Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

8.11.2014
sobota

Żeby nie wyjść na frajera

8 listopada 2014, sobota,

Będę uogólniać, za co z góry przepraszam. Ale dzięki temu mogę uzyskać bardziej „wyostrzoną” tezę. A dla ciekawej dyskusji czasami warto zaryzykować. Mam wrażenie, że jedna z podstawowych motywacji Polaków wpisuje się w stwierdzenie (to prawie „zaklęcie”): żeby tylko nie wyjść na frajera.

Niedawno minister rolnictwa nazwał „frajerami” producentów jabłek. Dodał, że „frajerów” nie szanuje – w przeciwieństwie do „biznesmenów”. Ci drudzy – w opinii ministra – są przeciwieństwem tych pierwszych. Wypowiedź dla portalu mpolska24, który nie należy do najważniejszych serwisów informacyjnych w naszym kraju, nie przeszła niezauważona.

Oczywiście może to być związane ze szczególnym wyczuleniem na gafy polityków w okresie kampanii wyborczej. Nie zmienia to jednak faktu, że nie tylko producenci jabłek nie chcą być nazywani frajerami. Dla wielu Polaków to bardzo ważne, żeby tylko nie wyjść na frajera.

A jak można się nim stać? To akurat bardzo proste. Wystarczy robić coś dla tzw. dobra wspólnego, podczas gdy powszechnie wiadomo, że wielu innych tego nie robi. Przykładów jest mnóstwo: od sprzątania po swoim psie i nieśmiecenia w lesie (podczas gdy „normą” jest niesprzątanie i śmiecenie), przez uczciwe płacenie podatków, i to w dodatku w Polsce (a przecież powszechnie wiadomo, że niektórzy z najbogatszych biznesmenów nie w kraju rozliczają się z fiskusem), po kasowanie biletów w komunikacji miejskiej (gdy niekasowanie świadczyć ma raczej o sprycie niż o nieuczciwości).

Frajer to społeczna niemota, która prowadząc samochód, nie korzysta z pasa, o którym wie, że wprawdzie zaraz się skończy, ale przecież przez kilka metrów da się nim jechać szybciej, a potem można efektownie wepchnąć się przed auto naiwniaka cierpliwie stojącego w korku. Frajer to nieprzystosowany kosmita, który z pokorą czeka w kolejce do kasy w supermarkecie, zamiast głośno wyrażać swoje niezadowolenie i pomstować na nieporadność kasjerek.

Skąd bierze się lęk przed zostaniem uznanym za frajera? Najprościej będzie wskazać (jak to się zazwyczaj robi przy okazji uzasadniania, skąd się biorą nasze „cechy narodowe”) na PRL, który ćwiczył obywateli w trudnej sztuce załatwiania i kombinowania.

Posiadanie tych umiejętności świadczyło o zaradności. W ten sposób „cwaniakowanie” zostało docenione społecznie. Ten czas już minął, ale kombinowanie (cecha, której frajer zdecydowanie nie ma, bo nie umie kominować) nadal często jest uznawane za godną pochwały i pożądaną umiejętność.

Innej odpowiedzi na postawione wyżej pytanie dostarcza Rafał Woś w świeżo wydanej książce pod nieprzypadkowym tytułem „Dziecięca choroba liberalizmu”. Autor pokazuje, jak wraz z początkiem transformacji (a może i wcześniej) jako społeczeństwo daliśmy się uwieść neoliberalizmowi i tak uwiedzeni uwierzyliśmy między innymi w to, że jeśli ktoś nie najlepiej radzi sobie w życiu, to z pewnością głównie z tego powodu, że za mało się stara i że jest… frajerem. W mit założycielski III RP został wpisany podział na wygranych i przegranych, podział na „biznesmenów” i „frajerów”, by nawiązać do wypowiedzi ministra.

Jest jedno stwierdzenie, pod którym podpisują się niemal wszyscy badacze polskiej rzeczywistości społecznej. To zgodność naprawdę zadziwiająca. Chodzi o tezę, że tym, czego w życiu społecznym najbardziej nam brakuje, jest zaufanie.

Zaufanie do osób spoza kręgu naszej najbliższej rodziny (bo rodzicom, dzieciom, dziadkom, rodzeństwu, a nawet ciotom i wujkom na ogół ufamy), zaufanie do instytucji publicznych, zaufanie do polityków, urzędników, zaufanie do mediów (w końcu hasło „telewizja kłamie” można usłyszeć i teraz, choć kontekst tej wypowiedzi jest inny niż kilka dekad temu).

