Mundial i „długa piłka diagonalna”

Wiem, wiem. Krytykowanie komentatorów piłki nożnej jest łatwe i w dodatku to nic oryginalnego. Ten temat powraca regularnie w czasie mistrzostw świata czy Europy. Są strony internetowe z najbardziej smakowitymi cytatami, są rankingi najzabawniejszych sformułowań. Nie o wyśmiewanie sposobu komentowania mi jednak chodzi.

Mundial w Brazylii to kolejna impreza piłkarska, podczas której mecze komentują dwie osoby: dziennikarz sportowy oraz ekspert – najczęściej były piłkarz lub trener. Nie jest to pomysł oryginalny. Nie tylko w polskiej telewizji zatrudnia się ekspertów i nie tylko przy okazji transmisji piłki nożnej. Komentowanie imprezy przez dwie osoby, z których jedna (dziennikarz) ma dar mówienia w sposób ciekawy dla odbiorcy i zgodny z regułami języka, a druga (ekspert) potrafi dodać merytoryczny komentarz i bazując na własnym doświadczeniu, powiedzieć o czymś być może nieoczywistym dla laika, niewątpliwie może uatrakcyjnić przekaz.

Problem jednak w tym, że – moim zdaniem – w tym roku praca par komentatorów niczego nie uatrakcyjnia, a wręcz przeciwnie – wyjątkowo irytuje.

Eksperci, którzy w TVP komentują na żywo mecze z Brazylii, nie odnieśli oszałamiających sukcesów zawodowych. No cóż, to nie jest łatwe w czasach kryzysu piłki kopanej. Ale to oczywiście wcale nie podważa ich kompetencji jako ekspertów. Przecież można być w czymś dobrym „w teorii”, a niekoniecznie w praktyce. Nie każdy dobry trener był także dobrym zawodnikiem. Nie uprzedzam się więc wcale i nie krytykuję tylko dlatego, że największe osiągnięcia zawodowe komentatorów – byłych piłkarzy, a niekiedy obecnych trenerów – nie są imponujące.

Problem w tym, że nie bardzo potrafię w ich uwagach odnaleźć „ekspercką wartość dodaną”. Niestety, nie umiem docenić profesjonalizmu i wiedzy eksperta, gdy przy wyniku 0-0 słyszę proroctwo, zgodnie z którym w drugiej połowie będzie więcej nerwowości; gdy podczas rozstrzygającego meczu fazy grupowej dowiaduję się, że drużyny chcą grać do przodu; gdy dostaję informację, że przeciwnika trzeba zmęczyć lub słyszę niezrozumiałą dla mnie „prawdę”, że „drużyny afrykańskie mają to do siebie, że lubią jednego lub dwóch piłkarzy tak się pogrzać” itd.

Jednak nie wszystkie komentarze ekspertów są mało eksperckie, zdarzają się i takie, które są wybitnie eksperckie. Tu najlepszym przykładem jest słynne podanie diagonalne czy długa piłka diagonalna. O co chodzi? Skoro podanie diagonalne, to nieprostopadłe i nierównoległe. A więc po może prostu podanie „na ukos”? Może zwyczajne dośrodkowanie? Tylko że „dośrodkowanie” brzmi przecież mało ekspertko.

Ten brak lub przerost „eksperckości” to tylko jeden problem. Kolejny to język, którego używają eksperci. Rozumiem, że gdy opowiada się o dynamicznie zmieniającej się sytuacji na boisku, gdy relacja pełna jest emocji, trudno być purystą językowym. Jednak gdy słyszę o zawodnikach, którzy wychodzą z kontry w mniejszej ilości; czy opowieść o tym, co możemy zaobserwować w malutkiej ilości; gdy ekspert mówi: mocno zagęszczony środek pomocy; wiem, gdzie będzie poszukany kozioł ofiarny; przytaczałeś Darek o tej historii czy jak się zachowują Argentyna, to mam wrażenie, że to już jednak przesada. Bo nie o piękne frazy tu chodzi, a jedynie o elementarną poprawność. Nie mogę zrozumieć, dlaczego polska telewizja, która przecież ma „misję”, w tym także misję propagowania poprawnej polszczyzny, promuje – w czasie dużej oglądalności – tak niepoprawny przekaz.

Dlatego powtórzę, że w tym wpisie nie o wyśmiewanie sposobu komentowania mi chodziło. Bo to już nawet nie jest śmieszne.