Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej Punkt S - Blog socjolożki Małgorzaty Sikorskiej

3.12.2019
wtorek

Kwadratura koła, czyli jak promować dzietność i „tradycyjną rodzinę” jednocześnie

3 grudnia 2019, wtorek,

Premier Mateusz Morawiecki powołał Barbarę Sochę na Pełnomocnika Rządu do spraw Polityki Demograficznej. W rozporządzeniu, w którym opisano jego zadania, można przeczytać, że zajmie się „przygotowaniem projektu Strategii Demograficznej (…), której celem jest zwiększenie dzietności i promocja tradycyjnej rodziny”. Bez wątpienia na uznanie zasługuje chęć przeciwdziałania kryzysowi demograficznemu, szkoda natomiast, że założenia już na wejściu mogą skazać „strategię demograficzną” na niepowodzenie. Szkoda także, że w zakresie zadań brakuje kilku istotnych punktów.

Dzietność a „tradycyjna rodzina”

Podstawowe pytanie dotyczy tego, jak premier (oraz pełnomocniczka, konsekwentnie nazywana w dokumentach „Pełnomocnikiem”) rozumie „tradycyjną rodzinę”. Czy chodzi o definicję proponowaną niedawno przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego, zgodnie z którą rodzina to „stały związek kobiety i mężczyzny, no i dzieci, no i tyle. Prosta sprawa”? Jeśli tak, to – jak rozumiem – działania pełnomocniczki mają promować dzietność jedynie w małżeństwach. Nie jest to chyba najefektywniejsza strategia, jeśli weźmie się pod uwagę, że w Polsce w kolejnych latach wzrasta liczba dzieci urodzonych poza związkami małżeńskimi. W 2018 było to 26 proc. wszystkich urodzonych w tym roku dzieci, w 2000 – 12 proc., a w latach 90. XX w. – 6-7 proc.

Warto dodać, że w kilku krajach europejskich, dla których wskaźniki dzietności są wyższe niż dla Polski, znacznie więcej dzieci rodzi się poza małżeństwami. Tak jest np. we Francji, Szwecji czy na Islandii, gdzie ponad 60 proc. maluchów przychodzi na świat poza związkami formalnymi. Trudno więc – moim zdaniem – zakładać, że można skutecznie promować wzrost dzietność w skali kraju, ograniczając się jedynie do małżeństw.

Kluczowe jest także to, czy w definicji premiera i pełnomocniczki „tradycyjna rodzina” ma się opierać na „tradycyjnym” podziale obowiązków domowych, zgodnie z którym mężczyźni są przede wszystkim odpowiedzialni za zapewnianie rodzinie bytu, a kobiety (nawet jeśli pracują) za zajmowanie się domem i dziećmi?

Jak pokazują dane, o ile w latach 80. XX w. średnio więcej dzieci rodziło się w krajach, w których mniej kobiet pracowało zawodowo, o tyle w XXI w. jest odwrotnie: wyższa dzietność jest w tych państwach, w których są wyższe wskaźniki zatrudnienia kobiet. Trzeba uczciwie podkreślić, że w zakres działań pełnomocniczki wpisano także „inicjowanie i opiniowanie działań mających na celu promocję dobrych praktyk sprzyjających rozwojowi rodziny, w szczególności związanych z godzeniem rodzicielstwa i pracy zawodowej” (warto docenić, że mowa o „rodzicielstwie”, a nie o „macierzyństwie”). Powstaje jednak pytanie, czy obok sprzyjania „godzeniu rodzicielstwa i pracy zawodowej” pełnomocniczka będzie działać na rzecz wyrównywania podziału obowiązków związanych z opieką i wychowywaniem dzieci między matkami i ojcami? Czy np. zaproponuje wydłużenie urlopu ojcowskiego, który wynosi tylko dwa tygodnie?

Co warto dodać do „strategii demograficznej”

Zakres obowiązków pełnomocniczki opisany jest bardzo ogólnie. Oprócz wymienionych wyżej („przygotowania projektu Strategii Demograficznej (…), której celem jest zwiększenie dzietności i promocja tradycyjnej rodziny” oraz „inicjowania i opiniowania działań mających na celu promocję dobrych praktyk sprzyjających rozwojowi rodziny, w szczególności związanych z godzeniem rodzicielstwa i pracy zawodowej”) urzędniczka będzie: „wdrażać postanowienia” zawarte w strategii; opiniować „projekty aktów prawnych i innych dokumentów rządowych w zakresie ich wpływu na politykę demograficzną” oraz „promować i upowszechniać kulturę prorodzinną” – cokolwiek miałoby to znaczyć.

Czego w zakresie kompetencji pełnomocniczki nie ma, a co – jak wskazują doświadczenia innych krajów – może mieć istotny wpływ na sytuację demograficzną?

