Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

20.07.2014
niedziela

„Gierkówka” jedna, a kraje jakby dwa

20 lipca 2014, niedziela,

Są wakacje, więc tym razem będzie wakacyjnie. A jak wakacyjnie, to o podróżach. Nie będzie to jednak sentymentalny opis letniego wypoczynku, a jedynie jedna obserwacja – obserwacja dotycząca tego, jak jadąc jedną drogą (cały czas w Polsce), można znaleźć się w dwóch krajach, i jak organizacja przestrzeni zmienia zachowania kierowców.

Podróżując drogą między Warszawą a Katowicami, powszechnie zwaną „Gierkówką”, nie przekracza się granicy między państwami. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że przejeżdża się przez dwa zupełnie różne kraje i spotyka się zupełnie innych kierowców.

Jeden z tych krajów jest trudny do zidentyfikowania – może to być Austria, mogą to być Niemcy, może być Holandia lub inne państwo z zachodniej Europy. Krajobraz widziany z drogi to połączenie wielohektarowych upraw lub lasów z nowoczesnym sposobem pozyskiwania energii – wiatrakami. Jest nudno, spokojnie, jest całkiem miło i uprzejmie.

Można mieć wrażenie, że jest bezpiecznie. Przy autostradach w Austrii umieszczane są tablice z hasłem: „Rechts fahren Stress sparen” – „Zjedź na prawy pas, zaoszczędzisz sobie stresu”. Wygląda na to, że jest to stwierdzenie znane kierowcom poruszającym się po tym fragmencie „Gierkówki”.

Wielu z nich przestrzega ograniczeń prędkości. Może dlatego, że najczęściej te ograniczenia pozwalają jechać 120 km na godzinę (dopuszczalna prędkość na drogach ekspresowych dwujezdniowych). Tym, co wyróżnia polską przestrzeń od przestrzeni z innych krajów, jest jedynie dominująca obecność ekranów akustycznych. Szkoda, że tak często zasłaniają rozległe pola czy lasy, ale najwyraźniej w ten sposób dba się o komfort upraw i zwierząt leśnych. To w ogóle jest droga pod różnymi względami komfortowa.

Niezmodernizowana części „Gierkówki” leży w zdecydowanie mniej monotonnym i mniej bezpiecznym kraju. Tu dominuje chaos na drodze i obok niej. Od nadmiaru i wątpliwej jakości przydrożnych reklam „pękają oczy”. Zupełni jak (kiedyś) „w Kutnie na dworcu w nocy”*. Okropnie brzydko tu.

A o nudzie nie może być mowy, kierowca musi walczyć o życie. Trudno jechać z przepisową prędkością (maksymalnie 100 km na godzinę), bo niemal wszyscy jadą szybciej, mało kto zachowuje odstęp od poprzedzającego samochodu, niektórzy świecą światłami na tych wolniejszych, jadących tylko „stówką”.

Trzymający się przepisów kierowca i na prawym pasie nie może się nie stresować. Co kilka kilometrów wszyscy gwałtownie hamują – tuż przed fotoradarami, zaraz potem równie gwałtownie przyspieszają. O płynnej jeździe nie ma co marzyć. O poczuciu bezpieczeństwa nawet nie ma co wspominać. W ogólnej brzydocie już nawet nie razi widok trzech wysportowanych młodzieńców, którzy bez skrępowania, a może i z dumą, sikają na poboczu. Bez wstydu, z uśmiechem patrzą, czy przejeżdżający obok aby na pewno ich zauważyli.

Nie jest przecież tak, że po monotonnym, chaotycznym fragmencie „Gierkówki” jeżdżą inni kierowcy. To są w większości ci sami ludzie. Ale jednak jacyś inni. Jak to się dzieje, że przechodzą tak nagłą metamorfozę? Czy wpływa na to organizacja przestrzeni?

Po gładkim fragmencie prowadzi się spokojniej niż po nierównej, „łatanej” drodze z koleinami? A może łatwiej zachować spokój, gdy dokoła kojące krajobrazy niż wtedy, gdy zewsząd nachalnie atakują reklamy? Nie wiem. Dla mnie to tajemnica.

