Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
zrzut-ekranu-2017-04-25-o-15-05-26

25.04.2017
wtorek

„Żona idealna”

25 kwietnia 2017, wtorek,

Karolina Piasecka opublikowała nagranie, na którym słychać, jak jej mąż Rafał Piasecki wyzywa ją, poniża, obraża, wielokrotnie grozi jej śmiercią, popycha (do tego na nagraniu przyznaje się Piasecki, jednocześnie twierdząc, że nie bije i że „dopiero zacznie bić”). Po upublicznieniu nagrania Piasecki w wypowiedzi dla TVN24 przeprasza żonę i… opinię publiczną, a jednocześnie tłumaczy się, twierdząc, że kobieta go prowokowała, pokazując środkowy palec. Były radny zapewnia, że żonę i dzieci kocha ponad życie*. Adwokat Piaseckiego sugeruje, że zachowanie jego klienta było „wołaniem o miłość”.

Miłość do rodziny, przeprosiny oraz argument o byciu prowokowanym części internautów komentujących sprawę wydają się wystarczającym usprawiedliwieniem dla stosowania przemocy psychicznej (co wyraźnie słychać na nagraniu), a prawdopodobnie także fizycznej. W komentarzach niektórzy zwracają uwagę, że postępowanie Karoliny Piaseckiej (zarejestrowanie awantury domowej, a potem upublicznienie nagrania) jest „jakieś podejrzane” (po co to robi? co chce na tym zyskać?). Inni podkreślają, że kobiety potrafią „świetnie manipulować mężczyznami” i ogólnie bywają perfidne, więc nie można mieć za złe Piaseckiemu, że się zdenerwował. Nierzadkie są także głosy – i wydaje się, że w wielu przypadkach nie są to żarty – wpisujące się w przysłowie: „gdy chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije”.

Dlaczego tak łatwo autorom tego typu komentarzy przychodzi przeniesienie winy ze sprawcy na ofiarę przemocy i jednocześnie usprawiedliwianie zachowania damskiego boksera? Dlaczego tak proste jest uzasadnianie tego, że mąż grozi żonie śmiercią, poniża ją i zastrasza?

Nagranie udostępnione przez Karolinę Piasecką jest drastyczne, słychać na nim przede wszystkim wyjątkowo wulgarne wyzwiska, poniżanie, groźby, szlochanie i płacz kobiety. Można jednak także odczytać to, co Rafał Piasecki myśli o obowiązkach „żony idealnej”, to, jak postrzega rolę kobiety i mężczyzny, oraz jak jego zdaniem powinny wyglądać relacje między małżonkami. Jego poglądy – po „odfiltrowaniu” bluzgów i pogróżek – wcale nie wydają się szczególnie wyjątkowe, przeciwnie, doskonale wpisują się w model tzw. rodziny tradycyjnej, oparty na relacji patriarchalnej. Z pewnością część społeczeństwa – nawet jeśli jednocześnie w deklaracjach dystansuje się od przemocy domowej i nawet jeśli rzeczywiście jej nie stosuje – podziela sposób postrzegania kobiet i mężczyzn, o którym mówi były radny.

Żona zajmuje się domem, nie jest egoistką i leniem

Na nagraniu słychać, że Piasecki kilka razy zarzuca żonie, że jest egoistką, co dla niego oznacza: „żyjesz tylko da siebie… do pracy i z powrotem”. Oskarża małżonkę: „starasz się tylko dla siebie, dla nikogo się nie starasz, bo masz wszystko w pi…e, bo myślisz, że ci się należy”. Pyta: „co ty myślisz, że ty, k…a, jesteś kim? Królewną Śnieżką? Że ty będziesz w domu tylko leżeć?”.

Były radny niejednokrotnie wypomina żonie, że niewystarczająco dobrze zajmuje się domem, a przede wszystkim niewystarczająco dobrze sprząta: „I jeszcze raz, k…a, zobaczę pająki, gdziekolwiek i jutro, k…a, jak wstanę, będą pająki tutaj na przykład, na tych luksferach, gdziekolwiek, k…a, w narożniku i jeszcze raz, k…a mać, powiem ci o tym, że będą pająki i ty, k…a, mi coś powiesz, że ty sprzątałaś, wypie…dalam cię”.