Skąd się bierze brak zaufania? Odpowiedzi jest oczywiście dużo i wiele z nich jest sensownych. Jedną z przyczyn może być właśnie obawa, żeby nie wyjść na frajera, nie być naiwniakiem, który zaufa ludziom i będzie pierwszym w okolicy, który posprząta po swoim psie (ufając, że inni też zaczną to robić); pójdzie głosować (ufając, że może jednak nie wszyscy politycy to kretyni i złodzieje); czy nie będzie pomstował na kasjerkę (ufając, że stara się i pracuje na tyle szybko, na ile może, a nie jest leniwą babą, która guzdrze się, żeby wszystkim zrobić na złość).pl

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. Wyszedłem już tyle razy,że właściwie jestem frajerem wzorcowym.
    Frajerstwo to,niestety,wynik złego wychowania.
    Moje dorosłe,już bardzo ,córki też są frajerkami i wychowują wnuki na frajerów.
    Frajerstwo nie jest zdobyczą transformacji.Podobnie jak „smart gay” też nie jest zdobyczą tego procesu.Dawniej nazywał się „cwaniak” pejoratywnie.Smart gay to komplement.A frajer pozostał frajerem nieczułym na przemiany .

    W Danii mieszkają w większości frajerzy.Ostatnio odkryto nawet gen frajerstwa .Występujący masowo w populacji duńskiej i powodujący wytrysk (przepraszam) serotoniny czyniącej osobników obdarzonych tym wytryskiem łatwowiernymi frajerami budującymi „kapitał społeczny” (wedle Czapińskiego).Nie zamykają domostw a jeżeli zamkną to harcerską strzałką pokazują gdzie klucz.

    Jedyna nadzieja by moje i moich zstępnych frajerstwo jakoś usprawiedliwic to poszukiwanie korzeni duńskich ,nie zwalając na błędy wychowawcze .
    Także apeluję do naszych smart gays,by dumne Dunki,przemyślnie (smart) zwabic do łożnicy i geny frajerstwa pozyskac.

  2. Przyszłość należy do frajerów. Tylko oni tworzą świat, w którym chce się żyć.

  3. Może najwyższy czas na założenie partii frajerów? Ciekawe ile osób zgłosiłoby akces? Bo według mnie, oprócz polityków, rolników otrzymujących unijną kasę, kleru, górników, mundurowych służb i zaradnych przedsiębiorców, którym życzę jak najlepiej reszta społeczeństwa to frajerzy. Parafrazując wieszcza: potencjał partyjny widzę ogromny. Ale kto się przyzna publicznie do frajerstwa? Poza tym, jeśli PPF (Polska Partia Frajerów) weszłaby do parlamentów, to jej władze automatycznie wypadłyby z frajerskiej społeczności, tracąc w ten zdobyte w znoju i trudzie swoje poselskie mandaty: skromne krajowe i bogate brukselskie.
    Ale nie zniechęcajmy się i nie traćmy czasu. Z punktu i mając na uwadze twórzmy i organizujmy się. Jeśli jakiś defetysta zada dramatyczne pytanie, czy jest w Polsce partia, która byłaby zdolna wyprowadzić nasz biedny kraj z ideologicznego zamętu, wówczas główny frajer da jasną i zdecydowaną, frajerską ma się rozumieć odpowiedź: Jest taka Partia!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowna Autorko, proszę zapoznać się z zasadą działania tzw.”zamka błyskawicznego” na drogach i przestać powielać całkowicie błędne przekonanie, że osoba, która prawidłowo wykorzystuje dostępny, choć kończący się pas ruchu jest cwaniakiem. To właśnie zbyt wczesne zjeżdżanie wszystkich uczestników na jeden pas przy pozostawieniu drugiego pustego generuje zatory, czyli utrudnia życie wszystkim użytkownikom dróg, warto rozpowszechniać prawdę, a nie utrwalać szkodliwe stwierdzenia.

  6. niestety, nie ma zgodny na tak dalece siegajace uogulnienie… wszelkie działanie na rzecz dobra wspólnego -TAK, płacenie podatków – NIE, gdy jak okiem sięgnąć pieniądze te są marnowane na debilne inicjatywy podejmowane ze względu na wybory lub nakazy sumienia związane z wiarą, a nie podyktowane rozumem, jest jawnym przejawem zachęty do solidaryzmu społecznego, co mnie na ten przykład mierzi bo od 25 jestem mamiony takimi samymi hasłami, a jest wielu jest takich co zaufali jeszcze gierkowi, i co? i nic, z roku na rok jest we mnie mniej nadziei na zmianę na lepsze, bo system partyjny (głosujemy na partie, nie na ludzi) na to nie pozwoli, dlatego mam w dupie solidaryzm społeczny związany z płaceniem podatków, gdy państwo jest moim wrogiem i za pomysłowość jestem karany, wyższą taxą… na szczęście dla nas [zgorzkniałych], widzę też młodość która jeszcze się tym nie przejmuje nie przydusiła jej jeszcze szara szmata życia, zmienia świat i w swej naiwności pcha do przodu to nasze małe młodziutkie społeczeństwo obywatelskie, nasuwa się tylko pytanie jak długo wystarczy im zapału: do ślubu… do pierwszego dziecka… kredytu… próby „życia na swoim”…