* Kult, Mieszkam w Polsce

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. „Tym, co wyróżnia polską przestrzeń od przestrzeni z innych krajów, jest jedynie dominująca obecność ekranów akustycznych. Szkoda, że tak często zasłaniają rozległe pola czy lasy, ale najwyraźniej w ten sposób dba się o komfort upraw i zwierząt leśnych”

    najwyraźniej jest to przekręt 🙂

  2. @ Biber – ostatnio kontrola NIK doszła do tego samego wniosku

  3. Nie rozumiem, dlaczego tak niektórym przeskadzają te ekrany akustyczne. Ja uważam, ze to bardzo dobrze, że są, bo w ten sposób walczy się z zanieczyszczeniem hałasem. A taki hałas od ruchliwej drogi może być niesiony przez setki metrów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. do @ pyrgus
    20 lipca o godz. 15:40

    …a zamiast tego przylepia sie do ekranu, to takie proste!:):)

  6. @pyrgus: tańsze, skuteczniejsze, estetyczniejsze i prostsze w utrzymaniu są nasadzenia wysokich krzewów 😉

  7. Nie mieszkam w Polsce, może ktoś mi wyjaśni, który odcinek gdzie leży?
    Autorka wychodzi z założenia, że każdy musi to wiedzieć. Ja nie wiem, serio. Muszę zgadywać, że ponieważ chodzi o podróżowanie „… między Warszawą a Katowicami” i jako pierwszy opisany jest odcinek „cywilizowany”, musi więc on leżeć blisko Warszawy, a ten „dziki” w pobliżu Katowic.
    Ale może to tylko „dla zmylenia przeciwnika”.

    Pozdrowienia

  8. „z nowoczesnym sposobem pozyskiwania energii – wiatrakami”
    to jest żart ?

    Przecież te urządzenia są wrogie dla natury, mordując ptaki i nietoperze,
    wydawane przez nie dźwięki są szkodliwe dla ludzi,
    ich farmy powodują lokalne zmiany klimatyczne,
    są zawodne (mroź, brak wiatru),
    tereny na których stoją są wyłączone z użytkowania
    i zanieczyszczenia środowiska CO2
    i odpadami nuklearnymi,
    przez co są przyczyna zwiększenia ceny prądu
    Dodatkowo takiej samej mocy, jak wszystkie elektrownie wiatrowe, muszą pracować na jałowych obrotach elektrownie konwencjonalne czy atomowe, by w razie problemów nie brakło zakładom przemysłowym i prywatnym odbiorcom, prądu

    Co do tego jak jeździmy
    to zapomina się, ze jak jeżdżą kierowcy ma tez duże znaczenie w jaki sposób zaprojektowano, wykonano i w jakim stanie jest droga,
    jak jest oznakowana oraz kultura prawna jaka wyznają elity (Ziemkiewicz bandyta, który zabił w W-wie kumpla jadąc ponad 200 km/h nie siedzi) .
    Jeżeli to jest ch…, du…, i kamieni kupa, przeżeranie 12 mln przez Sikorskiego itp i np, pozwolenie premiera Tuska by zagraniczne
    firmy drogowe, nie płacąc za wykonana prace i materiały polskim firmom powodowały ich bankructwa i wyrzucanie Polaków na szczaw, to co się dziwić agresywności ludzi ?

  9. @ Adam 2222
    Małe nieporozumienie, wiem gdzie przebiega „Gierkówka”, moje pytanie dotyczyło usytuowania obu opisanych odcinków. Czy odcinek “cywilizowany”, leży blisko Warszawy, a ten “dziki” w pobliżu Katowic, czy też na odwrót.

    Pozdrowienia

  10. Mi sie rzucaja w oczy niezliczone znaki drogowe. I jak mozna na drodze krejowej ograniczac predkosc do 40km zamiast dostosowac infrastrukture. Niekiedy 40km jest dostosowane do wyimaginowanego przedszkola przyszlosci z Misia.

    40km to jest u mnie w Irlandii na osiedlu i nie ma na nim radarow tylko sa muldy.

    Chcialbym zeby ktos zglebil temeat producentow i posrednikow sprzedazy rurek do znakow drogowych bo wyglada na to ze z tych rurek kazdy powiat moglby postawic wlasna wieze Eiffla. Bardzo sie zdziwilem wchodzac na 2-3 strony sprzedawcow tego wysoce pozadanego produktu i okazalo sie ze taka rura kosztuje 10-15 eur.

    Po tegorocznej wizycie w Polsce gorsze wydaje mi sie zasmiecanie poboczy znakami drogowymi niz reklamami. Policjant nie sciga przestepcow – jest poborca podatkowym a fotoradary juz nawet w serialach nazywaja skarbonkami.