Egoizm (rozumiany tu jako zajmowanie się sobą, w tym własną pracą zawodową) oraz lenistwo to jedne z grzechów głównych „żony idealnej”, a wypełnianie obowiązków domowych przed popełnieniem tych grzechów ma uchronić.

W tej opinii na temat podziału obowiązków między małżonkami Piasecki nie jest odosobniony. Przekonanie, że to kobieta jest odpowiedzialna za prace domowe, podziela 45 proc. badanych przez CBOS: 23 proc. respondentów uznaje za najlepszy „model tradycyjny”, a dodatkowe 22 proc. tzw. model nieproporcjonalny żeński, w którym oboje partnerzy pracują, ale to kobieta zajmuje się domem (wyniki badania z 2013 r. – nowszych badań niestety nie ma). Gdy mowa o tym, kto i co rzeczywiście robi w domu, jeszcze wyraźniej widać, że praca kobiet i ich zaangażowanie w obowiązki domowe jest znacznie większa niż mężczyzn – w ponad 80 proc. gospodarstw domowych to kobiety odpowiadają za prasowanie i pranie, w blisko 70 proc. za przygotowywanie posiłków, w prawie 60 proc. – za zmywanie naczyń i rutynowe sprzątanie.

Nie wiadomo, w jak wielu domach mężowie w podobnych słowach wypominają kobietom, że zajmowanie się domem „to jest twój zaj…y obowiązek, zasrany, k…a. W twojej bani sobie, k…a, tatuaż wypisz, żebyś, k…a, zrozumiała, że jak, k…a, przychodzisz do domu, to ci ma iść esemes z mózgu, że już masz zapie…lać”, ale wiadomo, że w wielu taki podział obowiązków jest normą.

Żona ma inicjatywę w seksie

Były radny wielokrotnie zarzuca żonie brak inicjatywy. Pretensje często mają podtekst seksualny („spie…lony jest z tobą sex, bo się, k…a, nie podniecasz i, k…a, leżysz, i jest cisza, i c…j, i się nie całujesz i, k…a, wszystko jest do dupy”, „zawsze będziesz miała ochotę, jak ja coś będę chciał”).

Żona idealna (według byłego radnego – ale czy jest w tym poglądzie osamotniony?) ma być za dnia łagodną kapłanką domowego ogniska, wymiatającą kurze i gotującą rosół, za to w nocy – diaboliczną kochanką. Ma mieć w seksie „inicjatywę”, ale jednocześnie jej seksualność, a przede wszystkim płodność, powinna zostać pod kontrolą męża (Piasecki nakazuje: „I masz brać tabletki na libido. Zrozumiałaś? – Tak. – I jak nie będę, k…a, widział dużego wielkiego, k…a, twojego kalendarzyka i sama nie będziesz mówiła o dniach płodnych lub nie, to wypie…laj. Nie masz co tu szukać w tym domu”).

Żona docenia męża, dziękuje i przeprasza

„Inicjatywna”, którą powinna wykazywać żona, ma być także widoczna w docenianiu męża oraz w okazywaniu mu wdzięczności: dziękowaniu i przepraszaniu. Awantura nagrana przez Karolinę Piasecką rozpoczyna się od pretensji Rafała Piaseckiego o niepodziękowanie „za kwiata”. Potem okazuje się, że Pani Piasecka niewystarczająco („zamiast się sama rzucić na szyję, k…a”) podziękowała także za zaproszenie na bal czy za wstawienie nowych drzwi do domu. Końcowa część nagrania to wymuszanie przez Piaseckiego od żony składania podziękowań: „Kto, k…a, popełnił błąd? I jakie popełniłaś błędy? To proszę bardzo, śpiewająco mi recytuj”. (…) „Wtedy od razu powinnam przeprosić. – Bo? – Ponieważ, bo ty zaprosiłeś z inicjatywą, zaprosiłeś na bal, charytatywny, mnie i ja powinnam być od razu być ci wdzięczna i ci dziękować, i się cieszyć. I tego nie zrobiłam, a powinnam i przepraszam. – To po pierwsze. Teraz po drugie. Co dalej było na balu? – Na balu po prostu nie byłam duszą towarzystwa i ty odbierałeś to tak, że ja się ciebie wstydzę. Nie była to prawda. Ja się ciebie nie wstydzę. I cię, przepraszam, no przepraszam, że to tak odczuwałeś. – No k…a”.