Po pierwsze – w zadaniach nie uwzględniono działań na rzecz zwiększania dostępności opieki instytucjonalnej, czyli dostępności żłobków i przedszkoli. Trzeba zaznaczyć, że na przestrzeni ostatnich kilku lat sytuacja znacznie się poprawiła, szczególnie jeśli chodzi o miejsca w przedszkolach (na początku XXI w. z przedszkoli korzystało niecałe 40 proc. dzieci w wieku 3-5 lat, w roku szkolnym 2018/2019 – prawie 80 proc.). Premier w exposé zapowiadał dalszy wzrost liczby miejsc w żłobkach tak, by „Polki nie stawały przed wyborem: praca czy dziecko”. Doskonałe założenie, szkoda tylko, że – jak podaje GUS – prawie 60 proc. dzieci znajduje opiekę żłobkową w placówkach prywatnych. Niektóre samorządy oferują rodzicom tzw. bon żłobkowy, czyli dofinansowanie dla rodzin, które nie znalazły dla dziecka miejsca w przedszkolu państwowym i posyłają je do placówki prywatnej. Być może warto, żeby pełnomocniczka ds. polityki demograficznej podjęła działania na rzecz włączenia państwa w tego rodzaju wsparcie dla rodziców?

Po drugie – nie ma słowa na temat działań na rzecz pomagania parom mającym problem z niepłodnością. Nie powinno to w zasadzie zaskakiwać, ponieważ w 2016 r. jedną z pierwszych decyzji ówczesnego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła było zawieszenie finansowanego przez państwo ogólnopolskiego programu „leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego”. Program został wprowadzony w 2013 r. i dzięki niemu urodziło się ponad 22 tys. dzieci. Zamiast niego rząd zaproponował „Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce”, oparty na tzw. naprotechnologii, która nie jest metodą leczenia, a jedynie monitorowania płodności. W latach 2016-18 w ramach tego programu urodziło się 70 dzieci. Niektóre samorządy podjęły się współfinansowania procedury in vitro. Może warto, żeby pełnomocniczka rozważyła ponowne zaangażowanie państwa w efektywne wspieranie osób mierzących się z problemem niepłodności?

Po trzecie – warto podkreślić, że polityka demograficzna oznacza nie tylko działania na rzecz zwiększania dzietności, ale także działania na rzecz – co nie brzmi zbyt elegancko – „podnoszenia stanu jakościowego ludności”, czyli np. działania mające na celu tworzenie wysokiej jakości systemu edukacji. Tymczasem skutkiem deformy edukacji jest m.in. obniżenie ogólnego poziomu wykształcenia (np. poprzez skrócenie edukacji powszechnej z dziewięciu lat – sześć w podstawówce plus trzy w gimnazjum – do ośmiu w szkole podstawowej) oraz wzrost nierówności w dostępie do wysokiej jakości edukacji. „Stan jakościowy ludności” jest także związany ze zdrowiem obywateli i obywatelek, co z kolei w dużej części jest skorelowane ze stanem służby zdrowia. Tu podam tylko jedną informację: tzw. przeciętne trwanie życia w Polsce systematycznie wzrastało od lat 90. XX w. aż do 2016 r. (dla kobiet) i 2017 (dla mężczyzn). Od tego czasu – statystycznie – żyjemy coraz krócej. Oczywiście przyczyny są złożone i nie będę się teraz nimi zajmować, niemniej dane nie świadczą najlepiej o stanie zdrowia Polaków i Polek. Warto, żeby pełnomocniczka ds. polityki demograficznej się im przyjrzała i podjęła działania w tym obszarze.

Po czwarte – polityka demograficzna powinna być związana z kwestiami migracji. One także nie zostały tu uwzględnione.

Podsumowując: doceniając zainteresowanie premiera wyjątkowo niekorzystną sytuacją demograficzną Polski i szczerze kibicując pełnomocniczce ds. polityki demograficznej, chciałabym zwrócić uwagę, że po pierwsze – wzrost dzietności i promocja „tradycyjnej rodziny” nie zawsze muszą iść w parze, a po drugie – polityka demograficzna to znacznie więcej niż działania mające na celu przekonywanie obywatelek i obywateli, żeby mieli więcej dzieci.

zdjęcie: ShutterStock

20.09.2019
piątek

Rodzina PiS

„Chcemy Polski opartej o tradycyjną rodzinę”

20 września 2019, piątek,

Taką deklarację złożył Jarosław Kaczyński podczas jednej z licznych konwencji przedwyborczych. Następnie doprecyzował, czym jego zdaniem jest „tradycyjna rodzina”. To: „stały związek kobiety i mężczyzny, no i dzieci, no i tyle. Prosta sprawa”. I kolejna wypowiedź: „Trwały związek między kobietą a mężczyzną i dziećmi, które przychodzą na świat, jest czymś niezwykle cennym w wymiarze naszej cywilizacji chrześcijańskiej, która niewątpliwie w dziejach świata jest najbardziej życzliwa człowiekowi”. Ile jest w Polsce „tradycyjnych rodzin”? Czy mieszkanki i mieszkańcy naszego kraju podobnie definiują rodzinę?
Czytaj całość »

