieć. Mnie to już przestało interesować.

    A przy okazji – po cholerę mi wiedza jaką jesteś personą. Prezentujesz się pod nickiem, poglądy jakie masz wyrażasz. I chwatit.

  50. @anumlik
    zmień jednak nick na „czarny” .Zgodnie z formacją

  51. Jezeli ktos nie chce chodzic na nauki „chrzescijanskie” prowadzone przez Watykan,
    to powinien oficjalnie wystapic z kosciola kat., poniewaz byc moze zostal ochrzczony, jako niemowlak.
    Wystepujac, uniewaznia sie wszelkie zwiazki z kosciolem kat.
    Decyzje podejmuja rodzice nieletniego dziecka, albo sam zainteresowany po skonczeniu 18 lat.

  52. Problem moze byc tez zupelnie inny.
    Mieszkam w polnocnych Niemczech, w srodowisku raczej ateistycznym. W szkole mojego syna jest religia (ewangelicka), chodzi na nia z grubsza liczac, polowa uczniow, moze troche mniej (reszta na etyke). W sumie nie wiem po co ta religia, bo z tego co wiem nikt nie jest wierzacy. Wczoraj dowiedzialem sie, ze moj siedmioletni syn jest wysmiewany przez kolegow, bo wierzy w Boga. Dokladnie tak – regularnie go o to pytaja a potem sie smieja. On to bierze bardzo do siebiei w koncu zaczal mowic ze nie wierzy, ale bynajmniej spokoju mu nie dali.
    I czy to jest normalne???

css.php