Oczekiwania Piaseckiego i jego deficyt w byciu docenionym przez małżonkę („bo ty, k…a, nie doceniasz mnie. Łazisz wszędzie, korzystasz ze wszystkiego, k…a, panoszysz się”) prawdopodobnie są związane z osobistymi problemami, być może niskim poczuciem własnej wartości. Można je jednak również odczytać jako ilustrację dla roli, którą przypisują kobiecie (wbrew stanowisku Soboru Watykańskiego II) niektórzy przedstawiciele polskiego Kościoła katolickiego. Arcybiskup Henryk Hoser głosi na przykład: „Mąż powinien zawsze cieszyć się zaufaniem swojej żony i z tego zaufania winna wypływać jej postawa uległości wobec męża”.

Aby ten model relacji między kobietą i mężczyzną nie pozostawał jedynie teorią, Fundacja Filome organizuje warsztaty, na których żony mogą nauczyć się posłuszeństwa („Posłuszna żona. O szacunku do mężczyzn”), a mężczyźni podszkolić się w panowaniu („Mąż przywódca. O władzy mężczyzny w domu”). Warsztaty się odbyły, najwyraźniej znaleźli się chętni.

Żona nie jest… pedałem

Rafał Piasecki nie kryje negatywnego stosunku do osób homoseksualnych – po zorganizowanym w Bydgoszczy spotkaniu z Robertem Biedroniem Piasecki napisał na FB: „Nie życzę sobie demoralizowania moich dzieci poprzez publiczne lobbowanie Waszego chorego w mojej ocenie stanu umysłu!”. Być może z tego powodu – w jego mniemaniu – najgorszym wyzwiskiem, jakiego można użyć, jest nazwanie kogoś (nieważne, czy będzie to mężczyzna czy kobieta): „pedałem”, „cwelem je…nym (pier…nym)”, „ch…jem je…nym”. Czy w swojej niechęci do homoseksualistów były radny jest tak bardzo wyjątkowy?

***

Podsumowując, Piasecki w swoich poglądach nie jest odosobniony, a to, co go wyróżnia, to patologiczna forma, w jakiej te poglądy manifestuje. Być może jest to jednym z powodów społecznego rozgrzeszania sprawcy przemocy domowej, które widać w przywołanych na początku wpisu komentarzach. On jest po prostu taki „nasz” i tylko nerwy go poniosły.

 

*Dwa dni później Piasecki sugeruje w wypowiedzi dla Polsat News, że powodem jego zachowania były środki odurzające, które żona podała mu w alkoholu, i zapowiada, że aby „odpokutować”, założy fundację „Dobro za zło”, której celem będzie „pomoc ludziom, którzy są w potrzebie, dobrem będzie odpłacać za ewentualne czyny, których ludzie żałują”.

[Zdjęcie z kampanii społecznej „Powstrzymać przemoc domową” z 1997 r. Inicjator kampanii: Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”].

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Dziwi mnie, iż sprawa która powinna być w zainteresowaniu organów ścigania, wymiaru sprawiedliwości i psychiatrów jest rozpatrywana w kontekście polityczno-ideologicznym. Tak jakby tylko jedna strona sporu była predestynowana do takich zachowań. Przykłady zaprzeczają tej tezie.