12.07.2019
piątek

Szkoła

Przegrane roczniki deformy (zdecydowanie więcej niż dwa)*

12 lipca 2019, piątek,

Kolejne miasta ogłaszają wyniki rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Wielu młodych ludzi z rocznika kończącego zlikwidowane** gimnazja i z ósmej klasy zdeformowanej szkoły podstawowej nie dostało się nie tylko do szkoły pierwszego, drugiego czy kolejnego wyboru, ale do żadnej szkoły, którą wskazali w rekrutacji. W mediach i na forach jest wiele komentarzy o „straconych”, „przegranych”, „skazanych na straty” dwóch rocznikach. Wszystko prawda, ale „przegranych” roczników będzie zdecydowanie więcej niż dwa.
Czytaj całość »

21.06.2019
piątek

Klaps niepozostawiający śladu

21 czerwca 2019, piątek,

„Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie”. Tak twierdzi… Rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak w wywiadzie dla „Gazety Prawnej”. Rzecznik dodał, że „klaps nie zostawia wielkiego śladu”, po czym podkreślił: „Absolutnie nie wolno bić dzieci. I to jest bezwzględne. Koniec pieśni”. Zapewnił, że nie uderzył swoich synów, natomiast „sam z estymą” wspomina, że dostał od ojca w tyłek i „przez dobrą chwilę” nie mógł siadać. (Rzecznik dodał, że ojciec ukarał go w ten sposób za polanie bratu nogi denaturatem i podpalenie).
Czytaj całość »

25.05.2019
sobota

Matki – poświęcające się opiekunki, menedżerki opieki i codzienności

25 maja 2019, sobota,

W dyskursie publicznym (w serialach i książkach, w tzw. magazynach dla kobiet i pismach parentingowych, na blogach, forach i w portalach, których tematem jest rodzicielstwo) widać nowy (powiedzmy — nietradycyjny) podział obowiązków między matkami i ojcami oraz nowe wzory macierzyństwa i ojcostwa. Tymczasem w codziennych praktykach całkiem tradycyjny podział ról między rodzicami zdaje się wciąż dominować. Warto się temu przyjrzeć przy okazji Dnia Matki.
Czytaj całość »

22.05.2019
środa

Polak katolik?

22 maja 2019, środa,

Zgodnie z opisem z Encyklopedii PWN zbitka słów Polak katolik odwołuje się do historycznego stereotypu ukształtowanego w XVII w., bazującego na idei Polski jako „przedmurza chrześcijaństwa”. W encyklopedii można przeczytać, że sformułowanie to nabrało politycznego znaczenia w czasie rozbiorów i oporu przed rosyjskim prawosławiem oraz pruskim protestantyzmem. Obecnie w dyskursie publicznym określenie to wykorzystywane jest przede wszystkim przez nurt nacjonalistyczny oraz przedstawicieli Kościoła katolickiego. Jest ono także dość powszechnie uznawane za hasłowy, ale celny opis wspólnoty Polek i Polaków.
Czytaj całość »

8.05.2019
środa

Państwo jako bankomat, czyli nowelizacja programu Rodzina 500+

8 maja 2019, środa,

Zgodnie z obietnicami złożonymi w ramach „piątki Kaczyńskiego” przez parlament przechodzi nowelizacja ustawy o świadczeniu przyznawanym w ramach programu Rodzina 500+. Jeśli zmiany zostaną przyjęte (a nic nie wskazuje na to, żeby nie zostały), pieniądze będą wypłacane na każde dziecko w rodzinie niezależnie od kryterium dochodowego*. Modyfikacja programu jest dobrą okazją do zastanowienia się nad jego sensem oraz nad efektami wprowadzenia tego najdroższego instrumentu polityki rodzinnej w Polsce, a także nad konsekwencjami jego nowelizacji.
Czytaj całość »

10.03.2019
niedziela

rodzina PiS

Parasol PiS i rodzina bez oczu

10 marca 2019, niedziela,

Przed wyborami 2015 PiS straszył uchodźcami. Ta retoryka powróciła tuż przed głosowaniem w 2018 r. Najwyraźniej jednak jej moc jest na wyczerpaniu. W trwającej kampanii wskazano nowego wroga. Prezes Kaczyński mówił, że są nim ci, którzy „przeprowadzają atak na polską rodzinę i polskie dzieci”. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski doprecyzował, kim jest wróg, publikując na Twitterze obrazek z rodziną, której zagraża tęcza i którą chroni parasol PiS.
Czytaj całość »

15.02.2019
piątek

Szkoła

Strajk nauczycieli?

15 lutego 2019, piątek,

Czy nauczyciele w Polsce zarabiają za mało? Zdecydowanie tak. Czy mają prawo protestować? Oczywiście. Czy powinni protestować w czasie egzaminów? Tu mam wątpliwości. Czy powinni protestować, akcentując przede wszystkim kwestię podwyżek? To także nie wydaje mi się do końca słuszne, choć rozumiem, że procedura wejścia w spór zbiorowy wymusza formułowanie jednoznacznych żądań.
Czytaj całość »

css.php