  7. Skąd ten artykuł w końcu czyż to nie łybiórcza i Połytyka forsowały ten trend.

  8. Najlepiej radził sobie z frajerami Donald Tusk. Przed wyborami zapowiadał likwidację senatu, zmniejszenie sejmu i likwidację abonamentu za telewizję. Faktycznie zabrał emerytury, ograniczył dostęp do służby zdrowia, ładował pieniądze w kler, a na konie wyniósł się do Unii.

  9. A co będzie, Szanowna Pani Gospodyni, gdy – wzorem dobrego wojaka Szwejka – stanie taki frajerski frajer przed Najjaśniejszym Panem i powie. Dziecię boże jestem, frajer, znaczy. Weź mnie w opiekę, Najjaśniejszy Panie. Albo jak Colas Breugnon, który jest kochanym gadułą, pijakiem, żarłokiem i kochankiem wielu kobiet, wielbicielem przyrody ceniącym swą pracę stolarza-artysty, wierzącym w piękno życia i przyjaźń między ludźmi, stanie przed Najjaśniejszym Panem i powie – weź mnie w opiekę Najjaśniejszy Panie. Albo jak prawdziwe dziecię boże, jurodiwyj z Tuły czy innego Jekaterinburga, stanie przed Najjaśniejszym Panem i powie…

    A Najjaśniejszy Pan, Szanowna Pani Gospodyni, to nie tylko ten Najjaśniejszy Pan. To także wójt, minister, premier, cesarz, albo parlament. Oj, to się będzie działo, gdy Zjednoczona Partia Polskich Frajerów (@mopus11 się kłania) objawi swoje prawdziwe oblicze – kochanych gaduł, pijaków, żarłoków i kochanków wielu kobiet (i mężczyzn), wielbicielek przyrody ceniących swą pracę, wierzących w piękno życia i przyjaźń między ludźmi – i zażąda od wójtów, ministrów, premierów i parlamentów: chcemy natychmiastowej i bezwarunkowej obrony przed cwaniactwem i życiem na koszt nas – frajerów.

    Chyba pomysł @mopusa11 należy wprowadzić natychmiast w życie.

  10. Jako frajer ciężkiego kalibru i nieuleczalny (próbowałem się zmienić, nie mogę) zgłaszam akces doPPFi. Świadczy to szczególnie o moim frajerstwie, jako że do życia partyjnego jakiegokolwiek nigdy mnie nie ciągnęło, więc robię to tylko z frajerskiego poczucia obowiązku, wręcz na drodze do frajerskiego męczennictwa. Tylko że niedawno przeniosłem się do UK. Mój pierwszy niefrajerski krok?

  11. @mopus11
    Nawarzyłeś piwa – znaczy zainicjowałeś – to pij i organizuj PPF. Takich jak @Szary Kot można liczyć tysiące. Nieśmiało przypominam, że jako drugi zgłosiłem akces do PPF 😉

  12. Często mam ogromną satysfakcję z bycia frajerem :> Jednak muszę zgodzić się z pierwiosnkiem. Zasady i kultura ruchu na drodze wymaga, żeby korzystać z obu pasów ruchu, a na końcu zazębiać się na zasadzie zamka błyskawicznego. W ten sposób korek się zmniejsza i wszyscy są zadowoleni. Niemniej jednak sytuację tę rzadko widuję na polskich drogach, podczas gdy w pewnych krajach jest to już dość oczywiste. Jestem jednak przekonany, że to wyłącznie kwestia czasu 🙂

  13. Zeby nie wyjsc na frajera.

    Publiczny audyt finansow panstwa jest potrzebny.

    Juz tu widac brak doswiadczenia i kwalifikacji u lekarza pediatry. Ktora, jezeli nie przeporwadzi audytu zostanie prograzona 7 latami swinstw, klamstw i manipulacji rezimu dyktatora Donka.