  2. Nagrane wypowiedzi pana radnego są oczywiście nie do przyjęcia. Podobnie jak nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele. W jednym i w drugim przypadku nagrywani nie wiedzieli, że są nagrywani. W przypadku pana Piaseckiego, żona w pełni zdawała sobie sprawę, ze właśnie go rejestruje. Mimo widocznego chamstwa i patologii w wypowiedziach radnego, nie znamy całego kontekstu sprawy. Jedna ze stron mogła ewidentnie przedstawiać się w nieobiektywnie korzystniejszym świetle. Odnoszę wrażenie, ze to zazwyczaj kobiety są sprawniejszymi szermierzami słowem i znajdowaniu czułych miejsc aby nim ugodzić. Pan radny w swoich histerycznych wywrzaskach robi wrażenie totalnie wyposzczonego, a pewnie samogwałt jest mu obcy i nasienie niebezpiecznie wciska mu się w mózg. Zupełnie innym problemem jest wszechogarniający indywidualny wyścig, który opanował współcześnie obie płcie i ewidentnie sprzyja życiu osobno i wypalaniu się wzajemnych uczuć. Ścigamy się i w intensywniejszym poszukiwaniu przyjemności, pozyskiwaniu dóbr i możliwości oraz karierach zawodowych. „La, la, la land” dlatego chyba dostał Oskara, że dosyć fajnie pokazywał jak silne są marzenia aby w takim atrakcyjnym, jak nam się wydaje, wyścigu wystartować, jak on potem przebiega, jakiego poświęcenia wymaga i jakie mogą być jego konsekwencje dla darzącej się kiedyś uczuciem, pary zawodników. Nie potrafię do końca stwierdzić, czy to kretyńskie zachowanie pana radnego, jakimś tam wołaniem o miłość nie było. Może specjalista psycholog mógłby powiedzieć, czy w ogóle tego rodzaju histerię postrzegać można w kontekście merytorycznym. Trochę pewnie tak, acz czy to jednostronne nagranie mówi nam wszystko o relacjach w tamtym związku? Czy wszelkie przesłanki na pewno usprawiedliwiają atak tylko na jedną stronę? Mimo jej uzewnętrznionego chamstwa i głupoty.

  3. Ja też uważam, że wykorzystywanie wybryków zwykłego chama lub problemów rodziny patologicznej do ideologizowania stosunków społecznych jest sporem nadużyciem.

    Zachowania patologiczne będą się zdarzać zawsze niezależnie od stopnia „wychowania” i „kultury” danego społeczeństwa. To wynika z niedoskonałości natury ludzkiej i zwykłej statystyki. Robienie z ekstermizmów i skrajnych patologii generalnych dywagacji i podstawy do wysuwania generalnych wniosków jest co najmniej błędem intelektualnym a częściej właśnie intelektualną nieuczciwością i nadużyciem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ delfin
    Mysle, ze red.Sikorskiej nie chodzi o wydanie wyroku na Piaseckiego, tylko o typowosc jego pogladow na role kobiety w naszym spoleczenstwie. Od cytowanych przez nia tytulow kursow („Posluszna zona. O szacunku dla mezczyzn”, „Maz przywodca. O wladzy mezczyzn w domu”) skora cierpnie. Czy jest jakis kraj europejski poza Polska, gdzie takie kursy sa promowane?

  6. Biedroń jest „chory”, bo ma złą orientację. Piasecki jest zdrowy, bo bluzgi i bicie to przecież jego święte i naturalne prawo. Ot i cała filozofia tego PiS-owskiego macho „wołającego o miłość”.

  7. @delfin
    Człowiek, który w ten sposób zwraca się do żony, nie woła o miłość, bo, kochając kogoś, powinno się mieć do niego szacunek. On po prostu chce mieć w tym związku nieograniczoną władzę, i różne jego deficyty, „wyposzczenie” (czy naprawdę dziwi, że paskudnie traktowana przez niego żona nie chciała z nim sypiać?) nie są żadnym usprawiedliwieniem. Bo z własnymi deficytami walczy się na psychoterapii, a nie wyżywając się na bliskich.
    Poza tym, moje doświadczenia z kimś, kto stosował wobec mnie przemoc psychiczną, przekonały mnie o jednym: nawet spełniając co do joty jego wymagania, prędzej czy później się oberwie, bo on po prostu inaczej nie potrafi. Relacje z ludźmi opiera na władzy, a nie na emocjach. Przemocowcy często czują się na różnych polach niespełnieni, np. niedokochani przez rodziców, więc pokładają w partnerce/partnerze nadzieje na wyprostowanie im całego życia, a to się nigdy nie udaje (i nie do tego służą związki). Wyżywają się więc na najniższej osobie, przekonani, że nie dostają czegoś, co im się po tych wszystkich latach nieszczęść i frustracji „należy”. Tylko że to ich przekonanie nadal ich nie usprawiedliwia.

  8. @Sz. Gospodyni
    Inni podkreślają, że kobiety potrafią „świetnie manipulować mężczyznami”
    Nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek kobieta mogła mną zmanipulować tak, żeby sprowokować mnie do uderzenia. No chyba że w samoobronie przed jej fizyczną agresją, ale pewnie nawet wtedy miałbym opory. Dla mnie facet, który choć raz w życiu uderzył kobietę, nie jest już facetem – jest bezpłciowym wymoczkiem.