  11. nie mieszkam w Polsce dlatego przypuszczam,ze chodzi o odcinek slaski tej drogi(tzn ten lepszy) (nie pochodze ze Slaska, ale z zachodniej Polski) poprostu tzw.Kongresowka byla zawsze zaniedbana i delikatnie mowiac nieuporzadkowana.Po ostatnich wypadkach i codziennych komunikatach trzeba by sie bylo zastanowic jeszcze raz nad systemem szkolenia kierowcow .Widze codziennie jak jezdza kierowcy ze wschodniej czesci Europy ,tragedia.Adam 2222 chodzi chyba o Zietarskiego jesli dobrze pamietam.

  12. Z tego tekstu wynika tylko tyle, że nie każdy tekst trzeba brać na poważnie, zwłaszcza, że autorka nie odniosła się w ogóle do znikających parkingów, które kiedyś jadąc jedynką były obecne, dając kierowcom oddech i cień. Kilkanaście dni temu jechałem na całym tym odcinku K-ce – W-wa i cóż zauważyłem? W czasie upałów trzeba zjechać na parking, gdzie nie ma ani jednego drzewa, a na niektórych z nich trzeba uiścić opłatę, czego kiedyś nie było. Oczywiście chodzi o odcinek Piotrków Trybunalski-Warszawa, bo na trasie Częstochowa-Piotrków, trzeba się spiąć, bo już wszystkie zlikwidowano.
    Ogólnie, trasa Katowice-Warszawa stała się jazdą przez pustynię, a zamiast piasku wokół są ekrany, za które niejeden potężny majątek powstał.
    I jeszcze jedno. Jechałem również autostradą Stryków-Włocławek. Jeśli ten odcinek nazywa się autostradą, to czym jest o wiele lepszej jakości trasa S8, czy choćby trasa chyba S7 na odcinku Skarżysko Kamienna-Kielce?
    Autostrada A1 (czyli jedyna łącząca północ z południem) posiada dwa pasy jezdni, bardzo wąski pasek pobocza, za którym w małym odstępie zainstalowane są te nieszczęsne ekrany. W sytuacji podbramkowej nie ma szans na ucieczkę, bo wyląduje się na ekranie, a za nim cholera wie, co jest.
    Inną sprawą są kierowcy. Względna kultura i uprzejmość kierowców oraz ich płynna jazda (niekoniecznie według przepisowych prędkości, bo często wyższe są bezpieczniejsze, byle płynnie się ta jazda odbywała) jest już historią. Zjeżdżanie na pobocza, by ułatwić innym bezpieczniejsze wyprzedzenie to rzadki obrazek. A jazda lewym pasem, zwłaszcza TiRów, albo tym, co wydaje im się, że jeżdżą bezpiecznie bo przepisowo, kiedy prawy pas jest prawie pusty, to bardzo częsty. obrazek.
    Autorka zwróciła uwagę na europejskość odcinka Piotrków-Warszawa i zacofanie na odcinku Katowice-Piotrków.
    No cóż, jeszcze nie tak dawno było odwrotnie. Ten pierwszy odcinek to była jedna wielka Golgota. Jadąc od Warszawy, mijając Piotrków, wjeżdżając na „jedynkę” miałem uczucie ulgi.

  13. laroslaw
    Zwrócił uwagę na znaki drogowe. Ale to bardzo rozległy temat i można by wielki album ze zdjęciami stworzyć, jakie absurdy spotykamy przy drogach, autorstwa debili urzędniczych, odpowiedzialnych za ich umieszczanie.
    Myślę, że potencjalny autor takiego albumu zrobiłby niezłe pieniądze

  14. znaki drogowe to wynik debilizmu kierowcow. Wystarczy jakis wypadek i od razu pojawiaja sie znaki ograniczajace np predkosc. Dlaczego? Bo w tym wypadku urzedy sa kryte, przeciez byly postawione znaki!