    Nawet z dystansu widac sprawy ktore przerazaja. Np dyktator Donkek ukryl czesc dlugu publicznego w funduszu drogowym. Systemaqtycznie przekraczal deklarowane deficyty budzetu i tzw progi oszczednosciowe. Np 54% bylo tzw progiem oszczednoscowym. To bylo prawem, zatwierdzonym przez Sejm. Obecnie polski dlug publiczny siega juz 62% PKB. Jak to mozliwe zeby nikt za to nie odpowiadal ?

    Dlatego tez nowy rzad lekarza pediatry, nie wybrany – zainstalowany, w swym wlasnym interesie powinien przeprowadzic publiczny audyt finansow panstwa.

  14. Najpierw drobna uwaga – frajerstwo drogowe bywa zaraźliwe, ale potrzebuje pewnej masy krytycznej. Jeżeli stado samochodów stoi w kolejce do skrętu w prawo, a co jakiś czas wciśnie się jeden z pasa na wprost, da się wytrzymać. Ale jeżeli stoję w tym stadzie i widzę, jak wpuszczany jest jeden, drugi, dziesiąty, dwudziesty wciskacz, to otwieram na powrót swoje rdzennie polskie pokłady chamstwa i sam się wciskam. Obserwując grzeczność polskich kierowców za granicą, chyba nie ja jeden tak mam.

    A cwaniactwo w sensie makro ma wiele sensów. Kto jest większym cwaniakiem:

    – wspomniani już w komentarzach mundurowi, rolnicy z dopłatami, politycy, urzędnicy itd.? Ludzie, którzy uwłaszczyli się za kilka % na mieszkaniach komunalnych? Tudzież korzystają z nich od pokoleń a własne wynajmują? Ludzie, którzy wyłudzili rentę, albo mając 50 lat i przyzwoite zdrowie kombinują tylko świadczenia przedemerytalne, bo im się należy?

    – czy też „biznesmeni”, którzy nic od państwa nie dostali, lokum muszą sobie wynająć albo kupić za własne, siebie i dzieci utrzymać, a do tego patrzeć cały czas na dobrostan grup wspomnianych powyżej? Czy ich należy ganić za to, że na działalności gospodarczej starają się płacić minimalny ZUS i podatki?

    Wyjdę pewnie na skrajnego liberała, którym nie jestem, tudzież anarchistę (a tu już bliżej), ale to jednak kwestia pokoleń. Zgodnie z formatem bloga mogę generalizować – ludzie dorośli w PRL mówią jak to w tych czasach jest ciężko, a cwaniakom kapitalistycznym dobrze. A młodzi – na odwrót, bo niemal wszystko, co dało się wycwaniaczyć, już się rozeszło, przepisy uszczelnione, zostaje dbanie o siebie tu lub na emigracji.

  15. Mam wątpliwości co do idei PPF. Polityczna partia frajerow to oksymoron.Chyba,że była by to z założenia partia jajcarska krzewiąca idee frajerskie i odżegnująca się kategorycznie od dążenia do zdobycia władzy.Mówiąc inaczej raczej TFwP czyli Towarzystwo Frajerów w Polsce.W Polsce a nie polskich bowiem winno byc otwarte na inne nacje.To z pewnoscią ubogaci Towarzystwo.

    Z pewną nieśmiałością i przymrużeniem oka proponował bym następujące kierunki działalności TFwP :
    wychowawcze, społeczno-ekonomiczne, ,genetyczne,historyczne…uwarunkowania frajerstwa współczesnego udowadniające bezsporną wyższośc społeczną frajerstwa
    (bez takiego zamiaru badanie uwarunkowań nie ma sensu)

    podręczny zestaw diagnostyczny dla prostego rozpoznania frajerstwa ,głownie własnego,

    poradnictwo..jak znosic frajerstwo ,bez frustracji a wręcz z frajerską dumą ,

    wymiana doswiadczeń frajerskich na blogu TFwP

    okresowe kongresy frajerskie z wyborem miss i mistera

    W logo TFwP winno znależc się hasło „Frajerzy łączcie się”

  16. szanowny abchaz, nie chce sie czepiac ale zaszlo chyba nieporozumienie.

    Zakladam ze masz na mysli nie zmyslnych gejow (smart gay) tylko zmyslnych, eleganckich typow (smart guy).

    Pomylka zabawna, pozdrawiam 🙂

  17. tak..tak ..zmyślny elegancki smart guy…
    Dziekuję..