    @Delfin
    No nie! Kolejny porównujący nagranie pani Piaseckiej do nagrania w Sowie! Chłopie, czy ci nagrywający w Sowie byli bici przez nagrywanych? Byli przez nich poniżani? Maltretowani? Zastraszani? Nie? No to dostrzegłeś wreszcie różnicę? W jednym wypadku mamy publikację nagrania jako formę rozpaczliwej obrony przed agresorem, w drugim – publikację wynikłą z czystej chęci zysku (przy czym… jest też trop prowadzący do rosyjskich służb, którym z wiadomych powodów zależało na wygranej PiS-u w nadchodzących wyborach, szczegóły można znaleźć u red. Tomasza Piątka). Możliwe że z prawnego punktu widzenia obie publikacje nagrań kwalifikują się podobnie (chociaż nie sądzę – bo w wypadku p. Piaseckiej publikację można uznać za formę samoobrony). Ale z punktu widzenia moralnego – czyn p. Piaseckiej i czyn nagrywających w Sowie to rzeczy absolutnie nieporównywalne.

  9. @ Pan Wojtek

    A jak facet stłucze dziecko albo innego faceta niższego o dwie głowy, albo nawet wyższego o dwie głowy – to jest to „prawdziwy facet”?

    Tak krytyka odwołuje się w sumie do najgorszych „męskich” stereotypów.

    Pozwolę sobie na hipotezę, że większość przypadków przemocy w życiu rodzinnym nie ma tła patriarchalnego czy szowinizmu płciowego, co sugeruje się w artykule, a po prostu jest powodowana brutalną naturą sprawcy i wyuczoną kulturę „bicia słabszego”. Akurat natura powoduje, że dzieci i kobiety w rodzinie są zwykle fizycznie słabsze, więc są z tego powodu najczęstszą ofiarą tego typu brutali.

    Ja miałem kiedyś ciotkę na wsi, kobietę bardzo inteligentną i zaradną. Ciotka akurat była przy tuszy i ważyła okresami 130 kilo. A wujek był bardzo drobny w sylwetce i ważył około 70 kilo.

    Jak myślicie, kto trzymał kasę i miał ostatnie słowo w tym domu i zagrodzie?

  10. @Ka_
    Bardzo ładnie to ujęłaś i zgadzam się z Tobą. Jednakże myślę, że źródłem niekontrolowanych erupcji emocjonalnych są zarówno czynniki osobowościowe (np możliwości samokontroli), ukryte frustracje podkorowe (np poczucie krzywdy opuszczonego przez któregoś z rodziców dziecka – o czym piszesz), czy też różne przyczyny patologiczne (np chorobowe).
    Przypuszczam, że nagranie wybuchu Sylvi Plath przeciwko mężowi, niewiele odbiegałoby, od zarejestrowanych histerii pana radnego. W opisywanej w blogu sytuacji, pewnym dysonansem, jest dla mnie zestawienie publikowanych zdjęć, raczej bliskiej sobie pary i przedstawianej patologicznej komunikacji werbalnej. W oczach kobiety nie dostrzegam na publikowanych zdjęciach cierpienia, a raczej satysfakcję. Czy sytuacja powstała nagle, czy dojrzewała, co się właściwie stało?
    @Pan Wojtek, @Ka_
    W ostatnim czasie dwóm moim rozwodzącym się przyjaciołom, których znam od kilkudziesięciu lat przytrafiła się podobna historia. Obaj zostali oskarżeni przez swoje byłe już żony o molestowanie seksualne ich dzieci. Obaj zdołali się wybronić, ale podobno jest to coraz częściej powtarzający się motyw rozgrywki rozwodowej stosowany przez rozwodzące się kobiety i ich prawników.
    Wiedząc o tym, nie do końca przyjmę skrycie nagrane argumenty jednej ze stron dyskredytujące drugą, kiedy do niedawna ta pierwsza filuternie się do tej drugiej uśmiechała. Jako ludzie nie zawsze jesteśmy zrównoważeni, racjonalni i spokojni. Panom erupcje emocjonalne częściej zdarzają się pewnie w pracy, paniom chyba w domu, ale ludzie są różni i pan radny lubi sobie pohisteryzować … też w domu. Czy to były tylko wywrzaski, czy towarzyszyła temu przemoc fizyczna? Jeżeli są na to dowody, a żona nie wycofa oskarżenia, to powinny zająć się tym stosowne organy. Nie przepadam za macho – świętoszkami, do których pan radny się pewnie zalicza, ale chciałbym mieć pewność, że nie uczestniczę w zaplanowanej aferze niszczącej człowieka, jakikolwiek by on nie był.