  15. znafca in spe
    „znaki drogowe to wynik debilizmu kierowcow. Wystarczy jakis wypadek i od razu pojawiaja sie znaki ograniczajace np predkosc.”
    Szanowny kierowco. Mówiąc o znakach drogowych mam na myśli dublujące się znaki, niekoniecznie prędkościowe, a jeśli chodzi o prędkość, to jak szanowny kierowca uważa? Jeśli ograniczy się prędkość na autostradach do 50km/h, a w terenie zabudowy np. do 15km/h, to będą kierowcy jeździli bezpieczniej i będą je respektować?
    I jeden przykład odnośnie „innych znaków”.
    Znak informacyjny dotyczący terenu zabudowanego, a wcześniej (
    nie w każdym przypadku) uprzedzony zielonym znakiem nazwy miejscowości. Po jaką cholerę dawny jeden biały znak z nazwą miejscowości, oznaczającym dwa w jednym zastąpiono dwoma znakami? Żeby coś się na drogach działo? A może ktoś tu siedzi przy korycie, pełnym forsy? Producentowi takich znaków musi interes się kręcić? Za cudze pieniądze?
    Po co dziś buduje się masę wysepek? Zapewne nie dla bezpieczeństwa kierowców. Bo na nich trzeba postawić dodatkowe znaki! No i oczywiście ktoś te wysepki musi utrzymywać, często w przypadku ich zmiażdźenia przez TIR-y.

  16. @ taki jeden
    …Mówiąc o znakach drogowych mam na myśli dublujące się znaki…,
    trzeba pisac jasno, aby nie bylo nieporozumien.
    „wysepki”? gdyby nie one to debilni bez wyobrazni kierowcy rzneli by po drodze ile koni pod maska. Zreszta spotykalem juz sytuacje gdy taki bez wyobrazni wyprzedzal innych po ich lewej stronie. Patrz filmy na you tube.
    Co do podwojnego oznakowania miejscowosci to zgoda. chociaz wczesniej tego nie bylo, wystarczaly 3 zabudowania w odleglosci 15 m od jezdni /patrz film „Mis”/. To podwojne oznakowanie wynika z innych powodow, jedne oznaczaja obszar zabudowany a drugie administracyjny. Chyba szanowny Pan kierowca nie przeczytal do konca kodeksu drogowego.
    Podwojna ciagla linia, ograniczenie 50kmh w miescie, nie dotyczy polskich „miszczów” kierownicy.
    Jak napisalem, im wiecej znakow tym urzedy sa lepiej kryte.

  17. @WitBro, @cosa nostra
    Wyremontowany odcinek leży bliżej Warszawy (http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12720703,Latwiej_jechac__gierkowka___Remont_wreszcie_na_finiszu.html)
    @cosa nostra: owszem, tereny dawnej Kongresówki były zacofane, szczególnie w porównaniu do ziem wchodzących w skład Królestwa Prus. Jednak w przeciągu kilkudziesięciu lat zmieniło się to diametralnie. Przykład: jakieś 2-3 tygonie temu widziałem wywiad z twórcami filmu o Powstaniu Warszawskim, którzy stwierdzili, że kręcą sporą część filmu na Górnym Śląsku, bo w Warszawie nie byli w staniu znaleźć takich ruin jak na G. Śląsku. Wniosek nasuwa się sam: Warszawa po II wojnie światowej była zniszczona w 90%, G. Śląsk wyszedł ze stosunkowo małymi zniszczeniami wojennymi. Po blisko 70 latach pokojowych rządów Warszawa rozkwitła, zaś fragmenty G. Śląska wyglądają jak Warszawa po powstaniu i hitlerowskich dewastacjach…

  18. TAk trudno Pani zrozumieć machanizm jaki się kryje za tym „zjawiskiem”? Sama Pani pisze że jeden odcinek jest uporzadkowany, oddzielony od otoczenia murem. Drugi jest usiany radarami, domyślam się że jest też więcej zjazdów i wjazdów. Prawdopodobnie sama konstrukcja drogi sprzyja zachowaniom które wynikają z kultury osobistej jadących. Słowem jedna część wymusza niejako odpowiednie zachowania, nie daje pretekstu do nadużyć, druga wręcz przeciwnie. Odpowiedź nasuwa się sama.
    Osobnym zagadnieniem jest sposób w jaki ubezpieczyciele reagują na obciążonych wypadkową przeszłością kierowców. W wielu krajach świata spowodowanie wypadku skutkuje znacznie drższym ubezpieczeniem sasmochodu i kierowcy. Podobnie „zarobone punkty karne powodują wzrost kosztów ubezpieczenia nie na jeden rok. Ale widać u nas jest ianczej skoro firmy ubezpieczeniowe nie zaglądają do kieszeni sprawców wypadków i wykroczeń.