  18. dla ‚frajera’ antonim to ‚cwaniak’. kiedy patrze na twarze wiekszosci politykow to widze cwaniakow, na twarze ludzi w reportazach tv i na ulicach to frajerzy. cwaniaczkow mamy podworkowych, potrafia wykolowac podleglych kumpli, ale gdy staja przed kims wiekszym, to dopiero okazuja sie frajerami. jednak czytajac pierwsze trzy artykuly z nowej konfederacji (link wyzej), to wychodzi mi, ze my wszyscy sa frajerzy.
    wsrod 25 lat oklaskow za sukcesy, pochwalnych panegirykow reformatorow, w glebokim przekonaniu o slusznosci i bezalternatywnosci wybranej drogi, z nasza pelna aprobata, w rytm muzyki dla serc plynacej z cudzych mediow – piekna samozaglada polski.

  19. Skąd my to znamy? „Nie masz cwaniaka nad warszawiaka”.
    I nie było to w znaczeniu pejoratywne, wręcz przeciwnie. W moim przypadku to właśnie niechęć do cwaniactwa była głównym powodem emigracji.
    Mam jedynie ochotę wrócić jako cwaniak z zachodnią emeryturą. 🙂

  20. Jak w tej piosence Kofty: „Cztery frajery, wbite w gajery…”:)

    Osobiście jestem frajerem umiarkowanym. To taki frajer, który jednak uczy się na błędach i nie nadstawia drugiego policzka, gdy już w jeden oberwał:)
    Co do braku zaufania: we wrogim otoczeniu to zdrowy odruch a wobec instytucji, których spektrum działania rozciąga się od szkodzenia obywatelowi do zostawienia go w spokoju, to wręcz podstawowa zasada higieny psychicznej. Jedynie w przyjaznym świecie brak zaufania to oznaka problemów psychicznych.
    Może po prostu nie żyjemy jeszcze w przyjaznym świecie?

  21. @anumlik
    10.11.2014 godz. 0:01
    Piwo wypiję bo lubię, chociaż mnie po nim głowa boli, ciekawe czy zaboli mnie po wypiciu własnoręcznie uwarzonego. A po niemieckich piwach mnie nie boli, ciekawe czego oni do nich nie dodają. Głowa nie boli mnie też po spożyciu czeskiego Primatora, warzonego tuż za miedzą, w Nachodzie, mieście J. Skvoreckiego.
    Primator, lany z beczki podają w magicznej Bike Cafe przy św. Antoniego Str., nieopodal Synagogi we Wrocławiu. Wczesnym wieczorem, ciepłą porą zajeżdżamy tam rowerem, siadamy na podwórzu, na miękkim krzesełku pod parasolem, by po chwili delektować się boskim napojem. Po czym czekając na ulotnienie się z organizmu niewielkiej (różnie to bywa) ilości procentów chwytamy dziarsko za kierownicę i leniwie, nieśpiesznie spacerujemy po Rynku, pl. Solnym i pięknych okolicznościach starej architektury.
    Furda puste kieszenie, furda politycy, furda religianci, furda nawiedzeni zbawiciele RP.
    Z tychże względów do zorganizowania PPF nie mam predyspozycji, ani woli niestety. Frajerów, w tym szlachetnym znaczeniu nie za wiele ci u nas.
    Pozdraw

  22. @ mopus11, z godz. 15:17
    Dzięki za przypomnienie tych miejsc we Wrocławiu, gdzie głowa nie boli nawet po wypiciu kilku kolejek dobrego piwa. Primator, lany z beczki, to jest to co tygrysy lubią najbardziej. A gaworzyć sobie o PPF przy kufelku Primatora, mogą wyłącznie szlachetni frajerzy.

    Pozdrówka

  23. @anumlik
    Naschle:)

  24. @anumlik!
    Zachęciłeś mnie do wejścia, więc zajrzałam. Podoba mi się zarówno tekst gospodyni, jak i wpisy pod.
    Z tekstu wyraźnie wynika, że do grupy frajerów nadaję się, jak najbardziej, razem z osobistą koleżanką z ogólniaka. Trzymamy się razem nie powiem ile lat – ty wiesz a inni niech sobie wyobrażają.
    Koleżanka przed wielu laty wygłosiła do własnej mamy, że ją źle wychowała, bo nie nauczyła cwaniactwa a wprost przeciwnie, wcisnęła jej poglądy i zasady, które tylko życie utrudniają. Biedna mama się prawie popłakała i próbowała się usprawiedliwiać. Tak to już z frajerami bywa.
    Ja jednak swoje frajerstwo, podobnie jak koleżanka i parę znajomych osób po prostu lubię i nie mam zamiaru się go wyrzekać.
    Ponieważ nigdy w życiu nie należałam do jakiejkolwiek partii, zgłaszam się do koła sympatyków – jeśli takie powstanie.

css.php