  11. Ja podziwiam panią redaktor, że wysłuchała całości tego nagrania. Trzeba mieć nerwy ze stali.

    Z jakichś powodów pominęła Pani aspekt religijny tej sprawy: małżonkowie poznali się w kościele, a skoro w kłótni używali argumentów „z kalendarzyka”, to znaczy, że są wierzącymi i praktykującymi. W głowie mi się nie mieści, że stosowanie zgodnej z nakazami biskupów antykoncepcji jest ważniejsze od szacunku dla drugiego człowieka w ogólności, a własnej żony w szczególności. Czy więc ta antykoncepcja w nauczaniu biskupów nie ma podobnego statusu epistemologicznego jak bomba termobaryczna w nauczaniu podkomisji smoleńskiej?

  12. @snakeinweb
    A jak facet stłucze dziecko albo innego faceta niższego o dwie głowy, albo nawet wyższego o dwie głowy – to jest to „prawdziwy facet”?
    Jak stłucze dziecko – to też nie jest facetem. Jak stłucze innego faceta – to już zależy od okoliczności (np. czy ten niższy od dwie głowy nie był umięśnionym bykiem, a ten wyższy od dwie głowy – ledwo stojącą chudziną itd.)

    @delifn
    Oczywiście wiem, że w wielu wypadkach próbuje się wrobić partnerów w przemoc, która w rzeczywistości nie miała miejsca. Ale w tym wypadku to nagranie – nie pozostawia wątpliwości. Bywałem świadkiem – zazwyczaj mimowolnym – różnych kłótni małżeńskich (w tym sąsiadów z zza ściany lub przez szeroko otwarte okno), ale w żadnej z nich, w największym nawet gniewie, nie padały słowa aż tak bardzo poniżające drugą stronę. No i… chyba nie wierzysz w tę wersję, że wyraźnie słyszalne na nagraniu odgłosy uderzeń to od ręcznika?

  13. …wielokrotnie grozi jej śmiercią,”

    Co na to prokurator? Ot, zwyczajna awantura u „zwykłych Polaków”? Co sąsiedzi? W razie tragedii jak to najczęściej bywa, mówiliby, że to była „normalna rodzina” jak wszystkie na tym osiedlu?

  14. Cieszy mnie, że „Polityka” tak odważnie pisze o żonach maltretowanych psychicznie przez mężczyzn-alimenciarzy.

    Niepokoi to, że w ten sposób jednak „Polityka” może poważnie zaszkodzić ulubionemu obrońcy demokracji…

  15. Jest wiele głosów tłumaczących pana, ale nie o niego chodzi. Trudno go krytykować, jeśli ktoś w domu robi to samo. Stąd te głosy.

  16. No! niektórym panom tak religijny system patrialchalny ryje mózg, że mimo oczywistych dowodów mają tutaj jakieś wątpliwości.Oczywiście przypadki maltretowania mężczyzn tez mają miejsce ale panowie nie chca za „chiny” przyznac,że tendencja patrialchalna jest jeszcze ciągle żywa w narodzie i mam wrażenie,że o podkreślenie tego między innymi chodzi a niektórym obrońcom KK proponuję trochę refleksji.

  17. Takie zera powinny być ścigane z urzędu, a wyrok wyłącznie bez zawiasów.
    Może wtedy te „elementy animalne” wychowa się na podobieństwo człowieka ?

  18. Zagotowały się mózgi wiejskich głupków, co to tradycja jest dla nich święta.

  19. @sugadaddy
    dlaczego wiejskich ?
    @Jan KO ..słusznie a nawet bardzo.
    Elementy animalne rozpoznane przez Prezesa to zupełnie inne elementy.
    Tym rozpoznanym przez P oczywiście należy się zwolnienie bez zawiasów natomiast tym opiewanym w felietonie pokuta bez rozgrzeszenia a następnie 25 lat bez prawa skrócenia kadencji.To oczywiście wyrok niesprawiedliwy lecz gwarantujący likwidację bezpowrotną animalności.

css.php