  19. Adam 2222
    20 lipca o godz. 18:24
    Ziemkiewicz bandytą? On ci nie z mojej bajki, chociaż przyznaję, ma on wiele zdroworozsądkowych przemyśleń, ale w sprawie wypadku ferari nie chodzi czasem o Zientarskiego?

  20. @ cosa ostra 20 lipca o godz. 18:52
    @ breslauer 21 lipca o godz. 10:19

    Panowie macie racje, dziękuje za zwrócenie uwagi.
    Po prostu przed napisaniem listu czytałem coś niezbyt mądrego (moim zdaniem) Ziemkiewicza i tak mi się skojarzyło z Ziętarskim

  21. @mały pluszowy miś. Bo widzisz to było tak, najpierw cały naród budował stolicę. Pieniądze szły głównie ze śląska a materiały budowlane z ziem odzyskanych. Kiedy Edek wybudował drogę z Wawy na Śląsk reszta polski jeździła drogami polnymi. Oczywiście była też droga wytyczona przez Adolfa tzw..”Cupcupsztrase”. Potem przyszli zasłużeni styropianowcy i z zemsty za rządy spadochroniarzy z Katowic olali wszelkie inwestycje na Śląsku. Co było do sprzedania to sprzedali i tak przez ostatnie lata robiono wszystko aby pokazać nam środkowy palec. Pomimo tych działań Śląsk pod względem infrastruktury drogowej i tak bije resztę kraju na głowę. Tak, gierkówka się rozlatuje po 40 latach użytkowania ale nowe autostrady po roku już są remontowane. Jak na wakacyjny felieton to jest on jak zwykle dość kontrowersyjny ale prawdziwy.

  22. Często jeżdżę tą drogą i w sumie mało myślałem o wpływie krajobrazu. Rzeczywiście na odcinku Piotrków – Częstochowa zmysły wzroku, dotyku, słuchu i zapachu są cały czas atakowane. Za to szeroka i równa droga między ekranami usypia. Do tego brak kolizyjnych skrzyżowań, radarów i już człowiek się inaczej czuje, wręcz miło jest na chwilę wyłączyć się z walki drogowej, jechać w miarę przepisowo na tempomacie. To by mogło tłumaczyć więcej jazdy prawym pasem, mniej siedzenia na zderzaku itd.

    Ale wyjaśnienie wydaje mi się w dużej mierze prozaiczne – wiele ludzi zakłada jakąś średnią prędkość, chce przejechać drogę w założonym czasie, nawet, jak się do tego otwarcie nie przyzna. Dla sporej części osób (z obserwacji) celem jest 1,5 – 2 godziny z Częstochowy do Warszawy, czyli średnia powyżej 100 km/h. Nie mówię stety czy niestety, nie oceniam tego, po prostu zauważam fakt. Więc osiągnięcie takiej średniej na odcinku ekspresowym nie wymaga łamania przepisów czy nerwowej jazdy. Za to na odcinku drogi krajowej – wymaga, jak się odliczy hamowanie na światłach, przy fotoradarach, za wyprzedzającymi się ciężarówkami itd. to na prostych odcinkach trzeba jechać nawet 150 km/h. Dodatkowo na tej trasie niemało „weteranów” drogi sprzed remontów, gdzie cały odcinek Warszawa – Częstochowa, a potem do Katowic czy Krakowa był polem walki: raz wyuczone odruchy szybko nie znikają.

  23. Bardzo ciekawa opinie ale pozwolę się z nią nie zgodzić 🙂

  24. mieszkalem w pl kiedy gierkowka uchodzila za nowa trase, potem w niemczech i szwajcarii gdzie zobaczylem jak mozna jezdzic, teraz w usa i nczesto mam wrazenie ze drogi sa gorsze niz w pl, latane i posmarkane asfaltem czy betonem, rok temnu kladziona nawierzchnia dzias dziury koleiny i znowu remonty. troche lepsze sa autostrady jednak oznaczenia to juz katastrofa, nie ma jasnych i powtarzajacych sie informacji, pobocza zasmiecone sa reklamami. na plus wymienie wieksza kulture jazdy i trzymanie predkosci a ograniczen jest mnostwo. moze dlatego ze czesto sa znaki stop w miastach, autostrady sa zatloczone i ogolnie wielki ruch i mnostwo samochodow. nie da sie inaczej jezdzic ale wypadki sa czeste, policja kasuje poprzez zdjecia i radary. zbyt tloczno od samochodow, brak miejsca na wybryki predkosci.

css.php